Przejdź do treści głównej

Tag: Michelle Pfeiffer

0

Ant-man i Osa Kwantomania – Recenzja 2023

Nowa faza Marvela została otwarta! Miało być z hukiem, a wyszło po prostu solidnie, bez efektu WOW. Coraz częściej, mam wrażenie, iż próbuje się po prostu zadowolić wszystkich widzów, co wychodzi średnio i odbija się później na jakości całego wykonania.

Scott Lang (Paul Rudd) i Hope van Dyne (Evangeline Lilly) to oczywiście tytułowi pierwszoplanowi bohaterowie. Osa jest bardzo w cieniu Ant-mana i w dodatku z nową fryzurą na chłopczycę. Przez co wygląda na dwa razy starszą niż jest, a przy tym megapoważnie. Nie iskrzyło nic, a nic między Scottem a Hope. Być może tak zostało to zapisane, a być może po prostu przyszli zagrali i poszli.

Nie zabrakło Dr. Hanka Pym (Michael Douglas) oraz Janet (Michelle Pfeiffer), do której zaraz sobie wrócimy. Dość sporą rolę dostała córka Langa – Cassie (Kathryn Newton). Czyżby to miniwstęp do Młodych Avengers? Pożyjemy, zobaczymy.

Wracając do Janet, która ma tutaj dość ważną rolę. Flashbacki z nią sporo wyjaśniają. Aczkolwiek mam wrażenie, że to zostało wymyślone na potrzeby tego filmu, aby zobrazować Kanga Zdobywcę (Jonathan Majors). Sam Kang to ogólnie rzecz biorąc najjaśniejszy punkt całego filmu! Najbardziej wyrazista postać, którą fajnie się oglądało, mimo że to antagonista. Postać barwna, ciekawa, podstępna i pełna żalu po stracie. Jakiego żalu, niestety nie zostało nam zaprezentowane.

Ant-man i Osa Kwantomania to w 99% film, który został wykreowany za pomocą CGI. Z efektami u Marvela bywa różnie, ale tym razem było dobrze. Cały nowy wszechświat możliwości otworzył wymiar kwantowy. Ale tutaj rozczarowanie, bo dostaliśmy mieszankę postaci Disneya, Pixara czy Gwiezdnych wojen itp. Liczyłem na coś świeżego, a dostałem cukierkowy świat…

Fabuła w zasadzie jest bardzo prosta: przez podstęp MADOK’a i nieuważność Cassie wszyscy trafią do kwantowego wymiaru. Córka Cassie zostaje przetrzymywana przez Kanga, a nasz Ant-man musi dokonać wyboru, aby uratować córkę. Można stwierdzić jedno, że ten wariant Kanga różni się znacznie od wariantu spotkanego w serialu Loki.

SPOILER

Ten Kang dziwnym trafem nie włada czasem posiadając swój kombinezon, co jest dziwne, ponieważ wariant z Lokiego miał urządzenie w ręce i nie potrzebował maszyny. A przynajmniej nie było nigdzie pokazana i stąd moje założenie, iż jej nie potrzebował.

Scott Lang przez cały film stara się być zabawny, ale jednak średnio to wychodzi i gagi-śmieszki po prostu nie pasują do całego filmu. Jeśli mamy do czynienia z Kangiem Zdobywcą, który potrafi wymazać całą linię czasową, to tutaj nie ma miejsca na tego typu rzeczy. Jest to jeden z minusów. Drugi minus to, że wszystkie postaci, mimo że może i barwne, to są bardzo nijakie. Akcja gna szybko, więc nie ma czasu na żadne głębsze emocje i zapoznanie się z postaciami pobocznymi. Po prostu są, a potem giną lub znikają.

Finalna walka z Kangiem (tak dobrze czytasz, Ant-man i spółka będzie walczyć z Kangiem Zdobywcą) wypada dobrze, ale znowu nie ma tutaj żadnych superzwrotów akcji, których by się człowiek nie domyślił. Szkoda, bo Kang Zdobywca był przedstawiany jako typ bez skrupułów i znacznie gorszy niż Tanos. Do dziś pamiętam, jak Tanos był prezentowany kawałek po kawałku. Co budowało efekt, iż chciało się poznać tą postać. Tutaj mamy wszystko wyłożone na talerzu i to bez przystawek.

