Przejdź do treści głównej

Tag: Dramat

48

Bohemian Rhapsody – Historia zespołu Queen oraz Freddiego Mercurego

Bohemian Rhapsody – historia rockowego zespołu Queen, która skupią się w dużej mierze na głównym wokaliście Freddiem Mercurym. Możesz nie wiedzieć, kto to był Freedie Mercury, ale zapewne znasz trzy, a nawet cztery ich przeboje nie wiedząc, że to Queen. Tytułowy “Bohemian Rhapsody ” ,  “We Will Rock You” i najpopularniejsza piosenka “We Are the Champions” , a może nawet “Under Pressure”.

Wybierając się na seans moje wymagania były na bardzo niskim poziomie, poszedłem zobaczyć zaciekawiony historią zespołu Queen, której tak naprawdę nigdy fanem nie byłem. To nie moje klimaty, ale do dziś pamiętam jak kolegą z naprzeciwka miał wszystkie ich kasety! Wracając do tematu filmu główną rolę Freediego Mercurego gra tutaj Remi Malek. Jedno co ciśnie mi się na usta to po prostu rzetelna robota!

Zespół Queen to oczywiście nie sam Freedie, a również Brian May (Gwilym Lee), Roger Taylor (Ben Hardy), John Deacon (Joseph Mazzello) i tutaj nie mogę powiedzieć złego słowa podobali mi się panowie w swoich kreacjach aktorskich. Nie znając historii zachowań panów z kapeli to aktorsko widziałem duże zaangażownie i serca w to, co było podane na ekranie.

Historia Freediego zagubionego chłopaka, który odnajduje się na scenie muzycznej. To ten moment, gdzie jego marzenia stają się faktem, a on sam wyznacza kurs zespołu Queen.  Jego pomysłowość muzyczna naprawdę może imponować nie tylko na ekranie ale i po za nim. Co zresztą doceniły miliony fanów na całym świecie. W dwu godzinnym seansie udało się zawrzeć esencje, pasje oraz fenom zespołu Queen.

Cały film to podróż, gdzie doświadczamy narodzin zespołu Queen oraz Freddiego. Jest to wszystko zgrabnie zebrane i opieczętowane w poprawne politycznie opakowanie. Jest kilka ciekawostek dla takich osób, które mniej znają postać Mercurego, a kojarzą go tylko z  bujnego życia seksualnego i wiecznych imprez. Tego za dużo tutaj nie znajdziemy, a więc nie polecam się nastawiać na orgie gejowskie i wieczne ćpanie. Oczywiście jest pokazane życie seksualne Freddiego, ale ono nie przytłacza aż tak bardzo widza. Bardzo ważnym element życia gwiazdy była jego dozgonna przyjaciółka Mery Austin grana przez Lucy Boynton. Świetnie razem z Malikiem prezentowali się na ekranie.

Nie mu tutaj też szybkich zwrotów akcji to film gdzie decyzja podjęta w punkcie A doprowadzana nas do punktu B. Szybkie tempo sprawia, że rzeczy dzieją się na ekranie bardzo szybko i czasem brakuje takiego przysłowiowego zwolnienia tempa. Szczególnie w tych mrocznych chwilach głównej gwiazdy zespołu Queen, gdzie Paul (Allen Leech) przejmuje całkowicie kontrole nad życiem Freediego.

Największą rolę w tym filmie odgrywa fenomenalna muzyka, a słuchana w kinie potęguje całe doświadczenia. Bardzo przyjemne doznanie widząc jak te utwory powstawały, a potem mieć możliwość ich wysłuchania. Kina mają to do siebie, że posiadają dobre nagłośnienie, a więc naprawdę warto posłuchać muzyki i doznać tych wrażeń na dużym ekranie.

Małe minusy to czasem słychać postsynchrony głosu Queena oraz drugi minusik to, że cała historia została dość bardzo zaadoptowana na potrzeby filmu. Zdecydowanie w filmie zabrakło czasu na rozwinięcie postaci takich jak Paul czy późniejszy partner Freddiego  Jim Hutton (Aaron McCusker).

Bardzo ciekawa historia zespołu rockowego Queen, która będzie potrafia wzruszyć nie jednego widza! Po Bohemian Rhapsody  możesz  spodziewać się dobrej gatunkowo muzyki wręcz koktajlu gatunków muzycznych. Poznasz przyjaciół nie tylko na dobre i na złe, zobaczysz jak spełniają się marzenia. Doświadczysz również tych złych chwil jak depresja czy samotność. One nie były obce gwieździe zespołu Queen, a zostały podkreślone w filmie dość intensywnie.

