Przejdź do treści głównej

Tag: Film

34

Wyprawa do dżungli (Jungle Cruise) – Recenzja

Studio Disney przyzwyczaiło nas do pewnego poziomu swoich rodzinnych, familijnych, przygodowych produkcji. Wyprawa do dżungli pod względem obsady aktorskiej jest lekko nietrafiona. Po seansie ciężko mi określić, do jakiego widza ten film jest skierowany. Do bardzo młodego na pewno nie, bo nic specjalnego dla dzieci tam nie ma. Do starszego? Też raczej nie, bo więcej w filmie fikcji niż realnych faktów.

Odniosłem wrażenie, że Disney zwyczajnie potrzebował czegoś innego na ten moment. Taką zapchajdziurę w swoim kalendarzu premierowym. Jungle Cruise powinien od razu trafić na platformę VOD, a premiera kinowa nie powinna mieć miejsca. Fabularnie jest naprawdę cienko. Lecimy po sznurku bez żadnych spektakularnych zwrotów akcji. W dodatku wymuszane teksty, które miały bawić widownię, są tak zwanymi sucharami. Dwayne Johnson (Frank) jest przeniesiony wprost z Jumanji. Nie ma w tej postaci żadnego powiewu świeżości. Emily Blunt (Lily) za to bardzo przyzwoicie, z przysłowiowym kopem. Jesse Plemons (Prince Joachim), najbardziej irytująca postać w całym filmie, która chyba miała być tą zabawną i zarazem antagonistyczną. Wyszło irytująco i mało śmiesznie. Niemiecki akcent i rozpieszczone zachowanie całkowicie zrujnowało wizerunek, w moich oczach, dla tej postaci. Z każdym wypowiadanym zdaniem miałem ochotę zakończyć seans filmowy.

Fabuła, cóż, w skrócie można opisać tak: charyzmatyczny Frank, który jest kapitanem łodzi, boryka się z finansowymi problemami. Trafia na odważną badaczkę Lily, która przedstawia mu ciekawy plan na dotarcie do drzewa życia, aby zdobyć kwiaty. Na przeszkodzie stanie im Książę Joachim oraz starzy znajomi, których to spętała klątwa na wieki. Więc to taki miszmasz Jumanji i Piratów z Karaibów.

Wizualnie, jak na studio Disneya przystało, jest miło, na poziomie i przyjemnie. Szczególną uwagę przykuwa Proxima, “mały” kotek.

Muzycznie jest spaprane, niestety, i tu mam największy zarzut. Podkład daje orkiestra i było to fajne w przypadku Piratów z Karaibów. Tam muzyka była dobrana perfekcyjnie. Tutaj mamy coś na zasadzie spektaklu teatralnego, gdzie natężenie czy też rozwój akcji nie zgrywa się z tym, co widzimy na ekranie. Kuło mnie to po uszach, jak i psuło odbiór. Brakowało mi w tym wszystkim przekazu o większej amplitudzie emocji, takich z pompą!

Wyprawa do dżungli (Jungle Cruise) jest dla mnie w odbiorze bardzo, ale to bardzo przyzwoitym średniakiem. Ponieważ chciano upakować w jeden film kilkanaście dobrze znanych motywów z innych produkcji wyszło nijako. Ani to Piraci z Karaibów, ani Indiana Jones, ani nawet nie Jumanji. To kolejny film z wyprawą do dżungli.
Kina nie polecam, a tym bardziej wypadu całą rodziną, gdyby to ten film Wyprawa do dżungli miałby być główną atrakcja dla dzieci.

Ps. Polecam nie oglądać zwiastunów, jeśli planujecie seans.

Wyprawa do dżungli – zwiastun pl

WONDER WOMAN 1984 – Nieudane dzieło od DC

Pierwsza część Wonder Woman w zasadzie ratowała całe uniwersum DC. Był to film bardzo poprawy i świetnie się go oglądało. Gal Gadot czarowała na ekranie w każdym momencie. Druga część jest nieudana pod bardzo wieloma względami. Po części można zrzucić winę na pandemię Covid-19, ale czy wysokobudżetowy blockbuster, w którego jest pompowana ogromna ilość pieniędzy nie powinien się oprzeć pandemii? Jak można zobaczyć na ekranie, może polec, i to z kretesem.

