Przejdź do treści głównej

Tag: 2018

34

Kruk. Szepty, które słychać nocą – amerykańskie podejście

Sześcioodcinkowy serial o siatce pedofilów i problemach psychologicznych osób, które przeszły przez taki koszmar. Serial z podejściem amerykańskim, gdzie nie ma owijania w bawełnę. Polska produkcja, ale czuć tutaj ten powiew serialu zza oceanu. To dobra wiadomość, bo warto się wzorować na dobrych produkcjach, które osiągnęły sukces.

Główny bohater, Kruk (Michał Żurawski), jedzie do Białegostoku, aby zająć się przemytem papierosów. Jednak ma też ukryty cel – zdemaskować siatkę pedofilów. Kruk napotyka niespodziewane kłopoty i w międzyczasie musi zająć się porwaniem niewidomego dziecka – wnuka lokalnego bosa mafii, Zygmunta Morawskiego (Jerzy Schejbal).

Serial oferuje dużo emocji i jeszcze więcej zagadek. Aczkolwiek dwa pierwsze odcinki są najsłabsze ze wszystkich, bowiem akcja toczy się niczym wyścig ślimaków i nie bardzo wiadomo, o co chodzi głównemu bohaterowi. Natomiast kolejne odcinki to już inna liga! Wciągają na maksa i nadają zupełnie inne tempo narracji. Przy okazji zagadka do rozszyfrowania pozostaje tajemnicą do ostatniego odcinka.

Kruk to postać dość kontrowersyjna z dużymi problemami natury psychologicznej. Stara się pomóc swojemu przyjacielowi Sławkowi (Cezary Łukaszewicz), który również, tak jak on, został skrzywdzony w młodości. Chłopców niegdyś łączyła braterska przyjaźń, a teraz staną ramię w ramię, aby pokonać swoje demony przeszłości.

Serial jest rozbudowany o kilka wątków i doskonale się broni zarówno pod względem psychologicznym, jak i kryminalnym. Postacie są rozbudowane i ciekawie sportretowane. Wysiłek w głębsze zróżnicowanie postaci zwyczajnie się opłacił. Każda ważniejsza postać ma swój charakter i cały zestaw cech.

Canal+ naprawdę bez ściemy stanął na wysokości zadania. Oczywiście można by pokierować trochę inaczej głównym wątkiem, ponieważ ostatni odcinek zbyt szybko zdradza antagonistę/ofiarę. Brawa dla Marcina Bosaka – mega rola – aż szkoda, że nie było więcej jego postaci i tego klimatu ostatniego odcinka, który jest brutalny oraz rzeczowy do szpiku kości.

Nie ma idealnych seriali, zawsze można coś znaleźć i się przyczepić. Jak słabsze aktorstwo osób postronnych czy brakującej czasem konsekwencji w porach dnia. To naprawdę małe drobiazgi, które będą przeszkadzać tylko czepialskim.

Zdecydowanie jestem zaskoczony tym serialem, że po pierwsze, wyszedł tak dobrze, po drugie, tematyka ciężka do realizacji i tu został temat dobrze ujęty. Po trzecie psychologia, tutaj również serial nie zawodzi.

W serialu nie zabrakło elementów miejscowego folkloru, seansów spirytystycznych. Ten element dodawał takiego dziwnego uroku. True detective mi się przypominał.

Dziwne, że trafiłem na ten serial przypadkiem i medialnie nie uzyskał większego rozgłosu albo po prostu go przeoczyłem.

Jak zawsze przypominam, że polskie seriale nie są moją ulubioną częścią rozrywki. Przyczyny są dość proste i prozaiczne, ale o tym nie w tej recenzji.

Bardzo chciałbym pochwalić Michała Żurawskiego i Marcina Bosaka, który rozkwitli w tym serialu i pokazali się z jak najlepszej strony. Ogólnie rzecz biorąc, dobór postaci bardzo trafiony i każdy dał z siebie wszystko, aby zadowolić widza na sam koniec.

Jako że już trochę czasu minęło od premiery (2018), więc poszperałem w sieci i znalazłem, iż będzie drugi sezon, mimo iż zakończenie serialu jest dość jasne.

