Przejdź do treści głównej

Tag: fantasy

17

Władca Pierścieni: Pierścienie Władzy – Sezon 1 – Recenzja

Maruderzy powiedzą, że dłużyzna i słaby. Ale jakby patrzeć na całość to jest to bardzo solidne widowisko fantasy powiązane z Władcą pierścieni. Czy można się czepiać szczegółów? Owszem, ale trzeba pamiętać, iż Władca pierścieni ma już swoje lata i tamta ekranizacja odbywała się w zupełnie innych czasach. Trylogia zapoczątkowana w 2001 roku zrobiła się kultowa dla fanów książek i nie tylko. Więc nie sposób uniknąć porównań.

Władca pierścieni: Pierścienie władzy jest osadzony w świecie Tolkiena i z całą pewnością czuć klimat fantasy. Niekoniecznie nawiązujący do oryginalnej trylogii filmowej, aczkolwiek są momenty gdzie puszcza się duże oko w stronę fanów. Pojawienie się Balroga, piosenka kończąca finałowy odcinek czy sam Sauron.

Wiele osób narzeka na sztywność elfickiej wojowniczki GALADRIELI (Morfydd Clark), ale nie przypominam sobie, aby w filmowej trylogii elfy były jakoś bardziej wyluzowane. Przy tak dużych produkcjach czasem trzeba przetarcia się postaci i myślę, że pod koniec Galadriela nie jest już nijaką postacią jakby mogło się wydawać po pierwszych odcinkach.

Według mnie, generalnie obsada elficka jest najsłabszym punktem całego serialu. Najlepiej pod tym względem wypadają Númenorejczycy. Mamy tutaj kilka wyrazistych oraz niezmiernie ciekawych postaci. Takich jak królowa-regentka Míriel (Cynthia Addai-Robinson); kapitan númenorejskiej straży Elendil (Lloyd Owen); Pharazôn (Trystan Gravelle), który jest prawą ręką królowej-regentki Míriel; Eärien (Ema Horvath) siostra Isildura (Maxim Baldry). Z całą pewnością krasnoludzki Książę Durin IV (Owain Arthur) kradnie za każdym razem ekran i jest nad wyraz wyrazistą postacią. W serialu nie zabrakło niziołków Harfootowów. Z ciekawszych postaci znajdziemy tam Nori (Markella Kavenagh) czy Sadoca (Lenny Henry).

Efekty specjalnie są naprawdę dopracowane. Przyglądałem się dość uważnie, aby coś wytknąć. Patrząc na taki budżet, muszę powiedzieć, że nie ma do czego się przyczepić. Jest cała magia świata fantasy!

Kostiumy oraz architektura krajobrazu mają rozmach – pod tym względem wszystko jest jak należy.

Fabuła – tutaj można się przyczepić, że wstęp był długi, ale z drugiej strony młodsze pokolenie bardzo możliwe, że nie widziało Władcy pierścieni i każde przyspieszenie akcji odbiłoby się później na całym odbiorze serialu i jego klimacie. Jednak uważam, iż jeden odcinek tygodniowo to za mało! Ponieważ historia jest dość rozległa, a wątków oraz postaci nie brakuje, powinno się dystrybuować dwa odcinki w tygodniu, jeden po drugim. Zwiększyłaby się dynamika w odbiorze, co zaprocentowałoby w końcowym odbiorze całego pierwszego sezonu.

Oczywiście można czepiać się przeskoków czasowych i idealnie zgranych akcji ratunkowych, ale w końcu nie chcielibyśmy oglądać scen z wędrówki, która zajmuje pięć dni. Twistów i zwrotów akcji w pierwszym sezonie zbyt dużo nie uświadczymy. Możemy jedynie liczyć na finał sezonu, który jest bardzo solidny i zamyka pewne kwestie oraz budzi nowe pytania. Przyczepić się można do zbyt długiego wątku Nori, który nadto został przeciągnięty i miał za zadanie wywołanie emocji. Jednak na tym etapie serialu nie jesteśmy jeszcze tak bardzo zżyci z bohaterami, więc zabieg jest zupełnie niepotrzebny.