Wonder Woman 1984 dzieje się w latach 80. Tym razem Księżna Diana Prince (Gal Gadot) będzie musiała zmierzyć się z Max Lordem (Pedro Pascal) oraz The Cheetah (Kristen Wiig).

Po kolei, za reżyserię odpowiada, jak i w pierwszej części, Patty Jenkins, która narzekała, iż ma mało czasu na realizację filmu, ponieważ terminy się skróciły, a ona pracowała nad innym projektem. Z racji przyspieszonego terminu wydania WW84, odstawiła obecny projekt i zaangażowała się w 100% we wspomnianą Wonder Woman 1984. Nawet była zadowolona z obrotu spraw pandemii, bo pozwoliło jej to dopracować projekt i przesunąć datę premiery. Ja się pytam, czy ona widziała końcowy efekt swojego dzieła? Bo wydaje mi się, że nie! A dlaczego? Już odpowiadam.

Zacznijmy od efektów specjalnych. Można by tu wypikać wiele niecenzuralnych słów. Efekty są tak nienaturalne, że ma się wrażenie typowo lat 80. i tamtejszej techniki. Dziwne bieganie, jeszcze dziwniejsze latanie i dziwne skoki. Oglądając, odnosiłem wrażenie, że to nie jest film wysokobudżetowy, a klasy B, oczywiście w pewnych momentach. Pod tym względem nie można nic dobrego napisać. Jak Patty Jenkins mogła się zgodzić na tak słabe efekty wizualne? Jest to niezrozumiałe dla mnie i pewnie nie będzie dla wielu widzów.

Scenariusz to kolejna czara goryczy i gwóźdź do trumny. Mamy wątek miłosny, mamy dwa czarne charaktery, a nawet mamy wątek bogów. Tylko co z tego, jak wszystko jest mdłe, bez wyrazu i cukierkowe. Ewidentny brak pomysłu na fabułę, gdy czarne charaktery mogłyby spokojnie uprzykrzyć życie Dianie Prince. Magiczny kamień spełniający każde życzenie, mógł z fabuły zrobić wszystko, dosłownie ograniczała tylko wyobraźnia. Sumiennie zmarnowany potencjał fabularny, jak i aktorski.

Lubię aktora Pedro Pascala. Zagrał poprawnie, wczuł się w rolę, ale do takiego złego charakteru on się nie nadaje. Brakowało mu takiego zakapiorskiego animuszu. Natomiast Kristen Wiig bardzo pozytywny odbiór, miała moc przebicia się przez Gal Gadot, a to już coś.
Gal Gadot raczej świetnie się czuje w roli Wonder Woman, ale która z pań by się nie czuła. Więc tutaj, poza słabym scenariuszem, nic nie można zarzucić. Jednak gwiazda bardzo zbladła przez efekty i scenariusz tego dzieła.

Patty Jenkins zaoferowała nam kolejną wycieczkę na Themyscira, która w zasadzie nic nie wnosiła do filmu. Mamy odgrzewaną miłość i powrót Steve’a Trevora (Chris Pine), który częściej irytował, niż bawił na ekranie. Walki z antagonistami są bardzo przeciętne, a ich długość woła o pomstę do bogów.

Jedyny pozytywny akcent to dobra muzyka, za którą odpowiadał znany Hans Zimmer.

Jest długo, jest czasami nudno i cukierkowato. Można mówić o szczęściu, ponieważ można obejrzeć całe widowisko na ekranie telewizora, a nie ekranie kina. Przyjdzie Ci poświęcić dwie godziny i trzydzieści pięć minut na seans, jeśli podejmiesz to ryzyko. Ale zostaniesz nagrodzony krótką sceną między napisami końcowymi.

Serdecznie nie polecam! To chyba pierwszy film, którego z DC nie polecam i tak słabo oceniam, i jestem wielce rozczarowany. Czyżby ostatni bastion w DC universe jakim była Wonder Woman właśnie upadł?

