Przejdź do treści głównej

Dexter Sezon 9 New Blood (Sezon 1)

Dexter Morgan – tę postać każdy wielbiciel seriali kryminalistycznych, lub o seryjnych mordercach, doskonale kojarzy. Samo wypowiadanie w głowie imienia Dexter nasuwa skojarzenia i specyficzny głos Micheala C. Halla, który na nowo wciela się, w dziewiątym sezonie, w Dextera. Dexter New Blood startuje jako pierwszy sezon i oto w ten sposób zgrabnie odcięto się od poprzedniej serii. Mamy więc dziewiąty sezon startujący pod nową nazwą, z nową obsadą i oznaczony jako sezon pierwszy.

Nowy sezon jest tak dobry jak wygodny fotel, gdzie doskonale wiesz, że dostajesz to, na co czekałeś tyle lat! Nowa krew sprowadza się w zasadzie do dwóch wątków. Nowego seryjnego mordercy i Harrisona, dziecka Dextera. Odpowiadając na pytanie, czy są one na tyle ciekawe, aby ponownie wzbudzić miłość do serialu? Tak i nie.

Na TAK jest wątek z seryjnym mordercą, który naprawdę jest ciekawie zrealizowany i wciąga. Bo nie ma nic fajniejszego niż podchody dwóch seryjnych morderców.

Na NIE jest wątek z synem Harrisonem. Jest to totalnie, według mnie, niedobrany aktor do tej roli. Albo została ta postać kiepsko napisana. W rolę Harrisona wciela się Jack Alcott, który jest mega irytujący na ekranie. Sposób jego gry i próby przekazywania emocji totalnie do mnie nie trafiały.

New Blood to również małe powroty – Deb (Jennifer Carpenter), siostry Dextera, czy Angela Batisty (David Zayas). Batista ma występy epizodyczne. Natomiast Deb pojawia się znacznie częściej.

Dziesięcioodcinkowy pierwszy sezon w większości wypada bardzo dobrze. Gdyby nie końcówka, poczynając od końca ósmego odcinka. To wówczas zaczyna się lawina zdarzeń, która przeczy zachowaniu Dextera, gdzie na koniec dostajemy bardzo niesmaczny i rozczarowywujący finał. Można odnieść wrażenie, że serial został na siłę skrócony lub zabrakło pomysłów jak wybrnąć z finałowej potyczki.

Wątpię, abyś był zadowolony z finałowego odcinka, mnie totalnie rozczarował zarówno sam wątek Dextera jak i jego irracjonalne zachowanie, które przeczyło całej jego filozofii zabijania.

Pochwalić trzeba natomiast świeżynki, które pojawiły się w pierwszym sezonie, może nie ostatnim. Mowa tu o nowych postaciach: Johnny Sequoyah, Julia Jones, Alano Miller, Clancy Brown i Jamie Chung. Te postacie wprowadzają do serialu świeżość, na którą czekałem z nowym sezonem. I nie zawiodłem się.

Podsumowując, stary dobry znany nam Dexter Morgan wrócił i zaprezentował się tak jakby ostatni sezon Dextera był zaledwie rok temu. A przypomnę, że od ósmego sezonu minęło już okrągłych osiem lat. Czy polecam nowy sezon? Zdecydowanie tak, ponieważ jest to miła podróż do starych dobrych czasów, gdzie czekało się na każdy nowy odcinek seryjnego mordercy, który za dnia pracował jako analityk śladów krwi w Miami Metro Police Department. Oczywiście ocena 7/10 nie bierze się znikąd, bo mamy dziury w fabule, ucięte wątki, jak z Molly, czy wspomniane wyżej zakończenie pierwszego sezonu.

Serial jest dostępny na platformie Hulu.

https://www.youtube.com/watch?v=l9H1uSS_zkk
Dexter New Blood (zwiastun)

Kruk. Szepty, które słychać nocą – amerykańskie podejście

Sześcioodcinkowy serial o siatce pedofilów i problemach psychologicznych osób, które przeszły przez taki koszmar. Serial z podejściem amerykańskim, gdzie nie ma owijania w bawełnę. Polska produkcja, ale czuć tutaj ten powiew serialu zza oceanu. To dobra wiadomość, bo warto się wzorować na dobrych produkcjach, które osiągnęły sukces.

Główny bohater, Kruk (Michał Żurawski), jedzie do Białegostoku, aby zająć się przemytem papierosów. Jednak ma też ukryty cel – zdemaskować siatkę pedofilów. Kruk napotyka niespodziewane kłopoty i w międzyczasie musi zająć się porwaniem niewidomego dziecka – wnuka lokalnego bosa mafii, Zygmunta Morawskiego (Jerzy Schejbal).