Polecam! Przemęczcie te dwa pierwsze odcinki, a gwarantuję, że reszta serialu wam to wynagrodzi.

Zwiastun – Kruk – Szepty, które słychać nocą

Serial można obejrzeć na platformie Player.pl z wykupionym dostępem do Canal+.

ARKTYKA – RECENZJA

Biało, zimno i wietrznie do tego dzika zwierzyna i wiele innych nieprzyjemności. Arktyka tu, jeśli coś Ci się stanie Twoje szanse na przeżycie z każdą chwilą maleją. Surowy klimat, gdzie wołanie o pomoc na nic się nie zda… Albo Cię ktoś zacznie szukać i znajdzie, albo przyjdzie Ci się zmierzyć ze wszystkimi przeciwnościami losu i spróbujesz się sam na własną rękę uratować.

Arktyka to właśnie taka opowieść o przerwaniu w tych skrajnych warunkach. Na tym pustkowiu będzie musiał przetrwać Overgård (Mads Mikkelsen), który jako jedyny przeżył twarde lądowanie. Film w całej swojej mierze skupia się na przerwaniu i ukazaniu surowego klimatu arktyki. Rutyna i codziennie czynności utrzymują Overgård przy życiu.

Nie wiele słowa pada w tym filmie jednak wszystkie, które zostają wypowiedziane mają swoje znaczenie. Arktyka to widowisko w zasadzie dwóch aktorów i tutaj Mads Mikkelsen grając pierwsze skrzypce spisał się na piątkę z plusem. Nasz główny bohater nie tylko będzie się starał przetrwać, ale będzie borykać się również z dylematami moralnymi w trakcie swojej podróży.

Nie wiele o tym filmie można napisać, aby nie zdradzić za wiele. Gatunek dramatu powiązanego z survivalem antycznym, gdzie każdy Twój ruch musi być dokładnie zaplanowany. Błędy są kosztowne, a każda zmiana trasy zawsze przynosi inne przeszkody. Emocji w tym widowisku możesz się spodziewać wiele, a i przemyślenia podczas seansu gwarantowane.

Jedyna rzecz, która mnie się osobiście nie podobała to zakończenie historii. Lubie pełne zakończenie wraz z pełnym epilogiem. A w tym wypadku reżyser Joe Penna zmusza widza, aby dopowiedzieć sobie resztę.
Mimo że zakończenie było pełne emocji to jednak zabrakło tej kropi nad i.

W moim przekonaniu jest to obraz wart uwagi, który zostawia po sobie ślad. Zmusza w trakcie seansu do refleksji typu czy Ty byś tak postąpił? A może jednak zrobiłbyś inaczej aby przetrwać. A jednocześnie pokazuje, że są jednostki, które poświęcą wiele, aby uratować drugiego człowieka.

Arktyka – POLECAM.

ARKTYKA – zwiastun PL

Green Book wspaniała opowieść o przyjaźni zrodzonej w drodze

Najlepsze historie pisze życie i tak też jest w przypadku Green Book. Opowieść o początku przyjaźni, która zrodziła się z drogi i trwała do samego końca.

Akcja rozgrywa się w latach 60-tych, gdzie czarno-skórzy mieszkańcy stanów zjednoczonych borykali się z segregacją rasową. Nasz główny bohater to Dr Don Shirley (Mahershala Ali) czarnoskóry bogaty pianista prawdziwy wirtuoz w swoim fachu. Potrzebuje on zaufanego kierowcy na trasę koncertową po stanach. Znajduje takiego włoskiego typowego cwaniaka, który ma gadane. Tony Lip (Viggo Mortensen) to dobry gość, który potrafi myśleć i nie stara się zbytnio pakować w kłopoty. Jak u włochów przystało jest osobowością bardzo rodziną i jej dobro stawia na pierwszym planie. Tony niezbyt przepada za “kolorowymi”, jednak po utracie pracy zbytnio nie ma wyboru. Ostatecznie Doktor Shirley go zatrudnia Tonego jako kierowcę.

