Przejdź do treści głównej

Tag: Mahershala Ali

0

Green Book wspaniała opowieść o przyjaźni zrodzonej w drodze

Najlepsze historie pisze życie i tak też jest w przypadku Green Book. Opowieść o początku przyjaźni, która zrodziła się z drogi i trwała do samego końca.

Akcja rozgrywa się w latach 60-tych, gdzie czarno-skórzy mieszkańcy stanów zjednoczonych borykali się z segregacją rasową. Nasz główny bohater to Dr Don Shirley (Mahershala Ali) czarnoskóry bogaty pianista prawdziwy wirtuoz w swoim fachu. Potrzebuje on zaufanego kierowcy na trasę koncertową po stanach. Znajduje takiego włoskiego typowego cwaniaka, który ma gadane. Tony Lip (Viggo Mortensen) to dobry gość, który potrafi myśleć i nie stara się zbytnio pakować w kłopoty. Jak u włochów przystało jest osobowością bardzo rodziną i jej dobro stawia na pierwszym planie. Tony niezbyt przepada za “kolorowymi”, jednak po utracie pracy zbytnio nie ma wyboru. Ostatecznie Doktor Shirley go zatrudnia Tonego jako kierowcę.

Ośmiotygodniowa wyprawa jest nie lada wyzwaniem dla Tonego, który musi słuchać i wykonywać polecenia doktora. Jak to bywa w drodze są zgrzyty, ale i są też niezapomniane sytuacje, które zbliżają bohaterów.
Doktor władający kilkoma językami wyuczony muzyk zamknięty w swoim świecie, a przede wszystkim samotny niepotrafiący się do końca odnaleźć. Człowiek sukcesu jednak borykający się z obecnym stanem umysłowym tamtejszej ameryki. i problemem ludzi drugiej kategorii.
A z drugiej strony Tony rzetelnie wykonywujący swoje obowiązki kierowca. Człowiek nie do końca wykształcony, jednak o dobrym sercu, który szybko zauważa, jak niegodnie traktują biali ludzie Doktora Shirleya.

Historia pisana życiem i sytuacjami życiowymi wspaniale obrazuje, z czym musiały borykać się mniejszości. Wykształceni bogaci ludzie ameryki nieumiejący dostrzec wszechobecnego moralnego upokarzania Shirleya.

Duet aktorski Mahershala Ali i Viggo Mortensen po prostu rewelacja. Zaangażowani i w pełni oddani swoim rolom, ahh tak dobrze się ich oglądało na ekranie.

Muzycznie film wypada również dobrze klasyczny fortepian dodaje klimatu jak i ówczesne popularne kawałki.

Seans trwający ponad dwie godziny nie nuży, a wręcz pobudza emocje widza. Trudno się godzić na to, co zostaje nam czasem zaprezentowane. Przekaz jaki zostawia po sobie Green book jest dość oczywisty, aby nie walczyć przemocą o zachować swoją godność i przeciwstawiać się w kulturalny wręcz grzeczny sposób. Drugie przesłanie to oczywiście przyjaźń. Dwóch tak odmiennych ludzi potrafiło znaleźć wspólny grunt oraz uzupełniać się nawzajem.

Zdecydowanie to jeden z tych filmów, które trzeba zobaczyć. A jeśli po seansie będzie wam mało. To polecam film również oparty na prawdziwych wydarzeniach o pierwszym Afroamerykańskim sędzi, który jako młody prawnik miał swoje przejścia.
https://cobejrzec.pl/marshall-pierwszy-afroamerykanski-sedzia/

Green Book – zwiastun

Alita: Battle of Angel – Recenzja

Alita z całą pewnością należy do tych filmów, gdzie można powzdychać do efektów specjalnych. CGI jak i wykreowany świat w każdym calu jest bajecznie dopracowany. Na cały film nie znajdziesz ani jednego ujęcia czy renderu, który mógłby popsuć pieruńsko dobre wrażenie.

Przejdźmy do fabuły, a ta już nie robi takiego wrażenia jak CGI, pomimo że potrafi zaskoczyć. Alita tytułowa bohaterka zostaje uratowania przez Dr. Dysona Ido (Christoph Waltz), który znajduję głowę cyborga wraz z kawałkiem tułowia na złomowisku. Okazuje się, że cyborg w pięknej młodej twarzy wciąż żyje i jest uśpiony. Po przebudzeniu Alita nic nie pamięta ze swojego poprzedniego “życia”. Przez co jest dość naiwna i łatwo można na nią wpłynąć.

Cały film rozgrywa się w XXVI stuleciu, a dokładnie 2563 roku. Ziemią jest po ciężkiej wojnie, gdzie podniebne miasta runęły, a ostało się tylko jedno zwane “Zalem”. Zalem jest uważane za raj i każdy chcieliby się tam zamieszkać. Jednak nie jest to łatwe zadanie, ponieważ tylko nieliczni mogą się dostać do tego rajskiego miasta. Aby się dostać trzeba być czempionem w wyścigu zwanym Motorball.