Z całą pewnością w pierwszym sezonie jeden z ciekawszych wątków to pojawienie się “człowieka z gwiazd”, wątek Mithrilu, który został zmieniony względem filmowej trylogii. Rękojeść w Śródziemiu jako tajemniczy artefakt, który osobiście myślałem, iż będzie zupełnie inaczej wykorzystany.

Historia Pierścieni Władzy rozpoczyna się od Drugiej Ery po klęsce Morgotha, pierwotnego Czarnego Władcy. Początek Drugiej Ery to czas względnego pokoju, który dla elfów, krasnoludów i ludzi stanowił czas rozwoju i dobrobytu, a okres wojen z Pierwszej Ery zaczął odchodzić w niepamięć. Do czasu aż Śródziemie ponownie stanie się ośrodkiem wszelkich kłopotów.

Na uwagę zasługuje klimatyczna muzyka i udźwiękowienie całego serialu. Pod tym względem nic nie skrzypi, ani nie zgrzyta.

Zatwardziali Tolkienowcy pewnie mogą się czepiać, że brak chronologii, że brakuje tego czy owego. Z drugiej strony jakby wszystko było jak w książkach, to byłoby marudzenie, że nuda, bo historia zerżnięta z książki jeden do jednego.

Jestem fanem magii i zarówno w trylogii Władcy pierścieni brakowało mi tego elementu, tak samo i tutaj mi brakuje. Ale nie rozpaczam z tego tytułu, bo to pierwszy sezon i nie wiadomo co przyniesie drugi oraz kolejne. Z całą pewnością serial ma duży potencjał i to na wiele sezonów, pod warunkiem, że będzie tworzył nowe, ciekawe wątki. W końcu to serial osadzony w uniwersum, a poza złym Sauronem może nas jeszcze czekać wiele niespodzianek.

Władca pierścieni: Pierścienie władzy jest serialem, który dobrze się ogląda i nie ma w nim nudy. Nic nie kłuje w oczy, a wręcz przeciwnie lokacje tworzą świetny klimat. Bardzo łatwo jest się wgłębić w cały świat tolkienowskiej magii.

Jest to pozycja godna uwagi i polecenia. Serial jest dostępny na platformie Amazon Video Prime z napisami, jak i lektorem. Zwiastun poniżej jest w wersji oryginalnej, bo nie lubię lektora pod każdą postacią.

Władca Pierścieni Pierścienie Władzy – zwiastun EN

The Old Guard – Nieśmierteli powracają

Kanon nieśmiertelnych postaci dawno umarł, czy Netflix sprawi, że historie o nieśmiertelnych ożyją na nowo? Wszystko wskazuje na to, że tak będzie.
„The Old Guard” na podstawie serii powieści graficznych Grega Rucki. Nowy film Netflixa o wojownikach, którzy żyją wśród nas od stuleci. Są nieśmiertelni i tworzą armie. W dowódczynię sekretnej grupy, niestrudzenie walczącej o bezpieczeństwo zwykłych śmiertelników, wciela się Charlize Theron (Andy).

Andy i jej kompania braci to Booker (Matthias Schoenaerts) , Joe (Marwan Kenzari), Nicky (Luca Marinelli) oraz nowa nieśmiertelna Nile (KiKi Layne).
Fabuła jest prosta, ale ma swoje smaczki, którymi widz się cieszy.

Nieśmiertelni podejmują się zazwyczaj ciężkich misji i unikają światła publicznego, aby nie zostali wykryci. To jednak się zmienia, gdy wpada na ich trop Copley (Chiwetel Ejiofor). Copley od dawna śledzi historie i wyszukuje wzmianek o Andy przywódczyni grupy. Udaje się mu nawiązać kontakt oraz zlecić im misję specjalną. Misja okazuje się zasadzą na ich samych. Powoli wychodzą na jaw zamiary Copleya do nieśmiertelnych. Aby tego było mało objawia się nowa nieśmiertlena, której trzeba pomoc.