Ośmiotygodniowa wyprawa jest nie lada wyzwaniem dla Tonego, który musi słuchać i wykonywać polecenia doktora. Jak to bywa w drodze są zgrzyty, ale i są też niezapomniane sytuacje, które zbliżają bohaterów.
Doktor władający kilkoma językami wyuczony muzyk zamknięty w swoim świecie, a przede wszystkim samotny niepotrafiący się do końca odnaleźć. Człowiek sukcesu jednak borykający się z obecnym stanem umysłowym tamtejszej ameryki. i problemem ludzi drugiej kategorii.
A z drugiej strony Tony rzetelnie wykonywujący swoje obowiązki kierowca. Człowiek nie do końca wykształcony, jednak o dobrym sercu, który szybko zauważa, jak niegodnie traktują biali ludzie Doktora Shirleya.

Historia pisana życiem i sytuacjami życiowymi wspaniale obrazuje, z czym musiały borykać się mniejszości. Wykształceni bogaci ludzie ameryki nieumiejący dostrzec wszechobecnego moralnego upokarzania Shirleya.

Duet aktorski Mahershala Ali i Viggo Mortensen po prostu rewelacja. Zaangażowani i w pełni oddani swoim rolom, ahh tak dobrze się ich oglądało na ekranie.

Muzycznie film wypada również dobrze klasyczny fortepian dodaje klimatu jak i ówczesne popularne kawałki.

Seans trwający ponad dwie godziny nie nuży, a wręcz pobudza emocje widza. Trudno się godzić na to, co zostaje nam czasem zaprezentowane. Przekaz jaki zostawia po sobie Green book jest dość oczywisty, aby nie walczyć przemocą o zachować swoją godność i przeciwstawiać się w kulturalny wręcz grzeczny sposób. Drugie przesłanie to oczywiście przyjaźń. Dwóch tak odmiennych ludzi potrafiło znaleźć wspólny grunt oraz uzupełniać się nawzajem.

Zdecydowanie to jeden z tych filmów, które trzeba zobaczyć. A jeśli po seansie będzie wam mało. To polecam film również oparty na prawdziwych wydarzeniach o pierwszym Afroamerykańskim sędzi, który jako młody prawnik miał swoje przejścia.
https://cobejrzec.pl/marshall-pierwszy-afroamerykanski-sedzia/

Green Book – zwiastun

Narodziny gwiazdy – Dobry w każdym calu

Narodziny gwiazdy to dramat opisujący historię związku Jacksona Maine’a z młodą piosenkarką Ally. Miłość dobra muzyka oraz świetne aktorstwo to Cię czeka, gdy postanowisz zaserwować sobie seans.

Star is born bo tak brzmi amerykański tytuł wyreżyserował odtwórca głównej roli Bradley Cooper. Spisał się w obu rolach wyśmienicie jak lubię tego aktora tak lubie go jeszcze bardziej. Świetnie pokazał ciemną stronę sławy Jacksona Maine. Wszechobecny alkohol czy narkotyki w życiu Jacka spowodowały szybkie staczacie się z piedestału. Cooper pokazał dość szerokie i jednoznaczne następstwa nadużywania obu używek.

A potem przyszła miłość całkiem znienacka, która wiele dobrego wniosła do życia Jacksona. Młoda piosenkarka Ally o zdumiewającym anielskim głosie. I tutaj pojawia się nam Lady Gaga, która zdobywała doświadczenie aktorskie w serialach, a to w zasadzie doświadczenie żadne. Jednak już nie raz wielkoformatowe, gwiazdy muzyki pokazały, iż sprawdzają się na dużym ekranie. Lady Gaga wcielając się w rolę Ally robi to tak jakby była do tego stworzona. Wiedziała na co się piszę w końcu to jej bajka. Sama jest piosenkarką dużego formatu. Co z całą pewnością pomogło jej wcielić się te rolę.

Melodramatyczna historia pary Maine przeplatana jest dużą ilością namacalnych emocji. Umiejętnie wpleciony motyw amerykańskiego snu, który spełnia się w mgnieniu oka. A przede wszystkim dobra muzyka uzupełniająca całość historii.

Wszystko to sprawiło, że “Narodziny gwiazdy” ogląda się bardzo dobrze, a blisko trwający ponad dwugodzinny seans nie nuży. Obraz zostaje zamknięty w całości i nie ma mowy o niedomówieniach fabularnych. Bradley Cooper wraz z Lady Gagą odwalili kawał dobrej roboty.

