Przejdź do treści głównej

Origin – Kolejne SF od YouTube Originals

Na platformie YouTube pojawiła się kolejna science fiction produkcja, która tym razem zabierze nas w podróż do odległego układu słonecznego, gdzie znajduje się planeta Thea.

Dziesięć odcinków, w którym bohaterzy tej podróży będą musieli zmierzyć się z przeciwnościami losu. Ponieważ w podróży statek ulega awarii. A zbudzeni z hibernetycznego snu pasażerowie podróżujący w przestrzeni kosmicznej nie są świadomi tego co ich czeka. A będzie im dane zmierzyć się z pasożytem obcego pochodzenia. Problem rodzi się, gdy uświadamiają sobie, iż ów pasożyt potrzebuje do życia nosiciela. Osoby nic o sobie niewiedzące będą musiały nauczyć się szybko ze sobą współpracować. Podróż do nowego obiecanego świata ze świeżym starem zaczyna się od polowania.

Origin to zgrabne połączenie inspirujące się takimi tytułami jak Passengers czy też Obcy. Serial z całą pewnością posiada duży potencjał, jednak fabuła i akcja jest zbyt rozwleczona jak na te dziesięć odcinków. Spokojnie serial mógłby zamknąć się w 6 odcinkach i dałoby to lepszy efekt.

Problem Origin jest w zasadzie jeden ilość retrospekcji z życia pasażerów lotu międzygwiezdnego. Po 5 odcinku zaczyna się serial zwyczajnie dłużyć, bo więcej jest retrospekcji niż samej akcji.  Fajnie jest poznawać bohaterów, jednak w science fiction liczą się również inne aspekty jak wizualne, które działają na naszą wyobraźnię. Efekty specjalne są zrealizowane na przyzwoitym dobrym poziomie, statek czy wnętrze statku jest dopieszczone. Tutaj nic zarzucić się nie da, aczkolwiek ilość sekwencji przelotu statku mogłaby być większa. 

Obsada jest nie oklepana, a postacie interesujące.  Najciekawsze postacie według mnie to Fraser James jako doktor genetyki Henri Gasana czy hakerka Adelayo Adedayo wcielająca się w rolę Lee.  Na ekranie ujrzymy aktora znanego z Harrego Pottera czyli Toma Felton wcielającego się w postać Logana. I jeszcze kilka innych, które wypadają dobrze i nie irytują sobą na ekranie.

Z całą pewnością warto dać szansę serialowi. Fabuła idzie w dobrym kierunku i odkryła nową tajemnicę o Siren oraz układzie planetarnym, gdzie znajduje się docelowa planeta Thea. Jest to dobre science fiction z elementami dramatu oraz thrillera. Sam jestem ciekaw co wydarzy się dalej ,a więc serial trafia do poczekalni na kolejny sezon.

Dwa pierwsze odcinki można obejrzeć za darmo na platformie YouTube.
Po niżej zwiastun i dwa odcinki.

https://www.youtube.com/watch?v=HjRjcgByAhk
Origin YouTube Originals – Zwistun
https://www.youtube.com/watch?v=9fUU6y5-rTc
Origin – The Road Not Taken (Odcinek 1)
https://www.youtube.com/watch?v=9h4ImWR2icY
Origin – Lost on Both Sides (Odcinek 2)

HBO – Ślepnąc od świateł – Recenzja Sezon 1

Trzeba to przyznać, że HBO nakręciło bardzo przyzwoity serial, który w tym momencie z całą pewnością wyróżnia się na tle innych polskich produkcji. 

Ślepnąć od świateł opowiada o siedmiu dniach z życia dilera Kuby, który to ma idealnie poukładane życie i w najbliższym czasie zamierza wybrać się na wakacje. Aby odpocząć od tego całego otaczającego syfu, którego ma już dość. 