Wonder Woman 1984 – Napisy PL

Monster Hunter – Zwiastun

Nasz świat to tylko jeden świat. Gdzieś za nim istnieje inny – świat niebezpiecznych, potężnych potworów, którym rządzą siejąc śmiertelny strach.
Do tego świata zostaje wysłana porucznik Artemis (Milla Jovovich) wraz z elitarną jednostką wyspecjalizowanych żołnierzy. Szokujące uniwersum przeraża. W desperackiej próbie powrotu do naszego świata odważna porucznik spotyka tajemniczego łowcę (Tony Jaa), którego niezwykłe umiejętności pozwoliły mu przetrwać i zadomowić się w tym potwornym miejscu. Mierząc się z brutalnymi atakami przerażających potworów, wojownicy łączą siły, by odnaleźć drogę do domu. Film na podstawie światowego fenomenu – gry “Monster Hunter”.

OBSADA: Milla Jovovich, Tony Jaa, Meagan Good, Diego Boneta, Ron Perlman

PREMIERA: 30 Grudnia 2020.

Monster Hunter – zwiastun

Resistance – historia francuskiego aktora mima Marcela Mangel

Resistance opowiada prawdziwą historię bohaterskiej grupy młodych francuskich dziewczyn i chłopców, którzy tworzą podziemną sieć podczas II wojny światowej. Niespełniona miłość, pomoc żydowskim dzieciom i walka z okupantem w to wszystko obfituje film.

Marcel Mangel (Jesse Eisenberg), który pracuje jako aktor mim w bliskiej knajpie. Poświęca na to dużą ilość czasu i nie spotyka się to z przychylnością jego ojca żydowskiego rzeźnika z pokolenia na pokolenie.

Gdy Niemcy robią czystki w swoim państwie do Francji zostaje wysłana grupa osieroconych dzieci w liczbie 123. Na granicę dociera Marcel i stara się pomoc. Po przewiezieniu dzieci w bezpieczne miejsce Marcel stara się pokazać dzieciom, że jest jeszcze miejsce na uśmiech w tych ciężkich czasach. To tutaj Marcel spotyka Elsbeth (Bella Ramsey) i buduje wraz z najstarszą dziewczynką zaufanie całej grupy. Mila (Vica Kerekes), Emma (Clémence Poésy), Sigmun (Edgar Ramírez), Marcel i inni będą starali się przygotowywać dzieci na najgorsze. Bowiem Niemcy śmiało zaatakowały Polskę i inne graje ościenne.

Cała czwórka postanawia dołączyć do grupy oporu francuskiego w Lionie. Marcel i Emma zbliżają się od siebie jednak w czasie wojny nie ma zbyt dużo czasu na miłość. W Lionie nic nie idzie po ich myśli i szybko okazuję się, że wystarczy trochę pieniędzy, a pobratymcy francuscy kolaborują chętnie z Niemcami. Ruch oporu szybko zostaje zdemaskowany i nie obejdzie się bez ofiar, ponieważ w Lionie jest brutalny niemiecki oficer gestapo Klaus Barbie (Matthias Schweighöfer).

Grupa przyjaciół postanawia nie walczyć dalej z okupantem, a skupić się na pomocy dzieciom, które zostały i wciąż potrzebują pomocy. Jedyna opcja to próba ucieczki z okupowanego kraju do Szwajcarii. Co też czynią nasi główni bohaterowie.

Film jest biografią najsłynniejszego francuskiego mima Marcel Marceau, który pomagał żydowskim dzieciom przedostać się do neutralnej Szwajcarii. A tym samym ocalił tysiące dzieci, nie bacząc na to, że w każdej chwili mógł zostać zdemaskowany.

Ta historia pokazuje też, okrutnego gestapowskiego oficera Klausa Barbie, który za wszelką cenę chciał złapać i powybijać żydów nie zależnie od wieku.

Jak w prawie każdym filmie wojennym znajdziemy tu trochę bohaterstwa trochę miłości i bardzo dobrą historię. Historię, którą usłyszał sam generał Patton (Ed Harris) i opowiedział swoim żołnierzom, którzy walczyli dla takich ludzi jak Marcel Mange i wielu innych, którzy bezinteresowanie pomagali ratować ludzi.