Czego mi brakowało w “Narodzinach gwizdy” z cała pewnością rozwinięcia wątku Bobbiego (Sam Elliott) brata Jacksona oraz postaci managera Ally Reza (Rafi Gavron). Ten drugi powinien zostać potępiony za występek w ostatnich scenach filmu. Ten moment doskonale ukazał bezduszność człowieka, gdy w rolę wchodzą wielkie pieniądze.

Nie pozostaje nic innego jak tylko zarekomendować i polecić film.
“Musisz zobaczyć” zostaje przypięte.
Złoty glob oraz Oskar w kategorii za najlepszą piosenkę “Shallow” w pełni zasłużone.

Narodziny Gwiazdy – zwiastun

CLIMAX – impreza po LSD może się źle skończyć

CLIMAX to nie film, a w zasadzie podróż obrazem z mocnym techno bitem lat dziewięćdziesiątych. Myślę, że grono odbiorców tego filmu nie jest, aż tak szerokie, a zuchwałe oceny na portalach są zbyt przesadzone.

Trzeba nadmienić, że obraz został zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami. Jednak jego przekaz w moim guście jest przesadzony i w dłużej mierze męczy widza. Pierwsze sceny filmu to krótkie wywiady osób z grupy tanecznej co jest całkiem znośnym elementem. Następnie przenosimy się na próbę grupy tanecznej, gdzie wszystko idzie całkiem nieźle, a występ jest dobrym pokazem umiejętności tanecznych. Poznajmy po trochu bohaterów całej imprezy i ich stosunek do reszty ekipy.

Wszystko się kończy, gdy do napoju sangrii ktoś z uczestników dodaje silne narkotyki, a mianowicie LSD. Obraz przestaje byś sielankowy i wkrada się podróż psychodeliczna podsycana dobrym bitem. Nie byłoby nic w tym złego, ale fabuła zostaje w tym samym momencie zamknięta, a narracja odbywa się tylko obrazem. Połowa z Climaxu jest obrazem bez słowa i to widz musi sobie dopowiadać o co w tym wszystkim chodzi.

Film frywolnie porusza tematykę seksu, a sceny ocierają się o erotykę to w zasadzie wiele scen jest sprytnie uchwycona tak, aby za wiele nie pokazać. Co jest minusem tego widowiska bo o ile wszelkie odloty i psychodeliczne postawy są pokazane bez ogródek. To, czemu ukrywać erotykę czy ostre sceny seksu.

W całym obrazie rozmywa się przekaz i wskazuje jednoznacznie na winnego, którym są dragi. Przecież Ci młodzi ludzie nie spotkali się od tak, aby ostro zaćpać tylko przygotować performance. Wszystko to zostaje sprowadzone do jednej wielkiej pscho-ćpuńskiej imprezy z tragediami w tle.

Pozytywy w zasadzie są tylko dwa muzyka, która przywraca wspomnienia z lat 90-tych i występ grupy.

CLIMAX totalnie nie trafił w moje gusta i uważam, że poświęcenie mu całych dziewięćdziesiąt minut to strata czasu.

CLIMAX – Zwiastun

SOLIS – Katastrofa w kosmosie

Solis to opowieść o uwiezionym inżynierze w szalupie ratunkowej statku kosmicznego. Cała akcja dzieje się w tym małym zamkniętym pomieszczeniu oraz troszkę na zewnątrz jak już sytuacja tego będzie wymagać.

Troy (Steven Ogg) to główny bohater i to on będzie starał się przeżyć ciężkie chwile, jakie go spotykają. Fabuła jest tutaj banalnie prosta po wybuchu na asteroidzie udaje się ewakuować Troyowi na szalupę ratunkową i cudem ujść z życiem. Będzie musiał się zmierzyć z kilkoma usterkami w szalupie w czym będzie mu pomagać głos zwierzchnika komandor Roberts (Alice Lowe).

