Przejdź do treści głównej

Tag: science fiction

0

Star Trek Axanar

Star Trek: Axanar – Jednak powstanie!

Dobre wiadomości dla fanów Treków, ponieważ Star Trek: Axanar powstanie! Po boju w sądzie doszło do ugody i właściciele praw autorskich CBS oraz Paramount Studios zgodzili się na nakręcenie dwóch epizodów po piętnaście minut. Lepsze to niż nic.

Pierwotnie miał powstać pełnometrażowy film. Przypominam, że to jest produkcja fanowska, na którą zrzucili się fani. Były dwie zbiórki, które zebrały ponad 1 milion dolarów na produkcje. Jednak przez pozew sądowy wszystko stanęło, a środki zebrane zostały prawie całe pochłonięte przez wynajem magazynów i całej infrastruktury.

Pełnowymiarowy mostek

Cały scenariusz został przepisany na potrzeby dwóch odcinków. W pierwotnej fazie osadzenie filmu miało miejsce w czteroletniej wojnie. Ten element nadal zostanie zachowany. Więc rok w Axanarze będzie 2245. Co się dzieje w tym czasie? I jak to pasuje do osi czasu Star Treka, wszechświata i kanonu?

Enterprise został uruchomiony (2245) Misja Pokoju na Axanar odbyła sie w 2250. Twórcy postanowili użyć wojny Czteroletniej z gier RPG FASA z 1990 roku. Cała fabuła miała toczyć się wokoło ostatniego roku wojny.
Zapewne na potrzeby zmian teraz to wszystko będzie jeszcze bardziej skompresowowane. Więc nie będzie miejsca na dłuższe przerywniki, a całość będzie napakowana wielkimi bitwami w przestrzeni kosmicznej. (Ten fakt jest potwierdzony)

Czy dwa razy po piętnaście minut to dużo? To zależy w zasadzie od obranego kierunku, czasu na tłumaczenie całego zajścia nie będzie. Więc myślę, że zostaniemy rzuceni w końcowy wir wojny.

Zdjęcia ruszają w tym roku. Cztery dni zdjęciowe odbędą się w dwóch lokalizacjach Los Angeles oraz Atlanta.

Kiedy będzie można obejrzeć Star Trek: Axanar ?
Późnym latem lub jesienią.

Wprowadzenie do AXANAR można cały czas oglądać na YouTube.
21 minut, które porwało fanów. Dostępne są napisy po polsku.

Prelude to AXANAR

Jak będą wyglądać walki w kosmosie kilka przykładów poniżej. Podejrzewam że CGI już nie zostanie poprawione i zostanie to z 2014 roku. Ale kto wie.

https://www.youtube.com/watch?v=Xc8T1CC68Hk

Federation Counter Attack
https://www.youtube.com/watch?v=6CdBHR_yAH4

Polecam śledzić kanał na Youtube, a w szczególności te update: https://www.youtube.com/playlist?list=PL-tk1t1bPBlf7XYUGUKzCWW-LXf6hMtWI
Stronę projektu i blog: https://axanarproductions.com/blog/

NIGHTFLYERS – Serial SF od George R.R. Martin

Uwielbiam gatunek Science Fiction, ponieważ pozwala działać naszej wyobraźni na pełnych obrotach. Czy George R.R. Martin potrafił stworzyć “Grę o Tron w kosmosie”? Czy jest w tym świecie coś co może Cię zainteresować? I tak i nie.

Fabuła wydaje się dość prosta, pakujemy ludzi na statek tytułowy “NIGHTFLYERS” i udajemy się poza granice naszego układu słonecznego na spotkanie z obcą cywilizacją, która sobie to akurat leci około naszego układu słonecznego.

Obca rasa to Volcrynie o których nic kompletnie nie wiemy poza jedną ciekawostką. Posługują się energia fal telepatów i to ona ma być kluczem do ocalenia ziemi, która to powoli zmierza ku samozagładzie. Po drodze oczywiście zdarzy się wiele przygód jedne mniej ciekawe drugie bardziej.

