Przejdź do treści głównej

Tag: Dwayne Johnson

0

Black Adam – nowe otwarcie DC – Recenzja

Nowy film ze stajni DC – Black Adam (Dwayne Johnson) – jest naprawdę dobrym widowiskiem. I nie dlatego, że główną rolę tutaj posiada The Rock. Aczkolwiek ma to wpływ na całokształt filmu. Jeśli jeszcze nie wybrałeś się do kina, to nie czekaj. Rozrywka gwarantowana!

Muszę przyznać, że obsada Black Adam nie zawodzi, a przynajmniej nie ma słabych punktów. Może poza irytującymi scenami, które mają być śmieszne.

Pierce Brosnan, jako Dr Fate, świetna kreacja. Widać tutaj kunszt aktorski i wielki bagaż doświadczenia. Jak widać nawet aktorzy o starszych rocznikach mogą się sprawdzić w kinie typowo blockbasterowym. Dla równowagi, Noah Centineo, jako Atom Smasher, jest nieporozumieniem. Postać jest kiepsko napisana, a przynajmniej ja nie łapę z nią żadnego vibe’a. Wydawać by się mogło, iż Atom ma być łącznikiem z młodszą widownią, ponieważ gagi są na poziomie przedszkola. Neutralnie oceniam natomiast Quintessę Swindell jako Cyclone. Widać potencjał, ale wydaje się, iż można było wycisnąć więcej z jej postaci. Nie sposób pominąć Aldisa Hodge jako Hawkmana, który ma tę charyzmę, którą lubię w postaciach odgrywających bohaterów.

Oryginalna historia Black Adama potrafi zaskoczyć w fabule, co mi się podobało. Sam Black Adam na starcie jest bardzo tajemniczą postacią i superwrogo nastawioną. Takie odmienne podejście bardzo mi się spodobało. Oczywiście, według mnie, DC nie uniknęło błędów. Black Adam jest przedstawiany jako bardzo potężna postać, ale moc nadał mu czarodziej Shazam, ten sam co nadał moc Shazamowi (młodszy odpowiednik). Czyli mamy w uniwersum dwóch czempionów, chyba że czegoś nie zrozumiałem. Spoileruję: Shazam nie pojawia się w filmie. Co oczywiście, według mnie, jest dziwne. Byłby to doskonały zabieg łączący uniwersum. Zamiast ekipy Shazamowców dostajemy nowe postacie wspomniane wyżej. Skoro Black Adam jest tak potężny, gdzie Wonder Woman? Oczywiście, wszyscy wiemy, że w filmie pojawia się Henry Cavill, jednak to tylko puszczenie oka do widza.

Dwayne Johnson jako Black Adam daje radę! Widać, że gra sprawiała mu frajdę, co przekłada się bardzo pozytywnie na ekran i odbiór postaci. Fabularnie, z samą postacią, na początku mamy kilka nieścisłości, póki nie nastąpi zwrot akcji i zaczynamy rozumieć motywy Black Adama. Dobrze napisana postać i bardzo dobrze odegrana. Wszyscy się myliliśmy sądząc, że to Black Adam będzie głównym antagonistą.

DC ma naprawdę fajnych aktorów, którzy na dobre swoją osobą jakoby reprezentują danych bohaterów: Henry Cavill jako Superman, Gal Gadot jako Wonder Woman czy Jason Mamoa jako Aquaman. Nie wyobrażam sobie innych aktorów pod tymi postaciami. DC powinno znacznie częściej sięgać po nie i więcej czasu poświęcić na puszczanie oczek do widzów.

Jakby nie patrzeć, podczas seansu Black Adam nie można się nudzić. Zdecydowanie czułem tutaj pewnego rodzaju otoczkę x-man’ów, co dodało tylko większego animuszu całej produkcji.

Jest to pierwszy film, gdzie mamy do czynienia z Członkami Stowarzyszenia Sprawiedliwości i ten element wypada bardzo fajnie i tu właśnie mam skojarzenia z x-man’ami. Mamy tutaj też poruszony ważny wątek, iż Stowarzyszenie nie broni całej Ziemi, a tylko wybranych rejonów narzuconych przez rząd. Wydaje mi się, że przydałby się już w tym momencie film o “Stowarzyszeniu Sprawiedliwości”, ale, jako wiemy, w DC panuje bałagan i wizja ciągle się zmienia.

