Przejdź do treści głównej

Tag: Film

34

Ukryta Gra – recenzja

Okres zimnej wojny niepewność i obawa przed wojną ostateczna nuklearna, a w to wszystko zamieszany geniusz i zdolny matematyk Joshua Mansky. Film przenosi nas do okresu zimnej wojny i walki agencji wywiadowczych.
Porwany Joshua będzie musiał się zmierzyć na turnieju szachowym i innym rosyjskim mistrzem w stolicy Polski.

Trzeba przyznać, że ukryta gra to solidny kawałek kina. Gdzie fani dreszczowców znajdą dużo dla siebie.
Fabuła jest prowadzona dobrze i nie zdradza swoich sekretów od razu. Stymuluje widza do zastanowienia się, kto jest uwikłany w całe to zamieszanie. A walka między agencjami wywiadowczymi tylko podsyca całą atmosferę.

Prawie cała akcja dzieje się w budynku Pałacu Nauki i Kultury, gdzie będzie rozgrywana partia szachów przez mistrzów. Szachy to tylko przykrywa amerykanów, aby przechwycić ważne informacje od radzieckiego generała, który pomaga i przekazuje tajne dokumenty.

Pomimo że jest to film polskiego reżysera Łukasza Kośmickiego, a akcja rozgrywa się w polskiej warszawie. To nie wiele znajdziemy tam polskich aktorów.
W obsadzie jest Robert Więckiewicz spisał się tutaj bardzo dobrze. A jako komunista oraz dyrektor pałacu kultury potrafił dobrze przekazać emocje. Nie dość, że dostał ciekawa postać to i świetnie się w nią wcielił.

Nasz główny bohater Joshua grany przez Bill Pullman (The Sinner) również pokazuje duży kunszt aktorski. Wcielenie się w geniusza pijaka nie jest prostym zadaniem.
Podsumowywując obsadę aktorską filmu “Ukrytej Gry” bez zarzutu. Staranie dobrani aktorzy zaprocentowali wcielając się w swoje rolę. Nawet epizodyczny, ale jakże ważny występ Gift’a, w którego wcielił się Cezary Kosiński dało uczucie dopełnienia obrazu tą postacią.

Zadbano o szczegóły lat 60 zespół Mazowsza czy prowadzący (Wojciech Mecwaldowski), który przenosi nas do tej minionej epoki. W obrazie można znaleźć ducha polskiej gościnność i przychylności wobec Amerykanów.

Muszę przyznać, że mała ilość polskich aktorów wydaje się być tutaj atutem. Przez ten zabieg film nabiera całkiem innego poziomu w odbiorze. Ukryta gra trzyma ostatnie twisty na sam koniec i dobrze rozgrywa całą fabułę. Osobiście lubię tego typu zabiegi, gdzie pokazuje się scenę i stawia widza przed faktem dokonanym, a w międzyczasie umiejętnie cofamy się w czasie i przedstawiamy kolejne fakty jak doszło do tego zdarzenia.

Czegoś jednak zabrakło w Ukrytej grze po, mimo że jest zachowany klimat lat 60 to w filmie nie czuć realnego zagrożenia atakiem nuklearnym. Nie czuć tego narastającego konfliktu. Druga rzecz, jaka mnie osobiście nie przypadła do gustu, to nie jestem fanem mieszania archiwalnych zdjęć z tymi filmowymi.

Ukrytą grę mogę Ci polecić jak pisałem wyżej jest to solidny kawałek kina.

Trauma – zaskakująco przyzwoity – Recenzja

Trauma nowa pozycja w nowościach na NETFLIX zaskakuje bardzo przyzwoitym scenariuszem. W rolach głównych zobaczyć na ekranie można Sam Worthington, Lily Rabe oraz Lucy Capri.