Serial oferuje dużo emocji i jeszcze więcej zagadek. Aczkolwiek dwa pierwsze odcinki są najsłabsze ze wszystkich, bowiem akcja toczy się niczym wyścig ślimaków i nie bardzo wiadomo, o co chodzi głównemu bohaterowi. Natomiast kolejne odcinki to już inna liga! Wciągają na maksa i nadają zupełnie inne tempo narracji. Przy okazji zagadka do rozszyfrowania pozostaje tajemnicą do ostatniego odcinka.

Kruk to postać dość kontrowersyjna z dużymi problemami natury psychologicznej. Stara się pomóc swojemu przyjacielowi Sławkowi (Cezary Łukaszewicz), który również, tak jak on, został skrzywdzony w młodości. Chłopców niegdyś łączyła braterska przyjaźń, a teraz staną ramię w ramię, aby pokonać swoje demony przeszłości.

Serial jest rozbudowany o kilka wątków i doskonale się broni zarówno pod względem psychologicznym, jak i kryminalnym. Postacie są rozbudowane i ciekawie sportretowane. Wysiłek w głębsze zróżnicowanie postaci zwyczajnie się opłacił. Każda ważniejsza postać ma swój charakter i cały zestaw cech.

Canal+ naprawdę bez ściemy stanął na wysokości zadania. Oczywiście można by pokierować trochę inaczej głównym wątkiem, ponieważ ostatni odcinek zbyt szybko zdradza antagonistę/ofiarę. Brawa dla Marcina Bosaka – mega rola – aż szkoda, że nie było więcej jego postaci i tego klimatu ostatniego odcinka, który jest brutalny oraz rzeczowy do szpiku kości.

Nie ma idealnych seriali, zawsze można coś znaleźć i się przyczepić. Jak słabsze aktorstwo osób postronnych czy brakującej czasem konsekwencji w porach dnia. To naprawdę małe drobiazgi, które będą przeszkadzać tylko czepialskim.

Zdecydowanie jestem zaskoczony tym serialem, że po pierwsze, wyszedł tak dobrze, po drugie, tematyka ciężka do realizacji i tu został temat dobrze ujęty. Po trzecie psychologia, tutaj również serial nie zawodzi.

W serialu nie zabrakło elementów miejscowego folkloru, seansów spirytystycznych. Ten element dodawał takiego dziwnego uroku. True detective mi się przypominał.

Dziwne, że trafiłem na ten serial przypadkiem i medialnie nie uzyskał większego rozgłosu albo po prostu go przeoczyłem.

Jak zawsze przypominam, że polskie seriale nie są moją ulubioną częścią rozrywki. Przyczyny są dość proste i prozaiczne, ale o tym nie w tej recenzji.

Bardzo chciałbym pochwalić Michała Żurawskiego i Marcina Bosaka, który rozkwitli w tym serialu i pokazali się z jak najlepszej strony. Ogólnie rzecz biorąc, dobór postaci bardzo trafiony i każdy dał z siebie wszystko, aby zadowolić widza na sam koniec.

Jako że już trochę czasu minęło od premiery (2018), więc poszperałem w sieci i znalazłem, iż będzie drugi sezon, mimo iż zakończenie serialu jest dość jasne.

Polecam! Przemęczcie te dwa pierwsze odcinki, a gwarantuję, że reszta serialu wam to wynagrodzi.

Zwiastun – Kruk – Szepty, które słychać nocą

Serial można obejrzeć na platformie Player.pl z wykupionym dostępem do Canal+.

Wireless – 8-minutowy format

Nadzwyczaj interesujący i dzisiejszy serial Wireless.
Akcja całego serialu dziele się praktycznie w samochodzie, gdzie młody student college’u wraca właśnie do kampusu.
Podczas powrotu jest zmuszony jechać drogą objazdową, ponieważ doszło do wypadku. Przemierza góry Kolorado, gdzie wszystko może się wydarzyć.

W rolę studenta – Andy’ego – wciela się Tye Sheridan, który świetnie się wczuł w rolę. Andy jest świeżo po rozstaniu się z dziewczyną. Podczas podróży nie może o niej zapomnieć i cały czas przegląda swój telefon, sprawdzając social media.

To nie jest jedyny problem Andy’ego: strata ojca, utrata dziewczyny, nieradząca sobie w życiu matka. To sprawia, że on sam też zaczyna się w swoim życiu gubić, a jedyną rzeczą, która trzyma go na powierzchni jest telefon i używki.