Sceny po napisach są dwie. Jedna zaraz w trakcie napisów. Warto na nią chwilę poczekać.
Druga scena jest po wszystkich napisach i dotyczy serialu LOKI i jego kolejnego sezonu. Nie jest ona, aż tak istotną z perspektywy całej nowej fazy. Więc jeśli nie oglądałeś pierwszego sezonu LOKIEgo śmiało możesz udać się do domu.

Ant-man i Osa Kwantomania – Recenzja 2023

Ant-Man i Osa – Zakończenie pewnego etapu

Nowa produkcja spod znaku Marvela to zakończenie pewnego etapu i podsumowanie Avengers Wojna Bez Granic. Każdy fan raczej się zastanawiał co się stało z Ant-Man’en i gdzie się podziewa, gdy toczy się wojna o największym znaczeniu dla wszechświata.

Scott Lang (Paul Rudd) jako Ant-Man nadal jest roztrzepanym facetem, który kocha ponad wszystko swoją córkę oraz podkochuje się w Hope co widać w każdej ze scen gdzie są razem. Ant-Man w tej części jest zdecydowanie lepsza wersja siebie niż w części pierwszej ująłbym to jako Ant-Man v2.0.

Na ekranie bardzo dobrze się ogląda w akcji Hope (Evangeline Lily), jak i Ghost graną przez (Hannah John-Kamen). Obie panie doskonale sobie radzą w scenach akcji, gdzie trzeba wykazać się sztuka akrobatyczną. Bardzo udana, krotka, bo krotka rola matki Hope (Michelle Pfeiffer) za to doskonale udało się jej się zatopić w świat komiksowych bohaterów. Mąż Dr. Pym (Michael Duglas) nie zawodzi w końcu to aktor o ogromnym doświadczeniu.

Koniecznie muszę zwrócić uwagę jeszcze na Luisa (Michael Pena), który w wydaniu Marvela świetnie operuje humorem i scenki z nim to kawal dobrej roboty. Z cala pewnością odnalazł się w filmie Ant-Man i Osa.

Druga część jest definitywnie lepsza niż pierwsza odsłona przede wszystkim jest dużo ciekawsza. Mamy tajemniczą postać Ghost, mamy dawnych współpracowników Dr. Pyma i oczywiście równie ważny wątek z Osą. Wszystko to układa się w całość, a  przekaz historii jest bardzo jasny dla fana. Cały film ogląda się wyjątkowo dobrze i jest to idealny przerywnik przed kolejną odsłoną Avengersów, który domyka całość historii do chwili wymazania. Jest dużo humoru i nie jest on wymuszony co jest na duży plus, a to w większość zasługa wspomnianego wyżej Michaela Pena. O efekty specjalne nie musisz się martwić, bo są na najwyższym poziomie. Obsada jako całość zagrała jak trybiki w zegarku idealnie dostosowując się do obecnej sytuacji w całym uniwersum. Marvel miał bardzo ciężkie zadanie, aby opowiedzieć dobrze historie, gdzie wszyscy mają jeszcze świeży obraz w pamięci i wydarzenia z Avengersów.

W Ant-Man i Osa jest wszystko za co tak uwielbiamy Marvela mimo, że te historie zbytnio od siebie się nie różnią. To jednak każdy idzie do kina podekscytowany i w głowie ma tylko co wydarzy się dalej. Marvel potrafi opowiedzieć historie z rozsypanych puzzli i ułożyć to w cały szeroki kolorowy komiksowy obraz. Nie wiem jak oni to robią, ale robią to doskonale!

Ant-Man i Osa to idealna rozrywka czy to w weekend, czy w tygodniu. W filmie znajdziemy jak nas do tego przyzwyczaił Marvel dwie sceny po napisach. Jedna jest zdecydowanie warta uwagi i jest to pierwsza scena zaraz po wstępnych napisach. Na drugą trzeba czekać do samego końca i ona nie wnosi zbyt wiele, chociaż można by tutaj wysnuć pewną teorię. Koniecznie zostań na tą pierwszą i zwróć uwagę co mówi Janet do Scotta.