HBO wzięło rozmach i zapewniło naprawdę dobrą obsadę.  Na ekranie zobaczymy Jana Frycza wcielającego się w starej daty warszawszego gangstera z lat 90. Świetnie odegrana rola, teksty  zachowania po prostu aż miło się to oglądało na telewizorze. Jacek (Robert Więckiewicz) główna postarać rządząca warszawą, a zarazem szef Kuby. Dobre teksty tutaj nic nie mogło się nie udać. Więckiewicz przyzwyczaił nas do swojej charyzmy i pokazują nam ją tutaj z dwojoną siłą!  Będziesz miał okazje zobaczyć Cezarego Pazure (Mariusz Fajkowski), Janusza Chabiora wcielającego się w “Stryją”. To też swoją drogą bardzo ciekawa postać w serialu. Eryk Lubos (gliniarz) czy Zbigniew Suszyński jako poseł. 

Z męskich postaci jako debiutujący na ekranie Kamil Nożyński tytułowy diler Kuba. Wycofany społecznie ukrywający swoją tożsamość przez klientami. Człowiek nie okazujący emocji, a przynajmniej dobrze je ukrywa. Jako debiut nic nie można zarzucić Kamilowi, ale trzeba zauważyć, że rola niebyła aż tak wymagająca. Kuba niema w serialu metamorfoz, gra tego samego człowieka od początku do końca. Należy się ukłon w stronę reżysera, który pozwolił wykazać się nowej twarzy na ekranie. 

Mam wrażenie, że damska cześć trochę zawiodła, ale to w końcu film o twardych facetach ze świata przestępczego. W części można to wybaczyć jednak z całą pewnością przydałaby się mocna i twardo stąpającą kobieta po ziemi. 
Marzena Pokrzywińska wcielająca się w Paulinę czy przewijająca się przez cały serial przyjaciółka Kuby “Paździna” (Marta Malikowska) nie pokazały nic nadzwyczajnego. 

Ślepnąc od świateł ma jedną wade fabularną, która to w ogóle nie przypadła mi do gustu. I nawet po 10 odcinkach nie jestem wstanie powiedzić czemu ten zabieg miał służyć. Chodzi mi o retrospekcje Kuby z dzieciństwa oraz surrealistyczne wizje Kuby. Jestem zdania, że jeśli takie elementy nic nie wnoszą do fabuły to nie ciągniemy ich przez cały serial. Elementy, gdzie Kuba snuł sobie wizje przyszłości w Argentynie jak najbardziej były poprawne. Dodatkowo dorzucę do pieca problem z wątkami, a mam tutaj na myśli żywy etap zainteresowania się osobą Kuby przez organy ścigania, gdzie w późniejszej fazie jest to niezrozumiale zepchnięte zupełnie na bok.

Nowa produkcja HBO nie przebiera w dialogach dosadnie potrafi zakcentować każde słowo “kurwa” i wiele innych. Krew przemoc czy obite twarze będą na porządku dziennym. Nagich pań imprez czy scen seksu też nie zabraknie. Wszystko dostajemy podane na tacy bez zbędnego obwijania w bawełne co potęguje emocje podczas oglądania kolejnych scen.

Świetna obsada, dobra muzyka i praca kamery sprawiają, że serial ogląda się bardzo dobrze. Wciąga coraz bardziej z odcinka na odcinek i wydarzenia następujące po sobie nie są koniecznie oczywiste. Fabularnie wyszło wszystko bardzo dobrze mimo, że zakończenie pierwszego sezonu odbywa się przy pomocy cliffingera. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać, aż wyjdzie kolejna książka. Dalsze przygody Kuby, Dariusza czy Paździny śmiało mogą się toczyć własnym życiem.

Z miłą chęcią obejrzę kolejny sezon o ile nie będzie trzeba czekać na niego zbyt długo. Serial nadal ma duży w sobie potencjał wystarczy wyeliminować surrealistyczne wstawki lub przekształcić jej na rzeczy, które współgrają z fabuła i coś wnoszą chociażby dla samej postaci Kuby. Tempo zaprezentowane w serialu “Ślepnąc od świateł” jest dobre, jak i praca kamery klimat mrocznej warszawy wyczuwalny od pierwszego odcinka. Pozostaje mi polecić wam ten serial, bo jest on naprawdę dobry. A takie niezbyt często pojawiają się na naszych ekranach.  