Solis – statek ratunkowy

Jeśli liczysz na super efekty specjalne oraz spektakularną akcję ratunkową w kosmosie to się przeliczysz. A nawet jeśli liczysz na dramat pełen napięcia to również się rozczarujesz. Poza kilkoma efektownymi scenami na końcu, ciezko coś znaleźć pozytywnego w tym filmie. Pozytyw to wcześniej wspomniana efektowna scena, gdy statek ratunkowy z wielkim parasolem przykrywa słońce.
Twoja uwaga przez cały film będzie skupiona na nudnch dialogi między Troyem a panią komandor Roberts. Statyczne obrazy od czasu do czasu będą przemieszane z akcją, gdy coś się popsuje w starej szalupie, a Troy będzie zmuszony to naprawić aby przeżyć.

Troy inżynier

A po całym sensie reżyser (Carl Strathie) zamierza Cię dobić faktem, gdyż nie wiadomo czy główny bohater przeżył i został uratowany. Odradzam poświęcanie czasu na to nudne widowisko. Odradzam nawet wiernym fanom science fiction.
Przypinam “szkoda czasu”, a tytuł recenzji odwzorowuje to, co widzimy na ekranie, czyli “Katastrofę”.

SOLIS – Zwiastun

Aquaman – Efekciarsko, ale nie bez wad!

Seans nie wywołał we mnie efektu WOW, jest efekciarsko wizualnie, ale zbyt dużo było inspiracji innymi tegorocznymi filmami. Każdy, kto jest na bieżąco z cała pewnością dostrzegł, że niektóre sceny są bliźniaczo podobne.

Arthur

Jason Momoa, który wciela się w Arthura robi swoją robote gra luźnego gościa, który został lekko odmieniony na wersje bardziej sympatyczną. Prawie wszystkie postacie spotkane w całym filmie mają wymiar bardziej baśniowy niż superbohaterski.
Księżniczka Mera (Amber Heard), brat Arthura Orm (Patrick Wilson), Atlanna (Nicole Kidman) czy nawet Vulko (Willem Dafoe) zagrali naprawdę dobrze na poziomie.

Armia Orma

Podwodne miasto Atlantyda i jej cuda. Podwodne królestwa i efekty dopracowane do granic możliwości. Wszystko to ładnie się ogląda, jednak fabularnie z minuty na minute jest coraz gorzej z odbiorem.

Czemu uważam, że zabrakło oryginalności otóż, gdy pojawia się Atlantyda pierwsze moje skojarzenie miasto tysiąca planet. Sahara i odnalezienie miasta pustych ludzi sceny wprost z Tomb Raidera. Kiedy to Aquaman mierzy się z Black Mantą, a Mera ucieka dachami goni ją żołnierz, który przebija ściany domów. To kolejna scena wyjęta żywcem z Miasta tysiąca planet. Lokalizacja jądro ziemi nie pamiętam tytułu, ale był film, który również mi się z tym kojarzy, gdy bohaterowie spotykają dinozaury itd. Ośmiornica grająca na bębnach przeciwwagą do mrówki z Ant-Man i Osa. Wiele, ale to wiele jest “zapożyczeń” aby nie powiedzieć bardziej dosadnie klonów z innych filmów.

Miasto Pustynnych Ludzi

Nie jestem w stanie powiedzieć czemu to miało służyć? Jeśli miało to spowodować cieplejszy odbiór DC czy zabawniejszy to wyszło to bardzo średnio. Po tym filmie nie wiem dokąd zmierza całe uniwersum.

Z plusów jak już wspomniałem kilka razy efekty specjalne i cały podwodny świat wraz z podziałem na królestwa. Historia od małego Aquamana do dorosłego życia również na plus. Zasadniczo Jason Momoa to urodzony Aquaman i to bez dwóch zdań. Jego interakcje z wrogami dają dużo frajdy nie tylko jemu, ale również widzowi podczas seansu.

Król Orm

Nowa produkcja z DC UNIWERSUM Aquaman to film średniej fabuły, ale za to piękny wizualnie. Szybko po seansie o nim zapomnimy i nic na to poradzić już się nie da. Postać Aquaman oraz cały świat z nim związany ma duży, ale to duży potencjał. Przede wszystkim postać i nie jest tak wyeksploatowana, jak Superman czy Batman.