Fabuła to historia rodziny Monroe, podczas powrotu do domu mała Pery spada z wysokości na terenie niedokończonej budowy. Ojciec Ray rzuca się za nią i oboje ląduje kilka metrów niżej na twardym betonie. Oszołomiony ojciec, gdy dochodzi do siebie zabiera małą Pery i udaje się wraz z żoną do najbliższego szpitala. Tam zaczyna podejrzewać, że coś nie gra w tym szpitalu. Najpierw dziwne pytania o ubezpieczenie czy dziwne zachowania personelu. W końcu udaje mu się oddać córkę w ręce lekarzy, gdyż ta skarży się bardzo na jej ból. Aby się upewnić, że dziecku nic nie jest córka wraz z matka zostaje wysłana na tomografię komputerową, a Ray oddelegowany na poczekalnie, aby spokojnie na nie poczekać.

Ray budzi się nad ranem na poczekalni i dostrzega, że po żonie oraz córce nie ma śladu. Zaczyna powoli łączyć fakty, że mogło im się coś stać. Zaczyna na własną rękę przeszukiwać szpital co nie podoba się personelowi, który obezwładnia Raya. I tak Ray będzie musiał dotrzeć do prawdy, a podczas seansu dowiesz się, czy odzyska swoją rodzinę.

Sam Worthington potrafi grać przekonywająco i tak jest też tym razem. Angażuje się emocjonalnie co potrafi przekazać na ekranie. Film jest grą w zasadzie jednego aktora z pobocznymi rolami mniejszymi lub ważniejszymi. Nie mniej jednak niema tutaj słabych punktów. Scenariusz jest przyzwoity i wszystko wyjaśnia się dopiero na samym końcu. A cała historia nie jest prowadzona szablonowo.

Trauma z całą pewnością potrafi widza zaskoczyć, a tempo akcji przyspiesza wraz z następującymi po sobie wydarzeniami. Osobiście lubię filmy z takami zagadkami o podłożu psychologiczny. Zmęczony życiem ojciec gubi rodzinę, a historia rozgrywa się tak, że ciężko zorientować się co jest prawdą, a co fikcją.

Trauma to bardzo przyzwoity film na każdy wieczór. Ma w sobie klimat i dobrą zagadkę. Myślę, że nie zawiedziesz się, gdy sięgniesz po tę pozycję.

Trauma (Fractured) – Napisy PL

Parasite – wysokich lotów kino azjatyckie. Recenzja

Parasite to przede wszystkim świetny scenariusz! Dodatkowym plusem i zachętą do obejrzenia jest to, że zdobył złotą palmę w Cannes. Podczas seansu znajdziesz więcej rzeczy na plus, ale przede wszystkim nie zniechęcaj się, że jest to kino azjatyckie.

Ciułanie od zlecenia do zlecania, aby przeżyć. Tak właśnie żyje pewna rodzina w slumsach koreańskiego miasta. Bez perspektyw na lepszy byt starają się robić wszystko, aby ich życie wyglądało lepiej. A trzeba przyznać, że pomysłowości im nie zabraknie, o czym przekonasz się podczas seansu. W tym samym mieście jest też elita ludzi zamożnych, którzy zatrudniają takich z niższych sfer jako gosposie, korepetytorów czy też kierowców. Rodzina dostrzega pewną szansę, gdy zwalnia się miejsce na korepetytora języka angielskiego i z polecenia zostaje zatrudniony Gi-woo.

Z czasem Gi-woo zaczyna ściągać do zamożnego domostwa resztę swojej rodziny. Robi to w bardzo wyrafinowany i cwany sposób tak jakby się nigdy nie znali, a każda osoba z polecenia ma wysokie kwalifikacje. Niczego nieświadoma zamożna rodzina zaczyna łykać powoli wszystkie sprytne wymyślone kłamstwa. Nawet pracująca wiele lat gosposia z czasem zostaje zwolniona, a jej miejsce zajmuje matka Gi-woo. Jednak jak się okazuje stara gosposia ma swój sekret, który sprawi, że rodzina chłopaka Gi-woo popadnie w duże kłopoty.

Film stara się ukazać różnice w poziomach życia obu rodzin. Z jedne strony skromnie żyjąca rodzina, a z drugiej zamożna, którą to stać nawet na prywatnego szofera. Parasite (Pasożyt) ukazuje piramidę pasożytniego życia, gdzie wystarczy mieć tak zwany łeb na karku, aby raz dwa poprawić swój byt.

