Przejdź do treści głównej

Tag: Thriller

38

ANNA – Recenzja filmu Luca Bessona

Anna chciałoby się rzecz to Leon zawodowiec w spódnicy. Jednak Cię rozczaruje, bo ta historia nie jest podobna do wspomnianego wyżej klasyka.

Film z gatunku, akcja , thriller doskonale obrazuje panujący teraz na świecie trend “kobiecy”. To już nie pierwszy tego typu film, gdzie pokazuje się na ekranie, że kobieta też potrafi być silna i dokopać nie jednemu mężczyźnie. Jeśli nie kojarzycie takich filmów to wystarczy przypomnieć sobie nawet ostatni film Marvela Koniec Gry i finałową scenę obrony rękawicy, gdzie w obronie jej pojawia się osiem postaci płci żeńskiej. Czy nawet Atomic Blond, recenzja dostępna jest tutaj https://cobejrzec.pl/atomowa-blondyna-czyli-atomic-blonde/

Anna to agentka rosyjskiego wywiadu KGB, jednak jej historia zaczyna się od życia na ulicy. Zostaje przygarnięta przez lokalnego gangstera Piotra (Alexander Petrov), który traktuje ją ja swoja własność. Przypadek, a może głupota Piotra sprawia, że po nie udanej akcji obrabowania amerykańskiego obywatela odwiedza ich agent KGB i werbuje Anne. Dalsze losy jako agentki KGB wcale nie są różowe dla Anny. Powoli zdaje sobie sprawę, iż trafiła po prostu do innej złotej klatki. Pod postacią modelki robiącą karierę w Paryżu dokonuje niezliczonej ilość zamachów. A gdy zauważa, że KGB nie zamierzą jej dać obiecanej wolności. Zrobi wszystko, aby zawalczyć i odzyskać swoją wolność.

Szybka akcja to z całą pewnością atut tego filmu. Jednak mierząca się w pojedynkę Anna z całą rzeszą ochroniarzy czy żołnierzy sprawia, iż bliżej temu filmowi do Johnego Wicka. Gdzie każdy strzał kończy się head shotem (strzał prosto w głowę).

Nie mogę powiedzieć, żeby mi się źle ten film oglądało. Wręcz przeciwnie dobrze się na nim bawiłem. Lubie filmy ze zmienną osią czasu. Luc Besson dobrze tworzy narracje oraz całą historię zamykając cały wątek w całość. Dostajemy dużo zwrotów akcji i bardzo ciekawe zakończenie, którego raczej mało kto się podczas seansu się spodziewa.

Sasha Luss (Anna) jest z całą pewnością objawieniem tego filmu taką perełką, która błyszczy. Nie tylko ze względu na urodę, ale zasługuje na brawa za choreografię walk czy całokształt wykreowanej postaci. Bardzo chętnie obejrzę ją jeszcze na ekranie.
W obsadzie mamy jeszcze Olgę (Helen Mirren) zwierzchniczka Anny w KGB, która ma bardzo bogatą filmografię. Zimna bez uczyć rosyjska agentka. Luke Evans wcielił się w zwierzchnika i kochanka Anny. Nie wyróżnia się zbytnio swoją postacią na tle innych. Jak mamy KGB to i musi być CIA, a przedstawicielem jest Cillian Murphy. Gra on przenikliwego agenta Lennego, który sprytnie rozpracowywuje Anne. Czegoś w jego roli mi zabrakło, taki dość typowy amerykański agent za biurka bez większej charyzmy, aczkolwiek miał swoje przebłyski.

Szczerze to trochę się wahałem jaką ocenę wystawić. Z jednej strony jest to film pełen akcji i szybkiego tempa, ale z drugiej fabułę traktuję skrótowo i bez większej emocjonalnej głębi. Ta pozycja na pewno dobrze Cię zrelaksuje. Polecam.

