Dostałem to co oczekiwałem, ale po cichu liczę na sequel (drugą część) bo uniwersum wydaje się być idealnym do rozbudowy jednym słowem ma potencjał.
Piękne rendery nawet w 3D oglądało się bardzo dobrze obraz jasny i szczegółowy więc nawet jestem skłony polecić taki seans, a jeśli mieszkasz blisko IMAX to na większym ekranie doznania powinny być jeszcze lepsze.
Dobiegła końca trylogia Planety Małp i jakże pełne jest to zakończenie. Efekty wizualne to istny majstersztyk bo małpy i wszystko co z nimi związane jest tak realne, że aż ciężko uwierzyć że to rendery mimika, oczy…. Jestem pełen podziwu pod względem technicznym na jak wysokim poziome film stoi.
Wonder Woman to film który wreszcie jest zarobiony poprawnie i ma spójna historie. Mamy kilka wątków które się zazębiają i sprawiają, że wszystko się klei tak jak powinno. A sama Wonder Woman tak jak i w Superman vs Batman błyszczy! W filmie pokazana jej uroda, którą każdy zauważa co jest dość zabawne bo ona sama nigdy nie obcowała z mężczyznami. A poza ekranem również przecież jest urodziwą kobietą.
Premiera i po premierze taka kolej rzeczy niestety 😉 Jeśli oczekujesz porównania do anime to Cię rozczaruję, ponieważ takowego nie będzie! Przyczyna jest trywialna nie widziałem więc nie mam odniesienia. Recenzja będzie więc przedstawiać film oczyma widza który wybrał się na rozrywkę i aby zobaczyć w akcji Scarlett Johansson.
To nie jest film dla małych chłopców i dziewczynek. Filmy z uniwersum X-men są celowane do starszej widowni. Całość dzieje się w przyszłości 2026 gdzie nie rodzą się nowi mutanci! Można powiedzieć wymierający gatunek do czasu gdy Charles wyczuwa nowa mutantkę która skrzyżuje drogę z Loganem. Cokolwiek więcej bym napisał to byłby spoiler 😉
Ale tak jak wyżej wspomniałem film ma w USA R i zasługuje na nią pełną gębą, więc rodzicu pamiętaj na co zabierasz swoją pociechę.
Krew czy kończyny co jakiś czas latają po ekranie więc pod tym względem film nas nie zawiedzie słownictwo również kiedy trzeba powiedzieć kurwa to jest kurwa bez skrupułów. Tego brakuje w filmach Marvela. Pewna epoka się kończy bo zarówno Logana jak i Charlsa widzimy po raz ostatni.. Aż łezka w oku się kręci byli solidna podpora pod X-menów.
Obsada dobrana wyśmienicie cała trójka Laura, Charles i Logan zagrali tak jak powinni. Po seansie naszła mnie refleksja że cały Wolverine mógł się zacząć od tego filmu byłoby większe pole do popisu zarówno postaci Logana jak i całego uniwersum.
Logan: Wolverine ogląda się dobrze mimo że czasowo jest dość długi ponad 2h. Jak ktoś liczy na rozpierduchę w wydaniu avengersów to nie ten film. Generalnie to muszę przyznać że zrobili idealnie bo w zasadzie Wolverine Logan jest zakończeniem i początkiem nowej epoki, a nawet powiedziałbym że można zrobić miękki restart serii. Myślę że każdy znajdzie coś dla siebie w Loganie i nie koniecznie to musi być fan serii! Czy trzeba obejrzeć poprzednie części można, ale nie koniecznie bo jest tylko kilka chwil wspomnień i są one dobrze zrealizowane.
Generalnie kino polecam, mnie się podobał chodź mam pewien niedosyt szczególnie po końcówce filmu.
A i najważniejsze co ma do przekazania to! NIEMA SCENY PO NAPISACH! Smutne ale prawdziwe.
W zasadzie dla takich filmów powinna być osobna kategoria! Ale od początku 😉 Kino akcji pełną gębą gdzie prawa fizyki przestają istnieć, jedynie działają na duże obiekty jak samochody. To nie jest wadą filmu tylko czasem zastanawia mnie gdzie jest granica ? Bo według mnie oglądanie coraz to bardziej absurdalnych scen powoli robi się nie smaczne. Xander Cage grany przez Vin’a zwiastuję w zasadzie dwie rzeczy pewną rozpierduchę! oraz piękne kobiety! Jeśli nie rajcuje Cię to pierwsze to obejrzyj ze względu na to drugie 😀
Muszę tutaj wspomnieć o Ninie Dobrev znaną przede wszystkim z serialowego świata wampirów (The Vampire Dairies) i powiem że jestem mile zaskoczony jej grą. Moment gdzie przeklina brzmi sooooo sexy! Urocza Deepika i jej akcent sprawia że chce się jej słuchać.Mamy też twardą i piękną Ruby Rose. Także dla każdego do coś do wyboru. Damska cześć musi się zadowolić Vin’em.
O fabule w zasadzie niema co pisać, bo każdy średnio inteligentny nie będzie zaskoczony wydarzeniami dziejącymi się w filmie.
Pierwsza rzecz jaka przychodzi mi na myśl że rzadko, ale to rzadko się zdarza aby druga część była lepsza niż pierwsza. A więc druga jest lepsza w tym wypadku bo pokazuje trochę więcej świata oraz organizacji dla której pracuje Johny.
W filmie jest kilka akcentów które przynoszą na myśl sceny z Matrixa np. telefon w hotelu czy spotkanie z “Morfeuszem” Laurence Fishburne grającego w filmie wszechwiedzącego i wszechwidzącego 😉 Takie drobne zabiegi a wywołują uśmiech na twarzy i trochę nostalgii co oczywiście zaliczam na plus.
Johny Wick w drugiej odsłonie przechodzi samego siebie i jest “niezniszczalny” (być może chciałby zagrać w kolejnej odsłonie”The Expendables”), tak czy siak trup gęsto się sieje aż wręcz przesadnie! Stwierdzam również jakby policzyć to w tym filmie pada najwięcej headshotów w historii kinematografii “Hitman” przy Wicku to pikuś 😀
Fabuła w zasadzie sprowadza się do jednego TIME TO KILL EVERYBODY WHO STAND IN MY WAY czyli w wolnym tłumaczeniu zabijam wszystko co się rusza i celuje do mnie i robię to w 90% za pierwszym razem. Nie mogę powiedzieć że jestem rozczarowany bo też dużych oczekiwań nie miałem. Ta ilość trupów jaką zostawia po sobie Johny jest przytłaczająca, a sami przeciwnicy trochę jak boty z gier przy najniższym poziomie AI padają jak muchy. Nawet ludzie zabójcy z organizacji nie dają rady uszkodzić znacznie Wicka. Dlatego duża wadą całego widowiska jest zastosowanie trybu niezniszczalnego Johny Wick (Keanu Reeves).
Można się wybrać do kina jak ktoś lubi takie kino akcji po całym tygodniu ciężkiej pracy da nam to trochę rozluźnienia i rozrywki.