Film nie uniknął również kilku logicznych błędów, skórę Aquamena możne zranić tylko specjalna atlancka stal więc czemu w łodzi podwodnej broni się przed pociskami włazem.

Jest tylko jedna scena po napisać i dotyczy ona Czarnej Manty,
który zapewne będzie w kolejnej części. Więc po tej scenie nie ma co czekać do samego samiutkiego końca.

Królestwo Filozofów

Czy polecam kino na to pytanie jest mi bardzo ciężko odpowiedzieć, ponieważ jest ona niejednoznaczna. Efekty wizualne podpowiadają mi, aby Ci polecić film, żebyś miał frajdę. Jednak zbyt luźna fabuła mówi z drugiej strony jak masz więcej niż 13 lat to odbiór może być różny. Wyłącz myślenie przed seansem i nie wnikaj za bardzo w to co będzie się działo na ekranie.

PS. Dla mnie wciąż Wonder Woman rządzi w DC Universum. A wam jak się podobał Aquaman?
Ps.2
Fabuła 4/10
Efekty 9/10

Aquaman – Zwiastun z napisami PL

Searching – Lubię takie perełki

Searching to perełka, po której nie spodziewałbyś się tak dobrego scenariusza. Trzyma w napięciu od początku, aż do rozwiązania zagadki.

Samotny ojciec David Kim (John Cho) wychowuję po stracie żony córkę Margot (Michelle La). Z pozoru radzą sobie doskonale, a przynajmniej w wyobrażeniu ojca wszystko jest w należytym porządku. Relacje między tą dwójką są na pierwszy rzut oka poprawne. Dopiero w trakcje rozwoju, akcji dowiadujemy się, że relacja między nimi jest dużo bardziej skomplikowana. A samemu ojcu ciężko przełknąć pigułkę prawdy.


Searching – Margot

Tytułowy “Searching” to w skrócie poszukiwanie, a nawet przegrzebywanie social mediów po tym, jak Margot przestaje się odzywać do ojca. Zaniepokojony ojciec zgłasza całą sprawę na policję i zaczyna prowadzić własne śledztwo na własną rękę. Podczas całych poszukiwań odkrywa prawdę o swojej córce i jej emocjach. W stosunku do niego, jak i do zmarłej matki. Nagle David coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę nic nie wiedział o Margot i o tym jak radzi sobie ona w życiu codziennym.


Searching – David i prawo jazdy Margot

Film pełen emocji i napięcia, który ukrywa swoje prawdziwe motywy do samego końca. Wodzi widza za nos i pozwala nam obserwatorom przypatrywać się i snuć własne teorie obok teorii ojca. Czy Margot chciała zniknąć z życia ojca? A może została gdzieś zabita i jej ciało nigdy nie zostanie odnalezione? Prawdziwy horror Davida, któremu została tylko córka. Zostaje podniesiony Amber Alert i wszyscy zaczynają poszukiwać Margot. Do sprawy zostaje przypisana detektyw prowadząca Rosemary Vick (Debra Messing), która daje z siebie wszystko. David dalej nie rezygnuje z poszukiwań na własną rękę. Odkrywa pewne nowe poszlaki, które doprowadzą go do nieoczekiwanych zwrotów akcji.


Searching – David i ekipa policyjna

Bardzo fajna narracja, która z jednej strony prowadzi nas przez życie Kimów, a z drugiej odkrywa przed nami sekrety zaginięcia Margot. Film tutaj celnie uderza w nasze cyfrowe życie oraz social media. Małą migawką jest zwrócenie uwagi, że nawet tak tragiczne wydarzenia są motywem do tego, aby wybić się i zyskać swoje pięć minut w social mediach. Searching ukazuje również prawdę, na którą nie zwracamy aż tak dużej uwagi na codzień. Zostawiamy bardzo duży ślad w sieci! Nasze życie stało się bardzo cyfrowe, gdzie każdy bez większego wysiłku może nas sprawdzić czy wyśledzić.

Bardzo ciekawy film, pod względem narracyjnym, jak i psychologicznym. W ciekawy sposób zrealizowany. Podążamy za zaginioną w świecie cyfrowym dzień po dniu, aby sprawdzić co się wydarzyło, że Margot zaginęła. Według mnie taka mała perełka, po której nikt by się nie spodziewał tak dobrego filmu. Rekomenduje do “Musisz zobaczyć”.