ANNA – Zwiastun

Ciemno, prawie noc – Hit czy kit recenzja

„Ciemno, prawie noc” – kusi świetną obsadą oraz scenariuszem opartym na bestsellerowej powieści. Ciekawy klimat plus kryminał wraz z bardzo dobrą obsadą zapowiadał bardzo ciekawe widowisko. Brzmi dobrze, a nawet za dobrze! Po seansie jednak jedno wielkie rozczarowanie.

Recenzja nie będzie opierać się o książkę, ponieważ tej nie czytałem. Więc wszelkie moje odniesienie będą tylko i wyłącznie do widowiska filmowego.
W obsadzie zobaczysz Magdalenę Cielecka, która wciela się w główną bohaterkę reporterkę Alicje Tabor. Marcin Dorociński jako Marcin Schwartz, który gra w zasadzie dość epizodyczną rolę, o której napiszę w dalszej części recenzji. Agata Buzek (Anna Lipiec), Piotr Fronczewski (Marian Waszkiewicz), Roma Gąsiorowska (Mizera) i wielu innych dobrze znanych aktorów z polskiej kinematografii.

Długa scena otwierająca jadący pociąg i pierwsze sceny z aktorami dały mi do zrozumienia, że albo to będzie coś naprawdę dobrego z thrillerem w tle, albo totalna sieczka. Ponieważ akcja dzieje się w Wałbrzychu to właśnie tam wylądowała Alicja. Od razu widać, że film będzie czerpał siłę z lokalnej patologi. Cały klimat z początku wydaje się dość zachęcający otoczenie blokowiska ogólnie szaro buro i ponuro jak na thriller przystało.

Alicja dziennikarka wraca do rodzinnego miasta, aby napisać reportaż o zaginięciu trójki dzieci. Jednak ten wątek, który mógłby się wydawać wiodący taki nie jest. Szybko wątek zostaje schowany do przechowalni i od czasu do czasu gdzieś w późniejszej fazie filmu przemycany, aby na końcu w zasadzie wyjaśnić całą sprawę zaginięcia. Skoro zaginięcie nie jest widącym wątkiem to co jest? Alicja i jej przeszłość grają tutaj główne skrzypce. Ale to przecież dla widza za mało, a więc dodano jeszcze wątek pornografii dziecięcej oraz molestowania.

Narracja prowadzona jest chaotycznie wraz z dość obszernymi retrospekcjami, które nie dawały do końca odpowiedzi w scenach, a widz wielokrotnie sam musiał sobie dopowiadać sceny. Wielowątkowość w filmie wprowadza dużo zamieszania, ponieważ historia Alicji to nie tylko jej historia, którą dostajemy w filmie. Nie chce zdradzać za wiele, bo a nuż wybierzesz się na seans. Muszę to stwierdzić, że złożoność filmu przerosła reżysera Borysa Lankosza takie mam wrażenie po seansie.

Totalnie w filmie nie ma wątku kryminalnego. Brakuje tej historii takiej tajemniczości, której widz łaknie z każdą sceną. Za to, co mnie uderzyło w filmie, że polskie aktorki mają ładne piersi. Kilka razy będzie Ci dane sobie popatrzeć na nie. Wróćmy do epizodycznego wątku Marcina Dorocińskiego, którego rola w zasadzie to scena erotyczna z Cielecka oraz jedna z finałowych scen. Jego postać jest jedną z bardziej drewnianych, dawno go nie widziałem tak przeciętnego na ekranie.
Element filmu, który totalnie w mojej ocenie był nieporozumieniem to Babcyjki i ich magiczne oddechy. Stanowczo za dużo chciano upchać w dwu godzinny seans.

Natomiast podobała mi się rola Piotra Fronczewskiego. Nie była wielce ważna, ale odegrana bardzo dobrze. Charakteryzacja Romy, która wcielała się w patologiczną matkę Mizery. Lokalizacje szare betonowe czy podziemia miały swój urok.