Polecam warto obejrzeć takiego świetnego aktora jak Malik w roli Freediego Mercurego. Muzyka to kolejny powód, aby wybrać się do kina. Film Bohemian Rhapsody to swoisty hołd dla muzyka, jakim był Freddie Mercury. Musisz to zobaczyć!

Homecoming – Serial z Julia Roberts

Amazon video prime wyprodukował bardzo ciekawy serial Homecoming. Jest on ciekawy nie tylko pod względem fabularnym, ale również kilkoma innymi aspektami. Do tego tytułu przyciągną Cię zapewne dwa nazwiska. Pierwsze to Julia Roberts, a drugie może trochę mniej znane Sam Esmail. Jako że dorobku aktorskiego Juli Roberts nie trzeba przedstawiać. To w przypadku reżysera Sama Esmail należy wspomnieć, że jest on odpowiedzialny za serial Mr. Robot.

Homecoming to połączenie dramatu psychologicznego z thrillerem, gdzie główną rolę odgrywa wspomniana przeze mnie wyżej Julia Roberts. Julia wciela się w psychoterapeutkę Heidi Bergman, która to zajmuję się leczeniem PSD, czyli stresu pourazowego. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ta terapia nie była czymś innowacyjnym. Heidi opiekuje się grupą żołnierzy, którzy przeszli ciężkie chwile na froncie. Ci  żołnierze są kierowani do specjalnego ośrodka nadzorowanego przez Heidi i tam poddawani terapii.

Psychoterapeutka to ciepła i miła postać jednak ma niewielkie doświadczenie w zawodzie plus niezbyt udane życie miłosne. To sprawia, że to idealna kandydatka, aby można było nią sterować. Co doskonale wykorzystuje człowiek odpowiedzialny za całą eksperymentalną terapie. A tym człowiekiem jest Colin (Bobby Cannavale) , który to nieustannie sprawdza i kontroluje postępy prac. Zapatrzony w siebie pragnie tylko awansu oraz osiągnięcia celu.

Heidi odkrywa podczas jednej z sesji, ze swoim bliższym pacjentem, że eksperymentalna terapia nie tylko działa, ale również zmienia osobowość pacjentów. Moralne wyrzuty sumienia, a nawet wstyd, że zamiast pomagać to krzywdziła swoich pacjentów. Psychoterapeutka posuwa się do zażycia tego samego medykamentu co leczona grupa żołnierzy. Konsekwencje tego nie będą dla niej miłe w ostatecznym rozrachunku.

Wszystko zastałoby zakopane pod dywan, gdyby nie anonimowa skarga do Departamentu Obrony. Agent Thomas Carrasco (Shea Whigham) zaczyna przyglądać się sprawię i dostrzega dużo niespójności w zeznaniach Heidi. Tym samym zaczyna drążyć temat głębiej, aby dowieść prawy czy żołnierz Walter Cruz (Stephan James) był przetrzymywany w ośrodku bez jego zgody.

Homecoming to serial pokazujący fabułę dwutorowo, gdzie miesza się obraz teraźniejszy z retrospekcjami. Retrospekcje natomiast są wyróżnione całkiem innym kadrem i przed każdą z nich jest specyficzny dźwięk.  Ciasne ujęcia dodają więcej intymności i pozwalają wydobyć z postaci więcej emocjonalnej ekspresji. Serial składa się z dziesięciu epizodów jednak nie są one standardowe, ponieważ długość trwania pojedynczego epizodu to między 25 minut, a 30 minut.

Serial jest osadzony w teraźniejszych czasach jednak ujęcia i montaż wzbudza u nas poczucie oglądania serialu z minionej epoki. Bardzo ciekawe połączenie i dość nowatorskie. Postaci w Homecoming mamy niewiele, ale trzeba przyznać, że są rozbudowane i bardzo zaangażowane w budowanie całej atmosfery panującej w serialu. Z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jest to serial, który się wyróżnił w tym roku na tle pozostałych. Aby obejrzeć cały serial możesz spokojnie zarezerwować jedno lub dwa popołudnia. Pierwszy sezon to pięciogodzinna przygoda z  Heidi Bergman pacjentem Wolterem i agentem Carrasco.

Drugi sezon został już zapowiedziany będzimy go obejrzeć w 2019 roku na platformie Amazon Prime Video.

Pierwszy człowiek – Historia Neila Armstronga

Pierwszy człowiek opowiada nam historię przebytą przez Neila Armstronga, aby postawić pierwsze kroki na księżycu. Ja jestem za młody, aby pamiętać całe to zdarzenie, którym emocjonowały się miliony osób na całym globie. Zapewne każdy kojarzy te słowa, które zostały wypowiedziane przez pierwszego człowieka na Księżycu “To jest mały krok człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Czytaj dalej

Kler – czuje się oszukany!