Andy rusza na pomoc nowej nieśmiertelnej, a reszta drużyny udaje w poszukiwanie Copleya.

The Old Guard ogląda się bardzo przyjemnie, choreografie walk niczym z Johny Wicka. Trzeba pamiętać, iż Charlize Theron swoje umiejętności walki wręcz już pokazywała w Atomic Blond.

Moją uwagę również zwróciła ścieżka dźwiękowa, która pasowała do całego klimatu widowiska.

Dwugodzinny seans sprawił, że chętnie obejrzałbym więcej przygód “Starej gwardii”. Ciekawe postacie, dobrze rozpisane i jedna nie wiadoma, która czeka nas w prawdopodobnej kontynuacji!

Stanowczo stwierdzam, że jest to jedno z lepszych widowisk tego roku 2020, a przez pandemie zbyt dużo się nie działo w kinematografii. “Starą gwardię” dobrze oglądałoby się również na dużym ekranie. Kolejny raz serwis Netflix pokazuje, że można robić dobre i ciekawe filmy na platformę VOD.

Polecam zapoznać się z “The Old Guard” nie zawiedziesz się, duża dawka fajnej rozrywki.

The Old Guard Bez końca – zwiastun PL

To: Rozdział 2 – Recenzja

Pennywise powraca w swoim 27-letnim cyklu. Ponownie zaczynają ginąć dzieci, a zło powraca do miasteczka Derry. “To” w nowym rozdziale dojrzewa jako film i już nie czerpie tak bardzo, jak jedynka z serialu “Stranger Things”.

To rozdział 2 zebrał bardzo ciekawą obsadę. Na ekranie zobaczysz Jessica Chastain , James McAvoy, Jay Ryan, Bill Hader, Isaiah Mustafa , James Ransone , Andy Bean dorosłe odpowiedniki młodszych wersji. Przez ten zabieg w moim odczuciu film stracił swoją beztroskość i klimat.

Aktorsko nie można się przyczepić. Na przodowników w swoich rolach wychodzą McAvoy jak i wcielający się w Pennywise Bill Skarsgård. McAvoy, zwłaszcza że dostał rolę postaci dość wyróżniającej poprzez swoją mowę, czyli Billa. A dodatkowo grał on pierwsze skrzypce w części poprzedniej, ponieważ jego brat Georgie zaginał. Co większość widzów będzie pamiętać.

Grupa dorosłych już ludzi z klubu frajerów wraca do miasteczka Derry. Ponieważ złożyła przysięgę, gdy Pennywise powróci to oni znowu staną na wysokości zadania. Fabuła jak można było się domniemywać skupia się na rudzie drugiej w staciu z antagonistą. Ten element jest o tyle ciekawy, że zdradzi skąd pochodzi i jak znalazła się złowroga siła w miasteczku.
Film jest dość schematycznie poprowadzony i bez większych zwrotów akcji. W rozdziale drugim nie zabrało elementów zabawnych. Jak biegająca półnaga wielka babcia. Jednak nie psuje to widowiska i całej przygody. Wątek miłosny po 27 latach również się pojawia. Jednak w tym wydaniu nic szczególnego nie wnosi do filmu.

Jest wiele retrospekcji z młodszymi odpowiednikami, więc nie zalecam oglądania drugiej części bez zaznajomienia się z pierwszą. Zabieg retrospekcji jest akurat umiejętnie wpleciony w całą fabułę. Przez co dodaje jej smaku i nadaję większej głębi z psychologicznego punktu widzenia.

Rozdział 2 to film równy i dobry jednak nie wyróżnia się po raz kolejny niczym szczególnym. Mimo że dojrzał i jest wersją dla starszego widza to nadal daleko mu do dobrego mistycznego horroru.

Na spokojnie w zaciszu domowym można skonsumować ten film wraz z popcornem.

