Przejdź do treści głównej

Tag: Captain Marvel

Avengers: Koniec Gry – To koniec pewnej epoki

Nowy film braci Russo jest zaskakującą emocjonalny jak na film o postaciach superbohaterskich. Nie wierzę, jeśli ktoś powie, że ten film nie ścisnął go za gardło! Oczywiście jest tutaj warunek obserwował przygody od Iron Mana (2008).

III Faza Marvela praktycznie się skończyła został nam jeden film “Spider-man Daleko od domu”. Być może ostatni film ujawni nam nowego antagonistę, ponieważ w Avengers Koniec gry nie ujrzysz żadnej sceny po napisach. Jest to pierwszy film w ciągu 10 lat, gdy tej sceny nie ma i muszę powiedzieć, że czuje lekki zawód. Był to znak rozpoznawczy Marvela ,a bracia Russo lub ktoś inny postanowił zrezygnować z tego zabiegu. Z jednej strony mogę to zrozumieć, ale z drugiej pozostawia nas zupełnie bez odpowiedzi co dalej… co dalej.

A:Koniec Gry kończy z całą pewnością pewną epokę i nie tylko III fazę. Przyjdzie Ci się zmierzyć i pożegnać z niektórymi postaciami. To pożegnanie nie będzie łatwe do przełknięcia. Wszyscy gdzieś podświadomie to wiedzieliśmy, iż nastąpi taki dzień, gdzie sami aktorzy będą chcieli iść dalej, a historia Avengersów będzie musiała ulec przekształceniu z obecnego stanu, do którego byliśmy tak przyzwyczajeni.

Po raz kolejny emocje i jeszcze raz emocje tego w filmie jest bardzo dużo. Wiemy jak skończyła się “Wojna bez granic” i tutaj nasi ulubieni bohaterowie będą mierzyć się z traumą po tych wydarzeniach. Na całe szczęście nie jest to element nudny, a dopełniający cała historie. Aczkolwiek mam wrażenie, iż poświęcony czas na rozpacz po utracie bliskich balansował na granicy. Kilka minut więcej i wydźwięk tego aktu byłby zupełnie inni.

Pożegnań jest wiele w filmie towarzyszą temu duże emocje jednak nie wszystko się udało zobrazować z przesłaniem. I tutaj znowu nie mogę napisać, bo zdradziłbym zbyt dużo. Wybaczcie.

Aktorsko jest na poziomie, ale do tego zdążył nas już przyzwyczaić Marvel.
Czas ekranowy dla poszczególnych bohaterów nie jest rozłożony równomiernie i niektórzy dostają go więcej, a dla innych po prostu może brało czasu. Więcej Kapitan Marvel na pewno by nie zaszkodziło. 3 godziny to dużo i mało na taki rozmiar widowiska i ilość bohaterów w jednym filmie. Nawet gdyby wcisnąć 30 min więcej każdy widz byłby wdzięczny i dałby radę wysiedzieć.

Trochę mam mieszane odczucia związane z humorem, bo występuje on w filmie i to w całkiem dużej dawce. Nie jest to humor wymuszony, a lekki i przyjemnym. Na chwilę można zapomnieć, o jaką stawkę toczy się walką.

Główny zamysł fabularny jak odkręcić to, co uczynił Thanos przy pomocy kamieni mocy i pstryknięciem nie został według mnie do końca przemyślany. Ponieważ pomysł i następstwa wynikające z odwrócenia zaistniałego stanu rzeczy i przywrócenia go pierwotnego stanu może wydawać się zbyt prosty. Podczas seansu nie zwracamy uwagi na wiele, bo sceny zmieniają się szybko i fabuła gna do przodu. Jednak po seansie człowiek zadaje sobie pytania, czy całość składa się w logiczną całość i czy czasem nie popełniono błędów. W końcu to film na podstawie komiksu i wiele rzeczy nie musi być logicznych i wiele jesteśmy w stanie wybaczyć. Poprzednie części Avengersów trzymały pewną logikę. W tym momencie bardzo ciężko jest napisać bez zdradzania elementów fabuły co mam na myśli oraz jakie rzeczy budzą moje wątpliwości.
(O tym można podyskutować w komentarzach ukrywając je, aby nie psuć widowiska innym.)

Przechodząc do tego, co wszyscy lubimy, czyli akcja oraz walki jest ich umiarkowanie średnio, a finałowa walka według mnie, mimo że jest z rozmachem trwa stanowczo za krótko! Odniosłem wrażenie, że w “Wojna bez granic ” ten element trwał znacznie dłużej i był lepiej rozłożony w czasie. Ale podkreślę, iż ten moment gdzie (…) zapamiętacie na długo!
W pewnym sensie jest “epicki” i jest to WOW, na które czekałeś tak długo.