Seans trwa niespełna dwie godziny i jest do dobrze spędzony czas. Przesłaniem filmu jest, żebyśmy cały czas pamiętali te złe i mroczne czasy. A zarazem wiedzieli, że zawsze znajdą się osoby, które bezinteresownej pomocy udzielają. Cały film dobrze trzyma w napięciu i jest dobrze rozplanowany. Jonathan Jakubowicz reżyser dobrze pokierował fabułę, ale można zauważyć, że hamował się przy bardzo drastycznych i brutalnych scenach. Nie ma tych scena za wiele jednak widać, że w kluczowych momentach kamera odjeżdżać i nie chce za bardzo przytłoczyć widza.

Polecam.

Ps. Z Ciekawostek reżyser Jonathan Jakubowicz ma polskie korzenie tak samo jak i Jesse Eisenberg.

The Old Guard – Nieśmierteli powracają

Kanon nieśmiertelnych postaci dawno umarł, czy Netflix sprawi, że historie o nieśmiertelnych ożyją na nowo? Wszystko wskazuje na to, że tak będzie.
„The Old Guard” na podstawie serii powieści graficznych Grega Rucki. Nowy film Netflixa o wojownikach, którzy żyją wśród nas od stuleci. Są nieśmiertelni i tworzą armie. W dowódczynię sekretnej grupy, niestrudzenie walczącej o bezpieczeństwo zwykłych śmiertelników, wciela się Charlize Theron (Andy).

Andy i jej kompania braci to Booker (Matthias Schoenaerts) , Joe (Marwan Kenzari), Nicky (Luca Marinelli) oraz nowa nieśmiertelna Nile (KiKi Layne).
Fabuła jest prosta, ale ma swoje smaczki, którymi widz się cieszy.

Nieśmiertelni podejmują się zazwyczaj ciężkich misji i unikają światła publicznego, aby nie zostali wykryci. To jednak się zmienia, gdy wpada na ich trop Copley (Chiwetel Ejiofor). Copley od dawna śledzi historie i wyszukuje wzmianek o Andy przywódczyni grupy. Udaje się mu nawiązać kontakt oraz zlecić im misję specjalną. Misja okazuje się zasadzą na ich samych. Powoli wychodzą na jaw zamiary Copleya do nieśmiertelnych. Aby tego było mało objawia się nowa nieśmiertlena, której trzeba pomoc.

Andy rusza na pomoc nowej nieśmiertelnej, a reszta drużyny udaje w poszukiwanie Copleya.

The Old Guard ogląda się bardzo przyjemnie, choreografie walk niczym z Johny Wicka. Trzeba pamiętać, iż Charlize Theron swoje umiejętności walki wręcz już pokazywała w Atomic Blond.

Moją uwagę również zwróciła ścieżka dźwiękowa, która pasowała do całego klimatu widowiska.

Dwugodzinny seans sprawił, że chętnie obejrzałbym więcej przygód “Starej gwardii”. Ciekawe postacie, dobrze rozpisane i jedna nie wiadoma, która czeka nas w prawdopodobnej kontynuacji!

Stanowczo stwierdzam, że jest to jedno z lepszych widowisk tego roku 2020, a przez pandemie zbyt dużo się nie działo w kinematografii. “Starą gwardię” dobrze oglądałoby się również na dużym ekranie. Kolejny raz serwis Netflix pokazuje, że można robić dobre i ciekawe filmy na platformę VOD.

Polecam zapoznać się z “The Old Guard” nie zawiedziesz się, duża dawka fajnej rozrywki.

The Old Guard Bez końca – zwiastun PL

Extraction – dobre kino akcji

Extraction to nowy film, który jest dostępny na platformie Netflix. Po zwiastunach można było stwierdzić, iż będzie to film z dużą ilością rozwałki. A fabuła będzie raczej rzeczą poboczną. Główna rolę tutaj zagrał Chris Hemsworth znany z uniwersum Marvela, a w Extraction wciela się w Talera Rake byłego wojskowego.

