Przejdź do treści głównej

Tag: Maciej Musiałowski

Kryptonim “Polska” – recenzja komedii

Obiecywałem sobie, że więcej tego nie zrobię i znowu przekonałem się, że nie warto było. Przykro mi to stwierdzić, ale mimo iż zwiastun mnie urzekł i liczyłem na dużą dawkę śmiechu. To się przeliczyłem… Za każdym razem stronię trochę od polskiej kinematografii, bo bywa różna i przeważnie nie spełnia moich oczekiwań. Będąc na seansie, stwierdziłem, że ludzie uważają podobnie. Frekwencja na sali kinowej w dniu premiery nie zachwyciła. Jakby to delikatnie ująć “przeciąg na sali był okrutny”.

Komedia pod tytułem Kryptonim “Polska” to lekka, mało śmieszna próba ośmieszenia narodowców czy też ONR-owców. Borys Szyc, wcielający się w rolę Romana (podróbkę R. Bąkiewicza, naczelnego generała narodowców), robi robotę i jest to całkiem mocny punkt tego widowiska. Jednak krzywe zwierciadło jest tak krzywe, że czasem zagina IQ odbiorcy. Maciej Musiałowski, grający Staszka, stara się trzymać poziom tego widowiska. Wstępuje do “klubu” ZMR kuzyna Romana i tam się ma radykalizować na narodowca z “krwi i kości”.

Oczywiście nie mogło zabraknąć drugiej strony, czyli przedstawicieli wolności równość, czyli LGBTQ. Po tej stronie mamy Polę, którą gra Magdalena Maścianica i też stara się ciągnąc film swoją osobą. Oczywiście, dobrze się domyślasz, będzie z tego wątek miłosny. Dwa przeciwne światy, Pola i Staszek, a jednak zakochują się w sobie. Perypetie kochanków nie są niczym porywającym. Jest to przerywnik dla całej akcji filmu i zarazem zapalnik punktu zwrotnego. Czy ich miłość przetrwa? Odpowiedź znajdziesz podczas seansu lub też domyślisz się, jak to wszystko się zakończy.

Muzykę w filmie mamy mieszaną, dużo techno, ale i coś polskiego się znalazło. Pod tym względem, mam wrażenie, iż w polskiej kinematografii jest coraz lepiej.

Fabuła komedii jest prosta, trochę przydługa i nudnawa. Zwiastun bardzo dobrze zrealizowany, jednak film pozostawia dużo do życzenia. Dlatego nie daj się nabrać i jeśli bardzo Cię nie kusi, odpuść sobie seans na dużej sali kinowej.

Reszty obsady nie wspominam, bo nie ma w zasadzie o czym pisać. Mamy Pazurę czy Królikowskiego, ale to epizodyczne postacie nic nie wnoszące, a i nie dostały wybitnych scen, aby po seansie zapamiętać cokolwiek z ich gry.

Poważnie, jestem bardzo rozczarowany tym widowiskiem, liczyłem na dużą dawkę fajnego humoru, a dostałem bylejakość i to przez duże “B”.

Kryptonim “Polska” oznaczam znacznikiem – “Szkoda czasu”.

Kryptonim Polska – Zwiastun

Sala samobójców Hejter – Dobre polskie kino!

Sala samobójców wraca w dobrym stylu. Jest lepiej pod każdym względem! Aczkolwiek już pierwsza odsłona zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Film z 2011 roku dostał ocenę 8/10. Kontynuacją dała mi jeszcze więcej frajdy podczas oglądania.

Główny bohater nowego filmu Jana Komasy to Tomek (Maciej Musiałowski), student prawa, któremu noga się powinęła i zostaje przyłapany na plagiacie. Jako że pochodzi z małej miejscowości korzysta ze stupendnium, które mu ufundowała rodzina Krasudzkich. Robert (Jacek Koman), Zofia (Danuta Stenka) i Gabi (Vanessa Aleksander) znają Tomka jeszcze z jego dzieciństwa, gdy odwiedzali jego rodziców na wakacjach.