Aby za bardzo nie sprzedawać wam spoilerów, napiszę tajemniczo o wątkach poszczególnych postaci. Wątek Karl D’Branin (Eoin Macken) i jego córki uważam za kompletne nieporozumienie. Zachowanie, jak i gra głównego naukowca budzi moje największe zastrzeżenie. Ciągłe wałkowanie jego przeszłości i zbytnia naiwność psuje w moim odczuciu cały wizerunek o “NIGHTFLYERS”.

Wątek Roya (David Ajala) i jego matki naprawdę ciekawy i miejscami zaskakujący! To się naprawdę udało i to ten wątek w zasadzie mógłby być głównym i też cały serial dobrze by się oglądało. W tym wątku w zasadzie nie ma słabych stron. Aktorsko Loomie (Maya Eshet) , Mel (Jodie Turner-Smith) czy Auggie (Brian F. O’Byrne ) bez najmniejszych zastrzeżeń.

Bardzo mało czasu poświęcono historii telepatów L-1 co trochę kuło fabularnie. Skąd oni się wzięli czy to przez modyfikacje genetyczne czy kolejny etap ewolucji ludzkości. Telepate na statku gra Sam Strike , który wciela są w rolę Thale. Ma to spojrzenie psychopaty, a jego postać jest bardzo wyobcowana. Całe życie spędził w zamknięciu to nie sprzyja kontaktom społecznym. Ewolucja, jak i rozwój jego postaci poszła w dobrym kierunku.

George R.R. Martin trochę flirtuje ze sztuczną inteligencją, jak i zabawami w czasie i przestrzeni jak na science fiction przystało. Próbę rozbudowania postaci uważam za udaną, ale jak wiadomo w jednym elemencie jest dobrze to coś musi kuleć w drugim. Widać oszczędności w efektach specjalnych nie są one poważne, jednak od SF oczekuje się zawsze więcej niż od innych produkcji. Z całą pewnością brakuje w serialu klimatu odkrywania czegoś nowego tego hermetycznego środowiska, jakim jest statek kosmiczny.

Nightflyers bardzo chce aspirować do space opery z mocnymi elementami thrillera, jednak zupełnie mu się to nie udaje. W pierwszej fazie przez trzy może cztery odcinki, dopóki Thale nie zostaje udomowiony. Po tym fakcie i rozwiązaniu zagadki z tajemniczymi wypadkami na statku. To “Nightflyers niema w zasadzie nic wspólnego z thrillerem.

Uważam, że zwykły widz kuszony nazwiskiem George R.R. Martin, będzie pierwszym sezonem rozczarowany. Fan science fiction przymknie oko na niedociągnięcia i brak finałowej prawdziwej konkluzji. Poczeka grzecznie na drugi sezon, gdy zwykły widz zapomni zaraz o całym widowisku i nawet nie pomyśli o drugim sezonie.

Za serial odpowiada znana stacja SyFy w kooperacji z Netflix. Jeśli oczekujesz “Gry o tron” w kosmosie to się totalnie rozczarujesz.
Po rozczarowaniu zawsze możesz wrócić do innego serialu, który na pewno Cię nie zawiedzie. Piszę tutaj na przykład o Zagubieni w kosmosie.

A jak twoje wrażenia po NIGHTFLYERS?

NIGHTFLYERS – Zwiastun PL

Glass – Zakończenie trylogii

Cała historia zaczęła się na dawno temu, bo aż w 2000 roku, gdy na ekranach pojawiał się “Unbreakable”. Główna role grał wówczas Bruce Willis wcielając się w Davida Dunn jedynego ocalałego z katastrofy kolejowej. W pierwszej części również mieliśmy już do czynienia z Elijah Price ( Samuel L. Jackson). Niezniszczalny, bo tak brzmi polski tytuł nie zwiastował, że będą następne części. Następnie kazano nam czekać szesnaście lat! Na kontynuacje w postaci fenomenalnego “SPLIT“. Split to thriller psychologiczny z genialnie odegraną rolą przez James McAvoy, który wciela się w ponad 24 postacie. Nie można obejrzeć “Glass” nie widząc przynajmniej “Split” a nawet dla pełnej historii polecam obejrzeć “Unbreakable”.

