Statek Covenant wraz z załogą wyrusza do odległej galaktyki, gdzie ma zostać odkryty prawdziwy raj. Na miejscu okazuje się, że jest to mroczny i niebezpieczny świat. Jedyny jej mieszkaniec, syntetyczny David jest ostatnim ocalałym pasażerem Prometeusza.
Fox udostępnił 5 min wprowadzenie do filmu warto się zapoznać i zrobić sobie smaczku 😀
Premiera 19 Maja 2017
Trzeba zacząć od tego że gra mi jest obca, więc nie mam zamiaru jej porównywać. Z tego co słychać w internetach jeśli nie grałeś/aś w grę film może Ci się spodobać 😉
Generalnie podczas seansu nie nudziłem się akcja szła do przodu wszystko po kolei zostawało odkrywane, nie było w tym wszystkim wielkiego WOW którego można było się spodziewać.
Najbardziej rozczarowującą jest końcówka filmu która psuję cały obraz filmu!
Na uwagę zasługuję Michael Fassbender który bardzo dobrze wczuł się w rolę i wpasował w cały klimat, bo klimatu filmu odebrać nie mogę.
Skrytobójcy kontra templariusze z dawką SF miało tworzyć coś nowego interesującego, a wyszło bardzo średnio.
Mogę się tylko domyślać że w filmie nie zostało wiele pokazane z gry ale to nic nowego w tym temacie.
Ponieważ tą recenzje pisze do tyłu aby uzupełnić braki na blogu do kina się nie wybierzesz ale to nic bo wiele mój czytelniku nie straciłeś.
Seans w domu będzie bardziej odpowiedni, a swoje oczekiwania polecam ciut przykręcić.
Star wars – Rogue One czyli Gwiezdne Wojny Historie z podtytułem Łotr 1 i powiem wam szczerze że tego filmu wcale nie musiało być.. bo nic nie wnosi nie pcha akcji do przodu. A i uważam że przynajmniej dwie postacie giną bez celowo bo mogły być wspaniałym zapleczem w następnej części.
Nie jestem rozczarowany, ponieważ nie nastawiałem się na wiele i w zasadzie dostałem to czego się spodziewałem a mianowicie odgrzewaną historie w uniwersum po raz kolejny o zabójczej broni jaką jest Gwiazda Śmierci.
I tak w zasadzie film zaczyna się bez większego wprowadzenia .. ciah puf i 20 lat później (tak myślę). Związać z bohaterami nie da się w żaden sposób bo narracja prowadzona jest za szybko.. skaczę od jednego momentu do drugiego.
Przez pierwsze 20-30 min prawie PRZYSYPIAŁEM!!! co prawe wcale mi się nie zdarza na filmach SF i to w kinie! Łotr 1 nie jest zdecydowanie filmem porywającym i o głębokiej histori.. jest zmierzaniem od punktu A do punktu B. Gdzie w przebudzeniu mocy była jednak głębsza historia oraz większa wieźć emocjonalna z widzem. Kur.. ale 2h 13m i niczego nowego się nie dowiadujemy.. nie jestem fanem zagorzałym Gwiezdnych Wojen no ale jak można zrobić film o czym wszyscy wiedzą! Od razu przypomina mi się trylogia hobbita gdzie książka niezbyt gruba jest realizowana w 3 filmach po prawie 3h. Jestem to ewidentne dojenie MARKI Star Wars i oto można mieć wielki żal do Disney’a.
Gdzie pierwsze recenzje mówiły że film spoko i jest epicka walka w kosmosie.. ale że CO! jaka epicka walka ;/ kilka stateczków i średnia wymiana ognia to miało być epickie ? już bardziej podobało mi się działanie gwiazdy śmierci 🙂 Tak w ogóle film o zdobywaniu planów gwiazdy śmierci ? serio to powinien być epizod i zamknąć się w max 20 min a nie 2h.
Najbardziej z tego wszystkiego szkoda mi dwóch postaci które giną od tak sobie a miały potencjał na znacznie więcej to jest rola Whitakera i jako Garrery który jest pokazany dwa razy raz jako młody w miarę żołnierz rebelii a później jako sfiksowany dziadek bez dwóch nóg , szczerze rozwinięcie jego historii zapewne dało by lepszy efekt. Następna ofiara Łotra to Chirrut grany (Ipmen) przez Donnie Yen ślepiec który wyczuwa doskonale moc i nie wiadomo że był Jedi czy też nie bo poco było rozwijać wątek ślepca..
