Przejdź do treści głównej

Tag: Tom Holland

0

Spider-Man: Daleko od domu – Recenzja

Spider-Man: Daleko od domu jest prawdopodobnie jednym z najlepszych odsłon, jakie powstały o pajączku. Piszę to z pełną odpowiedzialnością, a w trakcje recenzji postaram się wytłumaczyć bez spoilerowo czemu tak uważam. Jeśli nie wdziałeś Avengers: Koniec Gry nie czytaj dalej, ponieważ zawiera spoilery również z tego filmu.

Wszyscy wiemy jak skończył się film “Koniec Gry”, który to nie kończył fazy trzeciej, a zakańcza ją właśnie pajączek. Spider-Man: Daleko od domu jest zupełnie innym filmem i nie jest to film przede wszystkim smutny. Oczywiście znajdują się tam pewne sceny, które mogą wywołać w osobach o miękkim sercu pewne szklenie się oczu. Ale to tylko drobne momenty, które przypominają nam poświęcenie Tonego.

Wiele osób spekulowało przed seansem, że to własnie Spider-Man zostanie następcą Iron Mana czy nowa przygoda w europie to potwierdza? Hmm jest to bardzo ciężko stwierdzić, ponieważ według mnie jest to nie rozstrzygnięta jeszcze kwestia. Jest nawet w dużej mierze o tym wątek jednak szczegółów ujawić nie mogę bo pewnie dopiero się wybieracie do kina.

Głównym wątkiem jest Misterio, w którego wciela się Jake Gyllenhaal. Nowa postać przybywa na ziemie, gdyż jego ziemia została zniszczona przez żywiołaki. Misterio sugeruje, iż żywiołaki potrafią przemieszczać się między wymiarami to i naszej rodzimej ziemi zagraża niebezpieczeństwo. Zagrożenie jest na tyle duże, iż wymagałoby interwencji Avengersów jednak jak wiemy z poprzedniego filmu są w tym momencie “niedostępni” lub poza ziemią. Więc nie pozostaje nic innego jak połączyć siły z nowym przybyszem i uratować ziemie.

Nie zdradzając wam szczegółów napiszę, że po raz kolejny to, co widz widzi w zwiastunach nie dokońca pokazuje to co będzie w fabule. Jest to naprawdę świetny zabieg! Ponieważ zwiastun niczego nie zdradza i pozwala doskonale bawić się na seansie. Zwrotów akcji w fabule jest kilka. Napisze to szczerze dałem się wywieźć w pole jak małe dziecko i to nie jeden raz. Dawno żaden film tego mi nie zrobił. A być może to zasługa, iż nie czytałem żadnych wieści czy komentarzy zagorzałych fanów pod zwiastunami.

Wracając do fabuły, można ją podzielić na dwa etapy. Pierwszy etap kończy się zaskakująco szybko i odnosi się wrażenie, że to koniec filmu… Aż wjeżdża piękny twist i impreza tak naprawdę dopiero się rozkręca.
Aktorsko dla mnie super zarówno Tom Holand jak i Jake Gyllenhaal było czuć między nimi chemie na ekranie od pierwszego kadru. Rozczarowanie natomiast według mnie nadąsana MJ grana przez Zendaya. Totalnie mi w tym filmie jej zachowania emocjonalne nie pasowały. Została odmieniona względem pierwszej części i to jednak wyszło słabo. Wątek miłosny hmm no musiał być, ale jest on inny niż w poprzednich edycjach Spider-mana. Można uznać to na plus bo nie są powielane te same schamety, a czuć że ogląda się inną historie.

Zdecydowanie na plus wykorzystanie czarnego kostiumu przez Spider-Mana i totalne odcięcie się od poprzednich edycji. Winszuje pomysłu! Przed seansem właśnie to mnie nurtowało czy, aby znowu nie zobaczymy odgrzanego fabularnie kotleta.

Pewnie wielu z was zastanawia się, czy Spier-Man: Dalego od domu zamyka trzecią fazę. I tak i nie. Przejście między fazami będzie miękkie tak jak to miało miejsce w poprzednich fazach. Niestety nadal jest dużo pytań co nastąpi w czwartej fazie? A pajączek na te pytania nie dopowiada.