Jak wypada Glass w mojej ocenie jest gdzieś pomiędzy Split, a Unbreakable ma swoje momenty, ale i również nie wykorzystany potencjał. Nie znajdziemy tutaj niezliczonej ilości superbohaterów ba świat nawet nie wie o ich istnieniu.

Fabuła trzeci części w głównej mierze skupia się na tropieniu postaci, która zabija i poluje na młode kobiety. David wcielający się w strażnika nie mógł odpuścić i tropi złoczyńcę. Wynikają z tego niespodziewane konsekwencje, gdzie obaj trafiają do zakładu dla umysłowo chorych.

Pani doktor Ellie Staple (Sarah Paulson), która to dostała specjalne zadanie. Będzie starała się udowodnić swoją teorię, iż superbohaterowie, jak i siły którymi dysponują są jedynie urojeniem. W tym samym szpitalu trzymany jest również jeszcze jeden człowiek Elijah Price , który trafił do zakładu na długoterminowe leczenie. (Zostanie to wyjaśnione w filmie oraz jest wyjaśnione w pierwszym filmie “Niezniszczalny”).
I oto tak trzy postacie o nadprzyrodzonych umiejętnościach potykają się pod jednym dachem.

Muszę napisać, że jestem trochę rozczarowany rozwojem wydarzeń, ale i rozumiem cały pomysł na trylogie. Jest to film w którym trzeba trochę pogłówkować i nie wszystkie karty są nam podane na stole od razu. Jest kilka zwrotów akcji, które zaskakują w pozytywny sposób i pozostawiają duży niedosyt. Fani Marvela i wielkich pojedynków będą prawdopodobnie rozczarowani filmem. Dlaczego? Ponieważ cała trylogia to ciągły rozwój i przekraczanie nowych granic dla bohaterów. Każdy z bohaterów nie zna do końca swoich możliwości. A umiejętności pokazane w filmie są dużo bardziej przyziemne niż w filmach Marvela czy DC Universe.

Rozczarowaniem jest dla mnie z całą pewnością walką Strażnika z Bestią spodziewałem się czegoś na znacznie innym poziomie. Zgodnie z tym, co obiecywał Mr. Glass! Film jest całym zlepkiem gatunków znajdziemy w nim elementy filmu akcji, dramatu, thrillera psychologicznego i trochę sf. Wszystko jest ubrane w swoje ramy i nic nie wychyla się ponad nie.

Na plus uważam całą obsadę i grę aktorską, a nawet muzykę. Świetnie, że udało się zgromadzić całą obsadę z poprzednich części. Nawet syn Davida Dunn jest grany przez tego samego aktora (Spencer Treat Clark). Jest to dodatkowy atut dla osób, które widziały wszystkie poprzednie filmy. Aktorka ze Split Casey (Anya Taylor-Jo) również się pojawi na ekranie i odegra dość ważną rolę.Kolejny plus to w miksowanie całej komiksologii w fabułę odniesienia do Supermana czy porównania Metropolis do Nowego Jorku. Małe puszczenie oka dla fanów komiksów, a jak cieszy. Dla uważnych polecam przyjrzeć się okładce magazynu, gdzie jest prezentowany nowy budynek w centrum miasta.

Reasumując “Glass” nie jest do końca filmem typowo superbohaterskim, mimo że mamy odczynienia z osobami o zdolnościach wykraczających poza możliwości zwykłego śmiertelnika. Jest w nim dużo psychologi i personalnych odniesień do bohaterów. Cała trylogia jest warta uwagi, ponieważ prezentuje zupełnie inne podejście do superbohaterów.
Do tych, co liczą na scenę po napisach to jej nie ma.
Jeśli chcesz zobaczyć coś innego niż prezentuje Marvel oraz DC Universe to polecam Ci właśnie tę trylogię.
Którą może się doczekać rozbudowanego uniwersum.
Przypinam “wart uwagi”.

https://www.youtube.com/watch?v=i98NPo4RHco
Glass zwiastun PL

SOLIS – Katastrofa w kosmosie

Solis to opowieść o uwiezionym inżynierze w szalupie ratunkowej statku kosmicznego. Cała akcja dzieje się w tym małym zamkniętym pomieszczeniu oraz troszkę na zewnątrz jak już sytuacja tego będzie wymagać.