Porównując A:Wojna bez granic, a A:Koniec gry dochodzę do wniosku, że są one zbliżone. Jednak różni ich rozkład emocji i akcji. A jestem świeżo po seansie obu filmów.

Film starał się uchwycić wszystko co do tej pory działo się w uniwersum i domyka historię kamieni mocy. Jest to pewien rodzaju hołd dla aktorów związanych z tym uniwersum. Wyszło bardzo dobrze, ale nie mogę użyć słowa, że cały film jest EPICKI. Na pewno wiele nie brakuje do epickości, ale jednak brakło. Uważam film za bardzo dobry i tyle.

Podejrzewam, że w tym roku nic nie przebije Avengers Koniec gry oznaczam jako “Film roku” i “Musisz zobaczyć”. Zachęcam wybrać się na seans i zobaczyć to widowisko na dużym ekranie.

Jako całość “Avengers: Wojna bez granic” oraz “Avengers: Koniec gry” oceniam 10/10.

Avengers ENDGAME

Kapitan Marvel wydaje się nie mieć sobie równych

Kiedy myślisz, że w grze biorą udział tylko duzi chłopcy, a tu nagle pojawia się ona i już wiesz jak bardzo się myliłeś. Kapitan Marvel aka Carol Denvers zyskuje swoje moce całkiem przez przypadek. Chęć poznania zapomnianej przeszłości sprawia, że odkrywa się zupełnie na nowo.

Wszyscy mieli duże obawy jak wypadnie Brie Larson w roli tytułowej Kapitan Marvel i cóż mogę napisać odrobiła lekcje i wypada wyśmienicie. Jest zuchwała postacią przez co odrazu można ją polubić. Stara się być zabawna, aczkolwiek nie zawsze jej to wychodzi. Przez to, że nie pamięta swojego poprzedniego życia czuje się niepełna i dręczy ją to mentalnie.

Kapinal Mavel to kolejny film z serii oryginalnej historii nowego bohatera. Nie jest to historia jak poprzednie, ponieważ wnosi ze sobą sporą historie Nicka Fury. (Samuel L. Jackson). Więc dostaliśmy dwie pieczenie na jednym ogniu. Jeszcze w żadnym filmie nie było tyle Nicka Fury co w Kapitan Marvel.

Całe widowisko dzieje się na przestrzeni lat 90, o czym przypomina nam po raz kolejny dobrze dobrana muzyka. Powoli staje się to znakiem rozpoznawczym w produkcjach Marvela.

Fabułą nie jest nad wyraz skomplikowana. Verr będzie przez większość filmu szukać swojego poprzedniego życia. Miłym akcentem jest powrót agenta Coulsona (Clark Gregg) oraz zwroty akcji i prawda o Kree. Całość jest utrzymana w takim ciepłym bardzo przyjaznym klimacie. Tempo akcji jest nadwyraz bardzo wysokie.

Kilka słów o CGI, które wydaje mi się, że gdzieniegdzie mogło wyglądać ociupinkę lepiej w szczególność rendery twarzy Carol. Nie jest to coś co kuje w oczy, ale jest.

Kapitan Marvel wydaje się nie mieć sobie równych. Jednym słowem to, co zobaczysz na ekranie sprawi Cię w zdumienie. Carol posiada w sobie bardzo duży potencjał i z całą pewnością w swoim pierwszym filmie nie ujawniła swojego całego potencjału.

Nie będziesz pewnie zaskoczony jak napiszę, że Kapitan Marvel jest łącznikiem z nadchodzącym filmem Avengers: End Game. Nie chce za dużo napisać, ale uważam, iż Kapitan Marvel powinna być wcześniej zaprezentowana, ponieważ mamy lukę 30-letnią. I przede wszystkim nie mamy zielonego pojęcia co się działo z Kapitan Marvel przez ten cały okres.

Obsada jest dobra w szczególności po stronie Kree, gdzie ujrzysz Jude Law , Gemma Chan czy Djimon Hounsou. W zasadzie, gdybyśmy ujrzeli ich w osobnym filmie o rasie Kree to byłoby to mega uzupełnieniem.

Polecam kino i z całym przekonaniem będziesz się dobrze bawił lub bawiła. Jest przyjemnie i z przytupem. Nie ma niedomkniętych wątków, więc i historia jest całą.

Są dwie sceny po napisać, pierwsza nawiązuje do Avengers End Game, a druga po całych napisach końcowych do Tesseraku.

To pozostało już czekać na finalną rozgrywkę w Avengers: End Game (
Avengers: Koniec gry) kolejna premiera, której nie wolno przegapić.

Kapitan Marvel – zwistun napisy