Sceny po napisach są dwie więc warto zostać po napisach do samego końca. Bo tam czeka na was jeszcze jeden twist, którego byście się nie spodziewali.
Pierwsza scena tyczy się samego filmu i dużo miesza w życiu Pitera Parkera. Druga jest związana z kolejną fazą uniwersum, jednak na próżno szukać tam konkretów. Po raz kolejny te dwie sceny pokazały, że Marvel ma jeszcze nie jednego asa w rękawie i potrafi nadal zaskakiwać.

Chciałbym więcej napisać o minusach, ale musiałbym zdradzić istotne fakty z fabuły. Są w moim odczuciu sceny zbyt przesadzone i przez to film traci na realizmie. Dodatkowo zachowanie Pitera też może budzić pewne zaskoczenie, a jego naiwność przechodzi ludzkie pojęcie. Szkoda, że nie zobaczyliśmy Pepper Potts, ponieważ z całą pewnością jej udział dużo by wniósł w sam film. Jednak mimo tych wad film ogląda się bardzo dobrze. A nowy Spider-Man: Daleko od domu oferuje widzowi wiele rozrywki. Tom Holland idealnie wpisuje się w rolę o pajęczaku.

Naturalną rzeczą jest, że zostaje oznaczony “Warto obejrzeć”, a dla fanów komiksów jest “Musisz zobaczyć!” Zdecydowanie polecam wybrać się do kina. Po prostu nie zawiedziesz się na nowym Spider-Manie. Jest to prawdopodobnie jedna z najlepszych odsłon pajączka, jakie do tej pory zostały wyprodukowane.

Ps. Szkoda mi tej postaci z którą się żegnamy w tym filmie.

Spider-Man: Daleko od domu Napisy PL

Avengers: Koniec Gry – To koniec pewnej epoki

Nowy film braci Russo jest zaskakującą emocjonalny jak na film o postaciach superbohaterskich. Nie wierzę, jeśli ktoś powie, że ten film nie ścisnął go za gardło! Oczywiście jest tutaj warunek obserwował przygody od Iron Mana (2008).

III Faza Marvela praktycznie się skończyła został nam jeden film “Spider-man Daleko od domu”. Być może ostatni film ujawni nam nowego antagonistę, ponieważ w Avengers Koniec gry nie ujrzysz żadnej sceny po napisach. Jest to pierwszy film w ciągu 10 lat, gdy tej sceny nie ma i muszę powiedzieć, że czuje lekki zawód. Był to znak rozpoznawczy Marvela ,a bracia Russo lub ktoś inny postanowił zrezygnować z tego zabiegu. Z jednej strony mogę to zrozumieć, ale z drugiej pozostawia nas zupełnie bez odpowiedzi co dalej… co dalej.

A:Koniec Gry kończy z całą pewnością pewną epokę i nie tylko III fazę. Przyjdzie Ci się zmierzyć i pożegnać z niektórymi postaciami. To pożegnanie nie będzie łatwe do przełknięcia. Wszyscy gdzieś podświadomie to wiedzieliśmy, iż nastąpi taki dzień, gdzie sami aktorzy będą chcieli iść dalej, a historia Avengersów będzie musiała ulec przekształceniu z obecnego stanu, do którego byliśmy tak przyzwyczajeni.

Po raz kolejny emocje i jeszcze raz emocje tego w filmie jest bardzo dużo. Wiemy jak skończyła się “Wojna bez granic” i tutaj nasi ulubieni bohaterowie będą mierzyć się z traumą po tych wydarzeniach. Na całe szczęście nie jest to element nudny, a dopełniający cała historie. Aczkolwiek mam wrażenie, iż poświęcony czas na rozpacz po utracie bliskich balansował na granicy. Kilka minut więcej i wydźwięk tego aktu byłby zupełnie inni.

Pożegnań jest wiele w filmie towarzyszą temu duże emocje jednak nie wszystko się udało zobrazować z przesłaniem. I tutaj znowu nie mogę napisać, bo zdradziłbym zbyt dużo. Wybaczcie.