W tym miesiącu dostaliśmy dwa filmy oparte o komiksach: Wakanda CZARNA PANTERA: WAKANDA W MOIM SERCU oraz Black Adam. Z tych dwóch lepiej wypadł Black Adam i miałem więcej frajdy na tym seansie. Polecam się wybrać do kina. Każdy fan znajdzie dużo rozrywki i przyjemności. Z całą pewnością wart uwagi. Oby nowe rozdanie DC miało już klarowny kierunek.

Black Adam – zwiastun

Black Adam DC – Zwiastun 2022

Prawie 5000 lat po tym, jak został obdarzony wszechmocnymi mocami egipskich bogów – i uwięziony równie szybko – Black Adam zostaje uwolniony ze swojego ziemskiego grobu, gotowy wyzwolić swoją wyjątkową formę sprawiedliwości we współczesnym świecie.

Premiera: 21 października 2022

Black Adam – zwiastun 2022

Wyprawa do dżungli (Jungle Cruise) – Recenzja

Studio Disney przyzwyczaiło nas do pewnego poziomu swoich rodzinnych, familijnych, przygodowych produkcji. Wyprawa do dżungli pod względem obsady aktorskiej jest lekko nietrafiona. Po seansie ciężko mi określić, do jakiego widza ten film jest skierowany. Do bardzo młodego na pewno nie, bo nic specjalnego dla dzieci tam nie ma. Do starszego? Też raczej nie, bo więcej w filmie fikcji niż realnych faktów.

Odniosłem wrażenie, że Disney zwyczajnie potrzebował czegoś innego na ten moment. Taką zapchajdziurę w swoim kalendarzu premierowym. Jungle Cruise powinien od razu trafić na platformę VOD, a premiera kinowa nie powinna mieć miejsca. Fabularnie jest naprawdę cienko. Lecimy po sznurku bez żadnych spektakularnych zwrotów akcji. W dodatku wymuszane teksty, które miały bawić widownię, są tak zwanymi sucharami. Dwayne Johnson (Frank) jest przeniesiony wprost z Jumanji. Nie ma w tej postaci żadnego powiewu świeżości. Emily Blunt (Lily) za to bardzo przyzwoicie, z przysłowiowym kopem. Jesse Plemons (Prince Joachim), najbardziej irytująca postać w całym filmie, która chyba miała być tą zabawną i zarazem antagonistyczną. Wyszło irytująco i mało śmiesznie. Niemiecki akcent i rozpieszczone zachowanie całkowicie zrujnowało wizerunek, w moich oczach, dla tej postaci. Z każdym wypowiadanym zdaniem miałem ochotę zakończyć seans filmowy.

Fabuła, cóż, w skrócie można opisać tak: charyzmatyczny Frank, który jest kapitanem łodzi, boryka się z finansowymi problemami. Trafia na odważną badaczkę Lily, która przedstawia mu ciekawy plan na dotarcie do drzewa życia, aby zdobyć kwiaty. Na przeszkodzie stanie im Książę Joachim oraz starzy znajomi, których to spętała klątwa na wieki. Więc to taki miszmasz JumanjiPiratów z Karaibów.

Wizualnie, jak na studio Disneya przystało, jest miło, na poziomie i przyjemnie. Szczególną uwagę przykuwa Proxima, “mały” kotek.

Muzycznie jest spaprane, niestety, i tu mam największy zarzut. Podkład daje orkiestra i było to fajne w przypadku Piratów z Karaibów. Tam muzyka była dobrana perfekcyjnie. Tutaj mamy coś na zasadzie spektaklu teatralnego, gdzie natężenie czy też rozwój akcji nie zgrywa się z tym, co widzimy na ekranie. Kuło mnie to po uszach, jak i psuło odbiór. Brakowało mi w tym wszystkim przekazu o większej amplitudzie emocji, takich z pompą!

Wyprawa do dżungli (Jungle Cruise) jest dla mnie w odbiorze bardzo, ale to bardzo przyzwoitym średniakiem. Ponieważ chciano upakować w jeden film kilkanaście dobrze znanych motywów z innych produkcji wyszło nijako. Ani to Piraci z Karaibów, ani Indiana Jones, ani nawet nie Jumanji. To kolejny film z wyprawą do dżungli.
Kina nie polecam, a tym bardziej wypadu całą rodziną, gdyby to ten film Wyprawa do dżungli miałby być główną atrakcja dla dzieci.

Ps. Polecam nie oglądać zwiastunów, jeśli planujecie seans.