Fabuła filmu skupia się na ekstrakcji młodego chłopaka Oviego, który jest synem jego z bossów narkotykowych. Porwanie zostaje zorganizowane przez innego bossa, który włada stolicą Bangladeszu, Dhaki. Główny bohater stanie przed dylematem moralnym uratować chłopaka, którego szanse na przeżycie są bliskie zeru. Czy wycofać się i ratować własną skórę za wszelką cenę. Sprawa jeszcze bardziej się komplikuje, gdy do akcji włącza się przyjaciel ojca porwanego syna, były komandos z sił specjalnych.

Tyler Rake: Ocalenie, bo tak brzmi polski tytuł to przede wszystkim kino akcji przez wielkie A. Są momenty genialnej pracy kamery, która sprawia, że jest się w samym centrum akcji. Na pochwałę zasługuje ta część filmu, gdzie Talyer i Ovi uciekają samochodem przez miasto. Extraction to naprawdę dobre kino akcji! Na w sobie dużo z Johna Wicka, więc jest sporo też walki o bliskim kontakcie. Wróg naciera w liczbie niezliczonej, a Tyler raz po raz rodzi sobie z nimi z mniejszym i większym wysiłkiem.

Ocalenie aspiruje do czegoś większego niż zwykły film akcji. Ma w swojej fabule solidne podłoże, które wychodzi podczas akcji ratunkowej Oviego. Rake nie jest zwykłym najemnikiem, gdzie jedyny jego cel to zarobienie pieniędzy na zleceniu. Ma historie, z którą do tej pory ciężko mu było żyć.

Obsada filmu jest mieszana, ale zaangażowanie i poziom jest wysoki. Nie można nic zarzucić indyjskiej części obsady. Solidna gra aktorska jak i również sceny akcji.

Jakkolwiek można się przyczepić do części dramatycznej filmu to już do akcji nie. Dwie godziny solidnej dobrej rozrywki.

Tyler Rake: Ocalenie – Zwiastun PL

Sala samobójców Hejter – Dobre polskie kino!

Sala samobójców wraca w dobrym stylu. Jest lepiej pod każdym względem! Aczkolwiek już pierwsza odsłona zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Film z 2011 roku dostał ocenę 8/10. Kontynuacją dała mi jeszcze więcej frajdy podczas oglądania.

Główny bohater nowego filmu Jana Komasy to Tomek (Maciej Musiałowski), student prawa, któremu noga się powinęła i zostaje przyłapany na plagiacie. Jako że pochodzi z małej miejscowości korzysta ze stupendnium, które mu ufundowała rodzina Krasudzkich. Robert (Jacek Koman), Zofia (Danuta Stenka) i Gabi (Vanessa Aleksander) znają Tomka jeszcze z jego dzieciństwa, gdy odwiedzali jego rodziców na wakacjach.

Pierwsze minuty filmu są dość nie jednoznaczne, jednym słowem nawet mnie trochę nudziły. Nie było widać żadnej intrygi ani kierunku, w którym rozwija się akcja. Szło zauważyć, iż Tomasz buja się w Gabi, a ona ma go przysłowiowo gdzieś! Tomek jednak ukrywa sekret wydalenia ze studiów, który wychodzi na jaw. Rozgoryczony, samotny postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i planuję zemstę za traktowanie z góry przez Krasudzkich. Znajduję pracę w Best Piar i tym samym sposobność na podsłuchiwanie swoich ofiar.

Praca w agencji szybko rozwija w chłopaku przysłowiowego hejtera. Wychodzi na to, że to jego druga natura, a planowanie i hejtowanie przychodzi mu dziecinnie prosto w dodatku bez żadnych wyrzutów sumienia! W tym momencie można przypisać Musiałowskiemu świetną grę aktorską. Bezwzględny w swoich poczynania i dążeniu do celu. Po trupach, aby zrealizować swój osobisty plan. Jego szefowa jest podobnym typem człowieka. A Ci, co oglądali pierwsza osłonę powinni kojarzyć Beatę Santorską (Agata Kulesza) to matka Dominika.