To Rozdział 2 – Zwiastun PL

Spider-Man: Daleko od domu – Recenzja

Spider-Man: Daleko od domu jest prawdopodobnie jednym z najlepszych odsłon, jakie powstały o pajączku. Piszę to z pełną odpowiedzialnością, a w trakcje recenzji postaram się wytłumaczyć bez spoilerowo czemu tak uważam. Jeśli nie wdziałeś Avengers: Koniec Gry nie czytaj dalej, ponieważ zawiera spoilery również z tego filmu.

Wszyscy wiemy jak skończył się film “Koniec Gry”, który to nie kończył fazy trzeciej, a zakańcza ją właśnie pajączek. Spider-Man: Daleko od domu jest zupełnie innym filmem i nie jest to film przede wszystkim smutny. Oczywiście znajdują się tam pewne sceny, które mogą wywołać w osobach o miękkim sercu pewne szklenie się oczu. Ale to tylko drobne momenty, które przypominają nam poświęcenie Tonego.

Wiele osób spekulowało przed seansem, że to własnie Spider-Man zostanie następcą Iron Mana czy nowa przygoda w europie to potwierdza? Hmm jest to bardzo ciężko stwierdzić, ponieważ według mnie jest to nie rozstrzygnięta jeszcze kwestia. Jest nawet w dużej mierze o tym wątek jednak szczegółów ujawić nie mogę bo pewnie dopiero się wybieracie do kina.

Głównym wątkiem jest Misterio, w którego wciela się Jake Gyllenhaal. Nowa postać przybywa na ziemie, gdyż jego ziemia została zniszczona przez żywiołaki. Misterio sugeruje, iż żywiołaki potrafią przemieszczać się między wymiarami to i naszej rodzimej ziemi zagraża niebezpieczeństwo. Zagrożenie jest na tyle duże, iż wymagałoby interwencji Avengersów jednak jak wiemy z poprzedniego filmu są w tym momencie “niedostępni” lub poza ziemią. Więc nie pozostaje nic innego jak połączyć siły z nowym przybyszem i uratować ziemie.

Nie zdradzając wam szczegółów napiszę, że po raz kolejny to, co widz widzi w zwiastunach nie dokońca pokazuje to co będzie w fabule. Jest to naprawdę świetny zabieg! Ponieważ zwiastun niczego nie zdradza i pozwala doskonale bawić się na seansie. Zwrotów akcji w fabule jest kilka. Napisze to szczerze dałem się wywieźć w pole jak małe dziecko i to nie jeden raz. Dawno żaden film tego mi nie zrobił. A być może to zasługa, iż nie czytałem żadnych wieści czy komentarzy zagorzałych fanów pod zwiastunami.

Wracając do fabuły, można ją podzielić na dwa etapy. Pierwszy etap kończy się zaskakująco szybko i odnosi się wrażenie, że to koniec filmu… Aż wjeżdża piękny twist i impreza tak naprawdę dopiero się rozkręca.
Aktorsko dla mnie super zarówno Tom Holand jak i Jake Gyllenhaal było czuć między nimi chemie na ekranie od pierwszego kadru. Rozczarowanie natomiast według mnie nadąsana MJ grana przez Zendaya. Totalnie mi w tym filmie jej zachowania emocjonalne nie pasowały. Została odmieniona względem pierwszej części i to jednak wyszło słabo. Wątek miłosny hmm no musiał być, ale jest on inny niż w poprzednich edycjach Spider-mana. Można uznać to na plus bo nie są powielane te same schamety, a czuć że ogląda się inną historie.

Zdecydowanie na plus wykorzystanie czarnego kostiumu przez Spider-Mana i totalne odcięcie się od poprzednich edycji. Winszuje pomysłu! Przed seansem właśnie to mnie nurtowało czy, aby znowu nie zobaczymy odgrzanego fabularnie kotleta.