Serial jest skonstruowany i podzielony na dziesięć odcinków. Jednak wszystkie one mają po około osiem minut. Co jest po części zaletą, bo nie ma dłużyzn, ale jest to też wada, bo nie sposób jest rozwinąć dobrze i dokładnie wątków.

Wątków jednakże w serialu za dużo nie ma, ponieważ wszystko kręci się wokoło Andy’ego i jego życia. Nie bez przyczyny wspomniałem wyżej o konstrukcji serialu i jego podziale. Każdy odcinek to 10 procent baterii.

Zbliżając się do finału serialu, baterii jest coraz mniej, a kłopoty Andy’ego zaczynają się kumulować! Śnieżyca, ziąb i alkohol wcale mu nie pomagają. A gdy zostaje uwięziony w aucie bez dostępu do sieci, zaczyna sobie zdawać sprawę z powagi sytuacji. Jest to kulminacyjny punkt, gdzie bohater zaczyna rozumieć, że alkohol nie jest wyjściem. A jego zachowanie w stosunku do przyjaciół i znajomych było dalekie od ideału. Lekcja surwiwalu właśnie się rozpoczęła.

Serial pokazuje dzisiejszy problem uzależnienia nie tylko używkami, ale i od technologii. Stara się pokazać typowe myślenie nastolatków, gdzie odpowiedzialność za siebie jest gdzieś daleko z tyłu głowy. A poleganie na samej technologii czasem nie wystarcza.

Wireless nie jest serialem bez wad. Relacje międzyludzkie przez czas trwania odcinków wydają się spłycone i pozbawione emocji. Sam Andy czasem zachowuje się irracjonalnie i głupkowato.

Ponieważ serial jest krótki i ogląda się go dobrze za jednym razem, mimo małych swoich ułomności, mogę Ci go polecić. Głównym argumentem jest tutaj psychologia tego serialu i inny niż zazwyczaj format.

https://www.youtube.com/watch?v=Ule-CRT6ENo
Wireless – zwiastun

Mesjasz – nowy prorok nadchodzi. Recenzja 1 sezonu

Mesjasz zadebiutował na platformie netlix w styczniu tego roku (2020). Jest to serial z elementami religijnymi i socjo-politycznymi. Opowiada on o nowym Mesjaszu, który zjawia się na ziemi i zapowiada koniec dotychczasowej historii.

Trzeba przyznać, że jest to bardzo ciekawe podejście do tematu w teraźniejszym świecie. Serial stara się ukazać jak zareagowałyby agencje takie jak CIA, FBI czy służby izraelskie na pojawienie się takiego człowieka jak nawy Mesjasz.

Mesjasz (Mehdi Dehbi) a w zasadzie Al-Masih w pierwszym sezonie jest zagadkową postacią i tylko dzięki zaciętości i uparciu Evy powoli dowiadujemy się czy owa postać to nie czasem hop sztapler. Eva (Michelle Monaghan) to agentka CIA, która monitoruje zachowania i nastroje w państwach islamskich. Ma ona też swój wątek w serialu dość osobisty i możemy poznać ją bliżej dzięki czemu staję się postacią autentyczną.

Al-Masih zyskuje rozgłos gdy zatrzymał ISIS i prowadzi sporą grupę uchodźców do ziemi świętej. Jednak cała podróż kończy się zatrzymaniem na granicy Izeala. To tutaj zostaje pierwszy zaraz zatrzymany przez służby i zaczyna być niewygodną osobą dla dzisiejszego świata. Zarządzonego przez służby specjalne i pojedyncze jednostki. Jest traktowany jako zło i zagrożenie bowiem na za sobą znaczną część ludzi.

Na tym etapie serial przedstawia nam dwie dodatkowe postacie agenta izraelskiego wywiadu Avrima (Tomer Sisley) oraz młodego Samira (Farès Landoulsi). Obie te postacie będzie łączyć jeden wątek, aby po chwili każda z nich mogła rozwijać swoją ścieżkę w serialu. Z tych dwóch postaci na pewno Avrim zasługuję na większą uwagę ze względu na jego bardzo mroczną przeszłość. I dość ciekawy wątek w ostatnim odcinku, który będzie ściśle związany z Mesjaszem. Po takim cliffhagerze chciałoby się tylko obejrzeć kolejny odcinek, ale ten dopiero nastąpi w kolejnym sezonie.

Wracając do kolejnego wątku dużo czasu w serialu dostaje rodzina teksańskiego pastora Felixa (John Ortiz) ich historia zdaje się być wypełniaczem całej fabuły. Gdy Mesjasz ratuje córkę pastora od tornada, a sam pastor na nowo zaczyna wierzyć w boga. Po raz kolejny okazuje się, że Mesjasz potrafi zjednywać sobie ludzi i tym razem poprzez media społecznościowe oraz córkę Rebbece (Stefania LaVie Owen) staje się coraz to mocniejszą politycznie postacią.