Tomek, aby zrealizować swoją wizję posuwa się do drastycznych metod. Pracuję na dwa fronty i wciąga w swoje plany Stefana (Adam Gradowski). Stefan to czynny aktywista internetowy, który otwarcie mówi o nacjonalistycznych poglądach. Tomek i Stefan komunikują się ze sobą przez grę. Tutaj mamy postęp i lekcja została odrobiona efekty specjalne na dobrym poziomie. Ale w tym filmie nie o efekty chodzi, a o ludzką naturę.

Komasa sprytnie wplótł w fabułę wątek polityczny jak i LGBT. Polityków zagrali Maciej Stuhr i Piotr Cyrwus. Ten pierwszy wcielając się w Pawła Rudnickiego, który ukrywa swoja orientację seksualną. A w jego oponenta politycznego wcielił się wcześniej wymieniony Piotr Cyrwus.

Reżyser, poruszą kwestię na czasie, dążenia jednostki, aby być zauważanym i lubianym za wszelką cenę. Wszystko musi być naj! W pracy musisz wymiatać i robić za trzech. W życiu towarzyskim musisz mieć w znajomych tych naj! Bo inaczej jesteś nikim, nikt Cię nie zauważa i dla reszty jesteś śmieciem nic niewartym. Film jest kierowany do młodszego pokolenia, które spędza większość swojego życia przed ekranami komputerów lub telefonami. Dużo starszy widz, który nie ma styczności na co dzień z social media, może nie do końca zrozumieć istoty naczyń połączonych.

Ponieważ o Macieju Musiałowskim wspominałem wyżej i jego rewelacyjnej grze. To również wypada wspomnieć o dobrej grze Vannesy, której do tej pory nie widziałem na ekranie. I cieszy mnie to, że wreszcie ktoś sięga po młodszych aktorów i aktorki, którzy mogą się wykazać. Generalnie trzeba pochwalić całą obsadę i jej dobór.

Sala samobójców. Hejter daje widzowi spójny wielowątkowy obraz i przez to ten film jest taki wiarygodny oraz nadwyraz ciekawy w odbiorze. Z perspektywy czasu pierwszej części zabrałbym oczko i ocenił 7/10. Ponieważ kontynuacja jest bardziej dojrzała na każdym kroku. Kino nadzwyczaj dobre i wciągające pomijając tą początkową fazę.
Nie często polecam polskie filmy, ale ten zasługuje na to!
Jan Komasa i Mateusz Pacewicz to naprawdę zgrany zespół. Tak trzymać Panowie mam nadzieje, że to nie jest wasza ostatnia produkcja.
Bez mrugnięcia okiem oznaczam “Musisz zobaczyć”.

Sala samobójców Hejter – zwiastun

Bloodshot – Vin Diesel wciela się w komiksową postać.

Bloodshot to przede wszystkim kino akcji, gdzie fabuła nie odgrywa znaczącej roli przez całe widowisko. Vin Diesel wciela się w postać Raya Garrisona żołnierza, który zginął podczas akcji. Dzięki super technologi filmy RST zostaje przywrócony do życia. Jest tylko mały szkopuł nie ma kontroli nad swoim życiem. Ale wkrótce ma to się zmienić.

Fabularnie film jest średniawy nie ma tutaj niczego co mogłoby zaskoczyć widza. Są pewne podobieństwa do filmu “Na skraju jutra” gdzie główny bohater w pewnym sensie odkrywa ten sam schemat każdej misji.

Ray dzięki technologi RST staję się nowoczesną maszyną do zabijania. Jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem i powoli staje się świadomy tego, że coś tutaj jednak nie gra.

W rolę złoczyńcy wciela się Guy Pearce i odgrywa rolę Dr Emila Hartinga, który jest właścicielem RST, a zarazem wizjonerem. Harting za wszelką cenę chce wyeliminować współzałożycieli. Bloodshot nadaje się idealnie do tego zadania. Doktor pomógł nie tylko Rayowi, ale również kilku innym żołnierzom, którym przywrócił sprawność. KT (Eiza Gonzalez) dziewczyna, której niestraszne są teraz wszelkie gazy bojowe. Sam Heughan jako Jimmi były komandos, który stracił nogi. w walce, a teraz ma zaawansowane protezy. Alex Hernandez jako Tibbs wyborowy strzelec, który stracił wzrok, a teraz widzi wszystko dookoła.