Obsada naprawdę wysokich lotów tylko co z tego, jak nie wiele mieli do przekazania i pokazania. Mistyczne wątki z kociarami naprawdę nie dodawały filmu uroku, a wprowadzały większy zamęt. Wątek wyrządzonego zła i pedofilii czy molestowania dzieci potraktowany po macoszemu, który był dostawką. To wszystko sprawia, że film jest wielkim rozczarowaniem. Gdyby tak skupić się na śledztwie wątku kryminalnym bez przeszłości Alicji to być może coś by się z tego urodziło. A tak dostaliśmy dość wynaturzony twór, który straszy w kinie widzów i zniechęca do bardziej ambitnego kina.

Reasumując film jest dość nudny, a siedząc w fotelu kinowym zadawałem sobie pytanie, kiedy wątek zaginionych dzieci zostanie w końcu rozwiązany. Uff nie zapomnieli o nim na całe szczęście. Mógłbym wiele jeszcze dodać i po pastwić się nad tym filmem, ale już pewnie wiecie, że tę pozycję należy sobie odpuścić. Przypinam “Szkoda Czasu” i odradzam stanowczo kino.

Ciemno, prawie noc – zwiastun

NIGHTFLYERS – Serial SF od George R.R. Martin

Uwielbiam gatunek Science Fiction, ponieważ pozwala działać naszej wyobraźni na pełnych obrotach. Czy George R.R. Martin potrafił stworzyć “Grę o Tron w kosmosie”? Czy jest w tym świecie coś co może Cię zainteresować? I tak i nie.

Fabuła wydaje się dość prosta, pakujemy ludzi na statek tytułowy “NIGHTFLYERS” i udajemy się poza granice naszego układu słonecznego na spotkanie z obcą cywilizacją, która sobie to akurat leci około naszego układu słonecznego.

Obca rasa to Volcrynie o których nic kompletnie nie wiemy poza jedną ciekawostką. Posługują się energia fal telepatów i to ona ma być kluczem do ocalenia ziemi, która to powoli zmierza ku samozagładzie. Po drodze oczywiście zdarzy się wiele przygód jedne mniej ciekawe drugie bardziej.

Aby za bardzo nie sprzedawać wam spoilerów, napiszę tajemniczo o wątkach poszczególnych postaci. Wątek Karl D’Branin (Eoin Macken) i jego córki uważam za kompletne nieporozumienie. Zachowanie, jak i gra głównego naukowca budzi moje największe zastrzeżenie. Ciągłe wałkowanie jego przeszłości i zbytnia naiwność psuje w moim odczuciu cały wizerunek o “NIGHTFLYERS”.

Wątek Roya (David Ajala) i jego matki naprawdę ciekawy i miejscami zaskakujący! To się naprawdę udało i to ten wątek w zasadzie mógłby być głównym i też cały serial dobrze by się oglądało. W tym wątku w zasadzie nie ma słabych stron. Aktorsko Loomie (Maya Eshet) , Mel (Jodie Turner-Smith) czy Auggie (Brian F. O’Byrne ) bez najmniejszych zastrzeżeń.

Bardzo mało czasu poświęcono historii telepatów L-1 co trochę kuło fabularnie. Skąd oni się wzięli czy to przez modyfikacje genetyczne czy kolejny etap ewolucji ludzkości. Telepate na statku gra Sam Strike , który wciela są w rolę Thale. Ma to spojrzenie psychopaty, a jego postać jest bardzo wyobcowana. Całe życie spędził w zamknięciu to nie sprzyja kontaktom społecznym. Ewolucja, jak i rozwój jego postaci poszła w dobrym kierunku.