Troy (Steven Ogg) to główny bohater i to on będzie starał się przeżyć ciężkie chwile, jakie go spotykają. Fabuła jest tutaj banalnie prosta po wybuchu na asteroidzie udaje się ewakuować Troyowi na szalupę ratunkową i cudem ujść z życiem. Będzie musiał się zmierzyć z kilkoma usterkami w szalupie w czym będzie mu pomagać głos zwierzchnika komandor Roberts (Alice Lowe).

Solis – statek ratunkowy

Jeśli liczysz na super efekty specjalne oraz spektakularną akcję ratunkową w kosmosie to się przeliczysz. A nawet jeśli liczysz na dramat pełen napięcia to również się rozczarujesz. Poza kilkoma efektownymi scenami na końcu, ciezko coś znaleźć pozytywnego w tym filmie. Pozytyw to wcześniej wspomniana efektowna scena, gdy statek ratunkowy z wielkim parasolem przykrywa słońce.
Twoja uwaga przez cały film będzie skupiona na nudnch dialogi między Troyem a panią komandor Roberts. Statyczne obrazy od czasu do czasu będą przemieszane z akcją, gdy coś się popsuje w starej szalupie, a Troy będzie zmuszony to naprawić aby przeżyć.

Troy inżynier

A po całym sensie reżyser (Carl Strathie) zamierza Cię dobić faktem, gdyż nie wiadomo czy główny bohater przeżył i został uratowany. Odradzam poświęcanie czasu na to nudne widowisko. Odradzam nawet wiernym fanom science fiction.
Przypinam “szkoda czasu”, a tytuł recenzji odwzorowuje to, co widzimy na ekranie, czyli “Katastrofę”.

SOLIS – Zwiastun

Replicas – SF z Keanu Reeves

Nowe science fiction z Keanu Reeves w końcu ujrzało światło dzienne i jest totalnym przeciętniakiem. Powielane schematy bez większych zaskoczeń fabularnych.

Naukowiec Will Foster (Keanu Reeves) próbuje przenieść ludzką świadomość do syntetycznego mózgu połączonego z maszyną. W międzyczasie dochodzi do tragicznego wypadku, gdzie ginie jego cała rodzina. Will niemogący się pogodzić z utratą rodziny stara się ich uratować wykorzystując nowatorską technologie, której sam jest autorem.

Nie trudno się domyślić jak cała fabuła toczy się dalej. Nie znajdziemy w tej histori nic szczególnego co pozwoliłoby ten film wyróżnić na tle innych science fiction. Aktorsko jest przyzwoicie jak na standardy hollywoodzkie, Jedyną postacią, którą coś pokazuje więcej na ekranie jest odtwórca głównej roli Keanu Reeves. A w końcowej fazie widać drobne przebłyski żony Mony, ale to za mała rola, aby mogła coś więcej z siebie wykrzesać Alice Eve.

Cały film skupia się wokoło naukowca Willa i jego rodziny, niema tutaj swoistego wprowadzania tylko od razu jesteśmy wrzuceni na pewien etap rozwoju technologi, jak i życia Willa. Przez co fabuła zostaje spłycona, a relacje rodzinne są tylko na papierku, gdzie widz otrzymuje informacje to jest córka Sopia (Emily Alyn Lind) to jest syn Matt (Emjay Anthony) i najmłodsza córka Zoe (Aria Lyric Leabu), a tam sobie siedzi żona Mona.

Fabuła jest tak prosta, że przedszkolak po piętnastu minutach rozpracowałby jak się film zakończy. Oglądanie nie sprawia wielkiej przyjemności, jeśli widz jest w stanie przewidzieć 99% filmu oraz jego zakończenie. Nawet zła postać Jones (John Ortiz) nie wiele pokazuje na ekranie, a jej postępowanie jest nadwyraz przewidywalne.

