Przejdź do treści głównej

Boże Ciało – recenzja

Film reżysera Jan Komasy, którego powinieneś kojarzyć z takich filmów jak Sala Samobójców czy Miasto 44. Boże Ciało był nominowany do Oscara, którego niestety nie zdobył.

Daniel (Bartosz Bielenia) główny bohater zafascynowany kapłaństwem chciałby zostać księdzem. Jednak z jego przeszłością ksiądz Tomasz (Łukasz Simlat) uświadamia mu, że z taką przeszłością żadne seminarium go nie przyjmie. Wychodzi warunkowo z poprawczaka i udaje się do stolarni, gdzie ma pracować. Jednak w ostatniej chwili zbacza z kursu i udaje się do nieodległego miasta. Będąc w kościele spotyka na swojej drodze Elizę (Eliza Rycembel) i to tutaj zaczyna się pierwsze kłamstwo Daniela, który przyznaje, że jest młodym księdzem tyle, co po święceniach.

Daniel ciągnie kłamstwo dalej, a gdy Proboszcz parafii nic nie podejrzewa i prosi go o zastępstwo ten się zgadza. Metody prowadzenia nabożeństwa z całą pewnością nie są standardowe i budzą pewien niepokój wśród mieszkańców. Z czasem jednak nauki, które wyniósł z poprawczaka zaczyna stosować na lokalnej społeczności i dzięki swojej charyzmie fałszywy księdza zaczyna poruszać ludzi. Lokalne społeczeństwo mierzy się z tragedią, która miała miejsce kilka miesięcy wcześniej.

Wszystko szło dobrze do czasu, gdy w miasteczku pojawią się kolega Daniela, który zaczyna go szantażować. Daniel jednak się nie poddaje, gdyż postanowił uzdrowić lokalną społeczność za wszelką cenę. Abstrahując od relacji między nimi, kolega szantażysta potrafił dostrzec tą lekkość Daniela do przyciągania ludzi do siebie.

Boże ciało z całą pewnością broni się dobrą historią, która jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami. Jednak w mojej ocenie nie jest też filmem idealnym. Zupełnie niepotrzebny wątek miłosny z Eliza, który tylko uświadomił widza, że Daniel jest słaby duchowo i szybko ulega pokusom.

W filmie mamy też wiele zachowań mało miasteczkowych choćby zachowanie Wójta. Czy spory między ludźmi po tragicznym wypadku.
Daje to dokładny obraz małych lokalnych społeczności i jest w tym wiele autentyczności.

Film Komasy ogląda się na tyle dobrze, że nie nudzi, a gatunek nie jest łatwy, bo to obyczajówka. Dystans, z którym przyjdzie nam się mierzyć to blisko dwie godziny w fotelu. Na szczęście Bartosz Bieleni staną na wysokości zadania i porywa w swojej roli. Ale nie tylko on tutaj dobrze się zaprezentował, bo i na uwagę zasługuję kościelna Lidia (Aleksandra Konieczna) z kamienną wręcz twarzą pogrążoną po stracie syna. Eliza, która zna prawdę o tragedii i musi ją nosić na barkach. Obsada w Bożym Ciele nie zawodzi i jest to duży plus tego filmu.

Nie wiele jest polskich filmów, które mogę polecić. Ten zaliczam do tych, które są godne.

Boże Ciało – zwiastun

Doktor sen – dobry horror – recenzja

Jak wiesz lub też nie Doktor sen to kontynuacja już kultowego horroru Lśnienie 1980 roku. Osobiście nie przepadam za kontynuacjami z wielu lat, okres prawie 40 robi swoje. I ciężko bez przeskoku w czasie o kontynuacje. Ale trzeba przyznać, że udało się zachować detale z poprzedniej części.

Doktor sen wyróżnia się przede wszystkim klimatem, historia i ścieżką dźwiękowa. Zawsze powtarzam, że ścieżka dźwiękowa ma bardzo duże znaczenie w filmach. Oddaje zawsze klimat i buduje strukturę scen, jak i napięcie. Śmiało mogę powiedzieć, że ta z kontynuacji jest bardzo dobra i potęguje cały nastrój, jaki panuje w filmie.