Dla ciekawych serial  powstał na podstawie bestsellerowej powieści Jakuba Żulczyka o tym samym tytule.  

Pierwszy odcinek jest dostępny za darmo na platformie HBO GO
https://www.hbo.pl/series/slepnac-od-swiatel-odc-1_-101354

https://www.youtube.com/watch?v=Y4l9EK-1tfw
Ślepnąc od świateł – Cały sezon dostępny na HBO GO

Homecoming – Serial z Julia Roberts

Amazon video prime wyprodukował bardzo ciekawy serial Homecoming. Jest on ciekawy nie tylko pod względem fabularnym, ale również kilkoma innymi aspektami. Do tego tytułu przyciągną Cię zapewne dwa nazwiska. Pierwsze to Julia Roberts, a drugie może trochę mniej znane Sam Esmail. Jako że dorobku aktorskiego Juli Roberts nie trzeba przedstawiać. To w przypadku reżysera Sama Esmail należy wspomnieć, że jest on odpowiedzialny za serial Mr. Robot.

Homecoming to połączenie dramatu psychologicznego z thrillerem, gdzie główną rolę odgrywa wspomniana przeze mnie wyżej Julia Roberts. Julia wciela się w psychoterapeutkę Heidi Bergman, która to zajmuję się leczeniem PSD, czyli stresu pourazowego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ta terapia nie była czymś innowacyjnym. Heidi opiekuje się grupą żołnierzy, którzy przeszli ciężkie chwile na froncie. Ci  żołnierze są kierowani do specjalnego ośrodka nadzorowanego przez Heidi i tam poddawani terapii.

Psychoterapeutka to ciepła i miła postać jednak ma niewielkie doświadczenie w zawodzie plus niezbyt udane życie miłosne. To sprawia, że to idealna kandydatka, aby można było nią sterować. Co doskonale wykorzystuje człowiek odpowiedzialny za całą eksperymentalną terapie. A tym człowiekiem jest Colin (Bobby Cannavale) , który to nieustannie sprawdza i kontroluje postępy prac. Zapatrzony w siebie pragnie tylko awansu oraz osiągnięcia celu.

Heidi odkrywa podczas jednej z sesji, ze swoim bliższym pacjentem, że eksperymentalna terapia nie tylko działa, ale również zmienia osobowość pacjentów. Moralne wyrzuty sumienia, a nawet wstyd, że zamiast pomagać to krzywdziła swoich pacjentów. Psychoterapeutka posuwa się do zażycia tego samego medykamentu co leczona grupa żołnierzy. Konsekwencje tego nie będą dla niej miłe w ostatecznym rozrachunku.

Wszystko zastałoby zakopane pod dywan, gdyby nie anonimowa skarga do Departamentu Obrony. Agent Thomas Carrasco (Shea Whigham) zaczyna przyglądać się sprawię i dostrzega dużo niespójności w zeznaniach Heidi. Tym samym zaczyna drążyć temat głębiej, aby dowieść prawy czy żołnierz Walter Cruz (Stephan James) był przetrzymywany w ośrodku bez jego zgody.

Homecoming to serial pokazujący fabułę dwutorowo, gdzie miesza się obraz teraźniejszy z retrospekcjami. Retrospekcje natomiast są wyróżnione całkiem innym kadrem i przed każdą z nich jest specyficzny dźwięk.  Ciasne ujęcia dodają więcej intymności i pozwalają wydobyć z postaci więcej emocjonalnej ekspresji. Serial składa się z dziesięciu epizodów jednak nie są one standardowe, ponieważ długość trwania pojedynczego epizodu to między 25 minut, a 30 minut.

