Found 219 Results
Page 1 of 22

Joker – ten seans może Cię zaskoczyć! Recenzja


Intymna podróż do wnętrza umysłu psychopaty. Joker to nie kino Blockbustererowe, gdzie akcja gna, a wybuchy otaczają widza niczym las fajerwerków. Joker za to robi niezłą sieczkę w umyśle widza.

Bardzo dobrze opowiedziana historia o klaunie, którego życie nie rozpieszczało i nie mógł znaleźć swojego miejsca na tym świecie. Fabularne zwroty akcji z całą pewnością mogą widzą zaskoczyć. Ciężko przewidzieć następne ruchy Artura, który sam w sobie jest zagubiony. Joker swoja budowa przypomina bardzo filmy z ubiegłego wieku. Niczym dobra sensacja lat 90 tych, gdzie główny nacisk kładło się na postacie i ich emocje.

Artur posiada ciekawą chorobe neurologiczną, przez którą zaczyna się śmiać bez powodu. Ten śmiech jest jak rysa, którą za każdym razem coraz wyraźniej widać. Pomimo swoich ułomności, jakich posiada stara się żyć normalnie oraz być zauważany. Tymczasem traci prace a ośrodek, który mu pomagał po prostu zostaje zlikwidowany. Artur zostaje sam ze swoimi problemami i otaczanym go światem, aż w końcu pęka niczym nadmuchany balonik.

Świetne aktorstwo, mimo że rok się jeszcze nie skończył to wątpię, aby znalazł się film, który przebije jokera. Joaquin Phoenix błyszczy i przyciąga uwagę w każdym kadrze. Nie sposób powiedzieć, że to prawdopodobnie jego rola oskarowa. Kawał dobrego solidnego aktorstwa! Robert De Niro jak to De Niro ma już wyrobiony swój charakterystyczny styl i poziom. Więc złego słowa powiedzieć nie można. Brett Cullen wcielający się w Thomasa Wayne totalnie nie pasował do tej roli. Takie było moje wrażenie lub zwyczajnie źle napisana postać na potrzeby filmu. Zazie Beetz , którą można kojarzyć z roli Domino (deadpool 2) tutaj wcieliła się Sophie sąsiadka z naprzeciwka. Trochę szkoda, że rola epizodyczna.

DC potrafi kręcić mroczne filmy, nie dla młodego widzą niestety. Bo ten może się nudzić na seansie. Podczas seansu można odnieść wrażenie, że akcja mogłaby się potoczyć szybciej i żwawiej. Dostajemy w tym filmie kilka świeżych spojrzeń na przykład zabójstwo rodziców Bruca Wayne.

Fabuła całego Jokera dość długo się rozwija, a samej esencji finałowej według mnie jest zbyt mało. Pod tym względem mnie zawiódł. Przeobrażenie Artura w Jokera przez sto dwadzieścia minut jest za długim zabiegiem. A historia pozostaje nadal otwarta, ponieważ zakończenie niczego nie sugeruje. Zbyt asekuracyjne zagranie dla studia filmowego, które uderza w widza po seansie. Nie można odpowiedzieć na fundamentalne pytania, co dalej? Czy ten Joker będzie się mierzył z Batmanem?

Z jednej strony DC stara się być odmienne i stworzyć coś mrocznego brutalnego dla starszego widza. A drugiej strony mamy Aquamana, Flasha, Batmana, Wonder Woman, które są jakby czymś odrębnym. Wszystko to nie trzyma się jednej chronologicznej osi czasu, przez co jest trudniejsze w odbiorze.

Wybierając się do kina byłem przekonany, że dostane blockbustera z wymienionym Jokerem i zamiast Leto zobaczę Phoenix’a i nadal będzie to cały czas to samo uniwersum z resztą bohaterów. Po seansie stwierdzam, że jest to inne alternatywne uniwersum. A więc mamy dwóch Jokerów Leto, który nadal będzie w DC Extended Universe i wychodzi na to, że nowe uniwersum z nowym Jokerem.

Joker to dobre kino, które przeżywa się wraz z postacią na ekranie. Aczkolwiek są momenty dłużyzny mogące powodować pospolity ziew na sali. Geneza “nowego” Joker sprawnie opowiedziana w inny sposób niż przyzwyczaili nas do tego twórcy filmowi. Warto zahaczyć o kino, aby wyrobić sobie swoje zdanie o nowym Jokerze.

Ps. To nie jest kino akcji! Ps2. A Tobie jak podobał się Joker?