Fabuła jest przesunięta w czasie, gdzie spotykamy dorosłego już Dana Torrance (Ewan McGregor). Dan nie bardzo wie jak ma ułożyć sobie życie więc poszedł w ślady ojca takiego jak zapamiętał wiecznie pijango. Błąkając się od miasta do miasta zatrzymuje się na dłużej w New Hampshire. Tam uzyskuje pomoc od nieznajomego Billego (Cliff Curtis), który pomaga mu znaleźć prace i miejsce do spania. Dan po wyjściu na prostą zaczyna używać swoich zdolności i pomaga umierającym starszym odejść w spokoju.

Na swojej drodze Dan spotyka Abrę (Kyliegh Curran), którą posiada takie same zdolności lśnienia jak on. Na ich drodze jednak stanie “Prawdziwy Węzeł” tajemnicza organizacja, która wyszukuję takich ludzi jak oni i kradnie ich lśnienie.

Cała fabuła jest bardzo udana i nie mogę się przyczepić do niczego co by mnie bardzo raziło w oczy. Doktor sen jest ewidentnie długim filmem, ponieważ czas trwania to ponad dwie i pół godziny. Dobra wiadomość jest taka, że jest interesujący i widź chętnie łaknie kolejne sceny. Nie ma niestety ideałów są pewne skróty fabularne, ale dotyczą one mniej ważnych postaci. Wszystko jest zgrabnie ze sobą połączone, a czas spędzony przed ekranem mija bardzo szybko.

Dodanie całej magicznej otoczki w kontekście zdolności paranormalnych wyszło bardzo dobrze. A mała Abra w swojej roli spisuje się nadwyraz dobrze. Antagonistyczna grupa prawdziwy węzeł też w zasadzie bez zarzutu nawet można by powiedzieć, że osobnym filmem o nich raczej nikt by nie pogardził. Świetna rola Ferguson, która wcieliła się w Rose. Emocje oraz ekspresja przekazywana na ekranie napędzały historię.

Doktor sen nie jest typowym horrorem, gdy za każdego roku coś wyskakuje, ale ma dobrą i ciekawą historię. Na pewno po 40 latach broni się jako kontynuacja “Lśnienia”.

Jeśli nie widziałeś “Lśnienia” to w zasadzie nie musisz się przejmować historia i główny wątek na tyle tłumaczą wydarzenia z poprzedniej części, że śmiało zorientujesz się w całej historii.

Doktor Sen – zwiastun PL

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie – Recenzja

Koniec trylogii, a zarazem sagi Skywalkerów, która trwała łącznie aż 42 lata! Finałowy film odrodzenie Skywalker nie zawodzi pod względem rozrywki. Natomiast fabularne można powiedzieć, że jest zbyt szałowo.
Ale po kolei przejdźmy co było fajne i mnie zachwyciło, a co było złym rozwiązaniem i kuło w oczy.

Jeśli jesteś fanem walki na świetlne miecze to dobra wiadość jest taka, że te są i wyszły całkiem nieźle, a nawet powiedziałbym, że są na wyższym poziomie niż poprzednio. Kylo i Rey radzą sobie pod tym względem dużo sprawniej i przyjemniej dla oka.

Walki w kosmosie w zasadzie niema, ale jest jedna finałowa bitwa, która może się spodobać. Osobiście spodziewałem się innej walki w otchłaniach kosmosu i może większych emocji z tym związanych. Jednak w czasie ostatniej trylogii tych walk za dużo nie było więc ten element wrzucam do plusów.

Fabularnie szału nie ma, ale źle też nie jest wyszło po prostu średnio. Po seansie moje osobiste odczucie, że film jak film kolejny w świecie star wars i tyle. Emocjonalnie wyszło dość płasko, aczkolwiek po aktorach było widać, że dawali z siebie wszystko.