Akcja i efekty specjalne to główne atuty tego filmu. Efekty specjalne poza walką w szybie windy są na wysokim poziomie. Szybkość leczenia Bloodshota dzięki nanitom daje niezły efekt na ekranie. Oczywiście nie zabrakło mrugnięcia okiem dla fanów “Szybkich i wściekłych”. Moim zdaniem zupełnie nie potrzebnie.

Vin zagrał po prostu przyzwoicie, jednak spodziewałem się po nim trochę ambitniejszej postaci. Na uwagę zasługuje KT, która ma dość emocjonalny wątek i przez to się wyróżnia. Jest jeszcze jedna postać, o której nie wspomniałem, a dużo wnosi dzięki swojej osobowości. Mowa tutaj o Wilfredzie Wigansie (Lamorne Morris), który wciela się w zdolnego programistę, a zarazem tworzy zabawą postać. Po prostu dobrze się ogląda sceny z Wigansem.

Bloodshot to luźny film na wieczór. Będziesz się przy nim dobrze bawił, a następnego dnia będziesz tylko pamiętał efekty specjalne i figurę KT. Średniak na jeden raz.
Film jest obecnie dostępny na platformie iTunes.

https://www.youtube.com/watch?v=sXFQFKVF_G0
Bloodshot – Zwiastun PL

Boże Ciało – recenzja

Film reżysera Jan Komasy, którego powinieneś kojarzyć z takich filmów jak Sala Samobójców czy Miasto 44. Boże Ciało był nominowany do Oscara, którego niestety nie zdobył.

Daniel (Bartosz Bielenia) główny bohater zafascynowany kapłaństwem chciałby zostać księdzem. Jednak z jego przeszłością ksiądz Tomasz (Łukasz Simlat) uświadamia mu, że z taką przeszłością żadne seminarium go nie przyjmie. Wychodzi warunkowo z poprawczaka i udaje się do stolarni, gdzie ma pracować. Jednak w ostatniej chwili zbacza z kursu i udaje się do nieodległego miasta. Będąc w kościele spotyka na swojej drodze Elizę (Eliza Rycembel) i to tutaj zaczyna się pierwsze kłamstwo Daniela, który przyznaje, że jest młodym księdzem tyle, co po święceniach.

Daniel ciągnie kłamstwo dalej, a gdy Proboszcz parafii nic nie podejrzewa i prosi go o zastępstwo ten się zgadza. Metody prowadzenia nabożeństwa z całą pewnością nie są standardowe i budzą pewien niepokój wśród mieszkańców. Z czasem jednak nauki, które wyniósł z poprawczaka zaczyna stosować na lokalnej społeczności i dzięki swojej charyzmie fałszywy księdza zaczyna poruszać ludzi. Lokalne społeczeństwo mierzy się z tragedią, która miała miejsce kilka miesięcy wcześniej.

Wszystko szło dobrze do czasu, gdy w miasteczku pojawią się kolega Daniela, który zaczyna go szantażować. Daniel jednak się nie poddaje, gdyż postanowił uzdrowić lokalną społeczność za wszelką cenę. Abstrahując od relacji między nimi, kolega szantażysta potrafił dostrzec tą lekkość Daniela do przyciągania ludzi do siebie.

Boże ciało z całą pewnością broni się dobrą historią, która jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Jednak w mojej ocenie nie jest też filmem idealnym. Zupełnie niepotrzebny wątek miłosny z Eliza, który tylko uświadomił widza, że Daniel jest słaby duchowo i szybko ulega pokusom.

W filmie mamy też wiele zachowań mało miasteczkowych choćby zachowanie Wójta. Czy spory między ludźmi po tragicznym wypadku.
Daje to dokładny obraz małych lokalnych społeczności i jest w tym wiele autentyczności.