Joker – Napisy PL

Tagi: , , , , , , , , , ,

Październik 8, 2019


Ad Astra – Recenzja od fana science fiction


Czy Ad Astra to wyjątkowy film? Nie zdecydowanie nie! A z całą pewnością niema czym się zbytnio zachwycać. Co prawda są zdjęcia i ujęcia, które robią wrażenie jednak to za mało, aby u wielbicieli science fiction zrobić efekt wow. Niektóre przytoczone przez mnie fragmenty mogą zawierać spoilery!

W głównej roli Brad Pitt ( Roy McBride ) gra tutaj syna słynnego astronauty. Jego ojciec Clifford grany przez Tommy Lee Jones zginął w przestworzach kosmosu na granicy układu słonecznego.

Ziemi zaczyna zagrażać globalna zagłada, ponieważ docierają do niej niewiadomego pochodzenia wyładowania elektromagnetyczne pochodzące z głębi układu słonecznego. Te anomalie są nazwane udarami. Podczas pierwszego udaru Roy pracuje na antenie, gdzie dochodzi do wypadku. Jednak udaje mu się wyjść cało z opresji, a nasz bohater został tylko lekko pokiereszowany. Uratowały go opanowanie i lata szkoleń na wybitnego astronautę.

Fabuła na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawa. Jednak podczas seansu dostajemy egzystencjonalną papkę, a całe zagrożenie schodzi na bok. W dodatku nasz główny bohater jest super spokojnym człowiekiem, który przechodzi ewakuację psychologiczną za każdym razem wzorcowo. Więc jego emocje są przytłumione. A gdy wreszcie zaczyna okazywać emocje są one raczej puste w odbiorze i nie wywołują głębszego wzruszenia u widza.

Nasz bohater dowiaduje się, że jego ojciec być może przeżył i to on jest powodem tych udarów. Dostaje tajną misję podjęcia próby skontaktowania się z ojcem. Fabularnie film zwyczajnie przynudza, a skoro ziewa mi się w kinie podczas seansu. To zdecydowanie nie jest to dobry znak.

Cały film osadzony jest w niedalekiej przyszłości, a mamy już kolonie na Marsie oraz komercyjne prace na księżycu, jak i walki na nim. Ktoś tu zdecydowanie nie wywarzył czasów, w którym jest osadzona historia. Z jednej strony rozwinięta kolonia, a z drugiej nadal poruszamy się w kosmosie w tempie ślimaka. Może się czepiam, ale takie szczegóły muszą współgrać z całym obrazem i przedstawionym uniwersum.

Pomijając pewne absurdy, gdy Clifford ojciec wyruszają w podróż ma już grubo po 60, a że cała fabuła dzieje się 27 lat od zniknięcia łatwo można policzyć, iż ojciec, gdyby przeżył byłby blisko osiemdziesiątki. Przejdźmy dalej, ponieważ film próbuje zachować faktyczny stan biologi człowieka i oddziaływań na ciało podczas długich podróży kosmicznych. Skutki nieważkości, jakich Bratt Pitt lecący przez siedzemdziesiąt dni doznaje są wyrażnie zacznaczone. A jego ojciec miałby spokojnie przetrwać 27 lat bez uszczerbku na zdrowiu.. Coś tutaj się totalnie nie klei.

Skok ze statku i lot przez pierścienie Neptuna nie pozostawił mi złudzeń, że to nie jest dobre SF. Można było wiele innych opcji wymyślić na powrót do macierzystej rakiety.

Ktoś może powiedzieć, że to niuanse w tym filmie, że liczy się podróż do wnętrza bohatera. Narracja i walka samego ze sobą i tak dalej. Będę protestował, ponieważ jest to najnudniejszy element tego obrazu.

Zdjęcia mogą się podobać szczególnie te z księżyca. Za to cała reszta leży na całej linii. Szkoda, bo film miał potencjał, ale opierając cała historie na relacjach ojca i syna było błędem. Tak samo, jak i pusta konkluzja o życiu w całym wszechświecie. Potrafiliśmy wysłać całą załogę na krańce układu słonecznego zbudować kolonie na marsie. Zaś w filmie misja ratunkowa, która ma uchronić ludźkość przed wymarciem wygląda jak żart. Wybaczcie, ale ja tego nie kupuje!

Jestem rozczarowany ta pozycja i nie polecam wybierać się do kina. Ładnie opakowany zwiastun dał zgniłe jajo na seansie.

Tagi: , , , , , , , , , ,

Wrzesień 23, 2019


To: Rozdział 2 – Recenzja


Pennywise powraca w swoim 27-letnim cyklu. Ponownie zaczynają ginąć dzieci, a zło powraca do miasteczka Derry. “To” w nowym rozdziale dojrzewa jako film i już nie czerpie tak bardzo, jak jedynka z serialu “Stranger Things”.