George R.R. Martin trochę flirtuje ze sztuczną inteligencją, jak i zabawami w czasie i przestrzeni jak na science fiction przystało. Próbę rozbudowania postaci uważam za udaną, ale jak wiadomo w jednym elemencie jest dobrze to coś musi kuleć w drugim. Widać oszczędności w efektach specjalnych nie są one poważne, jednak od SF oczekuje się zawsze więcej niż od innych produkcji. Z całą pewnością brakuje w serialu klimatu odkrywania czegoś nowego tego hermetycznego środowiska, jakim jest statek kosmiczny.

Nightflyers bardzo chce aspirować do space opery z mocnymi elementami thrillera, jednak zupełnie mu się to nie udaje. W pierwszej fazie przez trzy może cztery odcinki, dopóki Thale nie zostaje udomowiony. Po tym fakcie i rozwiązaniu zagadki z tajemniczymi wypadkami na statku. To “Nightflyers niema w zasadzie nic wspólnego z thrillerem.

Uważam, że zwykły widz kuszony nazwiskiem George R.R. Martin, będzie pierwszym sezonem rozczarowany. Fan science fiction przymknie oko na niedociągnięcia i brak finałowej prawdziwej konkluzji. Poczeka grzecznie na drugi sezon, gdy zwykły widz zapomni zaraz o całym widowisku i nawet nie pomyśli o drugim sezonie.

Za serial odpowiada znana stacja SyFy w kooperacji z Netflix. Jeśli oczekujesz “Gry o tron” w kosmosie to się totalnie rozczarujesz.
Po rozczarowaniu zawsze możesz wrócić do innego serialu, który na pewno Cię nie zawiedzie. Piszę tutaj na przykład o Zagubieni w kosmosie.

A jak twoje wrażenia po NIGHTFLYERS?

NIGHTFLYERS – Zwiastun PL

Glass – Zakończenie trylogii

Cała historia zaczęła się na dawno temu, bo aż w 2000 roku, gdy na ekranach pojawiał się “Unbreakable”. Główna role grał wówczas Bruce Willis wcielając się w Davida Dunn jedynego ocalałego z katastrofy kolejowej. W pierwszej części również mieliśmy już do czynienia z Elijah Price ( Samuel L. Jackson). Niezniszczalny, bo tak brzmi polski tytuł nie zwiastował, że będą następne części. Następnie kazano nam czekać szesnaście lat! Na kontynuacje w postaci fenomenalnego “SPLIT“. Split to thriller psychologiczny z genialnie odegraną rolą przez James McAvoy, który wciela się w ponad 24 postacie. Nie można obejrzeć “Glass” nie widząc przynajmniej “Split” a nawet dla pełnej historii polecam obejrzeć “Unbreakable”.

Jak wypada Glass w mojej ocenie jest gdzieś pomiędzy Split, a Unbreakable ma swoje momenty, ale i również nie wykorzystany potencjał. Nie znajdziemy tutaj niezliczonej ilości superbohaterów ba świat nawet nie wie o ich istnieniu.

Fabuła trzeci części w głównej mierze skupia się na tropieniu postaci, która zabija i poluje na młode kobiety. David wcielający się w strażnika nie mógł odpuścić i tropi złoczyńcę. Wynikają z tego niespodziewane konsekwencje, gdzie obaj trafiają do zakładu dla umysłowo chorych.

Pani doktor Ellie Staple (Sarah Paulson), która to dostała specjalne zadanie. Będzie starała się udowodnić swoją teorię, iż superbohaterowie, jak i siły którymi dysponują są jedynie urojeniem. W tym samym szpitalu trzymany jest również jeszcze jeden człowiek Elijah Price , który trafił do zakładu na długoterminowe leczenie. (Zostanie to wyjaśnione w filmie oraz jest wyjaśnione w pierwszym filmie “Niezniszczalny”).
I oto tak trzy postacie o nadprzyrodzonych umiejętnościach potykają się pod jednym dachem.