Tytułowy bohater po, mimo że dużo nie mówi i jest owiany tajemnica jest pokazany w dobrym świetle i widz ma ochotę mu wierzyć. Jednak gdzieś tam z tyłu głowy jest wahanie czy, aby na pewno? Al-Masih to taki mistrz dobrze dobranych słów w danym momencie doskonale potrafi lawirować i zostawiać pytania bez odpowiedzi.

Czy Mesjasz to oszust? Być może. Jednak w pierwszym sezonie dostajemy więcej pytań niż odpowiedzi i to sprawia, że ogląda się to widowisko dość dobrze. Dostajemy pewien przekrój religijny, gdzie powielany jest schemat, że islam to ta zła religia, a chrześcijanizm to ta dobra. W pierwszym sezonie mamy do czynienia z przekrojem religijnym islamskim, a nawet zahaczamy o ekstremistów.

W całej okazałości jest to pozycja godna uwagi, ponieważ nie są to tematy powszechne w serialach. Więc Mesjasz jest dobrą odskocznią od innych popularnych serialowych gatunków. Czekam na drugi sezon i liczę, że akcja potoczy się w niespodziewanym kierunku, a serial mnie jeszcze niejednym zaskoczy.

Aktualizacja:

Serial został skasowany, a więc historia kończy się na pierwszym sezonie.

Mesjasz – Napisy PL

The Mandalorian – Recenzja pierwszego sezonu

Pierwszy sezon Mandaloriana wypada nadzwyczaj dobrze. Trzeba nadmienić również, że to pierwszy aktorski serial w uniwersum Gwiezdnych Wojen. Można zadać tylko pytanie czemu tak późno?

Serial skupia się na losach samotnego, mandaloriańskiego wojownika, a jego akcja rozgrywa się pomiędzy wydarzeniami z Powrotu Jedi, a Przebudzeniem Mocy. Więc nici z JEDI bo ich obecnie nie ma w tym czasie. Jak wiemy Luck się ukrywa, a Rey jeszcze nie wiem, że ma moc.

Mando jest wojownikiem, a zarazem łowca głów i dorabia sobie polując na różnych zbirów galaktycznych. Gildia zleca mu odnalezienie pięćdziesięcioletniej osoby, która należy przekazać klientowi. Po ataku na placówkę gdzie osoba ma być przetrzymywana pięćdziesięcioletnia osoba okazuje się tak naprawdę dzieckiem. Dziecko pochodzi z tego samego gatunku co mistrz Yoda. Serial nie wyjaśnia pochodzenia “baby Yoda”. Zostało to pozostawione na drugi sezon.

Gdy Mando stwierdza, że zrobił błąd oddając dziecko klientowi wraca i odbija dzieciaka przez co sprawdza na siebie niemałe kłopoty.

Cały pierwszy sezon tak naprawdę historia Mando i baby Yoda. Serial jest bardzo klimatyczny i ma coś ze starszych wersji Gwiezdnych wojen, jak i najnowszej trylogii. Fabularne nie jest czymś nadzwyczajnym po prostu historia wojownika, który ocalił dziecko przed siłami zła. Baby Yoda nie raz okazuje się przydatny, ale czy będzie dobrą wersją, czy złą wersją YODY nikt jeszcze nie jest wstanie określić.

Aktorsko serial utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie, mimo iż za wiele postaci nie ujrzymy. Pedro Pascal wcielający się w postać Mando radzi sobie nadzwyczajnie dobrze z tą postacią. Carl Weathers jako szef gildii nadaje klimat GW. Gina Carano jako Cara od trzeciego odcinka wnosi powiew rebelii, która notabene ukrywa się przed łowcami głów. W serialu pojawia się Moff Gideon grany przez Giancarlo Esposito bardzo charyzmatyczna postać, która na pewno jeszcze zobaczymy w drugim sezonie.

The Mandalorian w swojej prostocie oferuje dużo fanom Gwiezdnych Wojen. Zaskakuje również forma, ponieważ serial zazwyczaj nie trwa dłużej niż 30 min. Więc nie ma dużo czasu na opowiadanie historii. Dzięki temu zabiegowi nie ma przegadanych rozwlekłych kwestii. Oglądając serial tydzień po tygodniu czuć było pewien niedosyt, a zarazem zaspokojenie ciekawości. Minusem dla mnie jest tempo rozgrywanej fabuły przynajmniej w pierwszych odcinkach. Nie dość, że odcinki krótkie to i fabuła niezbyt posuwała się do przodu.