Pewnie wielu z was zastanawia się, czy Spier-Man: Dalego od domu zamyka trzecią fazę. I tak i nie. Przejście między fazami będzie miękkie tak jak to miało miejsce w poprzednich fazach. Niestety nadal jest dużo pytań co nastąpi w czwartej fazie? A pajączek na te pytania nie dopowiada.

Sceny po napisach są dwie więc warto zostać po napisach do samego końca. Bo tam czeka na was jeszcze jeden twist, którego byście się nie spodziewali.
Pierwsza scena tyczy się samego filmu i dużo miesza w życiu Pitera Parkera. Druga jest związana z kolejną fazą uniwersum, jednak na próżno szukać tam konkretów. Po raz kolejny te dwie sceny pokazały, że Marvel ma jeszcze nie jednego asa w rękawie i potrafi nadal zaskakiwać.

Chciałbym więcej napisać o minusach, ale musiałbym zdradzić istotne fakty z fabuły. Są w moim odczuciu sceny zbyt przesadzone i przez to film traci na realizmie. Dodatkowo zachowanie Pitera też może budzić pewne zaskoczenie, a jego naiwność przechodzi ludzkie pojęcie. Szkoda, że nie zobaczyliśmy Pepper Potts, ponieważ z całą pewnością jej udział dużo by wniósł w sam film. Jednak mimo tych wad film ogląda się bardzo dobrze. A nowy Spider-Man: Daleko od domu oferuje widzowi wiele rozrywki. Tom Holland idealnie wpisuje się w rolę o pajęczaku.

Naturalną rzeczą jest, że zostaje oznaczony “Warto obejrzeć”, a dla fanów komiksów jest “Musisz zobaczyć!” Zdecydowanie polecam wybrać się do kina. Po prostu nie zawiedziesz się na nowym Spider-Manie. Jest to prawdopodobnie jedna z najlepszych odsłon pajączka, jakie do tej pory zostały wyprodukowane.

Ps. Szkoda mi tej postaci z którą się żegnamy w tym filmie.

Spider-Man: Daleko od domu Napisy PL

Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda

Fantastyczne Zwierzęta: Zbrodnie Grindelwalda piękny świat magii i magicznych zwierząt, które to, co rusz się przydają. No tak, ale po seansie mam duży problem z tytułem filmu, ponieważ nie mogę się doszukać, na razie tych wielkich zbrodni! Bowiem wielki zły Gellert (Johnny Depp)tak jest przedstawiany przez cały film, a okazuje się, że jeszcze nic wielkiego nie uczynił poza zmyślnym wprowadzeniem swojego planu w życie.

Akcja filmu rozpoczyna się w 1927 r., kilka miesięcy po tym, jak Newt (Eddie Redmayne) pomógł zdemaskować i schwytać niesławnego czarnoksiężnika Gellerta Grindelwalda i na nowo dosłownie na nowo zaczyna się cała zabawa. Po niespełna pół roku Gellert zostaje przetransportowany do brytyjskiego oddziału magii. Podczas tego transportu oczywiście, że udaje mu się uciec.

Sam Albus Dumbledore (Jude Law) udaje się do Newt Scamandera, aby prosić go o pomoc, ponieważ on sam nie może się zmierzyć z dawnym przyjacielem. Albus pod tym względem jest bardzo tajemniczy. Newt dość nie chętnie się godzi, jednak koniec końców udaje się Paryża, aby odszukać nie tylko Gellerta, ale i znanego nam z pierwszej części Credenca (Ezra Miller).

Cała fabuła wydaje się kontynuacją poprzedniej części, jednak tutaj zostaliśmy zatrzymani, aby poznać trochę bardziej życie Newta oraz jego przeszłość. Mamy okazje poznać Lete Lestrange (Zoë Kravitz) dawną miłość Newta. Odbywa się to zgrabnie poprzez retrospekcje. Siostry Tina (Katherine Waterston) i Queenie (Alison Sudol) również będą obecne w kolejnej przygodzie. Wątków miłośnych nam w Fantastycznych zwierzętach nie zabraknie, bo jest ich wiele. Jacob Kowalski (Dan Fogler) po raz kolejny będzie służył pomocną dłonią Newtowi. Antagonista Gellart zbiera swoich sprzymierzeńców, aby wreszcie światem zaczęli rządzić magowie czystej krwi.