Muszę napisać, że jestem trochę rozczarowany rozwojem wydarzeń, ale i rozumiem cały pomysł na trylogie. Jest to film w którym trzeba trochę pogłówkować i nie wszystkie karty są nam podane na stole od razu. Jest kilka zwrotów akcji, które zaskakują w pozytywny sposób i pozostawiają duży niedosyt. Fani Marvela i wielkich pojedynków będą prawdopodobnie rozczarowani filmem. Dlaczego? Ponieważ cała trylogia to ciągły rozwój i przekraczanie nowych granic dla bohaterów. Każdy z bohaterów nie zna do końca swoich możliwości. A umiejętności pokazane w filmie są dużo bardziej przyziemne niż w filmach Marvela czy DC Universe.

Rozczarowaniem jest dla mnie z całą pewnością walką Strażnika z Bestią spodziewałem się czegoś na znacznie innym poziomie. Zgodnie z tym, co obiecywał Mr. Glass! Film jest całym zlepkiem gatunków znajdziemy w nim elementy filmu akcji, dramatu, thrillera psychologicznego i trochę sf. Wszystko jest ubrane w swoje ramy i nic nie wychyla się ponad nie.

Na plus uważam całą obsadę i grę aktorską, a nawet muzykę. Świetnie, że udało się zgromadzić całą obsadę z poprzednich części. Nawet syn Davida Dunn jest grany przez tego samego aktora (Spencer Treat Clark). Jest to dodatkowy atut dla osób, które widziały wszystkie poprzednie filmy. Aktorka ze Split Casey (Anya Taylor-Jo) również się pojawi na ekranie i odegra dość ważną rolę.Kolejny plus to w miksowanie całej komiksologii w fabułę odniesienia do Supermana czy porównania Metropolis do Nowego Jorku. Małe puszczenie oka dla fanów komiksów, a jak cieszy. Dla uważnych polecam przyjrzeć się okładce magazynu, gdzie jest prezentowany nowy budynek w centrum miasta.

Reasumując “Glass” nie jest do końca filmem typowo superbohaterskim, mimo że mamy odczynienia z osobami o zdolnościach wykraczających poza możliwości zwykłego śmiertelnika. Jest w nim dużo psychologi i personalnych odniesień do bohaterów. Cała trylogia jest warta uwagi, ponieważ prezentuje zupełnie inne podejście do superbohaterów.
Do tych, co liczą na scenę po napisach to jej nie ma.
Jeśli chcesz zobaczyć coś innego niż prezentuje Marvel oraz DC Universe to polecam Ci właśnie tę trylogię.
Którą może się doczekać rozbudowanego uniwersum.
Przypinam “wart uwagi”.

https://www.youtube.com/watch?v=i98NPo4RHco
Glass zwiastun PL

Searching – Lubię takie perełki

Searching to perełka, po której nie spodziewałbyś się tak dobrego scenariusza. Trzyma w napięciu od początku, aż do rozwiązania zagadki.

Samotny ojciec David Kim (John Cho) wychowuję po stracie żony córkę Margot (Michelle La). Z pozoru radzą sobie doskonale, a przynajmniej w wyobrażeniu ojca wszystko jest w należytym porządku. Relacje między tą dwójką są na pierwszy rzut oka poprawne. Dopiero w trakcje rozwoju, akcji dowiadujemy się, że relacja między nimi jest dużo bardziej skomplikowana. A samemu ojcu ciężko przełknąć pigułkę prawdy.


Searching – Margot

Tytułowy “Searching” to w skrócie poszukiwanie, a nawet przegrzebywanie social mediów po tym, jak Margot przestaje się odzywać do ojca. Zaniepokojony ojciec zgłasza całą sprawę na policję i zaczyna prowadzić własne śledztwo na własną rękę. Podczas całych poszukiwań odkrywa prawdę o swojej córce i jej emocjach. W stosunku do niego, jak i do zmarłej matki. Nagle David coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę nic nie wiedział o Margot i o tym jak radzi sobie ona w życiu codziennym.