Serial jest osadzony w teraźniejszych czasach jednak ujęcia i montaż wzbudza u nas poczucie oglądania serialu z minionej epoki. Bardzo ciekawe połączenie i dość nowatorskie. Postaci w Homecoming mamy niewiele, ale trzeba przyznać, że są rozbudowane i bardzo zaangażowane w budowanie całej atmosfery panującej w serialu. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to serial, który się wyróżnił w tym roku na tle pozostałych. Aby obejrzeć cały serial możesz spokojnie zarezerwować jedno lub dwa popołudnia. Pierwszy sezon to pięciogodzinna przygoda z  Heidi Bergman pacjentem Wolterem i agentem Carrasco.

Drugi sezon został już zapowiedziany będzimy go obejrzeć w 2019 roku na platformie Amazon Prime Video.

KISS ME FIRST – niszowy serial od NETFLIX

Kiss Me First to serial, który kroczy tymi samymi ścieżkami co polski nagradzany film “Sala Samobójców”. Zarówno film, jak i serial budzi skrajne opinie, jedni uważają, że jest super, a inni totalny nie wypał.  Jeśli chodzi o film moje zdanie jest takie, że był bardzo dobry. Więc jeśli film Ci się podobał to i spodoba Ci się nowy serial “Kiss Me First”.

Serial z całą pewnością jest serialem niszowym i nie wszystkim przypadnie do gustu, ponieważ porusza problemy dość istotne dla pojedynczej jednostki ludzkiej. Obsada serialu to głównie młode osoby i mało znane postacie, a przynajmniej mnie osobiście bliżej nieznane.

Kiss Me first to serial o młodych ludziach z problemami w swoim życiu jak głębokie depresje czy traumatyczne przeżycia, a jedyna ucieczka, jaką widzą to świat wirtualnej rzeczywistości Azany. Azana to wirtualna planeta, na której możesz się wyżyć i powalczyć z innymi. Jednak ten świat skrywa swoje tajemnicze miejsce, gdzie nie wszyscy mają dostęp, a tylko wybrani.

Leila to główna postać, która odnajduję się w nowej sytuacji po stracie matki. Zaczyna nowe życie, które zmuszą ja do znalezienia pracy oraz wynajęcia pokoju tak, aby starczyło jej na przeżycie. W wynajętym pokoju zamieszkuje Jonty młody śmieszny chłopak, który chce zostać aktorem. Mimo woli zarówna Leila jak i Jonty nawiązują swoistą nic porozumienia. Leila często odwiedza świat Azany i tam stara się uciec od przygnębiającej rzeczywistości oraz samotności.
Tym sposobem nasza główna bohaterka Leila aka Shadowfax napotyka Tess aka Mania, która ta pokazuję Leili, że istnieje coś więcej w tym wirtualnym świecie. Odizolowany piękny świat kreowany przez bardzo tajemniczego użytkownika Adriana, a bowiem on ma władzę nad tą cząstką świata. Leila i Tess zaprzyjaźniają się w realnym świecie i doskonale się dogadują. Leila spokojna po stracie matki próbuje jakoś przetrwać, a Tess z problemami psychologicznymi ucieka w dragi i imprezy. Obie są skrajnymi przeciwieństwami, a jednak potrafią na siebie doskonale terapeutycznie oddziaływać. Tess to nie jedyna postać, którą spotyka się w czerwonej pigułce. Pozostali uczestniczy tajemniczego świata to rozgadana Tippi, Denier młody nieśmiały chłopiec, nierozłączna para Jocasta i Force oraz przygnębiony Calummy jak i aspirujący na mentora Adrian.

Jednak ten świat ma swoje tajemnice i krótko po dołączeniu Shadowfax dochodzi o tajemniczego samobójstwa Calummiego, którego to przez przypadek jest światkiem Leila. Nasza główna bohaterka zaczyna szybko dostrzegać jaki zły pływ na uczestników ma Adrian. Leila na własną rękę próbuje rozwiązać zagadkę jednak nie przyje jej to łatwo ponieważ w między czasie Tess znika bez śladu. Adrian jako główna antagonistyczna postać nie da łatwo za wygraną i zrobi wszystko, aby dalej wdrażać swój plan. Tym sposobem ścieżki Leili i Adriana będą się często przeplatać, jednak to on będzie wyznaczał kierunek i dyktował warunki gry.