Nie mogę zrozumieć skąd ten zachwyt nad najnowszym filmem Pana Smarzowskiego, niema w tym filmie nic co zwykły katolik czy też niewierzący nie wiedział. Uwypuklenie kilku spraw dość oczywistych i codziennych problemów, z jakimi wzmaga się kościół czy jego przedstawiciele. Kler nie jest filmem komediowym, ani też dramatem chyba najbliżej mu do obyczajówki.

Czytaj dalej

Siedem Dni – Inspirowany prawdziwymi. Wart uwagi

Siedem dni to historia inspirowana prawdziwymi wydarzenia, które wydarzyły się w roku 1976. W tym czasie doszło do porwania samolotu linii Air France, gdzie wzięto całą załogę i pasażerów za zakładników. Patrzymy na wydarzenia z perspektywy porywaczy oraz władz Izraela, które nie negocjują z terrorystami.

Czytaj dalej

22 LIPCA – Historia zamachu w Norwegii

To nie jest film o pięknych widokach Norweskiej ziemi zrealizowany w Hollywoodzki sposób, a surowy obraz który skupią się na zamachu z 22 lipca 2011. Gdzie Anders Behring Breivik podkłada najpierw bombę pod budynek ministerstwa w Oslo, a później pędzi na wyspę Utøya, aby dokończyć swoje dzieło.

Czytaj dalej

Traffik – historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami

Traffik to film z jednej strony lekko wstrząsający, a z drugiej zbyt pobłażliwy dla widza. Porusza temat bardzo ważny jednak nie zagłębia się totalnie w ciemne mroczne otchłanie tematu i nie wyciąga całej esencji z historii.

Film opowiada o parze Brea (Paula Patton)i Johnie (Omar Epps), Brea to dziennikarka, która chce opisywać wielkie historie dla gazety. Natomiast John to mechanik, który restauruje i buduje mussle cary. Relacja pary ewoluuje i John ma w planach zaręczyny. W ich życiu znajduje się przyjacielska para Malia (Roselyn Sanchez) i Darren (Laz Alonso). Darren jest managerem młodych sportowców i średnio mu w tym biznesie idzie. Jednak jako dobry przyjaciel Johna proponuje mu, aby zabrał Brea na romantyczny wypad do firmowego domku celem niespodzianki i zaręczyn.

Para wybiera się do domku i tutaj zaczyna się splot wydarzeń, który odmieni ich życie na zawsze. Brea spotyka na stacji benzynowej w toalecie kobietę, która bardzo enigmatycznie się zachowuje co nie daje jej spokoju. John natomiast na tej samej stacji ma przygodę dość niemiła z motocyklistami przy świeżo odnowionym wozie. Na całe szczęście, gdy sytuacja robi się gorąca w porę wkracza Pani szeryf (Missi Pyle), która opanowuje sytuacje. Brea i John udają się w dalszą drogę jednak to nie koniec ich kłopotów, ponieważ jeden z motocyklistów ich śledzi i dochodzi do groźnych sytuacji na drodze. John pozbywa się motocyklisty zmuszając go do zjechania z drogi i na ten moment sytuacja wyda się opanowana. Jednak to nie koniec przygód pary, gdyż Brea odkrywa w swojej torebce podrzucony satelitarny telefon, do którego nie powinna zaglądać. Jednak prawdopodobieństwo zrobienia dużego materiału z historii, jaką znalazła w telefonie wygrywa co będzie naszą bohaterkę bardzo dużo kosztować.

Traffik w swoim scenariuszu jest ciut zbyt banalny, a akcja dzieje się bardzo skokowo gdzie widz ma wrażenie jazdy na fali. Na grę aktorską nie ma co narzekać jednak dużym klimatem film niestety nie grzeszy. Mamy kilka zwrotów akcji co stanowczo sprawia, że film ogląda się ciekawiej. Temat handlu kobietami zawarty w filmie zasługuje z całą pewnością na znaczne szersze omówienie niż taki pojedynczy epizod, który został przedstawiony. To dość ciekawe jak splot wydarzeń oraz przypadku sprawia, że odpowiednia osoba znajduje się w odpowiednim momencie. Historia warta uwagi widza ze względu na to, że problem jest globalny. A przez to, że sam proceder jest bardzo dochodowy nie tak łatwo z nim walczyć co pokazuje sam Traffik. Szkoda, że fabuła nie poszła bardziej w ciemną stronę i nie pokazała więcej od strony handlarzy, a skupiła się tylko poniekąd na życiu dziennikarki.