Searching – David i prawo jazdy Margot

Film pełen emocji i napięcia, który ukrywa swoje prawdziwe motywy do samego końca. Wodzi widza za nos i pozwala nam obserwatorom przypatrywać się i snuć własne teorie obok teorii ojca. Czy Margot chciała zniknąć z życia ojca? A może została gdzieś zabita i jej ciało nigdy nie zostanie odnalezione? Prawdziwy horror Davida, któremu została tylko córka. Zostaje podniesiony Amber Alert i wszyscy zaczynają poszukiwać Margot. Do sprawy zostaje przypisana detektyw prowadząca Rosemary Vick (Debra Messing), która daje z siebie wszystko. David dalej nie rezygnuje z poszukiwań na własną rękę. Odkrywa pewne nowe poszlaki, które doprowadzą go do nieoczekiwanych zwrotów akcji.


Searching – David i ekipa policyjna

Bardzo fajna narracja, która z jednej strony prowadzi nas przez życie Kimów, a z drugiej odkrywa przed nami sekrety zaginięcia Margot. Film tutaj celnie uderza w nasze cyfrowe życie oraz social media. Małą migawką jest zwrócenie uwagi, że nawet tak tragiczne wydarzenia są motywem do tego, aby wybić się i zyskać swoje pięć minut w social mediach. Searching ukazuje również prawdę, na którą nie zwracamy aż tak dużej uwagi na codzień. Zostawiamy bardzo duży ślad w sieci! Nasze życie stało się bardzo cyfrowe, gdzie każdy bez większego wysiłku może nas sprawdzić czy wyśledzić.

Bardzo ciekawy film, pod względem narracyjnym, jak i psychologicznym. W ciekawy sposób zrealizowany. Podążamy za zaginioną w świecie cyfrowym dzień po dniu, aby sprawdzić co się wydarzyło, że Margot zaginęła. Według mnie taka mała perełka, po której nikt by się nie spodziewał tak dobrego filmu. Rekomenduje do “Musisz zobaczyć”.

Searching – Zwiastun

HBO – Ślepnąc od świateł – Recenzja Sezon 1

Trzeba to przyznać, że HBO nakręciło bardzo przyzwoity serial, który w tym momencie z całą pewnością wyróżnia się na tle innych polskich produkcji. 

Ślepnąć od świateł opowiada o siedmiu dniach z życia dilera Kuby, który to ma idealnie poukładane życie i w najbliższym czasie zamierza wybrać się na wakacje. Aby odpocząć od tego całego otaczającego syfu, którego ma już dość. 

HBO wzięło rozmach i zapewniło naprawdę dobrą obsadę.  Na ekranie zobaczymy Jana Frycza wcielającego się w starej daty warszawszego gangstera z lat 90. Świetnie odegrana rola, teksty  zachowania po prostu aż miło się to oglądało na telewizorze. Jacek (Robert Więckiewicz) główna postarać rządząca warszawą, a zarazem szef Kuby. Dobre teksty tutaj nic nie mogło się nie udać. Więckiewicz przyzwyczaił nas do swojej charyzmy i pokazują nam ją tutaj z dwojoną siłą!  Będziesz miał okazje zobaczyć Cezarego Pazure (Mariusz Fajkowski), Janusza Chabiora wcielającego się w “Stryją”. To też swoją drogą bardzo ciekawa postać w serialu. Eryk Lubos (gliniarz) czy Zbigniew Suszyński jako poseł. 

Z męskich postaci jako debiutujący na ekranie Kamil Nożyński tytułowy diler Kuba. Wycofany społecznie ukrywający swoją tożsamość przez klientami. Człowiek nie okazujący emocji, a przynajmniej dobrze je ukrywa. Jako debiut nic nie można zarzucić Kamilowi, ale trzeba zauważyć, że rola niebyła aż tak wymagająca. Kuba niema w serialu metamorfoz, gra tego samego człowieka od początku do końca. Należy się ukłon w stronę reżysera, który pozwolił wykazać się nowej twarzy na ekranie. 