Oczywiście gwiezdne wojny to postacie drugiego czy trzeciego planu sprawiają, że film ma swój unikalny klimat, który na szczęście udało się zachować.

Przechodząc do neutralnych rzeczy i minusów to nowy film kończący trylogie gwiezdnych wojen jest bardzo zachowawczy i nie wychodzi poza schemat całej sagi. J.J. Abrams starał się naprowadzić z powrotem na prawidłowe tory nową trylogię. Przez to nie ma wielkich zwrotów akcji, które zapierałyby dech w piersi. Wszyscy w głębi duszy spodziewaliśmy się jak ta cała historia może się zakończyć i tak się zakończyła!

Sprawne oko widza na pewno dostrzeże też kilka dziwnych rozwiązań fabularnych, które są bardzo naciągane. Nie chce spoilerować, ale jak dla mnie dziwne zachowanie Bena i Rey na końcu (WTF). Czy gdy dochodzi do wielkiej bitwy wszystko zaczyna być zależne od mało istotnej antety.

Humoru jest trochę, ale brakuje w nim finezji i większość scen jest po prostu wymuszona.

Położono duży nacisk na kwestie droidów i nie do końca mogę zrozumieć czemu to miało służyć. Droidy były zawsze elementem gwiezdnych wojen, a tutaj wyjątkowo dostały dużo czasu filmowego, który jednak mógłby być spożytkowany na inne postacie i relacje. Jak Księżniczki Lei i Bena czy Finna i Rey.

Gwiezdne wojny: Skywalker Odrodzenie nie jest słabym filmem jest dobrym, ale bez rewelacji. Za dużo w nim utartych schematów, które widzieliśmy we wcześniejszych filmach. Wracając do finałowej walki, która była emocjonalnie okrojona i bez klimatu. To większe wrażenie na mnie zrobiła walka w Star Treku Discovery koniec drugiego sezonu.

Gdy myślę o Gwiezdnych wojnach na myśl przychodzą mi tylko dwie rzeczy Jedi i niezliczone rasy. Wydaje mi się, że im mniej Jedi w gwiezdnych wojnach tym samym cały sens opowiadania dalszej historii gdzieś się rozmywa.

Osobny minus leci za niedopatrzenia w tłumaczeniu. Osobą lub cały sztab odpowiedzialny za tą część nie stanęły na wysokości zadania zdarzają się wpadki i nietrafne tłumaczenia.

Reasumując Gwiezdne wojny Skywalkier odrodzenie jest nakręcony w hołdzie Lei i dla poprzedniej części ekipy. Starano się połączyć to wszystko w zgrabną całość mimo upływu tylu lat. Myślę, że osoby, które uwielbiają pierwsza trylogię z kina wyszły usatysfakcjonowane. Reszta natomiast mogła poczuć tę przeciętność i wtórność gwiezdnych wojen.

Ta potrójna trylogia zmyka pewien okres…
Okres JEDI i walki na świetlne miecze.

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie – Napisy PL

Ukryta Gra – recenzja

Okres zimnej wojny niepewność i obawa przed wojną ostateczna nuklearna, a w to wszystko zamieszany geniusz i zdolny matematyk Joshua Mansky. Film przenosi nas do okresu zimnej wojny i walki agencji wywiadowczych.
Porwany Joshua będzie musiał się zmierzyć na turnieju szachowym i innym rosyjskim mistrzem w stolicy Polski.

Trzeba przyznać, że ukryta gra to solidny kawałek kina. Gdzie fani dreszczowców znajdą dużo dla siebie.
Fabuła jest prowadzona dobrze i nie zdradza swoich sekretów od razu. Stymuluje widza do zastanowienia się, kto jest uwikłany w całe to zamieszanie. A walka między agencjami wywiadowczymi tylko podsyca całą atmosferę.

Prawie cała akcja dzieje się w budynku Pałacu Nauki i Kultury, gdzie będzie rozgrywana partia szachów przez mistrzów. Szachy to tylko przykrywa amerykanów, aby przechwycić ważne informacje od radzieckiego generała, który pomaga i przekazuje tajne dokumenty.