Pomimo że aktorów nie znam to wszystkie postacie w filmie zagrały bardzo przekonywająco. A ich gra jak na azjatyckie kino okiem europejczyka może się podobać. Przede wszystkim wszystko w tym obrazie jest płynne. Historia opowiadana nie zanudza niepotrzebnymi przestojami. Podczas seansu doświadczamy wiele zwrotów akcji, które są przemyślane i niespodziewane. Fabuła dość szybko się rozwija i utrzymuje swoje tempo więc nie ma mowy o monotonii.

Kino warte każdej minuty, które z całą pewnością wciągnie Cię od początku i trzymać będzie w napięciu do samego końca. Muszę przyznać, że nie często trafią się coś tak dobrego z tej części globu. Polecam!

Parasite – zwiastun Napisy PL

Joker – ten seans może Cię zaskoczyć! Recenzja

Intymna podróż do wnętrza umysłu psychopaty. Joker to nie kino Blockbustererowe, gdzie akcja gna, a wybuchy otaczają widza niczym las fajerwerków. Joker za to robi niezłą sieczkę w umyśle widza.

Bardzo dobrze opowiedziana historia o klaunie, którego życie nie rozpieszczało i nie mógł znaleźć swojego miejsca na tym świecie. Fabularne zwroty akcji z całą pewnością mogą widzą zaskoczyć. Ciężko przewidzieć następne ruchy Artura, który sam w sobie jest zagubiony. Joker swoja budowa przypomina bardzo filmy z ubiegłego wieku. Niczym dobra sensacja lat 90 tych, gdzie główny nacisk kładło się na postacie i ich emocje.

Artur posiada ciekawą chorobe neurologiczną, przez którą zaczyna się śmiać bez powodu. Ten śmiech jest jak rysa, którą za każdym razem coraz wyraźniej widać. Pomimo swoich ułomności, jakich posiada stara się żyć normalnie oraz być zauważany. Tymczasem traci prace a ośrodek, który mu pomagał po prostu zostaje zlikwidowany. Artur zostaje sam ze swoimi problemami i otaczanym go światem, aż w końcu pęka niczym nadmuchany balonik.

Świetne aktorstwo, mimo że rok się jeszcze nie skończył to wątpię, aby znalazł się film, który przebije jokera. Joaquin Phoenix błyszczy i przyciąga uwagę w każdym kadrze. Nie sposób powiedzieć, że to prawdopodobnie jego rola oskarowa. Kawał dobrego solidnego aktorstwa!
Robert De Niro jak to De Niro ma już wyrobiony swój charakterystyczny styl i poziom. Więc złego słowa powiedzieć nie można. Brett Cullen wcielający się w Thomasa Wayne totalnie nie pasował do tej roli. Takie było moje wrażenie lub zwyczajnie źle napisana postać na potrzeby filmu. Zazie Beetz , którą można kojarzyć z roli Domino (deadpool 2) tutaj wcieliła się Sophie sąsiadka z naprzeciwka. Trochę szkoda, że rola epizodyczna.

DC potrafi kręcić mroczne filmy, nie dla młodego widzą niestety. Bo ten może się nudzić na seansie. Podczas seansu można odnieść wrażenie, że akcja mogłaby się potoczyć szybciej i żwawiej. Dostajemy w tym filmie kilka świeżych spojrzeń na przykład zabójstwo rodziców Bruca Wayne.

Fabuła całego Jokera dość długo się rozwija, a samej esencji finałowej według mnie jest zbyt mało. Pod tym względem mnie zawiódł. Przeobrażenie Artura w Jokera przez sto dwadzieścia minut jest za długim zabiegiem. A historia pozostaje nadal otwarta, ponieważ zakończenie niczego nie sugeruje. Zbyt asekuracyjne zagranie dla studia filmowego, które uderza w widza po seansie. Nie można odpowiedzieć na fundamentalne pytania, co dalej? Czy ten Joker będzie się mierzył z Batmanem?