Wracając do postaci, które są różnorodne i każda z nich reprezentuję inne spojrzenie na świat poprzez swoje problemy. To właśnie sprawia, że są one ciekawe i chętnie dowiadujemy się o i przeżyciach oraz przeszłości. Z całą pewnością efekty specjalne czy urządzenia używane do VR są tutaj drugorzędne i ten aspekt nie jest zbyt porywający.

W serialu mamy powiązania kulturowe jak “czerwona pigułka” z matrixa czy świat Azany, wzorujący się na Player One, aczkolwiek mam wątpliwości, aby był bezpośrednio inspiracją z racji zbieżnego wydania zarówno filmu, jak i serialu.  Kiss Me First to sześcioodcinkowy serial, który posiada nawet zgrabne zakończenie jednak zostawia sobie furtkę do następnego sezonu. Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że serial jest wart uwagi jeśli kręcą Cię psychologiczne wątki. Natomiast jeśli Cię nie zainteresuje po pierwszym odcinku odpuść sobie bo będziesz się męczył.

 

 

Impulse – recenzja Youtube Originals

Pamiętasz może taki film “Jumper” (2008), jeśli nie to przypomnę Ci mniej więcej chodziło o możliwość teleportacji ludzi. Film, jak i również serial Impulse (2018) jest osadzony w tym samym świecie i czerpie inspiracje z książek Stevena Goulda.

Zmartwię Cię już na samym początku, jeśli pomyślałeś, że to jest kontynuacja to Cię rozczaruje. Serial, na razie bardzo luźno nawiązuje do filmu, owszem mamy teleportacje i mamy organizacje, która ściga skoczków, ale to nie to samo. Serial jest utrzymany w młodzieżowym tonie, ale nie brakuje tam ostrego słowa, krwi czy przemocy.

Główna bohaterka Henry Cole to szesnastolatka, która ma swoje problemy na głowie. Na pewno nie pomaga jej fakt ciągłego przemieszczania się z miasta do miasta, gdyż matka nie potrafi sobie ułożyć życia. W końcu trafią do miasta Reston, gdzie matka wiąże się z okolicznym mężczyzną, który prowadzi kręgielnie. Henry już, od jakiego czasu boryka się z problemami zdrowotnymi dostaje ataków padaczkowych jednak leki zbytnio nie pomagają. Pewno dnia po szkole Henry wraz ze szkolnym bożyszczem udaje się na przejażdżkę i tam dochodzi do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Clay próbuje zgwałcić Henry, a ta dostaje napadu i dzięki swoim zdolnością teleportuje się bezwładnie do własnego pokoju. Clay zostaje dość mocno pokiereszowany i kończy w szpitalu. To zdarzenie odciśnie na Henry piętno i przysporzy jej dodatkowych kłopotów. Od tego momentu Henry zaczyna podejrzewać, że coś z nią jest nie tak i zaczyna poszukiwać prawdy.

W serialu pojawia się zaledwie kilku skoczków, szczególnie ciekawy wydaje się Latynos, który ucieka przed osobami, które próbują go złapać. Serial nie przypomina zbytnio filmu ani nie posiada tego samego klimatu. Z całą pewnością nie jest to wysokobudżetowa produkcja gdzie akcja dzieje się na całym świecie, aczkolwiek Henry pokaże w ostatnim odcinku, że potrafi się teleportować dość daleko 😉

Muszę zwrócić uwagę, bo według mnie tempo odkrywania zdolności teleportacyjnych Henry jest zbyt rozwlekłe. Pierwszy sezon to tak naprawdę poznanie Henry, Jenna, Townes czy rodziny Boone. Nie dostajemy też zbyt dużo odpowiedzi, a jeśli pojawiają się odpowiedzi to są one szczątkowe. Po pierwszym sezonie pozostaje jeszcze wiele tajemnic do odkrycia.