Wyprawa do dżungli – zwiastun pl

Szybcy i wściekli 9 – zwiastun

Dom Toretto (Vin Diesel) ustatkował się i prowadzi ciche życie na obrzeżach miasta. Dom wraz z Letty (Michelle Rodriguez) mają małego syna Brianem, ale wiedzą, że niebezpieczeństwo zawsze czai się tuż za spokojnym horyzontem. Dom będzie musiał stawić czoła grzechom z przeszłości, jeśli zamierza ocalić tych, których kocha najbardziej.
Jego przyjaciele po raz kolejny łączą siły, aby powstrzymać wroga. Spisek prowadzony przez najbardziej wykwalifikowanego zabójcę i kierowcę o niezwykłych umiejętnościach, z jakim kiedykolwiek się spotkali. Mężczyzna, który stał się wrogiem rodziny Doma jest także porzuconym bratem Jakobem (John Cena).

Obsada: Dwayne Johnson, Cody Walker, Vin Diesel, Charlize Theron, Jordana Brewster, Tyrese Gibson, Michelle Rodriguez

Premiera: 22 Maj 2020

Szybcy i wściekli 9 – zwiastun

Drapacz chmur – rozczarowanie tego lata

Drapacz chmur (Skyscraper) to film, po którym można by się spodziewać wiele jednak podczas seansu niczym Cię nie zaskoczy. Tak wiele jest w tym widowisku naciąganych scen, że czasem aż ciężko się na to patrzy. Nie mam nic przeciwko naciąganiu grawitacji i tym podobnym fantazjom w filmach pod warunkiem, że raz jest to robione z głową, a dwa takie typu sceny zdecydowanie preferuję w widowiskach blockbusterowych.

Obsada drapacza obfituje nam w najlepiej obecnie zarabiającego aktora (2018), czyli Dwayne Johnson (Will Ford), który wciela się w byłego wojskowego, a obecnie konsultanta od bezpieczeństwa. Will wraz z partnerką Sarah Sawyer (Neve Campbell) oraz synem (Noah Cottrell) i córka (McKenna Roberts) przebywają w najwyższym budynku świata, który również ma być najbezpieczniejszy. Drapacz chmur jest spełnieniem marzeń wybitnego biznesmena Zhao Long Ji (Chin Han), który zainwestował ogromne sumy w jego wybudowanie. Aby uwieńczyć swój sukces to Will jako niezależny ekspert będzie musiał przygotować raport finalny dotyczący zabezpieczeń budynku.

Jak to bywa w filmach akcji coś musi pójść nie tak i tak też tym razem się dzieje, ponieważ budynek staje w ogniu! Rodzina Willa zostaje odcięta od drogi ewakuacji, a płonący budynek zmuszą rodzinę do ucieczki ku górze, lecz tam czyhają na nich inne niebezpieczeństwa. Jako że Will znalazł się na drugim końcu miasta sprytnie zwiedzony przez przyjaciela z dawnej jednostki wojskowej musi teraz czym prędzej dotrzeć i postarać się uratować rodzinę. Akcja goni akcje i nie można się nudzić na filmie co jest plusem. Jednak gdy dochodzi do wyprzedania scen względem fabuły to widz dostaje spoilera po którym wie co się za chwilę wydarzy. Will będący na dźwigu próbuje zahaczyć hak o budynek udaje mu to się po czym po chwili jest ułamek sceny, że hak się luzuje i lada moment odczepi się. Po 30 sekundach hak rzeczywiście odpada od budynku, ale Will jest na wszystko przygotowany, mimo że posiada protezę nogi daje radę skoczyć z dźwigu i dostaje się do budynku. Takich scen jest wiele, a pokazana odległość jest nie możliwa do przeskoczenia dla zwykłego zjadacza chleba jednak Will niczym Robocop pokonuje tą przeszkodę. Takich scen sugerujących, że za moment coś się wydarzy jest zbyt dużo i psuję to trochę zabawę podczas oglądania, ponieważ znika element zaskoczenia.

Oczywiście palący się budynek to za mało, bo mamy przeciwnika, z którym będzie musiał się zmierzyć Will. Antagonistą jest Kores Botha (Roland Møller), który to działa na usługach czterech przestępczych syndykatów. Otóż ma on za zadanie odzyskać pendriva oraz uprowadzić  Zhao Long Ji. Akcja już w samym budynku toczy się bardzo dynamicznie i z minuty na minutę przyspiesza, gdzie kolejne elementy fabuły są odkrywane. Film w swojej budowie jest bardzo prosty dostać się do budynku i uratować rodzinę za wszelką cenę.