Pomimo że jest to film polskiego reżysera Łukasza Kośmickiego, a akcja rozgrywa się w polskiej warszawie. To nie wiele znajdziemy tam polskich aktorów.
W obsadzie jest Robert Więckiewicz spisał się tutaj bardzo dobrze. A jako komunista oraz dyrektor pałacu kultury potrafił dobrze przekazać emocje. Nie dość, że dostał ciekawa postać to i świetnie się w nią wcielił.

Nasz główny bohater Joshua grany przez Bill Pullman (The Sinner) również pokazuje duży kunszt aktorski. Wcielenie się w geniusza pijaka nie jest prostym zadaniem.
Podsumowywując obsadę aktorską filmu “Ukrytej Gry” bez zarzutu. Staranie dobrani aktorzy zaprocentowali wcielając się w swoje rolę. Nawet epizodyczny, ale jakże ważny występ Gift’a, w którego wcielił się Cezary Kosiński dało uczucie dopełnienia obrazu tą postacią.

Zadbano o szczegóły lat 60 zespół Mazowsza czy prowadzący (Wojciech Mecwaldowski), który przenosi nas do tej minionej epoki. W obrazie można znaleźć ducha polskiej gościnność i przychylności wobec Amerykanów.

Muszę przyznać, że mała ilość polskich aktorów wydaje się być tutaj atutem. Przez ten zabieg film nabiera całkiem innego poziomu w odbiorze. Ukryta gra trzyma ostatnie twisty na sam koniec i dobrze rozgrywa całą fabułę. Osobiście lubię tego typu zabiegi, gdzie pokazuje się scenę i stawia widza przed faktem dokonanym, a w międzyczasie umiejętnie cofamy się w czasie i przedstawiamy kolejne fakty jak doszło do tego zdarzenia.

Czegoś jednak zabrakło w Ukrytej grze po, mimo że jest zachowany klimat lat 60 to w filmie nie czuć realnego zagrożenia atakiem nuklearnym. Nie czuć tego narastającego konfliktu. Druga rzecz, jaka mnie osobiście nie przypadła do gustu, to nie jestem fanem mieszania archiwalnych zdjęć z tymi filmowymi.

Ukrytą grę mogę Ci polecić jak pisałem wyżej jest to solidny kawałek kina.

Trauma – zaskakująco przyzwoity – Recenzja

Trauma nowa pozycja w nowościach na NETFLIX zaskakuje bardzo przyzwoitym scenariuszem. W rolach głównych zobaczyć na ekranie można Sam Worthington, Lily Rabe oraz Lucy Capri.

Fabuła to historia rodziny Monroe, podczas powrotu do domu mała Pery spada z wysokości na terenie niedokończonej budowy. Ojciec Ray rzuca się za nią i oboje ląduje kilka metrów niżej na twardym betonie. Oszołomiony ojciec, gdy dochodzi do siebie zabiera małą Pery i udaje się wraz z żoną do najbliższego szpitala. Tam zaczyna podejrzewać, że coś nie gra w tym szpitalu. Najpierw dziwne pytania o ubezpieczenie czy dziwne zachowania personelu. W końcu udaje mu się oddać córkę w ręce lekarzy, gdyż ta skarży się bardzo na jej ból. Aby się upewnić, że dziecku nic nie jest córka wraz z matka zostaje wysłana na tomografię komputerową, a Ray oddelegowany na poczekalnie, aby spokojnie na nie poczekać.

Ray budzi się nad ranem na poczekalni i dostrzega, że po żonie oraz córce nie ma śladu. Zaczyna powoli łączyć fakty, że mogło im się coś stać. Zaczyna na własną rękę przeszukiwać szpital co nie podoba się personelowi, który obezwładnia Raya. I tak Ray będzie musiał dotrzeć do prawdy, a podczas seansu dowiesz się, czy odzyska swoją rodzinę.