Pozytywny akcent to robot K2 przeprogramowana imperialna jednostka, która jest zabawna i rzuca fajnymi tekstami idzie się pośmiać i w zasadzie to tyle.. no dobra walka w kosmosie całkiem ok zawsze to smaczek dla fanów SF.
No cóż film zatacza koło i kończy się nową nadzieją a liczyłem na prawdziwą historie chociaż o Jedi coś pochłaniającego, takiego aby sprawiło że będę miał chęć obejrzeć następna historie ze świata Gwiezdnych Wojen. Tymczasem mam niechęć po seansie i nie jestem pewny czy następna historia zachęci mnie do odwiedzenia kina. Oczywiście na kolejna cześć Star Wars się wybiorę aby zobaczyć dalsze losy Rey i Finna.
Podsumowując niema WOW jest średnio inaczej tego ująć się nie da. Oczywiście zachęcam aby iść do kina i zmierzyć się z rzeczywistością bo czasem oceny filmów na popularnych stronach nie są odwzorowaniem rzeczywistości.
Ahh co to był za miło spędzony czas w kinie. Nowy Początek (Arrival) to powiew świeżości w SCI-FI gdzie efektów specjalnych zbytnio nie ujrzymy a jednak daje nam poczucie że to sci-fi pełną gębą! Jeśli jeszcze macie możliwość obejrzenia w kinie to śmiało bez czytania wybierajcie się do kina. Masz chwilę to zapraszam do wpisu.
Cały film mamy wrażenie asymilowania się z bohaterami i przeżywania tego co oni przeżywają w danym momencie, historia na pewno nie jest oklepana nie mamy tutaj fajerwerków z efektów specjalnych a zanurzenie się w psychikę postaci.
Co daje nam powiew świeżości chociaż taki zabieg już widziałem w filmach na przykład “Predestination” jeśli chodzi o emocjonalną stronę filmu. Nie chce też za bardzo spolerować myślę że to mogę napisać że można się dowiedzieć kilku ciekawych rzeczy o języku 😉
Należy się pochwała dla Emy Adams bo gra pierwsze skrzypce w świetnym wykonaniu czuć, że jest zżyta z postacią i otaczającym ją światem. Niby taka zagubiona szara myszka a potrafi przedstawić swoje racje z pozycji eksperta.
Takich filmów chce więcej chce się nimi delektować, mamy teraz ere blockbusterów idź do kina obejrzyj rozpierduchę i zapomnij o niej. W Arrival pomimo już kilku dni od obejrzenia nadal rozmyślam o tym filmie i z pewnością obejrzę go jeszcze raz w domowym zaciszu.
W Polskich multipleksach film musiał konkurować z Pitbullem (inna kategoria ale też polecam się wybrać) przez co ilość seansów niezbyt duża, a szkoda bo warto go obejrzeć jak dla mnie pozycja Must See!
Śmiało mogę napisać że to jeden z lepszych filmów w tym roku co wiedziałem i jest na pewno kandydatem do Top 3.
Jeśli po filmie będziesz sobie zadawał pytania to jest to dobry objaw! Chętnie podyskutuje w komentarzach o teorii jaka została przedstawiona w filmie puśćmy wodzę fantazji.
Ps. Apeluje do wszystkich jak jesteście w kinie to naprawdę zachowujcie się bo rozmawianie podczas seansu nie jest niczym przyjemnym dla ludzi skupionych na oglądaniu! Nie bójcie się również zwracać uwagi jak ktoś zachowuje się niestosownie. Peace!
Gorąco po sensie uff Dr. Strange to zdecydowanie mój drugi ulubiony film ze stajni Marvela, póki co palmę pierwszeństwa dzierży nadal Guardian of Galaxy! 😀 Czy warto odwiedzić kino, pewnie wielbicieli uniwersum przekonywać nie muszę 😉 ale tych co nie są na bieżąco zapewne chętnie przeczytają opinie o filmie. Nie obiecuje ale postaram się bez spoilerów a jak coś będzie to będzie ukryte.
Doctor Strange
Trzeba przyznać że Benedict idealnie nadał się na dr. Strange zbudował postać która cieszy widzą i nie przytłacza swoją osobą. Marvelowskie filmy już nas nauczyły że od zera do bohatera i tak też jest w tym wypadku. Film buduje świetny mistyczny klimat który odczuwamy na każdym kroku, mieszanka incepcji z magią wypada bardzo dobrze. Generalnie do żadnej postaci z dr. Strange przyczepić się nie mogę, obsada naprawdę dobrze dobrana i zgrana.