Czy polecam kino, jeśli chodzi o “Drapacz Chmur”? Nudzić się nie będziesz na pewno, a jeśli absurdy Ci nie przeszkadzają to śmiało. Jednak jeśli kolą Cię w oczy skoki na 20 metrów i w każdej możliwej scenie w filmie, gdzie Twoja wyobraźnia będzie Ci podpowiadać, że coś pójdzie nie tak. To zdecydowanie odpuść sobie!

Muszę przyznać, że pierwsze 30 min zapowiadało ciekawy seans, lecz te wszystkie sceny, które miały budować napięcie są na tyle przesadzone, że ciężko tego nie zauważyć. Jestem rozczarowany tym widowiskiem, ponieważ nie dostarczył mi on takiej dawki adrenaliny jaką bym sobie życzył. Stąd też ocena w moim osądzie nie jest zbyt wysoka.

https://www.youtube.com/watch?v=8DEQ0GGFvWw

 

Rampage: Dzika Furia

Rampage: Dzika Furia to film zupełnie bez emocji, pomimo że stara się nam przemycić ukradkiem więź między Davisem, a Georgem. To również jeden z tych filmów gdzie po seansie przechodzisz do porządku dziennego jak gdyby nigdy nic.

Fabuła skupią się na prymatologu Davisie (Dwayne Johnson), który trzyma ludzi na dystans, nawiązał silną więź z George’em. Gdy życie na ziemi toczy się normalnym torem to w kosmosie dochodzi do nieudanego eksperymentu genetycznego. I tym sposobem w kosmosie zaczyna grasować gigantyczna mysz dzięki, której dochodzi do awarii stacji badawczej. Podczas ewakuacji część pojemników z magiczną mgiełką spada na ziemie zmieniając zwierzęta w bezlitosne zabójcze maszyny.

Co ciekawe mamy całkiem dobrą obsadę Naomie Harris jako Dr Kate Caldwell to ona wraz z Davisem będzie starała się ratować świat. Tajemniczy agent z super tajnych służb specjalnych Jeffrey Dean Morgan jako Harvey Russell.  Claire Wyden (Malin Akerman), która wciela się w role głowy korporacji, dzięki której powstały zmutowane zwierzęta.

Niestety, ale żadna obsada nie uratuje filmu, w którym fabuła jest tak banalna i oczywista, że po dwudziestu minutach jesteś wstanie przewidzieć kolejne ruchy bohaterów. Z całą pewnością nie jest to kina najwyższych lotów fabularnych, a nawet biorąc pod uwagę blockbustera to też jest nie za wesoło. Humor no cóż, widać, że chciano, aby George był zabawnym stworzeniem. Wyszedł z tego taki naciągany humor, który w zasadzie występuje tylko epizodycznie w całym filmie.

Jedyne co jest dobre w tym filmie to walka między zwierzakami oraz drobną rozwałką miasta. Efekty na tym polu nie zawodzą, jednak też niczym nowym nie zaskakują. W dobie Marvela po prostu ciężko jest przebić porządną rozwałkę miasta, bo jako widź doskonale już to znamy. Rampage: Dzika Furia to zdecydowanie średniak w swojej klasie, niczym się nie wyróżnia ot kolejny film bez pomysłu, a żeby tylko coś z wytwórni wyszło.

Jeśli masz wolny wieczór i Ci się nudzi owszem możesz obejrzeć, ale nie spodziewaj się niczego nadzwyczajnego. Pamiętaj ostrzegałem według mnie szkoda czasu na zmutantowane zwierzątka, gdzie doskonale wiemy, jaki będzie koniec.

https://www.youtube.com/watch?v=4S29RMd8WYU

Szybcy i Wściekli 8

Szybcy i wściekli 8 [RECENZJA]

Ktokolwiek się spodziewa ambitnego kina proszę dalej nie czytać. Szybcy i wściekli niegdyś słynęli z pięknych kobiet, szybkich samochodów, a tymczasem seria przerodziła się w dzikie rodeo na kółkach z co róż to większą eksplozją. Jak wszystkim już wiadomo cała seria ma się zakończyć na 10 filmie, a ta cześć 8 jest pierwsza częścią z trylogii.

Czytaj dalej