Searching – Zwiastun

Origin – Kolejne SF od YouTube Originals

Na platformie YouTube pojawiła się kolejna science fiction produkcja, która tym razem zabierze nas w podróż do odległego układu słonecznego, gdzie znajduje się planeta Thea.

Dziesięć odcinków, w którym bohaterzy tej podróży będą musieli zmierzyć się z przeciwnościami losu. Ponieważ w podróży statek ulega awarii. A zbudzeni z hibernetycznego snu pasażerowie podróżujący w przestrzeni kosmicznej nie są świadomi tego co ich czeka. A będzie im dane zmierzyć się z pasożytem obcego pochodzenia. Problem rodzi się, gdy uświadamiają sobie, iż ów pasożyt potrzebuje do życia nosiciela. Osoby nic o sobie niewiedzące będą musiały nauczyć się szybko ze sobą współpracować. Podróż do nowego obiecanego świata ze świeżym starem zaczyna się od polowania.

Origin to zgrabne połączenie inspirujące się takimi tytułami jak Passengers czy też Obcy. Serial z całą pewnością posiada duży potencjał, jednak fabuła i akcja jest zbyt rozwleczona jak na te dziesięć odcinków. Spokojnie serial mógłby zamknąć się w 6 odcinkach i dałoby to lepszy efekt.

Problem Origin jest w zasadzie jeden ilość retrospekcji z życia pasażerów lotu międzygwiezdnego. Po 5 odcinku zaczyna się serial zwyczajnie dłużyć, bo więcej jest retrospekcji niż samej akcji.  Fajnie jest poznawać bohaterów, jednak w science fiction liczą się również inne aspekty jak wizualne, które działają na naszą wyobraźnię. Efekty specjalne są zrealizowane na przyzwoitym dobrym poziomie, statek czy wnętrze statku jest dopieszczone. Tutaj nic zarzucić się nie da, aczkolwiek ilość sekwencji przelotu statku mogłaby być większa. 

Obsada jest nie oklepana, a postacie interesujące.  Najciekawsze postacie według mnie to Fraser James jako doktor genetyki Henri Gasana czy hakerka Adelayo Adedayo wcielająca się w rolę Lee.  Na ekranie ujrzymy aktora znanego z Harrego Pottera czyli Toma Felton wcielającego się w postać Logana. I jeszcze kilka innych, które wypadają dobrze i nie irytują sobą na ekranie.

Z całą pewnością warto dać szansę serialowi. Fabuła idzie w dobrym kierunku i odkryła nową tajemnicę o Siren oraz układzie planetarnym, gdzie znajduje się docelowa planeta Thea. Jest to dobre science fiction z elementami dramatu oraz thrillera. Sam jestem ciekaw co wydarzy się dalej ,a więc serial trafia do poczekalni na kolejny sezon.

Dwa pierwsze odcinki można obejrzeć za darmo na platformie YouTube.
Po niżej zwiastun i dwa odcinki.

https://www.youtube.com/watch?v=HjRjcgByAhk
Origin YouTube Originals – Zwistun
https://www.youtube.com/watch?v=9fUU6y5-rTc
Origin – The Road Not Taken (Odcinek 1)
https://www.youtube.com/watch?v=9h4ImWR2icY
Origin – Lost on Both Sides (Odcinek 2)

Bohemian Rhapsody – Historia zespołu Queen oraz Freddiego Mercurego

Bohemian Rhapsody – historia rockowego zespołu Queen, która skupią się w dużej mierze na głównym wokaliście Freddiem Mercurym. Możesz nie wiedzieć, kto to był Freedie Mercury, ale zapewne znasz trzy, a nawet cztery ich przeboje nie wiedząc, że to Queen. Tytułowy “Bohemian Rhapsody ” ,  “We Will Rock You” i najpopularniejsza piosenka “We Are the Champions” , a może nawet “Under Pressure”.