Mam wrażenie, że damska cześć trochę zawiodła, ale to w końcu film o twardych facetach ze świata przestępczego. W części można to wybaczyć jednak z całą pewnością przydałaby się mocna i twardo stąpającą kobieta po ziemi. 
Marzena Pokrzywińska wcielająca się w Paulinę czy przewijająca się przez cały serial przyjaciółka Kuby “Paździna” (Marta Malikowska) nie pokazały nic nadzwyczajnego. 

Ślepnąc od świateł ma jedną wade fabularną, która to w ogóle nie przypadła mi do gustu. I nawet po 10 odcinkach nie jestem wstanie powiedzić czemu ten zabieg miał służyć. Chodzi mi o retrospekcje Kuby z dzieciństwa oraz surrealistyczne wizje Kuby. Jestem zdania, że jeśli takie elementy nic nie wnoszą do fabuły to nie ciągniemy ich przez cały serial. Elementy, gdzie Kuba snuł sobie wizje przyszłości w Argentynie jak najbardziej były poprawne. Dodatkowo dorzucę do pieca problem z wątkami, a mam tutaj na myśli żywy etap zainteresowania się osobą Kuby przez organy ścigania, gdzie w późniejszej fazie jest to niezrozumiale zepchnięte zupełnie na bok.

Nowa produkcja HBO nie przebiera w dialogach dosadnie potrafi zakcentować każde słowo “kurwa” i wiele innych. Krew przemoc czy obite twarze będą na porządku dziennym. Nagich pań imprez czy scen seksu też nie zabraknie. Wszystko dostajemy podane na tacy bez zbędnego obwijania w bawełne co potęguje emocje podczas oglądania kolejnych scen.

Świetna obsada, dobra muzyka i praca kamery sprawiają, że serial ogląda się bardzo dobrze. Wciąga coraz bardziej z odcinka na odcinek i wydarzenia następujące po sobie nie są koniecznie oczywiste. Fabularnie wyszło wszystko bardzo dobrze mimo, że zakończenie pierwszego sezonu odbywa się przy pomocy cliffingera. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli czekać, aż wyjdzie kolejna książka. Dalsze przygody Kuby, Dariusza czy Paździny śmiało mogą się toczyć własnym życiem.

Z miłą chęcią obejrzę kolejny sezon o ile nie będzie trzeba czekać na niego zbyt długo. Serial nadal ma duży w sobie potencjał wystarczy wyeliminować surrealistyczne wstawki lub przekształcić jej na rzeczy, które współgrają z fabuła i coś wnoszą chociażby dla samej postaci Kuby. Tempo zaprezentowane w serialu “Ślepnąc od świateł” jest dobre, jak i praca kamery klimat mrocznej warszawy wyczuwalny od pierwszego odcinka. Pozostaje mi polecić wam ten serial, bo jest on naprawdę dobry. A takie niezbyt często pojawiają się na naszych ekranach.  

Dla ciekawych serial  powstał na podstawie bestsellerowej powieści Jakuba Żulczyka o tym samym tytule.  

Pierwszy odcinek jest dostępny za darmo na platformie HBO GO
https://www.hbo.pl/series/slepnac-od-swiatel-odc-1_-101354

https://www.youtube.com/watch?v=Y4l9EK-1tfw
Ślepnąc od świateł – Cały sezon dostępny na HBO GO

Homecoming – Serial z Julia Roberts

Amazon video prime wyprodukował bardzo ciekawy serial Homecoming. Jest on ciekawy nie tylko pod względem fabularnym, ale również kilkoma innymi aspektami. Do tego tytułu przyciągną Cię zapewne dwa nazwiska. Pierwsze to Julia Roberts, a drugie może trochę mniej znane Sam Esmail. Jako że dorobku aktorskiego Juli Roberts nie trzeba przedstawiać. To w przypadku reżysera Sama Esmail należy wspomnieć, że jest on odpowiedzialny za serial Mr. Robot.