Na kino musimy zarezerwować 1h 55min i powiem że leci raz dwa co jest na plus. Jednak taki kinomaniak jak ja zawsze się czegoś uczepi 😛 Wszystko jest pięknie ale są przeskoki fabularne które sprawiają że nie mamy czasu nacieszyć się tym całym widowiskiem.
Mimo że Dr. dopiero się uczy to szybko staje się wymiataczem! W filmie niema typowego głównego złego charakteru tu jest zastosowane psychologiczne podejście ludzkiego dążenia do nieśmiertelności i ten zabieg się podoba bo jest inny niż dotychczas.
Na minus uważam jedną rzecz w filmie mały zasób zaklęć.. można by policzyć na dwóch rękach co czarodzieje robią, przez co czuje większy niedosyt.
Z dodatkowych rzeczy jakie mogę wam zdradzić to są dwie sceny końcowe jedna prawie zaraz po filmie i jest to wprowadzanie do nowego Thora, a druga scena dość istotna i trochę niespodziewana to wprowadzenie do Dr. Strange 2. Tak więc bądźcie twardzi i czekajcie do końca napisów.
[toggles behavior=”accordion”]
[toggle title=”Spoiler”]Dowiadujemy się pod koniec filmu że Dr. Strange chodzi po mieście z zawieszonym kamieniem nieskończoności. Oczywiście jeszcze nie wie dokładnie o co w tym wszystkim chodzi, ale mam wrażenie że odegra dużą rolę w finałowym stadium Marvela. Wydaje mi sie że ten kamień jest najistotniejszy w całym uniwersum, a konsekwencje z jego użycia jeszcze nas zaskoczą. Czas wszystko zweryfikuje. [/toggle]
[/toggles]
Nie przedłużając bo nigdy tu nie chciałem pisać epopej o filmach ocena końcowa to:
Nie mogło być inaczej Polecam się wybrać do kina i jak macie przyzwoite kino to można zaryzykować 3D, w moim wyboru nie miałem więc był to seans 3D ale niema prawie wcale ciemnych scen więc 3D nie przeszkadza.
Dziś będzie tylko jeden film, bo mam w przygotowaniu inne recenzje które pokażą się na dniach. W ciąż myślę czy aby nie zrobić tego w formie katalogu co by było łatwiej wyszukiwać niż wrzucać po 3 filmy na raz.
Morgan
Uwaga zdradzam tutaj jeden element filmu, który może być uznany za spoiler.
Morgan to film zapowiadający się bardzo dobrze i przez pierwsze 45 min tak jest. Potem następuje seria zdarzeń po której jesteśmy wstanie przewidzieć ciąg zdarzeń.
[toggles behavior=”accordion”]
[toggle title=”Spoiler”]Firm czerpie inspiracje z Jason Bourne tylko że tutaj mamy wersje żeńska. Szkoda bo zmarnowany film z potencjałem, nie wiem czemu wszyscy mają takie parcie na tworzenie uniwersalnego żołnierza.[/toggle]
[/toggles]
Film mógł podążać w różnych kierunkach jednak reżyser wybrał oklepany schemat przez co film nie robi takiego wrażenia. W zwiastunach dostaliśmy lizaka a w samym filmie nam się go brutalnie odebrało. Morgan jest filmem SF ale elementów SF rodem z gwiezdnych wojen nie uświadczymy, w zasadzie zakwalifikowałbym go raczej do thrillera.
Generalnie nie wyszedłem z seansu zadowolony bardziej rozczarowany tym co zobaczyłem, a więc ocena nie może być inna jak… może trochę surowo ale cóż to moja ocena ;D Kino nie koniecznie, w domu seans ok 🙂
Ps. W filmie wspomina się o wydarzeniach w Helsinkach, tutaj był drobny ukłon w stronę serialu o klonach czyli Orphan Black. Przynajmniej ja takie odniosłem wrażenie być może mylne. Pewnie nigdy się nie dowiemy, sequel raczej nie powstanie aby do końca wyjaśnić całe zajście.
Na piszę na krótko bo jestem rozczarowany.. Lin się nie nadaje do tego typu filmów, może i wnosi trochę świeżości do akcji.