Z jednej strony DC stara się być odmienne i stworzyć coś mrocznego brutalnego dla starszego widza. A drugiej strony mamy Aquamana, Flasha, Batmana, Wonder Woman, które są jakby czymś odrębnym. Wszystko to nie trzyma się jednej chronologicznej osi czasu, przez co jest trudniejsze w odbiorze.

Wybierając się do kina byłem przekonany, że dostane blockbustera z wymienionym Jokerem i zamiast Leto zobaczę Phoenix’a i nadal będzie to cały czas to samo uniwersum z resztą bohaterów. Po seansie stwierdzam, że jest to inne alternatywne uniwersum. A więc mamy dwóch Jokerów Leto, który nadal będzie w DC Extended Universe i wychodzi na to, że nowe uniwersum z nowym Jokerem.

Joker to dobre kino, które przeżywa się wraz z postacią na ekranie. Aczkolwiek są momenty dłużyzny mogące powodować pospolity ziew na sali. Geneza “nowego” Joker sprawnie opowiedziana w inny sposób niż przyzwyczaili nas do tego twórcy filmowi. Warto zahaczyć o kino, aby wyrobić sobie swoje zdanie o nowym Jokerze.

Ps. To nie jest kino akcji!
Ps2. A Tobie jak podobał się Joker?

Joker – Napisy PL

Ad Astra – Recenzja od fana science fiction

Czy Ad Astra to wyjątkowy film? Nie zdecydowanie nie! A z całą pewnością niema czym się zbytnio zachwycać. Co prawda są zdjęcia i ujęcia, które robią wrażenie jednak to za mało, aby u wielbicieli science fiction zrobić efekt wow.
Niektóre przytoczone przez mnie fragmenty mogą zawierać spoilery!

W głównej roli Brad Pitt (Roy McBride) gra tutaj syna słynnego astronauty. Jego ojciec Clifford grany przez Tommy Lee Jones zginął w przestworzach kosmosu na granicy układu słonecznego.

Ziemi zaczyna zagrażać globalna zagłada, ponieważ docierają do niej niewiadomego pochodzenia wyładowania elektromagnetyczne pochodzące z głębi układu słonecznego. Te anomalie są nazwane udarami. Podczas pierwszego udaru Roy pracuje na antenie, gdzie dochodzi do wypadku. Jednak udaje mu się wyjść cało z opresji, a nasz bohater został tylko lekko pokiereszowany. Uratowały go opanowanie i lata szkoleń na wybitnego astronautę.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawa. Jednak podczas seansu dostajemy egzystencjonalną papkę, a całe zagrożenie schodzi na bok. W dodatku nasz główny bohater jest super spokojnym człowiekiem, który przechodzi ewakuację psychologiczną za każdym razem wzorcowo. Więc jego emocje są przytłumione. A gdy wreszcie zaczyna okazywać emocje są one raczej puste w odbiorze i nie wywołują głębszego wzruszenia u widza.

Nasz bohater dowiaduje się, że jego ojciec być może przeżył i to on jest powodem tych udarów. Dostaje tajną misję podjęcia próby skontaktowania się z ojcem. Fabularnie film zwyczajnie przynudza, a skoro ziewa mi się w kinie podczas seansu. To zdecydowanie nie jest to dobry znak.

Cały film osadzony jest w niedalekiej przyszłości, a mamy już kolonie na Marsie oraz komercyjne prace na księżycu, jak i walki na nim. Ktoś tu zdecydowanie nie wywarzył czasów, w którym jest osadzona historia. Z jednej strony rozwinięta kolonia, a z drugiej nadal poruszamy się w kosmosie w tempie ślimaka. Może się czepiam, ale takie szczegóły muszą współgrać z całym obrazem i przedstawionym uniwersum.

Pomijając pewne absurdy, gdy Clifford ojciec wyruszają w podróż ma już grubo po 60, a że cała fabuła dzieje się 27 lat od zniknięcia łatwo można policzyć, iż ojciec, gdyby przeżył byłby blisko osiemdziesiątki. Przejdźmy dalej, ponieważ film próbuje zachować faktyczny stan biologi człowieka i oddziaływań na ciało podczas długich podróży kosmicznych. Skutki nieważkości, jakich Bratt Pitt lecący przez siedzemdziesiąt dni doznaje są wyrażnie zacznaczone. A jego ojciec miałby spokojnie przetrwać 27 lat bez uszczerbku na zdrowiu.. Coś tutaj się totalnie nie klei.