Sam Worthington potrafi grać przekonywająco i tak jest też tym razem. Angażuje się emocjonalnie co potrafi przekazać na ekranie. Film jest grą w zasadzie jednego aktora z pobocznymi rolami mniejszymi lub ważniejszymi. Nie mniej jednak niema tutaj słabych punktów. Scenariusz jest przyzwoity i wszystko wyjaśnia się dopiero na samym końcu. A cała historia nie jest prowadzona szablonowo.

Trauma z całą pewnością potrafi widza zaskoczyć, a tempo akcji przyspiesza wraz z następującymi po sobie wydarzeniami. Osobiście lubię filmy z takami zagadkami o podłożu psychologiczny. Zmęczony życiem ojciec gubi rodzinę, a historia rozgrywa się tak, że ciężko zorientować się co jest prawdą, a co fikcją.

Trauma to bardzo przyzwoity film na każdy wieczór. Ma w sobie klimat i dobrą zagadkę. Myślę, że nie zawiedziesz się, gdy sięgniesz po tę pozycję.

Trauma (Fractured) – Napisy PL

Parasite – wysokich lotów kino azjatyckie. Recenzja

Parasite to przede wszystkim świetny scenariusz! Dodatkowym plusem i zachętą do obejrzenia jest to, że zdobył złotą palmę w Cannes. Podczas seansu znajdziesz więcej rzeczy na plus, ale przede wszystkim nie zniechęcaj się, że jest to kino azjatyckie.

Ciułanie od zlecenia do zlecania, aby przeżyć. Tak właśnie żyje pewna rodzina w slumsach koreańskiego miasta. Bez perspektyw na lepszy byt starają się robić wszystko, aby ich życie wyglądało lepiej. A trzeba przyznać, że pomysłowości im nie zabraknie, o czym przekonasz się podczas seansu. W tym samym mieście jest też elita ludzi zamożnych, którzy zatrudniają takich z niższych sfer jako gosposie, korepetytorów czy też kierowców. Rodzina dostrzega pewną szansę, gdy zwalnia się miejsce na korepetytora języka angielskiego i z polecenia zostaje zatrudniony Gi-woo.

Z czasem Gi-woo zaczyna ściągać do zamożnego domostwa resztę swojej rodziny. Robi to w bardzo wyrafinowany i cwany sposób tak jakby się nigdy nie znali, a każda osoba z polecenia ma wysokie kwalifikacje. Niczego nieświadoma zamożna rodzina zaczyna łykać powoli wszystkie sprytne wymyślone kłamstwa. Nawet pracująca wiele lat gosposia z czasem zostaje zwolniona, a jej miejsce zajmuje matka Gi-woo. Jednak jak się okazuje stara gosposia ma swój sekret, który sprawi, że rodzina chłopaka Gi-woo popadnie w duże kłopoty.

Film stara się ukazać różnice w poziomach życia obu rodzin. Z jedne strony skromnie żyjąca rodzina, a z drugiej zamożna, którą to stać nawet na prywatnego szofera. Parasite (Pasożyt) ukazuje piramidę pasożytniego życia, gdzie wystarczy mieć tak zwany łeb na karku, aby raz dwa poprawić swój byt.

Pomimo że aktorów nie znam to wszystkie postacie w filmie zagrały bardzo przekonywająco. A ich gra jak na azjatyckie kino okiem europejczyka może się podobać. Przede wszystkim wszystko w tym obrazie jest płynne. Historia opowiadana nie zanudza niepotrzebnymi przestojami. Podczas seansu doświadczamy wiele zwrotów akcji, które są przemyślane i niespodziewane. Fabuła dość szybko się rozwija i utrzymuje swoje tempo więc nie ma mowy o monotonii.

Kino warte każdej minuty, które z całą pewnością wciągnie Cię od początku i trzymać będzie w napięciu do samego końca. Muszę przyznać, że nie często trafią się coś tak dobrego z tej części globu. Polecam!