Wykreowany świat jest kolejny raz zanurzeniem się w otchłanie magii i fantazji. Magiczne zwierzęta, czarodzieje i ta cała otoczka sprawia, że znikamy na całe dwie godziny, aby przeżyć po raz kolejny piękną familijną przygodę. Która wyciąga do nas swoją dłoń i sprawia, że spełniania się nasze dziecięce marzenia o  magicznym świecie.

Efekty specjalne na najwyższym poziomie tutaj jest rozkosz dla oczu, ostatnie sceny na cmentarzu ahhh czemu tego nie ma więcej w filmie. Pomimo że to film o magach i czarodziejach niema w Fantastycznych zwierzętach zbytniej przesady posługiwania się magia. Trochę szkoda, bo grupowe zaklęcia jak wymieniona scena przez mnie to wisienka na torcie.

Aktorsko nie dało się nic popsuć, jednak uważam, że naleciałość Johnnego Deepa z Piratów z Karaibów powinna być wykorzeniona. To jego akcentowanie czasami bardziej przypominało Jacka niż Gellarta. Ogólnie rzecz biorąc cała obsada wpasowała się w świat wykreowany przez J.K. Rowling. Pewne postacie zbyt, krótko zostały nam zaprezentowane. Odniosłem wrażenie, że przez te dwie godziny chciano nam upakować jak najwięcej co tylko się da. Jednak nie do końca to zadziałało poprawie w odbiorze. Patrząc na nieśmiertelnego Alchemika, który pojawia się z znikąd bez żadnej historii czy końcowe zachowanie Lety, a nawet próba głębszej eksploracji  postaci Queenie  powodowały pewny chaos na ekranie.  Widz nie miał czasu na głębszą analizę tego co następowo po sobie.

Reasumując jest to świetny film fantasy z dużą dawną elementów familijnych, gdzie dobrze się będzie go oglądało zarówno z młodszymi pociechami, jak i drugą połówką. Jedyny minus, jaki widzę w filmie to, że fabuła nie została byt daleko przesunięta. I na kolejną potyczkę znowu przyjdzie nam długo poczekać. Fantastyczne zwierzęta mają mieć w sumie jeszcze trzy odsłony kolejno w latach 2020, 2022 i 2024. Nie wiem jak wy, ale ja zamierzam każdą kolejną część zobaczyć na dużym ekranie.

Mimo tych małych niedociągnięć zachęcam udać się do kina.

Zabijam Gigantów – mało znane, ale dobre

Zabijam Gigantów idealnie wpasowuje się w kinematografie disneyowskich dramatów, które to są owiane nutką tajemniczości i posypanych szczyptą wyobraźni fantasy.  Jednak to nie jest film studia Disney, a równie dobrze się go ogląda. Producenci odpowiedzialni za film stworzyli taki hit jak Harry Potter.

Czytaj dalej

Deadpool 2 – Trzyma poziom

Jak mówi sam Wade to jest film familijny 😉 Ale osobiście polecam nie zabierać najmłodszych pociech na seans, ponieważ nie jest to najlepszy pomysł. Przekleństwa, krew czy odcięte kończy to chleb powszedni! Deadpool 2 to zdecydowanie film dla starszego widza.

Czytaj dalej

Tomb Raider 2018 – Bez szału

Potrzeba było piętnaście lat, aby ujrzeć nowego Tomb Raidera, a w zasadzie reboot całej serii. Mając w pamięci “starą” Lare Croft odgrywaną przez Angeline Jolie, a nową graną przez Alicie Vikander z czystym sumieniem muszę przyznać, że obie się do tej roli nadały jedna z pewnym “ale”, ale o tym w dalszej części recenzji. 

Czytaj dalej