Wybierając się na seans moje wymagania były na bardzo niskim poziomie, poszedłem zobaczyć zaciekawiony historią zespołu Queen, której tak naprawdę nigdy fanem nie byłem. To nie moje klimaty, ale do dziś pamiętam jak kolegą z naprzeciwka miał wszystkie ich kasety! Wracając do tematu filmu główną rolę Freediego Mercurego gra tutaj Remi Malek. Jedno co ciśnie mi się na usta to po prostu rzetelna robota!

Zespół Queen to oczywiście nie sam Freedie, a również Brian May (Gwilym Lee), Roger Taylor (Ben Hardy), John Deacon (Joseph Mazzello) i tutaj nie mogę powiedzieć złego słowa podobali mi się panowie w swoich kreacjach aktorskich. Nie znając historii zachowań panów z kapeli to aktorsko widziałem duże zaangażownie i serca w to, co było podane na ekranie.

Historia Freediego zagubionego chłopaka, który odnajduje się na scenie muzycznej. To ten moment, gdzie jego marzenia stają się faktem, a on sam wyznacza kurs zespołu Queen.  Jego pomysłowość muzyczna naprawdę może imponować nie tylko na ekranie ale i po za nim. Co zresztą doceniły miliony fanów na całym świecie. W dwu godzinnym seansie udało się zawrzeć esencje, pasje oraz fenom zespołu Queen.

Cały film to podróż, gdzie doświadczamy narodzin zespołu Queen oraz Freddiego. Jest to wszystko zgrabnie zebrane i opieczętowane w poprawne politycznie opakowanie. Jest kilka ciekawostek dla takich osób, które mniej znają postać Mercurego, a kojarzą go tylko z  bujnego życia seksualnego i wiecznych imprez. Tego za dużo tutaj nie znajdziemy, a więc nie polecam się nastawiać na orgie gejowskie i wieczne ćpanie. Oczywiście jest pokazane życie seksualne Freddiego, ale ono nie przytłacza aż tak bardzo widza. Bardzo ważnym element życia gwiazdy była jego dozgonna przyjaciółka Mery Austin grana przez Lucy Boynton. Świetnie razem z Malikiem prezentowali się na ekranie.

Nie mu tutaj też szybkich zwrotów akcji to film gdzie decyzja podjęta w punkcie A doprowadzana nas do punktu B. Szybkie tempo sprawia, że rzeczy dzieją się na ekranie bardzo szybko i czasem brakuje takiego przysłowiowego zwolnienia tempa. Szczególnie w tych mrocznych chwilach głównej gwiazdy zespołu Queen, gdzie Paul (Allen Leech) przejmuje całkowicie kontrole nad życiem Freediego.

Największą rolę w tym filmie odgrywa fenomenalna muzyka, a słuchana w kinie potęguje całe doświadczenia. Bardzo przyjemne doznanie widząc jak te utwory powstawały, a potem mieć możliwość ich wysłuchania. Kina mają to do siebie, że posiadają dobre nagłośnienie, a więc naprawdę warto posłuchać muzyki i doznać tych wrażeń na dużym ekranie.

Małe minusy to czasem słychać postsynchrony głosu Queena oraz drugi minusik to, że cała historia została dość bardzo zaadoptowana na potrzeby filmu. Zdecydowanie w filmie zabrakło czasu na rozwinięcie postaci takich jak Paul czy późniejszy partner Freddiego  Jim Hutton (Aaron McCusker).

Bardzo ciekawa historia zespołu rockowego Queen, która będzie potrafia wzruszyć nie jednego widza! Po Bohemian Rhapsody  możesz  spodziewać się dobrej gatunkowo muzyki wręcz koktajlu gatunków muzycznych. Poznasz przyjaciół nie tylko na dobre i na złe, zobaczysz jak spełniają się marzenia. Doświadczysz również tych złych chwil jak depresja czy samotność. One nie były obce gwieździe zespołu Queen, a zostały podkreślone w filmie dość intensywnie.

Polecam warto obejrzeć takiego świetnego aktora jak Malik w roli Freediego Mercurego. Muzyka to kolejny powód, aby wybrać się do kina. Film Bohemian Rhapsody to swoisty hołd dla muzyka, jakim był Freddie Mercury. Musisz to zobaczyć!