Pierwsze minuty filmu są dość nie jednoznaczne, jednym słowem nawet mnie trochę nudziły. Nie było widać żadnej intrygi ani kierunku, w którym rozwija się akcja. Szło zauważyć, iż Tomasz buja się w Gabi, a ona ma go przysłowiowo gdzieś! Tomek jednak ukrywa sekret wydalenia ze studiów, który wychodzi na jaw. Rozgoryczony, samotny postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i planuję zemstę za traktowanie z góry przez Krasudzkich. Znajduję pracę w Best Piar i tym samym sposobność na podsłuchiwanie swoich ofiar.

Praca w agencji szybko rozwija w chłopaku przysłowiowego hejtera. Wychodzi na to, że to jego druga natura, a planowanie i hejtowanie przychodzi mu dziecinnie prosto w dodatku bez żadnych wyrzutów sumienia! W tym momencie można przypisać Musiałowskiemu świetną grę aktorską. Bezwzględny w swoich poczynania i dążeniu do celu. Po trupach, aby zrealizować swój osobisty plan. Jego szefowa jest podobnym typem człowieka. A Ci, co oglądali pierwsza osłonę powinni kojarzyć Beatę Santorską (Agata Kulesza) to matka Dominika.

Tomek, aby zrealizować swoją wizję posuwa się do drastycznych metod. Pracuję na dwa fronty i wciąga w swoje plany Stefana (Adam Gradowski). Stefan to czynny aktywista internetowy, który otwarcie mówi o nacjonalistycznych poglądach. Tomek i Stefan komunikują się ze sobą przez grę. Tutaj mamy postęp i lekcja została odrobiona efekty specjalne na dobrym poziomie. Ale w tym filmie nie o efekty chodzi, a o ludzką naturę.

Komasa sprytnie wplótł w fabułę wątek polityczny jak i LGBT. Polityków zagrali Maciej Stuhr i Piotr Cyrwus. Ten pierwszy wcielając się w Pawła Rudnickiego, który ukrywa swoja orientację seksualną. A w jego oponenta politycznego wcielił się wcześniej wymieniony Piotr Cyrwus.

Reżyser, poruszą kwestię na czasie, dążenia jednostki, aby być zauważanym i lubianym za wszelką cenę. Wszystko musi być naj! W pracy musisz wymiatać i robić za trzech. W życiu towarzyskim musisz mieć w znajomych tych naj! Bo inaczej jesteś nikim, nikt Cię nie zauważa i dla reszty jesteś śmieciem nic niewartym. Film jest kierowany do młodszego pokolenia, które spędza większość swojego życia przed ekranami komputerów lub telefonami. Dużo starszy widz, który nie ma styczności na co dzień z social media, może nie do końca zrozumieć istoty naczyń połączonych.

Ponieważ o Macieju Musiałowskim wspominałem wyżej i jego rewelacyjnej grze. To również wypada wspomnieć o dobrej grze Vannesy, której do tej pory nie widziałem na ekranie. I cieszy mnie to, że wreszcie ktoś sięga po młodszych aktorów i aktorki, którzy mogą się wykazać. Generalnie trzeba pochwalić całą obsadę i jej dobór.

Sala samobójców. Hejter daje widzowi spójny wielowątkowy obraz i przez to ten film jest taki wiarygodny oraz nadwyraz ciekawy w odbiorze. Z perspektywy czasu pierwszej części zabrałbym oczko i ocenił 7/10. Ponieważ kontynuacja jest bardziej dojrzała na każdym kroku. Kino nadzwyczaj dobre i wciągające pomijając tą początkową fazę.
Nie często polecam polskie filmy, ale ten zasługuje na to!
Jan Komasa i Mateusz Pacewicz to naprawdę zgrany zespół. Tak trzymać Panowie mam nadzieje, że to nie jest wasza ostatnia produkcja.
Bez mrugnięcia okiem oznaczam “Musisz zobaczyć”.

Sala samobójców Hejter – zwiastun