Efekty specjalne w zasadzie ograniczają się do projekcji hologramu z hełmu ala raport mniejszości oraz animacji robota, która jest niskiego lotu.

Jeśli mam być szczery to zostaw go sobie na czarną godzinę. Zwracam się tutaj do fanów lubiących gatunek science fiction, a cała reszta kinomanów niech zapomni o takiej produkcji jak Replicas.
Przypinam “Szkoda czasu!”

Bumblebee – Jak dobrze się to oglądało!

To jest historia początku przyjaźni między młodą dziewczyna Charlie, a robotem B-127. Jest to tak odmienny film od poprzednich transformersów, że aż trudno w to uwierzyć. A uwierzyć w jedno, że można było ten film nakręcić tak dobrze!

Charlie (Hailee Steinfeld), odkrywa na złomowisku niepozornego garbusa, którego zapragnie mięć na własność w dniu swoich 18 urodzin. Ten niepozorny garbus to zdezelowany B-127 lekko rdzewiejący i oczekujący na aktywacje. I oto tak zawiązuje się wież między samochodem, a Charlie. Która przechodzi ciężki okres w swoim życiu po stracie ukochanego ojca.

Bumblebee to historia upadku Cybertronu oraz pojawienia się transformersów na ziemi w 1987 roku. Nie doświadczymy tutaj wielkiej rozwałki do czego przyzwyczaiły nas poprzednie części. A będziemy się zachwycać kwitnącą przyjaźnią między autobotem Bumblebee a Charlie. To też nie jest jedyny wątek, ponieważ w dużej mierze zgłębimy też w życie osobiste Charlie. A wszystko połączone w całość będzie tworzyć piękną opowieść, po której wyjdziesz uśmiechnięty z kina!

Nie sposób nie porównywać do poprzednich części Bumblebee, gdzie akcja biegła do przodu w tempie światła. Budynki wybuchały jeden po drugim, a armie Autobotów i Deceptikonów walczyły zawzięcie ze sobą powodując totalną rozpierduche na ekranie. Tutaj mamy to wywarzone są przestoje i znajdujemy czas na refleksje. Hailee jako nastolatka i główna postać zagrała rewelacyjnie i to była to super odmiana. Ponieważ nie ma ociekających seksem lasek i napalonego typa. Jakkolwiek to nie wyglądało, to miało swój urok w poprzednich częściach.

Film posiada wątek miłosny, ale jest on taką przystawką i pokazuję, że nie trzeba dodatkowych uczuć w fabule, aby to wszystko zagrało ze sobą dobrze. Memo (Jorge Lendeborg Jr.), który podkochuję się w Charlie gra nieśmiałego chłopaka i to on jest przystawką. Za dużo do fabuły nie wnosi, ale doskonale wplata się w historie.

Humor w najnowszej odsłonie Transfromersów jako historia B-127 nie porywa, ale może to z jednej strony dobrze, bo nie męczy widza.

Po stokroć będę powtarzał muzka jest kluczem! Fabuła może być średnia aktorzy grać blado, ale muzykę z filmu będziesz pamiętał/a. I tutaj mamy dobrej muzyki pod dostatkiem. Doskonale dobrana identyfikująca się z czasem i zaistniałymi wydarzeniami. Ten element tutaj jest perfekcyjny.

Nowe rozdanie w mojej ocenie wypada tak odmiennie, że aż bardzo dobrze!
Jeśli to miał być wstęp do restartu całej serii daje zielone światło. Liczę, że zobaczymy w kolejnej odsłonie na ekranie Hailee Steinfeld dziewczyna się po prostu nadaje do tej roli.

Jest jedna scena po napisach, a właściwie bardzo szybko się pojawia. Jest to scena w lesie, gdzie rozmawiają dwa Autoboty celowo nie wymieniam, które to są. Jest to jedyna sceną i ostatnia nie musicie czekać do samego końca. Zostałem i sprawdziłem to za was.

To mój pierwszy kinowy film w tym roku i nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak się ucieszyłem po seansie, że było to tak dobre otwarcie. Polecam i zachęcam do seansu w kinie. Przypinam nawet “Musisz zobaczyć!”.