Skok ze statku i lot przez pierścienie Neptuna nie pozostawił mi złudzeń, że to nie jest dobre SF. Można było wiele innych opcji wymyślić na powrót do macierzystej rakiety.

Ktoś może powiedzieć, że to niuanse w tym filmie, że liczy się podróż do wnętrza bohatera. Narracja i walka samego ze sobą i tak dalej. Będę protestował, ponieważ jest to najnudniejszy element tego obrazu.

Zdjęcia mogą się podobać szczególnie te z księżyca. Za to cała reszta leży na całej linii. Szkoda, bo film miał potencjał, ale opierając cała historie na relacjach ojca i syna było błędem. Tak samo, jak i pusta konkluzja o życiu w całym wszechświecie. Potrafiliśmy wysłać całą załogę na krańce układu słonecznego zbudować kolonie na marsie. Zaś w filmie misja ratunkowa, która ma uchronić ludźkość przed wymarciem wygląda jak żart.
Wybaczcie, ale ja tego nie kupuje!

Jestem rozczarowany ta pozycja i nie polecam wybierać się do kina. Ładnie opakowany zwiastun dał zgniłe jajo na seansie.

ANNA – Recenzja filmu Luca Bessona

Anna chciałoby się rzecz to Leon zawodowiec w spódnicy. Jednak Cię rozczaruje, bo ta historia nie jest podobna do wspomnianego wyżej klasyka.

Film z gatunku, akcja , thriller doskonale obrazuje panujący teraz na świecie trend “kobiecy”. To już nie pierwszy tego typu film, gdzie pokazuje się na ekranie, że kobieta też potrafi być silna i dokopać nie jednemu mężczyźnie. Jeśli nie kojarzycie takich filmów to wystarczy przypomnieć sobie nawet ostatni film Marvela Koniec Gry i finałową scenę obrony rękawicy, gdzie w obronie jej pojawia się osiem postaci płci żeńskiej. Czy nawet Atomic Blond, recenzja dostępna jest tutaj https://cobejrzec.pl/atomowa-blondyna-czyli-atomic-blonde/

Anna to agentka rosyjskiego wywiadu KGB, jednak jej historia zaczyna się od życia na ulicy. Zostaje przygarnięta przez lokalnego gangstera Piotra (Alexander Petrov), który traktuje ją ja swoja własność. Przypadek, a może głupota Piotra sprawia, że po nie udanej akcji obrabowania amerykańskiego obywatela odwiedza ich agent KGB i werbuje Anne. Dalsze losy jako agentki KGB wcale nie są różowe dla Anny. Powoli zdaje sobie sprawę, iż trafiła po prostu do innej złotej klatki. Pod postacią modelki robiącą karierę w Paryżu dokonuje niezliczonej ilość zamachów. A gdy zauważa, że KGB nie zamierzą jej dać obiecanej wolności. Zrobi wszystko, aby zawalczyć i odzyskać swoją wolność.

Szybka akcja to z całą pewnością atut tego filmu. Jednak mierząca się w pojedynkę Anna z całą rzeszą ochroniarzy czy żołnierzy sprawia, iż bliżej temu filmowi do Johnego Wicka. Gdzie każdy strzał kończy się head shotem (strzał prosto w głowę).

Nie mogę powiedzieć, żeby mi się źle ten film oglądało. Wręcz przeciwnie dobrze się na nim bawiłem. Lubie filmy ze zmienną osią czasu. Luc Besson dobrze tworzy narracje oraz całą historię zamykając cały wątek w całość. Dostajemy dużo zwrotów akcji i bardzo ciekawe zakończenie, którego raczej mało kto się podczas seansu się spodziewa.