Parasite – zwiastun Napisy PL

Aniołki Charliego 2019 – zwiastun

W odważnej wizji Banksa Kristen Stewart, Naomi Scott i Ella Balinska pracują dla tajemniczego Charlesa Townsenda, którego agencja bezpieczeństwa i śledcza rozrosła się na arenie międzynarodowej. Dzięki najmądrzejszym, najodważniejszym i najlepiej wyszkolonym kobietom na całym świecie. Teraz te zespoły Aniołów kierowane przez wielu Bosleyów podejmujących się najtrudniejszych zadań na całym świecie. Scenariusz pochodzi od Elizabeth Banks z opowiadania Evana Spiliotopoulosa i Davida Auburna.

Premiera: 30 Października 2019

Aniołki Charliego 2019 – zwiastun

Joker – ten seans może Cię zaskoczyć! Recenzja

Intymna podróż do wnętrza umysłu psychopaty. Joker to nie kino Blockbustererowe, gdzie akcja gna, a wybuchy otaczają widza niczym las fajerwerków. Joker za to robi niezłą sieczkę w umyśle widza.

Bardzo dobrze opowiedziana historia o klaunie, którego życie nie rozpieszczało i nie mógł znaleźć swojego miejsca na tym świecie. Fabularne zwroty akcji z całą pewnością mogą widzą zaskoczyć. Ciężko przewidzieć następne ruchy Artura, który sam w sobie jest zagubiony. Joker swoja budowa przypomina bardzo filmy z ubiegłego wieku. Niczym dobra sensacja lat 90 tych, gdzie główny nacisk kładło się na postacie i ich emocje.

Artur posiada ciekawą chorobe neurologiczną, przez którą zaczyna się śmiać bez powodu. Ten śmiech jest jak rysa, którą za każdym razem coraz wyraźniej widać. Pomimo swoich ułomności, jakich posiada stara się żyć normalnie oraz być zauważany. Tymczasem traci prace a ośrodek, który mu pomagał po prostu zostaje zlikwidowany. Artur zostaje sam ze swoimi problemami i otaczanym go światem, aż w końcu pęka niczym nadmuchany balonik.

Świetne aktorstwo, mimo że rok się jeszcze nie skończył to wątpię, aby znalazł się film, który przebije jokera. Joaquin Phoenix błyszczy i przyciąga uwagę w każdym kadrze. Nie sposób powiedzieć, że to prawdopodobnie jego rola oskarowa. Kawał dobrego solidnego aktorstwa!
Robert De Niro jak to De Niro ma już wyrobiony swój charakterystyczny styl i poziom. Więc złego słowa powiedzieć nie można. Brett Cullen wcielający się w Thomasa Wayne totalnie nie pasował do tej roli. Takie było moje wrażenie lub zwyczajnie źle napisana postać na potrzeby filmu. Zazie Beetz , którą można kojarzyć z roli Domino (deadpool 2) tutaj wcieliła się Sophie sąsiadka z naprzeciwka. Trochę szkoda, że rola epizodyczna.

DC potrafi kręcić mroczne filmy, nie dla młodego widzą niestety. Bo ten może się nudzić na seansie. Podczas seansu można odnieść wrażenie, że akcja mogłaby się potoczyć szybciej i żwawiej. Dostajemy w tym filmie kilka świeżych spojrzeń na przykład zabójstwo rodziców Bruca Wayne.

Fabuła całego Jokera dość długo się rozwija, a samej esencji finałowej według mnie jest zbyt mało. Pod tym względem mnie zawiódł. Przeobrażenie Artura w Jokera przez sto dwadzieścia minut jest za długim zabiegiem. A historia pozostaje nadal otwarta, ponieważ zakończenie niczego nie sugeruje. Zbyt asekuracyjne zagranie dla studia filmowego, które uderza w widza po seansie. Nie można odpowiedzieć na fundamentalne pytania, co dalej? Czy ten Joker będzie się mierzył z Batmanem?

Z jednej strony DC stara się być odmienne i stworzyć coś mrocznego brutalnego dla starszego widza. A drugiej strony mamy Aquamana, Flasha, Batmana, Wonder Woman, które są jakby czymś odrębnym. Wszystko to nie trzyma się jednej chronologicznej osi czasu, przez co jest trudniejsze w odbiorze.