Homecoming to połączenie dramatu psychologicznego z thrillerem, gdzie główną rolę odgrywa wspomniana przeze mnie wyżej Julia Roberts. Julia wciela się w psychoterapeutkę Heidi Bergman, która to zajmuję się leczeniem PSD, czyli stresu pourazowego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ta terapia nie była czymś innowacyjnym. Heidi opiekuje się grupą żołnierzy, którzy przeszli ciężkie chwile na froncie. Ci  żołnierze są kierowani do specjalnego ośrodka nadzorowanego przez Heidi i tam poddawani terapii.

Psychoterapeutka to ciepła i miła postać jednak ma niewielkie doświadczenie w zawodzie plus niezbyt udane życie miłosne. To sprawia, że to idealna kandydatka, aby można było nią sterować. Co doskonale wykorzystuje człowiek odpowiedzialny za całą eksperymentalną terapie. A tym człowiekiem jest Colin (Bobby Cannavale) , który to nieustannie sprawdza i kontroluje postępy prac. Zapatrzony w siebie pragnie tylko awansu oraz osiągnięcia celu.

Heidi odkrywa podczas jednej z sesji, ze swoim bliższym pacjentem, że eksperymentalna terapia nie tylko działa, ale również zmienia osobowość pacjentów. Moralne wyrzuty sumienia, a nawet wstyd, że zamiast pomagać to krzywdziła swoich pacjentów. Psychoterapeutka posuwa się do zażycia tego samego medykamentu co leczona grupa żołnierzy. Konsekwencje tego nie będą dla niej miłe w ostatecznym rozrachunku.

Wszystko zastałoby zakopane pod dywan, gdyby nie anonimowa skarga do Departamentu Obrony. Agent Thomas Carrasco (Shea Whigham) zaczyna przyglądać się sprawię i dostrzega dużo niespójności w zeznaniach Heidi. Tym samym zaczyna drążyć temat głębiej, aby dowieść prawy czy żołnierz Walter Cruz (Stephan James) był przetrzymywany w ośrodku bez jego zgody.

Homecoming to serial pokazujący fabułę dwutorowo, gdzie miesza się obraz teraźniejszy z retrospekcjami. Retrospekcje natomiast są wyróżnione całkiem innym kadrem i przed każdą z nich jest specyficzny dźwięk.  Ciasne ujęcia dodają więcej intymności i pozwalają wydobyć z postaci więcej emocjonalnej ekspresji. Serial składa się z dziesięciu epizodów jednak nie są one standardowe, ponieważ długość trwania pojedynczego epizodu to między 25 minut, a 30 minut.

Serial jest osadzony w teraźniejszych czasach jednak ujęcia i montaż wzbudza u nas poczucie oglądania serialu z minionej epoki. Bardzo ciekawe połączenie i dość nowatorskie. Postaci w Homecoming mamy niewiele, ale trzeba przyznać, że są rozbudowane i bardzo zaangażowane w budowanie całej atmosfery panującej w serialu. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to serial, który się wyróżnił w tym roku na tle pozostałych. Aby obejrzeć cały serial możesz spokojnie zarezerwować jedno lub dwa popołudnia. Pierwszy sezon to pięciogodzinna przygoda z  Heidi Bergman pacjentem Wolterem i agentem Carrasco.

Drugi sezon został już zapowiedziany będzimy go obejrzeć w 2019 roku na platformie Amazon Prime Video.

Katyń – Ostatni świadek

Katyń – Ostatni świadek to próba pokazania, że Zjednoczone Królestwo o Katyniu miało doskonałą wiedzę, ale nie poczyniony nic z tym faktem. A nawet posunięto się do tuszowania sprawy na większą skalę.

Czytaj dalej