Sasha Luss (Anna) jest z całą pewnością objawieniem tego filmu taką perełką, która błyszczy. Nie tylko ze względu na urodę, ale zasługuje na brawa za choreografię walk czy całokształt wykreowanej postaci. Bardzo chętnie obejrzę ją jeszcze na ekranie.
W obsadzie mamy jeszcze Olgę (Helen Mirren) zwierzchniczka Anny w KGB, która ma bardzo bogatą filmografię. Zimna bez uczyć rosyjska agentka. Luke Evans wcielił się w zwierzchnika i kochanka Anny. Nie wyróżnia się zbytnio swoją postacią na tle innych. Jak mamy KGB to i musi być CIA, a przedstawicielem jest Cillian Murphy. Gra on przenikliwego agenta Lennego, który sprytnie rozpracowywuje Anne. Czegoś w jego roli mi zabrakło, taki dość typowy amerykański agent za biurka bez większej charyzmy, aczkolwiek miał swoje przebłyski.

Szczerze to trochę się wahałem jaką ocenę wystawić. Z jednej strony jest to film pełen akcji i szybkiego tempa, ale z drugiej fabułę traktuję skrótowo i bez większej emocjonalnej głębi. Ta pozycja na pewno dobrze Cię zrelaksuje. Polecam.

ANNA – Zwiastun

X-Men: Mroczna Phoenix – Recenzja

Czy Mroczna Phenix z nowej odsłony X-Men jest złym filmem? Zdecydowanie muszę zaprzeczyć! Nie jest to film wybitny, ale również nie jest też filmem słabym. Owszem można się doczepić wyboru Jean, którą odgrywa Sophie Turner. Bo jej aktorstwo tutaj nie nie jest na najwyższym poziomie i trochę odstaje od całej reszty. Nie jest to też złe aktorstwo mam wrażenie, że ta rolą ją przerosła i nie potrafiła odnaleźć się w świecie X-menów. Myślę, że to nie trafiony wybór przez producentów. Sophie sprawdziłaby się, ale w mniejszej roli pobocznej.

Kolejnych nazwisk chyba przedstawiać nie trzeba James McAvoy (Profesor Charles Xavier), Michael Fassbender (Erik Lehnsherr / Magneto) czy Jennifer Lawrence (Raven / Mystique). Tu już jesteśmy przyzwyczajeni raz, że do postaci dwa do zachowań ekspresji postaci. Ci aktorzy potrafi szybko zbudować swoją postać już we wcześniejszych filmach. Co niestety nie udało się w przypadku Jean (Phoenix).

Po raz kolejny odniosłem wrażenie, iż X-meni to film, gdzie sami ze sobą walczą.. Jak nie z Magneto to z Mistique a teraz ze zła Jean. Bardzo to wszystko jest wtórne w odbiorze i nie daje widzowi nic nowego.

Mroczna Phoenix nie powinien skupiać się w całości na Jean, ponieważ w filmie jest świetny wątek inwazji obcej cywilizacji, która chce przejąć władzę oraz zgładzić ludzkość. Tą cała historie można było zupełnie inaczej opowiedzieć w dużo, ale to dużo ciekawszy sposób. Cóż jednak tego nie uczyniono i tym samym raczej na kolejne przygody X-menów przyjdzie nam znowu trochę poczekać.

Tak jak napisałem wyzej X-Men: Mroczna Phoenix nie jest złym filmem na dużym ekranie ogląda się go dobrze jak każde inne kino blockbusterowe. Jest dużo walk czy to między mutantami czy obcymi, którzy to wykazują znacznie większy potencjał niż posiadacze genu X.

Fabuła jest zbudowana bez zbędnego rozdrabiania się. Mamy wątek Jean i mamy wątek obcych. Widź jest prowadzony za rączkę krok po kroku, a przewidywalność niektórych wydarzeń mógłby rozpracować uczeń szkoły podstawowej. Zapomnieć możesz o nagłych twistach i zaskakujących momentach ich po prostu niema. Swoim tempem od punktu A do punktu B.

Sceny, które zasługują na pochwałę to walka w pociągu oraz zaraz po. Fajna realizacja na malej przestrzeni oraz późniejszy pokaz mocy Jean. Minusy w zasadzie to odniosę się tylko do postaci Jean oraz tego, iż byt mało było Evana Petersa, który to oczywiście jest szybkim Quicksilverem.