Wybierając się do kina byłem przekonany, że dostane blockbustera z wymienionym Jokerem i zamiast Leto zobaczę Phoenix’a i nadal będzie to cały czas to samo uniwersum z resztą bohaterów. Po seansie stwierdzam, że jest to inne alternatywne uniwersum. A więc mamy dwóch Jokerów Leto, który nadal będzie w DC Extended Universe i wychodzi na to, że nowe uniwersum z nowym Jokerem.

Joker to dobre kino, które przeżywa się wraz z postacią na ekranie. Aczkolwiek są momenty dłużyzny mogące powodować pospolity ziew na sali. Geneza “nowego” Joker sprawnie opowiedziana w inny sposób niż przyzwyczaili nas do tego twórcy filmowi. Warto zahaczyć o kino, aby wyrobić sobie swoje zdanie o nowym Jokerze.

Ps. To nie jest kino akcji!
Ps2. A Tobie jak podobał się Joker?

Joker – Napisy PL

Ad Astra – Recenzja od fana science fiction

Czy Ad Astra to wyjątkowy film? Nie zdecydowanie nie! A z całą pewnością niema czym się zbytnio zachwycać. Co prawda są zdjęcia i ujęcia, które robią wrażenie jednak to za mało, aby u wielbicieli science fiction zrobić efekt wow.
Niektóre przytoczone przez mnie fragmenty mogą zawierać spoilery!

W głównej roli Brad Pitt (Roy McBride) gra tutaj syna słynnego astronauty. Jego ojciec Clifford grany przez Tommy Lee Jones zginął w przestworzach kosmosu na granicy układu słonecznego.

Ziemi zaczyna zagrażać globalna zagłada, ponieważ docierają do niej niewiadomego pochodzenia wyładowania elektromagnetyczne pochodzące z głębi układu słonecznego. Te anomalie są nazwane udarami. Podczas pierwszego udaru Roy pracuje na antenie, gdzie dochodzi do wypadku. Jednak udaje mu się wyjść cało z opresji, a nasz bohater został tylko lekko pokiereszowany. Uratowały go opanowanie i lata szkoleń na wybitnego astronautę.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawa. Jednak podczas seansu dostajemy egzystencjonalną papkę, a całe zagrożenie schodzi na bok. W dodatku nasz główny bohater jest super spokojnym człowiekiem, który przechodzi ewakuację psychologiczną za każdym razem wzorcowo. Więc jego emocje są przytłumione. A gdy wreszcie zaczyna okazywać emocje są one raczej puste w odbiorze i nie wywołują głębszego wzruszenia u widza.

Nasz bohater dowiaduje się, że jego ojciec być może przeżył i to on jest powodem tych udarów. Dostaje tajną misję podjęcia próby skontaktowania się z ojcem. Fabularnie film zwyczajnie przynudza, a skoro ziewa mi się w kinie podczas seansu. To zdecydowanie nie jest to dobry znak.

Cały film osadzony jest w niedalekiej przyszłości, a mamy już kolonie na Marsie oraz komercyjne prace na księżycu, jak i walki na nim. Ktoś tu zdecydowanie nie wywarzył czasów, w którym jest osadzona historia. Z jednej strony rozwinięta kolonia, a z drugiej nadal poruszamy się w kosmosie w tempie ślimaka. Może się czepiam, ale takie szczegóły muszą współgrać z całym obrazem i przedstawionym uniwersum.

Pomijając pewne absurdy, gdy Clifford ojciec wyruszają w podróż ma już grubo po 60, a że cała fabuła dzieje się 27 lat od zniknięcia łatwo można policzyć, iż ojciec, gdyby przeżył byłby blisko osiemdziesiątki. Przejdźmy dalej, ponieważ film próbuje zachować faktyczny stan biologi człowieka i oddziaływań na ciało podczas długich podróży kosmicznych. Skutki nieważkości, jakich Bratt Pitt lecący przez siedzemdziesiąt dni doznaje są wyrażnie zacznaczone. A jego ojciec miałby spokojnie przetrwać 27 lat bez uszczerbku na zdrowiu.. Coś tutaj się totalnie nie klei.