Serial może oglądać każda osoba, ponieważ nie ma fabularnych powiązań z trylogiami Gwiezdnych Wojen. Więc czy oglądałeś filmy, czy nie na serial możesz się skusić. Mam nadziej, że drugi sezon przyniesie nam rozwiązanie skąd pochodzi baby Yoda i jakie plany ma wobec niego Gideon. Miłym akcentem byłby też powiązania z nową trylogią filmową.

Serial wart uwagi dla fana gwiezdnych wojen i nie tylko. Polecam i chętnie obejrzę dalsze przygody Mando i Baby Yoda.
Ps. Disnay+ po, mimo że jeszcze niedostępny w naszym kraju oferuje polskie napisy na platformie.

Another Life niegodne SF Netlixa – recenzja

Gdy na Ziemi ląduje artefakt obcych, Niko Breckinridge staje na czele międzygwiezdnej misji, aby znaleźć miejsce jego pochodzenia i nawiązać kontakt z inną cywilizacją. Tak oto prezentuje się opis nowego widowiska science fiction od netflixa. Na popierze i po pierwszym odcinku wygląda to nawet zachęcająco. Im dalej widz wchodzi w fabułę, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że z tego nic dobrego nie będzie.

Serial firmuje swoją osobą Katee Sackhoff grająca główną bohaterkę, Niko. A kto pamięta Katee z Battlestar Galactica! To był dopiero serial, który potrafił budować napięcie i świetnie kreować bohaterów.

W Another Life akcja toczy się w tempie kosmicznego żółwia. Każdy odcinek to historia zmierzania donikąd ot, takie zapychacze. Spokojnie większość odcinków można pominąć, a skupić się na pierwszym i trzech ostatnich, aby ogarnąć całą fabułę.

Mnie osobiście Katee Sackhoff zawiodła: brakowało mi w jej grze aktorskiej dawnej charyzmy. Może to wina słabego scenariusza, a może i budżetu. Jeśli mowa o budżecie, to widać jego braki poprzez CGI. Efekty elektryczne po przelocie statku wyglądały jak z ubiegłej epoki. Kręcąc science fiction trzeba o ten element zadbać w 100%! Bez efektów serial musi bronić się fabularnie, a tutaj obie rzeczy po prostu słabe.

Jed Jedną z fajniejszych postaci okazał się William, to jest sztuczna inteligencja, i to on przez cały serial się wyróżniał. William (Samuel Anderson, bo to o nim mowa) odwalił kawał dobrej roboty. Jeden z fajniejszych futurystycznych wątków w tym serialu.

Another Life jest dość prostym serialem niewymagającym od widza większego skupienia. Nawet gdy spotykamy obcą formę życia na planecie nie robi ona większego wrażenia. Odniosłem wrażenie, że ten serial zupełnie nie nadawał się na platformę Netflix i do oglądania odcinek po odcinku. Zdecydowanie zabrakło w każdym odcinku ciągnięcia wątku głównego i posuwania się fabuły do przodu. Jeśli wątki poboczne są słabe i mało istotne dla głównej fabuły, to cały serial trafi szlag. Najgorsze jest to w serialach, że często robi się cliffinger na koniec sezonu. Widz cały sezon czeka: Co to za obcy, jak wyglądają, czego chcą? Po co to wszystko? I gdy dochodzi do najistotniejszych scen, to są one skumulowane w ostatnim odcinku i często kończone wspomnianym przeze mnie cliffingerem. W nowym dziecku Neflixa nawet nie dostajemy bliskiego spotkania, a dowiadujemy się od obcej sztucznej inteligencji jakie zamiary ma artefakt.

Tym razem dostaliśmy serial science fiction klasy B w dodatku telewizyjnej. Ocenić go można na poziomie: słaby z przebłyskami na średniego. Nie lubię fuszery w tym gatunku i jestem święcie przekonany, że serial nie dostanie zamówienia na drugi sezon! Więc nigdy nie dowiemy się jak cała historia miała się zakończyć.

Another life – zwiastun NAPISY PL

Ciekawy francuski serial – Modliszka

Francuski ciekawy serial, który powstał w 2017 i został wyprodukowany przez tamtejsza telewizje TF-1. Seryjne morderstwa tajemnie oraz rodzina historia to wszystko kryje się za Modliszką. Le Mante, bo tak brzmi oryginalny tytuł miał już swoją premierę nawet w polskiej telewizji co uszło mojej uwadze, a i dużym echem raczej się nie odbił. Co nie znaczy, że serial jest słabym, a wręcz przeciwnie.