Alita ma kilka wątków fabularnych, które są interesujące dla widza. Budowanie pobocznymi wątkami całej fabuły sprawdza się tutaj, a nawet budzi pewien niedosyt po całym seansie. Tak ja również odczuwam niedosyt i chciałbym zobaczyć dalsze losy Ality. Film nie unika wad fabularnych, ponieważ im bliżej końca tym dostajemy więcej przeskoków w czasie. Fabuła zyskuje szybsze tempo jednak przez to spada jej jakość. Szkoda tych ostatnich piętnastu minut, które podziały się stanowczo zbyt szybko i nie zostały do końca rozwinięte.

Walki między cyborgami są świetnie zrealizowane, a Alita po prostu jednym słowem wymiata. Różnorodność cyborgów panująca w tym świecie jest dobrze ujęta. James Cameron z całą pewnością doskonale wiedział jak wywarzyć wszystko pisząc scenariusz, a oddając realizacje w ręce Robert Rodrigueza. Mogę powiedzieć, że ten duet świetnie się sprawdził.

Alita: Battle of Angel jest dobrze obsadzonym aktorsko filmem na ekranie zobaczymy Mahershala Ali w roli Vectora. Jennifer Connelly, która wciela się w Chiren i gra byłą żonę Dr. Ido. Zapan (Ed Skrein) świetna rola, a zarazem postać. Keean Johnson wcielił się w postać Hugo, który pokaże Alicie jak wygląda życie w mieście złomu. Tytułowa bohaterka Alita (Rosa Salazar), młoda czarująca i umiejąca skopać tyłek nie jednemu cyborgowi.
Aktorsko nie ma słabych punktów są tylko aktorzy którzy nie wykorzystali pełnego potencjału swoich postaci. Mam tutaj na myśli Christopha Waltza, ale myślę, że w kolejnej części o ile powstanie zabłyśnie.
Jennifer Connelly również zbyt dużo na ekranie nie pokazała, ale to już wynikało z jej dość ważnej, ale epizodycznej roli.

Uważam, że jest to film, który trzeba zobaczyć na dużym ekranie. Daje bardzo dużo rozrywki i zachwyca efektami specjalnymi. Fabularnie nie jest wszak cudownie jednak na tyle poprawnie i dobrze, że warto zanurzyć się w świat XXVI wieku. Seansu 3D w zasadzie nie polecam nie ma tylu scen 3D żeby potęgowały odbiór filmu. Mam nadzieje, że nie będę musiał czekać długo na dokończenie przygody Ality.

Ps. Mam nieodparte wrażenie, że dostaniemy wersje rozszerzoną na Blu-Ray.
Ps. Alita mogłaby być świetnym serialem z rozwinięciem pobocznych wątków i całego uniwersum. 10 odcinków po 60 min co to byłaby za uczta!

Ukryte działania

Historia kobiet w NASA Hidden Figures [RECENZJA]

Szczerze mogę to napisać, że jestem pod ogromnym wrażeniem kobiet które tak wiele wniosły w amerykański program kosmiczny. Bardzo mnie to cieszy, że ten film powstał bo pokazuje USA od drugiej strony. Ta druga strona nie zawsze była kolorowa, aczkolwiek tutaj użycie tego słowa nie jest zbytnio na miejscu.

Czytaj dalej

Moonlight

Moonlight [RECENZJA]

Moonlight złoty glob za dramat, nagradzany i nominowany w wielu kategoriach. Same wysokie ceny na IMDB 7.9/10 a rottentomatoes.com 9/10 na rodzimym filmweb 6.9/10 FDB 5.8/10 Więc jak widać z ocenami bywa różnie, a moją plasuje się pomiędzy Filmweb a FDB.

Zacznę od tego czego co mi się nie spodobało, a więc rwana fabuła przeskok z aktu do aktu najzwyczajniej na świecie nie skleiła się ta cała historia.
A brak finalnego epilogu całkowicie pozbawia sensu nad jakimkolwiek rozmyślaniem po seansie.

Według mnie film zaczyna się dopiero od 2 aktu gdzie dochodzi do przemiany Chirona, która nie była ku mojemu zaskoczeniu pokazana. Myślę że skoro w trzecim akcie jest ten wątek poruszany dość znacznie to należało go w jakimś stopniu przedstawić. Cóż reżyser miał odmienne zdanie i być może tym zaskarbił sobie wysokie oceny jurorów na konkursach ? oczywiście żartuje 😉

Generalnie ciężki w odbiorze i do kina na randevu nie polecam, nawet jestem skłonny kino odradzić. Prawie dwie godziny które zbytnio nie wzbogacą naszego poglądu na pewne sprawy orientacji seksualnej.
Wydaje mi się że na świecie za bardzo do głosu dochodzi poprawność polityczna i lansowanie na siłę homoseksualizmu. Ale to temat na całkiem inny wpis, może rozwinę tą myśl szerzej w innym wpisie.