Aktorsko jest na poziomie, ale do tego zdążył nas już przyzwyczaić Marvel.
Czas ekranowy dla poszczególnych bohaterów nie jest rozłożony równomiernie i niektórzy dostają go więcej, a dla innych po prostu może brało czasu. Więcej Kapitan Marvel na pewno by nie zaszkodziło. 3 godziny to dużo i mało na taki rozmiar widowiska i ilość bohaterów w jednym filmie. Nawet gdyby wcisnąć 30 min więcej każdy widz byłby wdzięczny i dałby radę wysiedzieć.

Trochę mam mieszane odczucia związane z humorem, bo występuje on w filmie i to w całkiem dużej dawce. Nie jest to humor wymuszony, a lekki i przyjemnym. Na chwilę można zapomnieć, o jaką stawkę toczy się walką.

Główny zamysł fabularny jak odkręcić to, co uczynił Thanos przy pomocy kamieni mocy i pstryknięciem nie został według mnie do końca przemyślany. Ponieważ pomysł i następstwa wynikające z odwrócenia zaistniałego stanu rzeczy i przywrócenia go pierwotnego stanu może wydawać się zbyt prosty. Podczas seansu nie zwracamy uwagi na wiele, bo sceny zmieniają się szybko i fabuła gna do przodu. Jednak po seansie człowiek zadaje sobie pytania, czy całość składa się w logiczną całość i czy czasem nie popełniono błędów. W końcu to film na podstawie komiksu i wiele rzeczy nie musi być logicznych i wiele jesteśmy w stanie wybaczyć. Poprzednie części Avengersów trzymały pewną logikę. W tym momencie bardzo ciężko jest napisać bez zdradzania elementów fabuły co mam na myśli oraz jakie rzeczy budzą moje wątpliwości.
(O tym można podyskutować w komentarzach ukrywając je, aby nie psuć widowiska innym.)

Przechodząc do tego, co wszyscy lubimy, czyli akcja oraz walki jest ich umiarkowanie średnio, a finałowa walka według mnie, mimo że jest z rozmachem trwa stanowczo za krótko! Odniosłem wrażenie, że w “Wojna bez granic ” ten element trwał znacznie dłużej i był lepiej rozłożony w czasie. Ale podkreślę, iż ten moment gdzie (…) zapamiętacie na długo!
W pewnym sensie jest “epicki” i jest to WOW, na które czekałeś tak długo.

Porównując A:Wojna bez granic, a A:Koniec gry dochodzę do wniosku, że są one zbliżone. Jednak różni ich rozkład emocji i akcji. A jestem świeżo po seansie obu filmów.

Film starał się uchwycić wszystko co do tej pory działo się w uniwersum i domyka historię kamieni mocy. Jest to pewien rodzaju hołd dla aktorów związanych z tym uniwersum. Wyszło bardzo dobrze, ale nie mogę użyć słowa, że cały film jest EPICKI. Na pewno wiele nie brakuje do epickości, ale jednak brakło. Uważam film za bardzo dobry i tyle.

Podejrzewam, że w tym roku nic nie przebije Avengers Koniec gry oznaczam jako “Film roku” i “Musisz zobaczyć”. Zachęcam wybrać się na seans i zobaczyć to widowisko na dużym ekranie.

Jako całość “Avengers: Wojna bez granic” oraz “Avengers: Koniec gry” oceniam 10/10.

Avengers ENDGAME

Spider-man Homecoming – rozczarowuje

Jeśli coś kiedyś zostało stworzone to zawsze będzie porównywane. Po raz x dostajemy nowego Spider-mana i jest to film bardzo nierówny skierowany do super młodego widza. Odsłona Marvel’a przy nowym Spider-manie jest moim zdaniem przeciętna i obijające się o moje uszy recenzje, że jest wreszcie ok nie potwierdziły tego.

Czytaj dalej

Wakacyjne Premiery 2017

Na co do kina w wakacje 2017

Zebrałem dla was kilka zwiastunów filmów, które czekają na nas w tegoroczne wakacje 2017 i jak pogoda nie dopisze będą dobrą opcją na wakacyjną nudę. A jeśli zagoszczą upały to kina klimatyzowane więc dobra odskocznią od upałów.

Czytaj dalej