Skok ze statku i lot przez pierścienie Neptuna nie pozostawił mi złudzeń, że to nie jest dobre SF. Można było wiele innych opcji wymyślić na powrót do macierzystej rakiety.

Ktoś może powiedzieć, że to niuanse w tym filmie, że liczy się podróż do wnętrza bohatera. Narracja i walka samego ze sobą i tak dalej. Będę protestował, ponieważ jest to najnudniejszy element tego obrazu.

Zdjęcia mogą się podobać szczególnie te z księżyca. Za to cała reszta leży na całej linii. Szkoda, bo film miał potencjał, ale opierając cała historie na relacjach ojca i syna było błędem. Tak samo, jak i pusta konkluzja o życiu w całym wszechświecie. Potrafiliśmy wysłać całą załogę na krańce układu słonecznego zbudować kolonie na marsie. Zaś w filmie misja ratunkowa, która ma uchronić ludźkość przed wymarciem wygląda jak żart.
Wybaczcie, ale ja tego nie kupuje!

Jestem rozczarowany ta pozycja i nie polecam wybierać się do kina. Ładnie opakowany zwiastun dał zgniłe jajo na seansie.

To: Rozdział 2 – Recenzja

Pennywise powraca w swoim 27-letnim cyklu. Ponownie zaczynają ginąć dzieci, a zło powraca do miasteczka Derry. “To” w nowym rozdziale dojrzewa jako film i już nie czerpie tak bardzo, jak jedynka z serialu “Stranger Things”.

To rozdział 2 zebrał bardzo ciekawą obsadę. Na ekranie zobaczysz Jessica Chastain , James McAvoy, Jay Ryan, Bill Hader, Isaiah Mustafa , James Ransone , Andy Bean dorosłe odpowiedniki młodszych wersji. Przez ten zabieg w moim odczuciu film stracił swoją beztroskość i klimat.

Aktorsko nie można się przyczepić. Na przodowników w swoich rolach wychodzą McAvoy jak i wcielający się w Pennywise Bill Skarsgård. McAvoy, zwłaszcza że dostał rolę postaci dość wyróżniającej poprzez swoją mowę, czyli Billa. A dodatkowo grał on pierwsze skrzypce w części poprzedniej, ponieważ jego brat Georgie zaginał. Co większość widzów będzie pamiętać.

Grupa dorosłych już ludzi z klubu frajerów wraca do miasteczka Derry. Ponieważ złożyła przysięgę, gdy Pennywise powróci to oni znowu staną na wysokości zadania. Fabuła jak można było się domniemywać skupia się na rudzie drugiej w staciu z antagonistą. Ten element jest o tyle ciekawy, że zdradzi skąd pochodzi i jak znalazła się złowroga siła w miasteczku.
Film jest dość schematycznie poprowadzony i bez większych zwrotów akcji. W rozdziale drugim nie zabrało elementów zabawnych. Jak biegająca półnaga wielka babcia. Jednak nie psuje to widowiska i całej przygody. Wątek miłosny po 27 latach również się pojawia. Jednak w tym wydaniu nic szczególnego nie wnosi do filmu.

Jest wiele retrospekcji z młodszymi odpowiednikami, więc nie zalecam oglądania drugiej części bez zaznajomienia się z pierwszą. Zabieg retrospekcji jest akurat umiejętnie wpleciony w całą fabułę. Przez co dodaje jej smaku i nadaję większej głębi z psychologicznego punktu widzenia.

Rozdział 2 to film równy i dobry jednak nie wyróżnia się po raz kolejny niczym szczególnym. Mimo że dojrzał i jest wersją dla starszego widza to nadal daleko mu do dobrego mistycznego horroru.

Na spokojnie w zaciszu domowym można skonsumować ten film wraz z popcornem.

To Rozdział 2 – Zwiastun PL