Film
Now Reading
Ad Astra – Recenzja od fana science fiction
0
Review

Ad Astra – Recenzja od fana science fiction

by Wrzesień 23, 2019

Czy Ad Astra to wyjątkowy film? Nie zdecydowanie nie! A z całą pewnością niema czym się zbytnio zachwycać. Co prawda są zdjęcia i ujęcia, które robią wrażenie jednak to za mało, aby u wielbicieli science fiction zrobić efekt wow.
Niektóre przytoczone przez mnie fragmenty mogą zawierać spoilery!

W głównej roli Brad Pitt ( Roy McBride ) gra tutaj syna słynnego astronauty. Jego ojciec Clifford grany przez Tommy Lee Jones zginął w przestworzach kosmosu na granicy układu słonecznego.

Ziemi zaczyna zagrażać globalna zagłada, ponieważ docierają do niej niewiadomego pochodzenia wyładowania elektromagnetyczne pochodzące z głębi układu słonecznego. Te anomalie są nazwane udarami. Podczas pierwszego udaru Roy pracuje na antenie, gdzie dochodzi do wypadku. Jednak udaje mu się wyjść cało z opresji, a nasz bohater został tylko lekko pokiereszowany. Uratowały go opanowanie i lata szkoleń na wybitnego astronautę.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawa. Jednak podczas seansu dostajemy egzystencjonalną papkę, a całe zagrożenie schodzi na bok. W dodatku nasz główny bohater jest super spokojnym człowiekiem, który przechodzi ewakuację psychologiczną za każdym razem wzorcowo. Więc jego emocje są przytłumione. A gdy wreszcie zaczyna okazywać emocje są one raczej puste w odbiorze i nie wywołują głębszego wzruszenia u widza.

Nasz bohater dowiaduje się, że jego ojciec być może przeżył i to on jest powodem tych udarów. Dostaje tajną misję podjęcia próby skontaktowania się z ojcem. Fabularnie film zwyczajnie przynudza, a skoro ziewa mi się w kinie podczas seansu. To zdecydowanie nie jest to dobry znak.

Cały film osadzony jest w niedalekiej przyszłości, a mamy już kolonie na Marsie oraz komercyjne prace na księżycu, jak i walki na nim. Ktoś tu zdecydowanie nie wywarzył czasów, w którym jest osadzona historia. Z jednej strony rozwinięta kolonia, a z drugiej nadal poruszamy się w kosmosie w tempie ślimaka. Może się czepiam, ale takie szczegóły muszą współgrać z całym obrazem i przedstawionym uniwersum.

Pomijając pewne absurdy, gdy Clifford ojciec wyruszają w podróż ma już grubo po 60, a że cała fabuła dzieje się 27 lat od zniknięcia łatwo można policzyć, iż ojciec, gdyby przeżył byłby blisko osiemdziesiątki. Przejdźmy dalej, ponieważ film próbuje zachować faktyczny stan biologi człowieka i oddziaływań na ciało podczas długich podróży kosmicznych. Skutki nieważkości, jakich Bratt Pitt lecący przez siedzemdziesiąt dni doznaje są wyrażnie zacznaczone. A jego ojciec miałby spokojnie przetrwać 27 lat bez uszczerbku na zdrowiu.. Coś tutaj się totalnie nie klei.

Skok ze statku i lot przez pierścienie Neptuna nie pozostawił mi złudzeń, że to nie jest dobre SF. Można było wiele innych opcji wymyślić na powrót do macierzystej rakiety.

Ktoś może powiedzieć, że to niuanse w tym filmie, że liczy się podróż do wnętrza bohatera. Narracja i walka samego ze sobą i tak dalej. Będę protestował, ponieważ jest to najnudniejszy element tego obrazu.

Zdjęcia mogą się podobać szczególnie te z księżyca. Za to cała reszta leży na całej linii. Szkoda, bo film miał potencjał, ale opierając cała historie na relacjach ojca i syna było błędem. Tak samo, jak i pusta konkluzja o życiu w całym wszechświecie. Potrafiliśmy wysłać całą załogę na krańce układu słonecznego zbudować kolonie na marsie. Zaś w filmie misja ratunkowa, która ma uchronić ludźkość przed wymarciem wygląda jak żart.
Wybaczcie, ale ja tego nie kupuje!

Jestem rozczarowany ta pozycja i nie polecam wybierać się do kina. Ładnie opakowany zwiastun dał zgniłe jajo na seansie.

Znalazłaś/eś literówkę, brak przecinką, coś w zdaniu nie gra? Zaznacz fragment lub całe zdanie naciśnij i przytrzymaj CTRL oraz ENTER. Wskaż błąd i zaproponuj poprawkę. Dziękuje.
Rating
Ocena Recenzenta
FABUŁA
5.0
5.0
Ocena Recenzenta
You have rated this
About The Author
Marcin Równicki
Marcin Równicki
Pasjonat filmów oraz seriali, choć to drugie staram się ograniczać, aby siedzenie przed ekranem nie zabierało mi zbyt wiele życia. Fan wszelakiego SF na ekranie i nocnych seansów grozy.

Leave a Response