Bublebee – zwiastun

Origin – Kolejne SF od YouTube Originals

Na platformie YouTube pojawiła się kolejna science fiction produkcja, która tym razem zabierze nas w podróż do odległego układu słonecznego, gdzie znajduje się planeta Thea.

Dziesięć odcinków, w którym bohaterzy tej podróży będą musieli zmierzyć się z przeciwnościami losu. Ponieważ w podróży statek ulega awarii. A zbudzeni z hibernetycznego snu pasażerowie podróżujący w przestrzeni kosmicznej nie są świadomi tego co ich czeka. A będzie im dane zmierzyć się z pasożytem obcego pochodzenia. Problem rodzi się, gdy uświadamiają sobie, iż ów pasożyt potrzebuje do życia nosiciela. Osoby nic o sobie niewiedzące będą musiały nauczyć się szybko ze sobą współpracować. Podróż do nowego obiecanego świata ze świeżym starem zaczyna się od polowania.

Origin to zgrabne połączenie inspirujące się takimi tytułami jak Passengers czy też Obcy. Serial z całą pewnością posiada duży potencjał, jednak fabuła i akcja jest zbyt rozwleczona jak na te dziesięć odcinków. Spokojnie serial mógłby zamknąć się w 6 odcinkach i dałoby to lepszy efekt.

Problem Origin jest w zasadzie jeden ilość retrospekcji z życia pasażerów lotu międzygwiezdnego. Po 5 odcinku zaczyna się serial zwyczajnie dłużyć, bo więcej jest retrospekcji niż samej akcji.  Fajnie jest poznawać bohaterów, jednak w science fiction liczą się również inne aspekty jak wizualne, które działają na naszą wyobraźnię. Efekty specjalne są zrealizowane na przyzwoitym dobrym poziomie, statek czy wnętrze statku jest dopieszczone. Tutaj nic zarzucić się nie da, aczkolwiek ilość sekwencji przelotu statku mogłaby być większa. 

Obsada jest nie oklepana, a postacie interesujące.  Najciekawsze postacie według mnie to Fraser James jako doktor genetyki Henri Gasana czy hakerka Adelayo Adedayo wcielająca się w rolę Lee.  Na ekranie ujrzymy aktora znanego z Harrego Pottera czyli Toma Felton wcielającego się w postać Logana. I jeszcze kilka innych, które wypadają dobrze i nie irytują sobą na ekranie.

Z całą pewnością warto dać szansę serialowi. Fabuła idzie w dobrym kierunku i odkryła nową tajemnicę o Siren oraz układzie planetarnym, gdzie znajduje się docelowa planeta Thea. Jest to dobre science fiction z elementami dramatu oraz thrillera. Sam jestem ciekaw co wydarzy się dalej ,a więc serial trafia do poczekalni na kolejny sezon.

Dwa pierwsze odcinki można obejrzeć za darmo na platformie YouTube.
Po niżej zwiastun i dwa odcinki.

https://www.youtube.com/watch?v=HjRjcgByAhk
Origin YouTube Originals – Zwistun
https://www.youtube.com/watch?v=9fUU6y5-rTc
Origin – The Road Not Taken (Odcinek 1)
https://www.youtube.com/watch?v=9h4ImWR2icY
Origin – Lost on Both Sides (Odcinek 2)

VENOM – Szczera recenzja

Trochę miało tego Venom’a w tym Venom’ie. Sony nie do końca poradziło sobie z origin story w kooperacji z Marvel’em. Odniosłem wrażenie, że tu trochę ciągło do mrocznego Venom’a, a trochę w stronę Marvel’owskiego.

Czytaj dalej

Dans la brume – recenzja francuskiego filmu katastroficznego

Francuskie kino ma się nadzwyczaj dobrze i stworzenie wiarygodnego obrazu science fiction przyszło im dość łatwą ręka. W filmie nie znajdziemy masy efektów specjalnych więc nastaw się show kilku aktorów. Dans La Brume nosi polski tytuł “Kataklizm” co nie jest idealnym tłumaczeniem jednak odnosi się trafnie do widowiska.

Czytaj dalej