KISS ME FIRST – niszowy serial od NETFLIX

Kiss Me First to serial, który kroczy tymi samymi ścieżkami co polski nagradzany film “Sala Samobójców”. Zarówno film, jak i serial budzi skrajne opinie, jedni uważają, że jest super, a inni totalny nie wypał.  Jeśli chodzi o film moje zdanie jest takie, że był bardzo dobry. Więc jeśli film Ci się podobał to i spodoba Ci się nowy serial “Kiss Me First”.

Serial z całą pewnością jest serialem niszowym i nie wszystkim przypadnie do gustu, ponieważ porusza problemy dość istotne dla pojedynczej jednostki ludzkiej. Obsada serialu to głównie młode osoby i mało znane postacie, a przynajmniej mnie osobiście bliżej nieznane.

Kiss Me first to serial o młodych ludziach z problemami w swoim życiu jak głębokie depresje czy traumatyczne przeżycia, a jedyna ucieczka, jaką widzą to świat wirtualnej rzeczywistości Azany. Azana to wirtualna planeta, na której możesz się wyżyć i powalczyć z innymi. Jednak ten świat skrywa swoje tajemnicze miejsce, gdzie nie wszyscy mają dostęp, a tylko wybrani.

Leila to główna postać, która odnajduję się w nowej sytuacji po stracie matki. Zaczyna nowe życie, które zmuszą ja do znalezienia pracy oraz wynajęcia pokoju tak, aby starczyło jej na przeżycie. W wynajętym pokoju zamieszkuje Jonty młody śmieszny chłopak, który chce zostać aktorem. Mimo woli zarówna Leila jak i Jonty nawiązują swoistą nic porozumienia. Leila często odwiedza świat Azany i tam stara się uciec od przygnębiającej rzeczywistości oraz samotności.
Tym sposobem nasza główna bohaterka Leila aka Shadowfax napotyka Tess aka Mania, która ta pokazuję Leili, że istnieje coś więcej w tym wirtualnym świecie. Odizolowany piękny świat kreowany przez bardzo tajemniczego użytkownika Adriana, a bowiem on ma władzę nad tą cząstką świata. Leila i Tess zaprzyjaźniają się w realnym świecie i doskonale się dogadują. Leila spokojna po stracie matki próbuje jakoś przetrwać, a Tess z problemami psychologicznymi ucieka w dragi i imprezy. Obie są skrajnymi przeciwieństwami, a jednak potrafią na siebie doskonale terapeutycznie oddziaływać. Tess to nie jedyna postać, którą spotyka się w czerwonej pigułce. Pozostali uczestniczy tajemniczego świata to rozgadana Tippi, Denier młody nieśmiały chłopiec, nierozłączna para Jocasta i Force oraz przygnębiony Calummy jak i aspirujący na mentora Adrian.

Jednak ten świat ma swoje tajemnice i krótko po dołączeniu Shadowfax dochodzi o tajemniczego samobójstwa Calummiego, którego to przez przypadek jest światkiem Leila. Nasza główna bohaterka zaczyna szybko dostrzegać jaki zły pływ na uczestników ma Adrian. Leila na własną rękę próbuje rozwiązać zagadkę jednak nie przyje jej to łatwo ponieważ w między czasie Tess znika bez śladu. Adrian jako główna antagonistyczna postać nie da łatwo za wygraną i zrobi wszystko, aby dalej wdrażać swój plan. Tym sposobem ścieżki Leili i Adriana będą się często przeplatać, jednak to on będzie wyznaczał kierunek i dyktował warunki gry.

Wracając do postaci, które są różnorodne i każda z nich reprezentuję inne spojrzenie na świat poprzez swoje problemy. To właśnie sprawia, że są one ciekawe i chętnie dowiadujemy się o i przeżyciach oraz przeszłości. Z całą pewnością efekty specjalne czy urządzenia używane do VR są tutaj drugorzędne i ten aspekt nie jest zbyt porywający.

W serialu mamy powiązania kulturowe jak “czerwona pigułka” z matrixa czy świat Azany, wzorujący się na Player One, aczkolwiek mam wątpliwości, aby był bezpośrednio inspiracją z racji zbieżnego wydania zarówno filmu, jak i serialu.  Kiss Me First to sześcioodcinkowy serial, który posiada nawet zgrabne zakończenie jednak zostawia sobie furtkę do następnego sezonu. Z całą odpowiedzialnością mogę napisać, że serial jest wart uwagi jeśli kręcą Cię psychologiczne wątki. Natomiast jeśli Cię nie zainteresuje po pierwszym odcinku odpuść sobie bo będziesz się męczył.