Przejdź do treści głównej

Tag: John Ortiz

Mesjasz – nowy prorok nadchodzi. Recenzja 1 sezonu

Mesjasz zadebiutował na platformie netlix w styczniu tego roku (2020). Jest to serial z elementami religijnymi i socjo-politycznymi. Opowiada on o nowym Mesjaszu, który zjawia się na ziemi i zapowiada koniec dotychczasowej historii.

Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawe podejście do tematu w teraźniejszym świecie. Serial stara się ukazać jak zareagowałyby agencje takie jak CIA, FBI czy służby izraelskie na pojawienie się takiego człowieka jak nawy Mesjasz.

Mesjasz (Mehdi Dehbi) a w zasadzie Al-Masih w pierwszym sezonie jest zagadkową postacią i tylko dzięki zaciętości i uparciu Evy powoli dowiadujemy się czy owa postać to nie czasem hop sztapler. Eva (Michelle Monaghan) to agentka CIA, która monitoruje zachowania i nastroje w państwach islamskich. Ma ona też swój wątek w serialu dość osobisty i możemy poznać ją bliżej dzięki czemu staję się postacią autentyczną.

Al-Masih zyskuje rozgłos gdy zatrzymał ISIS i prowadzi sporą grupę uchodźców do ziemi świętej. Jednak cała podróż kończy się zatrzymaniem na granicy Izeala. To tutaj zostaje pierwszy zaraz zatrzymany przez służby i zaczyna być niewygodną osobą dla dzisiejszego świata. Zarządzonego przez służby specjalne i pojedyncze jednostki. Jest traktowany jako zło i zagrożenie bowiem na za sobą znaczną część ludzi.

Na tym etapie serial przedstawia nam dwie dodatkowe postacie agenta izraelskiego wywiadu Avrima (Tomer Sisley) oraz młodego Samira (Farès Landoulsi). Obie te postacie będzie łączyć jeden wątek, aby po chwili każda z nich mogła rozwijać swoją ścieżkę w serialu. Z tych dwóch postaci na pewno Avrim zasługuję na większą uwagę ze względu na jego bardzo mroczną przeszłość. I dość ciekawy wątek w ostatnim odcinku, który będzie ściśle związany z Mesjaszem. Po takim cliffhagerze chciałoby się tylko obejrzeć kolejny odcinek, ale ten dopiero nastąpi w kolejnym sezonie.

Wracając do kolejnego wątku dużo czasu w serialu dostaje rodzina teksańskiego pastora Felixa (John Ortiz) ich historia zdaje się być wypełniaczem całej fabuły. Gdy Mesjasz ratuje córkę pastora od tornada, a sam pastor na nowo zaczyna wierzyć w boga. Po raz kolejny okazuje się, że Mesjasz potrafi zjednywać sobie ludzi i tym razem poprzez media społecznościowe oraz córkę Rebbece (Stefania LaVie Owen) staje się coraz to mocniejszą politycznie postacią.

Tytułowy bohater po, mimo że dużo nie mówi i jest owiany tajemnica jest pokazany w dobrym świetle i widz ma ochotę mu wierzyć. Jednak gdzieś tam z tyłu głowy jest wahanie czy, aby na pewno? Al-Masih to taki mistrz dobrze dobranych słów w danym momencie doskonale potrafi lawirować i zostawiać pytania bez odpowiedzi.

Czy Mesjasz to oszust? Być może. Jednak w pierwszym sezonie dostajemy więcej pytań niż odpowiedzi i to sprawia, że ogląda się to widowisko dość dobrze. Dostajemy pewien przekrój religijny, gdzie powielany jest schemat, że islam to ta zła religia, a chrześcijanizm to ta dobra. W pierwszym sezonie mamy do czynienia z przekrojem religijnym islamskim, a nawet zahaczamy o ekstremistów.

W całej okazałości jest to pozycja godna uwagi, ponieważ nie są to tematy powszechne w serialach. Więc Mesjasz jest dobrą odskocznią od innych popularnych serialowych gatunków. Czekam na drugi sezon i liczę, że akcja potoczy się w niespodziewanym kierunku, a serial mnie jeszcze niejednym zaskoczy.

Aktualizacja:

Serial został skasowany, a więc historia kończy się na pierwszym sezonie.

Mesjasz – Napisy PL

Replicas – SF z Keanu Reeves

Nowe science fiction z Keanu Reeves w końcu ujrzało światło dzienne i jest totalnym przeciętniakiem. Powielane schematy bez większych zaskoczeń fabularnych.

Naukowiec Will Foster (Keanu Reeves) próbuje przenieść ludzką świadomość do syntetycznego mózgu połączonego z maszyną. W międzyczasie dochodzi do tragicznego wypadku, gdzie ginie jego cała rodzina. Will niemogący się pogodzić z utratą rodziny stara się ich uratować wykorzystując nowatorską technologie, której sam jest autorem.

Nie trudno się domyślić jak cała fabuła toczy się dalej. Nie znajdziemy w tej histori nic szczególnego co pozwoliłoby ten film wyróżnić na tle innych science fiction. Aktorsko jest przyzwoicie jak na standardy hollywoodzkie, Jedyną postacią, którą coś pokazuje więcej na ekranie jest odtwórca głównej roli Keanu Reeves. A w końcowej fazie widać drobne przebłyski żony Mony, ale to za mała rola, aby mogła coś więcej z siebie wykrzesać Alice Eve.

Cały film skupia się wokoło naukowca Willa i jego rodziny, niema tutaj swoistego wprowadzania tylko od razu jesteśmy wrzuceni na pewien etap rozwoju technologi, jak i życia Willa. Przez co fabuła zostaje spłycona, a relacje rodzinne są tylko na papierku, gdzie widz otrzymuje informacje to jest córka Sopia (Emily Alyn Lind) to jest syn Matt (Emjay Anthony) i najmłodsza córka Zoe (Aria Lyric Leabu), a tam sobie siedzi żona Mona.

Fabuła jest tak prosta, że przedszkolak po piętnastu minutach rozpracowałby jak się film zakończy. Oglądanie nie sprawia wielkiej przyjemności, jeśli widz jest w stanie przewidzieć 99% filmu oraz jego zakończenie. Nawet zła postać Jones (John Ortiz) nie wiele pokazuje na ekranie, a jej postępowanie jest nadwyraz przewidywalne.

Efekty specjalne w zasadzie ograniczają się do projekcji hologramu z hełmu ala raport mniejszości oraz animacji robota, która jest niskiego lotu.

Jeśli mam być szczery to zostaw go sobie na czarną godzinę. Zwracam się tutaj do fanów lubiących gatunek science fiction, a cała reszta kinomanów niech zapomni o takiej produkcji jak Replicas.
Przypinam “Szkoda czasu!”