Reasumując czy warto wybrać się do kina? Myślę, że jeśli zdecydujesz się iść to nie będziesz żałował. Jakby nie patrzeć jest to kino akcji i tej akcji w tym filmie nie brakuje.

X-Men: Mroczna Phoenix – Zwiastun PL

Topielisko. Klątwa La Llorony – Krótka recenzja

Świat Conjuring (Obecność) rozwija się i na ekranach kin pojawiał się nowy film Klątwa La Llorony. Samotnie wychowująca dzieci matka plus zły duch, który będzie chciał posiać dzieci dla siebie.

Nowa odsłona w świecie “Obecności” to w zasadzie nic nowego i nic odkrywczego. Mało tego film z gatunku horror ma nie wiele scen, które sprawiają, że ma się gęsią skórkę na całym ciele. Wiele scen jest po prostu przewidywalnych i z każdego najazdu kamery oraz muzyki można wywnioskować “o teraz” będzie ten straszny moment i tak się też dzieje.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 70 Los Angeles. Główną bohaterką jest Anna (Linda Cardellini), wdowa po zabitym niedawno policjancie, matka dwójki dzieci. Chris (Roman Christou) i Samanta (Jaynee-Lynne Kinchen) dzieciaki Anny będą musiały się zmierzyć z klątwą La Liorony, a wszystko za sprawą ciekawskiego starszego brata.

Topielisko. Klątwa La Llorony to w zasadzie standardowy horror o złym duchu, który nie opuścił tego świata za swoje złe uczynki za życia. La Lioronia za życia utopiła swoje dzieci i teraz za drugiego życia manifestuje swoją siłą w poszukiwaniu kolejnych młodych ofiar.

W Topielisku możemy zobaczyć znanego nam już z Annabelle Ojca Pereza (Tony Amendola), który to kieruje matkę do innego byłego księdza w celu uzyskania pomocy. I na tym związek z całym uniwersum się “Obecności” się kończy.

Cała historia Topieliska jest prosta bez zaskoczeń i zwrotów fabularnych. Mimo że tym razem twórcy sięgnęli po historię meksykańską to niema wniej nic nadzwyczajnego czego byśmy już nie widzieli.

Seans na dużym ekranie można śmiało sobie odpuścić i poczekać na projekcie domową.

ARKTYKA – RECENZJA

Biało, zimno i wietrznie do tego dzika zwierzyna i wiele innych nieprzyjemności. Arktyka tu, jeśli coś Ci się stanie Twoje szanse na przeżycie z każdą chwilą maleją. Surowy klimat, gdzie wołanie o pomoc na nic się nie zda… Albo Cię ktoś zacznie szukać i znajdzie, albo przyjdzie Ci się zmierzyć ze wszystkimi przeciwnościami losu i spróbujesz się sam na własną rękę uratować.

Arktyka to właśnie taka opowieść o przerwaniu w tych skrajnych warunkach. Na tym pustkowiu będzie musiał przetrwać Overgård (Mads Mikkelsen), który jako jedyny przeżył twarde lądowanie. Film w całej swojej mierze skupia się na przerwaniu i ukazaniu surowego klimatu arktyki. Rutyna i codziennie czynności utrzymują Overgård przy życiu.

Nie wiele słowa pada w tym filmie jednak wszystkie, które zostają wypowiedziane mają swoje znaczenie. Arktyka to widowisko w zasadzie dwóch aktorów i tutaj Mads Mikkelsen grając pierwsze skrzypce spisał się na piątkę z plusem. Nasz główny bohater nie tylko będzie się starał przetrwać, ale będzie borykać się również z dylematami moralnymi w trakcie swojej podróży.

Nie wiele o tym filmie można napisać, aby nie zdradzić za wiele. Gatunek dramatu powiązanego z survivalem antycznym, gdzie każdy Twój ruch musi być dokładnie zaplanowany. Błędy są kosztowne, a każda zmiana trasy zawsze przynosi inne przeszkody. Emocji w tym widowisku możesz się spodziewać wiele, a i przemyślenia podczas seansu gwarantowane.