Ale fabuła jest tak prostolinijna tak prosta że aż kuje w oczy, niema żadnego elementu zaskoczenia.
A końcówka i sposób pokonania głównego złego bohatera woła o pomstę do nieba!
Ileż razy można rozwalać enterprica na boga to się przecież nudzi.. Przydała by się głębsza historia coś jak trylogia w świecie ST.. a nie jednorazowa papka.
Tęsknie za JJ Abremsem, gdzie jego filmy jednak miały fabułę którą chciało się oglądać i wciągała.
Jest to najgorsza cześć pod względem fabularnym z nowych ST
Oceniam dziś bez spoilerów, co nieco może mi się wymsknąć.. Dzień Niepodległości po 20 latach czyli Odrodzenie, oryginalnie Independence Day: Resurgence
Zapraszam do wpisu.
Dzień Niepodległości: Odrodzenie
I co jestem trochę zawiedziony… nie jest to ten sam klimatyczny film co 1 cześć. Po pierwsze czy musimy oglądać pierwszą cześć nie nie musimy, więc dobra wiadomość dla tych co idą bez znajomości pierwszej, oczywiście są nawiązania do jedynki ale są słabe i mało znaczące.
Rozmiary i przewaga wroga są takie że co byśmy nie wymyślili powinniśmy jako gatunek wyginąć! Ale jak to bywa w amerykańskim kinie patriotycznym, bo za taki film trzeba uważać dzień niepodległości dajemy radę. Musiałbym trochę po spoilerować i napisać co mi się nie podobało, ale nie chce psuć wam seansu. Jeśli wybieracie się z nastawieniem na typowo rozrywkowy film to go dostaniecie jak najbardziej. Wszystko się fajnie zaczyna jest historia, są badania itp ale później zbyt szybko przeskakuje fabuła po czym już mamy UFO nad głowami. Zamysł był bardzo dobry i można było spokojnie zrobić dwie części bo scenariusz na to pozwalał w 110%! przez to jestem lekko zwiedziony i czuje niedosyt. Skłonny byłbym to im wybaczyć gdyby skończył się ładnym cliffhanger’em bo czasem tak trzeba aby zbudować napięcie i za rok znowu zasiąść w kinowym fotelu z uśmiechem na gębie że jest doczekaliśmy się następnej części i dowiemy się co było dalej. Miałem wrażenie że niektóre sceny były w montowane trochę na siłę, jak np ta w szpitalu z matką i noworodkiem sami się przekonacie. Gra aktorska też mi trochę nie leżała brak było widocznych emocji w postaciach i tego przerażania co w pierwszej części.
Nie byłem na seansie 3D bo oczywiście to konwersja, po 2D mogę powiedzieć że nie warto iść na 3D z samego filmu niema aż tyle efektów, a mamonkę zaoszczędzoną trzeba wydać na inny film np ST się zbliża 😀 22 Lipca nie przegap! (najnowsza zapowiedź na samym końcu)
Moi drodzy R.Emmrich mógł to zrobić lepiej ale nie zrobił to była jego wizja i tyle, do kina polecam się wybrać. Jeśli podobała się wam pierwsza część z 1996 to i druga wam się spodoba jak najbardziej.
Ps. Jestem ciekaw czy się pokuszą o trzecią część, ja bym to pociągnął jeszcze 🙂 Dzień Niepodległości: Odwet (Independence Day: Retaliation) brzmi całkiem w porządku słyszysz Roland 😀 tylko nie czekaj kolejnych 20 lat 😉
Jest to gatunek SF uwielbiany przeze mnie, no ale ten film to porażka na całej linii. Ktoś miał zamysł zrobić Cube 2050 ;D ale mu nie wyszło, a czemu go przyrównuje do klasyka, bo choćby nawet ostatnia scena o tym świadczy przezywa jedna osoba i idzie do wyjścia oświetlonego białym światłem.. znajomy widok co nie. Nawet nie chce mi się streszczać filmu o co w nim chodzi, ale zrobię to dla was. Zwerbowana jest grupa ludzi lubiących grać w strzelanki pod pozorem testowania super nowoczesnych technologi. Trafiają do budynku poznają się, przebierają w super nowoczesne kombinezony, których nie da się później ściągnąć. I zaczyna się gra.. zadaniem ich jest pokonanie przeciwników terrorystów i przedostanie się na level 0 do wyjścia.. i tak sobie po kolei giną bla bla bla.