Film Komasy ogląda się na tyle dobrze, że nie nudzi, a gatunek nie jest łatwy, bo to obyczajówka. Dystans, z którym przyjdzie nam się mierzyć to blisko dwie godziny w fotelu. Na szczęście Bartosz Bieleni staną na wysokości zadania i porywa w swojej roli. Ale nie tylko on tutaj dobrze się zaprezentował, bo i na uwagę zasługuję kościelna Lidia (Aleksandra Konieczna) z kamienną wręcz twarzą pogrążoną po stracie syna. Eliza, która zna prawdę o tragedii i musi ją nosić na barkach. Obsada w Bożym Ciele nie zawodzi i jest to duży plus tego filmu.

Nie wiele jest polskich filmów, które mogę polecić. Ten zaliczam do tych, które są godne.

Boże Ciało – zwiastun

Doktor sen – dobry horror – recenzja

Jak wiesz lub też nie Doktor sen to kontynuacja już kultowego horroru Lśnienie 1980 roku. Osobiście nie przepadam za kontynuacjami z wielu lat, okres prawie 40 robi swoje. I ciężko bez przeskoku w czasie o kontynuacje. Ale trzeba przyznać, że udało się zachować detale z poprzedniej części.

Doktor sen wyróżnia się przede wszystkim klimatem, historia i ścieżką dźwiękowa. Zawsze powtarzam, że ścieżka dźwiękowa ma bardzo duże znaczenie w filmach. Oddaje zawsze klimat i buduje strukturę scen, jak i napięcie. Śmiało mogę powiedzieć, że ta z kontynuacji jest bardzo dobra i potęguje cały nastrój, jaki panuje w filmie.

Fabuła jest przesunięta w czasie, gdzie spotykamy dorosłego już Dana Torrance (Ewan McGregor). Dan nie bardzo wie jak ma ułożyć sobie życie więc poszedł w ślady ojca takiego jak zapamiętał wiecznie pijango. Błąkając się od miasta do miasta zatrzymuje się na dłużej w New Hampshire. Tam uzyskuje pomoc od nieznajomego Billego (Cliff Curtis), który pomaga mu znaleźć prace i miejsce do spania. Dan po wyjściu na prostą zaczyna używać swoich zdolności i pomaga umierającym starszym odejść w spokoju.

Na swojej drodze Dan spotyka Abrę (Kyliegh Curran), którą posiada takie same zdolności lśnienia jak on. Na ich drodze jednak stanie “Prawdziwy Węzeł” tajemnicza organizacja, która wyszukuję takich ludzi jak oni i kradnie ich lśnienie.

Cała fabuła jest bardzo udana i nie mogę się przyczepić do niczego co by mnie bardzo raziło w oczy. Doktor sen jest ewidentnie długim filmem, ponieważ czas trwania to ponad dwie i pół godziny. Dobra wiadomość jest taka, że jest interesujący i widź chętnie łaknie kolejne sceny. Nie ma niestety ideałów są pewne skróty fabularne, ale dotyczą one mniej ważnych postaci. Wszystko jest zgrabnie ze sobą połączone, a czas spędzony przed ekranem mija bardzo szybko.

Dodanie całej magicznej otoczki w kontekście zdolności paranormalnych wyszło bardzo dobrze. A mała Abra w swojej roli spisuje się nadwyraz dobrze. Antagonistyczna grupa prawdziwy węzeł też w zasadzie bez zarzutu nawet można by powiedzieć, że osobnym filmem o nich raczej nikt by nie pogardził. Świetna rola Ferguson, która wcieliła się w Rose. Emocje oraz ekspresja przekazywana na ekranie napędzały historię.

Doktor sen nie jest typowym horrorem, gdy za każdego roku coś wyskakuje, ale ma dobrą i ciekawą historię. Na pewno po 40 latach broni się jako kontynuacja “Lśnienia”.

Jeśli nie widziałeś “Lśnienia” to w zasadzie nie musisz się przejmować historia i główny wątek na tyle tłumaczą wydarzenia z poprzedniej części, że śmiało zorientujesz się w całej historii.

Doktor Sen – zwiastun PL