Czy warto zaczynać przygodę z Impulse myślę, że warto mu dać szanse, bo nie jest to typowy serial dla dzieciaków. Widać, że twórcy nie boją się pokazywać mocnych rzeczy i za to Impuls ma u mnie dużego plusa. Co prawda brakuje mu jeszcze kilku rzeczy takich jak budowanie napięcie, aby widz chciał obejrzeć następny odcinek w zniecierpliwieniu. Na razie jest dobrze i wszystko idzie w dobrym kierunku liczę, że drugi sezon będzie dynamiczniejszy i przybędzie nam trochę więcej skoczków. Ponieważ to serial wypuszczony jako YouTube Originals to mam nadzieje, że czeka na nas znaczna dłuższa przygoda i z sezonu na sezon będzie porywająca.

Pierwsze trzy odcinki można obejrzeć na stronie serialu. https://www.youtube.com/channel/UCgLQkRAZsFN6fhqxFyx8qhQ

Nudny Luke Cage – Sezon 2

Nie spodziewałem się, że to napiszę, ale drugi sezon Luke Cage jest tak nudny, że ciężko było mi przebrnąć do samego końca. 13 odcinków, które oferuję nam Marvel przy współpracy z Netflix tak na dobrą sprawę jest tylko kilka godnych uwagi widza.

Cały sezon jest tak przegadany, że aż do bólu.. Sceny walki z początkowych odcinków są na niskim poziomie i bardzo drętwe. Odnosiłem wrażenie, że osoba za choreografie walk to przespała cały ten sezon. Jedyny pozytywny akcent to gdy w serialu gościnnie pojawia się Danny Rand (odcinek 10) i wraz z Lukiem likwidują magazyn gdzie Jamajczycy hodują “Nightshade” tam walki są pomysłowe i efektowne, a przynajmniej milsze dla oka.

Bushmaster

Cały rozwój postaci Luka jakby utknął w miejscu i można wyczuć niemoc jego samego. Niby kuloodporny, a średnio może coś sam zdziałać w Harlemie. A sama końcówka i jego enigmatyczna przemiana jest zdecydowanie zbyt późno wprowadzona. To byłoby dobrym tematem na drugi sezon, a nie trzeci.

Wałkowanie przez cały sezon historii  Mariah Dillard i Bushmastera jest najzwyczajniej nudne. W końcu to serial o Luku co zresztą sam wspomina w jednym z odcinków ‘”to moje show”. Nie będę was oszukiwał, mnie osobiście strasznie ten sezon rozczarował. Nawet wprowadzenie Bushmastera i kilku walk stoczonych z Luke nie poprawia całego obrazu.

Missty

Gdy postać Luka stoi w miejscu tuż obok rozwija nam się Misty i jest ona w tym sezonie jasną gwiazdą! Dużo dostajemy też Hernana “Shades”, który, mimo że jest gangsterem to zachowuje honor i respektuje prawa ulicy. Te dwie postacie zdecydowanie się wyróżniają na tle pozostałych w sezonie drugim. Reszta bez werwy przyćmiona po prostu średnio aktorsko.  Mógłbym tutaj wyróżnić jeszcze Mariah Stokes Dillard, ale z odcinka na odcinek jej gra mnie nudziła. Kompletnym nieporumienieniem według mnie jest pozbycie się Clare po trzecim odcinku, bez niej serial dodatkowo blednie.

Clare

Harlem Paradise to klub, a jak klub to muzyka i tej w Luku Cage nie brakuje. Ale jeśli w serialu dostajesz 90 – 120 sekund muzyki to zaczynasz się zastanawiać o co chodzi. Stanowczo te przerywniki były za długie i wybijały z rytmu i tak ślimaczego tempa serialu.

Dwa odcinki nogę wyróżnić 10-ty oraz 13-ty dzieje się tam zdecydowanie najwięcej i oba mają fajną dynamikę. Zamiast serialu akcji dostaliśmy tym razem sensacyjny gdzie dialogi to 99% serialu. W tym momencie to najgorzej prezentujący się serial Netflixowo-Marvelowy. Ten sezon jest ciężki, długi, nudny gratuluje każdemu kto dał radę przebrnąć.

https://www.youtube.com/watch?v=b_7VG1WgD14