Jedyna rzecz, która mnie się osobiście nie podobała to zakończenie historii. Lubie pełne zakończenie wraz z pełnym epilogiem. A w tym wypadku reżyser Joe Penna zmusza widza, aby dopowiedzieć sobie resztę.
Mimo że zakończenie było pełne emocji to jednak zabrakło tej kropi nad i.

W moim przekonaniu jest to obraz wart uwagi, który zostawia po sobie ślad. Zmusza w trakcie seansu do refleksji typu czy Ty byś tak postąpił? A może jednak zrobiłbyś inaczej aby przetrwać. A jednocześnie pokazuje, że są jednostki, które poświęcą wiele, aby uratować drugiego człowieka.

Arktyka – POLECAM.

ARKTYKA – zwiastun PL

The Highwaymen – strażnicy teksasu na tropie Bonnie i Clyde’a.

The Highwaymen z całą pewnością nie jest kolejnym filmem stricte o Bonnie i Clydzie co prawda historia ich dotyczy, ale tym razem to historia opowiedziana od strony ścigających ich stróżów prawa. Na wstępie mogę już powiedzieć, że oglądało się to bardzo dobrze. To przede wszystkim zasługa świetnego aktorstwa dwóch panów.

Fabułą oparta na faktach o dwóch legendarnych detektywach, którzy dopadli Bonnie i Clyde’a. Muszą oni zmierzyć się nie tylko z Boonie i Clydem, ale również z najnowszą technologią, którą dysponuje Federalne Biuro Śledcze (FBI). Okazje się że nawet najnowsze innowacje w dziedzinie kryminalistyki nie są w stanie dorwać sławnej pary złodziei i morderców. Tutaj na pomoc przychodzą dwaj starzy wyjadacze Frank Hamer (Kevin Costner) oraz Maney Gault (Woody Harrelson).

Trzeba przyznać, gdy dwaj ponowie pojawiają się na ekranie jest wyczuwalna między nimi chemia. Dorobek aktorski obu panów sprawia, że ogląda się ich z największą przyjemnością. Narracja przez nich prowadza wciąga widza w pościg za gangem Barrow. 

Stara klimatyczna Ameryka oddaje w pełni klimat tamtych lat. Zadbano o dobre lokalizacji, jak i styl ubioru. Nie zabrakło nowoczesnego jak na tamte czasy karabinu maszynowego Thompson czy Fordowskich samochodów.

Bardzo zgranie ujęta została historia nie tylko Bonnie i Clyde, ale również samych detektywów Franka oraz Maneya. Mimo iż w swojej karierze mieli na swoich kontach liczne zabójstwa. To widać było, że oboje zdawali sobie sprawę, jakie piętno na nich to odcisnęło. Jako stróże prawa w pierwszej kolejności chcieli schwytać gang, ale jak się skończyło to doskonale wiemy z historii. Coster jak i Harrelson idealnie się nadali do tych ról oboje już podstarzali, jak i ich odpowiedniki aktorskie. Oboje świadomi tego faktu wprowadzają lekki humor co dodaje uroku parze detektywów.

The Highwaymen porusza też ciekawy wątek sławy morderczej pary, która bez skrupułów mordowała policjantów. Na tamte czasy można było ich uważać za celebrytów, każdy chciał mieć zdjęcie ze sławną parą. Fakt, iż na pogrzeb Barrowa przyszło 15 tysięcy osób świadczy, że był dość dobrze znany ze swoich wyczynów, a ludziom to w zupełności nie przeszkadzało.

Ciekawa historia opowiedziana z perspektywy śledczych. Po, mimo że czasem brakuje dynamiki, ale za dużo wymagać też nie można. Odległości, jakie pokonywali zbiedzy były znaczne więc i tak udało się to wszystko połączyć w wywarzony sposób. Zdaje sobie sprawę z tego, że to średni argument mimo to film broni się klimatem i wyśmienitym aktorstwem.
Zachęcam do zapoznania się z tą pozycja na pewno się nie zawiedziecie.
Z pewnością pozycja warta uwagi.
Film jest dostępny na platformie NETFLIX.

The Highwaymen – Zwiastun PL