Modliszka w dużej mierze aspiruje dość wysoko w kryminalnych historiach. Często jest wywoływana przy Hannibalu Lecterze i nazywana Hannibalem w spódnicy. Osiem doskonałych zabójstw i jedna wpadka sprawia, że Modliszka trafia za kratki. Jednak serial tylko po części skupia się na sprawie sprzed 20 lat.

Teraźniejsza francuska policja ma problem, ponieważ pojawia się naśladowca słynnej Modliszki. Policja kompletnie sobie nie radzi z nowym przypadkiem i prosi Jeanne Deber o pomoc w polowaniu na naśladowcę. Jeanne zostaje umieszczona w specjalnym budynku pod ochroną dwadzieścia cztery godziny na dobę w specjalnej izolatce na czas trwania śledztwa. Modliszka zgadza się pod jednym warunkiem! Chce, aby sprawę poprowadził detektyw Damienem Carrot.

Największa trudność stanowi pierwszy odcinek, który nie wciąga zbytnio w całą historię. Jednak im dalej, tym lepiej i ciekawiej. Cała historia się rozgałęzia i tworzy dobre napięcie z nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Jednym słowem serial nie raz potrafi dobrze zaskoczyć.

Każde kolejne morderstwo będzie odkrywać przed Tobą nową kartę historii z życia Modliszki. A wybieranie Damiena na prowadzącego śledztwo wcale nie było przypadkowe. Życie Damienia na po tym fakcje bardzo się skomplikuje, a odkryte tajemnice nie będą łatwe do zaakceptowania.

Muzyka w całym serialu plusuje i stwarza bardzo dobry klimat podczas oglądania. Zdjęcia, mimo że czasem surowe również przyczyniają się do swoistego ponurego klimatu kryminalnego.

Pierwszy sezon jest nad wyraz ciekawy, aczkolwiek są pewne elementy psychologiczne, które kują mnie osobiście w oczy. Klasyczny przypadek matka i syn, który nie jest super mocnym element tego serialu. Takie rozegranie nie przypadło mi do gustu. Za to podobała mi się obsada serialu taka ala amerykańska z dużą nutą francuskiego uroku i wybuchowego charakteru.

Wyżej wspomniałem, że to pierwszy sezon jednak jest to zamknięta historia. Na razie nie ma żadnych doniesień, aby miał powstać sezon z numerem dwa.

Le Mante (Modliszka) obecnie jest dostępny na platformie Netflix. Sześć odcinków, które na pewno Cię nie rozczarują. Daj znać czy w piątym odcinku wiedziałeś/aś już kto jest naśladowcą?

Modliszka (La Mante) – zwiastun lektor

NIGHTFLYERS – Serial SF od George R.R. Martin

Uwielbiam gatunek Science Fiction, ponieważ pozwala działać naszej wyobraźni na pełnych obrotach. Czy George R.R. Martin potrafił stworzyć “Grę o Tron w kosmosie”? Czy jest w tym świecie coś co może Cię zainteresować? I tak i nie.

Fabuła wydaje się dość prosta, pakujemy ludzi na statek tytułowy “NIGHTFLYERS” i udajemy się poza granice naszego układu słonecznego na spotkanie z obcą cywilizacją, która sobie to akurat leci około naszego układu słonecznego.

Obca rasa to Volcrynie o których nic kompletnie nie wiemy poza jedną ciekawostką. Posługują się energia fal telepatów i to ona ma być kluczem do ocalenia ziemi, która to powoli zmierza ku samozagładzie. Po drodze oczywiście zdarzy się wiele przygód jedne mniej ciekawe drugie bardziej.

Aby za bardzo nie sprzedawać wam spoilerów, napiszę tajemniczo o wątkach poszczególnych postaci. Wątek Karl D’Branin (Eoin Macken) i jego córki uważam za kompletne nieporozumienie. Zachowanie, jak i gra głównego naukowca budzi moje największe zastrzeżenie. Ciągłe wałkowanie jego przeszłości i zbytnia naiwność psuje w moim odczuciu cały wizerunek o “NIGHTFLYERS”.

Wątek Roya (David Ajala) i jego matki naprawdę ciekawy i miejscami zaskakujący! To się naprawdę udało i to ten wątek w zasadzie mógłby być głównym i też cały serial dobrze by się oglądało. W tym wątku w zasadzie nie ma słabych stron. Aktorsko Loomie (Maya Eshet) , Mel (Jodie Turner-Smith) czy Auggie (Brian F. O’Byrne ) bez najmniejszych zastrzeżeń.

Bardzo mało czasu poświęcono historii telepatów L-1 co trochę kuło fabularnie. Skąd oni się wzięli czy to przez modyfikacje genetyczne czy kolejny etap ewolucji ludzkości. Telepate na statku gra Sam Strike , który wciela są w rolę Thale. Ma to spojrzenie psychopaty, a jego postać jest bardzo wyobcowana. Całe życie spędził w zamknięciu to nie sprzyja kontaktom społecznym. Ewolucja, jak i rozwój jego postaci poszła w dobrym kierunku.

George R.R. Martin trochę flirtuje ze sztuczną inteligencją, jak i zabawami w czasie i przestrzeni jak na science fiction przystało. Próbę rozbudowania postaci uważam za udaną, ale jak wiadomo w jednym elemencie jest dobrze to coś musi kuleć w drugim. Widać oszczędności w efektach specjalnych nie są one poważne, jednak od SF oczekuje się zawsze więcej niż od innych produkcji. Z całą pewnością brakuje w serialu klimatu odkrywania czegoś nowego tego hermetycznego środowiska, jakim jest statek kosmiczny.

Nightflyers bardzo chce aspirować do space opery z mocnymi elementami thrillera, jednak zupełnie mu się to nie udaje. W pierwszej fazie przez trzy może cztery odcinki, dopóki Thale nie zostaje udomowiony. Po tym fakcie i rozwiązaniu zagadki z tajemniczymi wypadkami na statku. To “Nightflyers niema w zasadzie nic wspólnego z thrillerem.

Uważam, że zwykły widz kuszony nazwiskiem George R.R. Martin, będzie pierwszym sezonem rozczarowany. Fan science fiction przymknie oko na niedociągnięcia i brak finałowej prawdziwej konkluzji. Poczeka grzecznie na drugi sezon, gdy zwykły widz zapomni zaraz o całym widowisku i nawet nie pomyśli o drugim sezonie.

Za serial odpowiada znana stacja SyFy w kooperacji z Netflix. Jeśli oczekujesz “Gry o tron” w kosmosie to się totalnie rozczarujesz.
Po rozczarowaniu zawsze możesz wrócić do innego serialu, który na pewno Cię nie zawiedzie. Piszę tutaj na przykład o Zagubieni w kosmosie.

A jak twoje wrażenia po NIGHTFLYERS?

NIGHTFLYERS – Zwiastun PL

The Punisher sezon drugi – recenzja

Druga odsłona Punishera jest takim trochę odgrzanym kotletem z nową surówką. Frank nadal zmaga się z przeszłością i Billym Ruso. Mimo, że dostajemy nową świeżą historie to nadal jest ona mieszana z przeszłością.

Punisher grany przez Franka nie rozwija się utknął ze swoją postacią na pierwszym sezonie i tak też jest w drugim. Goniąca go ciągła przeszłość i moralne wahania doprowadziły w końcu do tego, że Billy powrócił ze zdwojoną siła i spaczonym umysłem.

Wprowadzenie nowej postaci Amy (Giorgia Whigham) dodało świeżości do produkcji i przyciągnęło więcej światła. Z odcinka na odcinek fabuła Amy pchana była do przodu i to mogło się jak najbardziej podobać. Później następuje drastyczny zjazd i trafia nam się jeden prze nudny odcinek z numerkiem pięć. Postać Amy oceniam bardzo dobrze, a w szczególności podobały mi się te jej zagrywki i chęć przypodobania się Frankowi. Można było odnieść wrażenie, że z końcem sezonu traktuje go trochę jak ojca.

Nowy antagonista jest świetny “Duch” (Josh Stewart) ponury twardy ze swoją mroczną przeszłością. John bo tak ma imię za wszelką cenę i z pełnym rozmachem poluje na Amy. Ze swoimi przeciwnikami rozprawie się równie dobrze co Frank Castle. Zestawiając go z Frankiem cieżko powiedziec który uszedłby z życiem, ponieważ oboje to pełnej krwi zabijaki.

Wątek fabularny zdjęć i Amy znacznie bardziej mi się podobał niż kolejna potyczka z szurniętym Billym Ruso. Wątek z Billym oceniam słabo, ponieważ był strasznie naciągany i przedłużony do granic możliwości. Fakt iż został dodany jeszcze do tego wątk miłosny przelał czarę goryczy. Pani psycholog Kristina Dumont (Floriana Lima) była bardzo, ale to bardzo irytującą postacią. Grała bardzo drętwo i bez psychologicznego wyrachowania.

Dużo wątków nie zostało przeze mnie poruszonych, bo jaką miałbyś przyjemność później z oglądania. Dodam tylko, że Karen Page (
Deborah Ann Woll) pojawia się w tym sezonie oraz oczywiście nie zabraknie agentki Madani (Amber Rose Revah).

Koniec końców na całe 13 odcinków trafiły się dwa dość nudne co i tak daje dobry wynik według mnie. Punisher z drugim sezonem ląduje zaraz za Daredevilem, który to jednak nadal przoduje w kooperacji Netflix-Marvel. Jest to jak najbardziej warty obejrzenia serial i przyrzekam Ci, że nie zaznasz nudy.

Uważam, iż ten sezon był ostatnim i więcej Punishera na platformie Netflixa nie użyjmy, jak i reszty seriali. Pamiętajmy, że Luke Cage, Iron Fist oraz Daredevil zostały już skasowane. Pozostała nam już tylko Jessica Jones z trzecim sezonem.

Zwiastun The Punisher Sezon 2 Napisy PL

Czarne Lustro: Bandersnatch – Interaktywny film od Netflix

Nowatorskie podejście do oglądania, czyli interaktywność podczas seansu tego możemy doświadczyć oglądając Czarne Lustro: Bandersnatch. To my sterujemy losem bohatera, a przynajmniej tak nam się wydaje. Jest to dość ciekawe doświadczenie jednak ścieżek wyboru zbyt dużo niema, a całość po dłuższej chwili nuży niż bawi.

Interakcja z filmem

Nowa odsłona czarnego lustra jest w swoim klimacie, ale poprzez swoją interaktywność wymusza na nas pewne wybory, których być może widz nie chce. Ale zacznijmy od początku, ponieważ mamy rok 1984 i pierwszy hype z grami komputerowymi. Stefan (Fionn Whitehead)zafascynowany grami piszę swoją grę na podstawie książki i próbuje przenieść jej wielowątkowość do świata gry. To zadanie go zaczyna przerastać, a po drodze to my będziemy kierować jego mrocznymi wyborami.

Podczas całego sensu będziemy poznawać przeszłość głównego bohatera, która nie jest oczywista na pierwszy rzut oka. Będziemy starali się dotrzeć do sedna sprawy czy rzeczywiście PAC istnieje, a może to tylko wyobraźnia i problemy psychiczne Stefana.

Stefan i Colin

Zdecydowanie są odczuwalne lata 80-te muzyka, wnętrza czy całe otoczenie współgra z klimatem. Skręty, LSD, łomot popielniczką i już wiesz, że to nie jest film dla dzieci.

Bandersnatch zwraca uwagę widza na dość oczywistym problem, czy czasem, aby nasze życie nie jest zbyt bardzo manipulowane. Czy nie jesteśmy marionetkami w grze ludzi dużo potężniejszych od nas. Netflix już nie raz pokazał, że doskonale wie co lubimy oglądać. Proponuje nam rzeczy, które chcemy obejrzeć, a może manipuluje abyśmy oglądali to co chce netflix… Oczywiście do daleko wysunięte wnioski, ale może coś w tym jest.

Stefan programuje gre

Czarne Lustro: Bandersnatch to z pewnością ciekawe rozwiązanie jednak zbyt dużo tam liniowości, aby taki film zrobił WOW przynajmniej na mnie. To jest trochę jak z tą grą Stefana ma potencjał, ale przy którymś wyborze się wysypuje. Tak też dzieje się tutaj wybór śniadania czy też muzyki może być lekkim dodatkiem, ale ciągłe przerywanie w oglądaniu może zniechęcić do podejmowania dalszych decyzji.

Z fajnych rzeczy interakcja widza ze Stefanem to było naprawdę super! Nie przebieranie w słownictwie i nazywanie rzeczy po imieniu. Fajna i ciekawa postać Colina (Will Poulter) od razu przykuł moją uwagę. Typowo czarno lustrowa fabuła, mroczna psychologiczna i o podłożu technologicznym. Czyli to wszystko, za co lubimy serie czarne lustro. Futurystyczne psychologiczne podeście do tematu, mimo że fabuła osadzona jest w latach 80 tych.

Ale to wszystko nie wystarczyło, aby mnie zachwycić. Jeśli naprawdę nie masz czasu na zabawy to ten odcinek nie jest dla Ciebie.
W zasadzie tylko z sentymentu nie przypinam szkoda czasu.
Na razie preferuję stare dobre oglądanie, ale nie skreślam interaktywności, bo to ciekawe podejście do tematu filmów.

https://www.youtube.com/watch?v=XM0xWpBYlNM
Interaktywny Film od Netflix – Czarne Lustro Bandersnatch zwiastun