To rozdział 2 zebrał bardzo ciekawą obsadę. Na ekranie zobaczysz Jessica Chastain , James McAvoy, Jay Ryan, Bill Hader, Isaiah Mustafa , James Ransone , Andy Bean dorosłe odpowiedniki młodszych wersji. Przez ten zabieg w moim odczuciu film stracił swoją beztroskość i klimat.

Aktorsko nie można się przyczepić. Na przodowników w swoich rolach wychodzą McAvoy jak i wcielający się w Pennywise Bill Skarsgård. McAvoy, zwłaszcza że dostał rolę postaci dość wyróżniającej poprzez swoją mowę, czyli Billa. A dodatkowo grał on pierwsze skrzypce w części poprzedniej, ponieważ jego brat Georgie zaginał. Co większość widzów będzie pamiętać.

Grupa dorosłych już ludzi z klubu frajerów wraca do miasteczka Derry. Ponieważ złożyła przysięgę, gdy Pennywise powróci to oni znowu staną na wysokości zadania. Fabuła jak można było się domniemywać skupia się na rudzie drugiej w staciu z antagonistą. Ten element jest o tyle ciekawy, że zdradzi skąd pochodzi i jak znalazła się złowroga siła w miasteczku. Film jest dość schematycznie poprowadzony i bez większych zwrotów akcji. W rozdziale drugim nie zabrało elementów zabawnych. Jak biegająca półnaga wielka babcia. Jednak nie psuje to widowiska i całej przygody. Wątek miłosny po 27 latach również się pojawia. Jednak w tym wydaniu nic szczególnego nie wnosi do filmu.

Jest wiele retrospekcji z młodszymi odpowiednikami, więc nie zalecam oglądania drugiej części bez zaznajomienia się z pierwszą. Zabieg retrospekcji jest akurat umiejętnie wpleciony w całą fabułę. Przez co dodaje jej smaku i nadaję większej głębi z psychologicznego punktu widzenia.

Rozdział 2 to film równy i dobry jednak nie wyróżnia się po raz kolejny niczym szczególnym. Mimo że dojrzał i jest wersją dla starszego widza to nadal daleko mu do dobrego mistycznego horroru.

Na spokojnie w zaciszu domowym można skonsumować ten film wraz z popcornem.

To Rozdział 2 – Zwiastun PL

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Wrzesień 19, 2019


ANNA – Recenzja filmu Luca Bessona


Anna chciałoby się rzecz to Leon zawodowiec w spódnicy. Jednak Cię rozczaruje, bo ta historia nie jest podobna do wspomnianego wyżej klasyka.

Film z gatunku, akcja , thriller doskonale obrazuje panujący teraz na świecie trend “kobiecy”. To już nie pierwszy tego typu film, gdzie pokazuje się na ekranie, że kobieta też potrafi być silna i dokopać nie jednemu mężczyźnie. Jeśli nie kojarzycie takich filmów to wystarczy przypomnieć sobie nawet ostatni film Marvela Koniec Gry i finałową scenę obrony rękawicy, gdzie w obronie jej pojawia się osiem postaci płci żeńskiej. Czy nawet Atomic Blond, recenzja dostępna jest tutaj https://cobejrzec.pl/atomowa-blondyna-czyli-atomic-blonde/

Anna to agentka rosyjskiego wywiadu KGB, jednak jej historia zaczyna się od życia na ulicy. Zostaje przygarnięta przez lokalnego gangstera Piotra ( Alexander Petrov), który traktuje ją ja swoja własność. Przypadek, a może głupota Piotra sprawia, że po nie udanej akcji obrabowania amerykańskiego obywatela odwiedza ich agent KGB i werbuje Anne. Dalsze losy jako agentki KGB wcale nie są różowe dla Anny. Powoli zdaje sobie sprawę, iż trafiła po prostu do innej złotej klatki. Pod postacią modelki robiącą karierę w Paryżu dokonuje niezliczonej ilość zamachów. A gdy zauważa, że KGB nie zamierzą jej dać obiecanej wolności. Zrobi wszystko, aby zawalczyć i odzyskać swoją wolność.

Szybka akcja to z całą pewnością atut tego filmu. Jednak mierząca się w pojedynkę Anna z całą rzeszą ochroniarzy czy żołnierzy sprawia, iż bliżej temu filmowi do Johnego Wicka. Gdzie każdy strzał kończy się head shotem (strzał prosto w głowę).

Nie mogę powiedzieć, żeby mi się źle ten film oglądało. Wręcz przeciwnie dobrze się na nim bawiłem. Lubie filmy ze zmienną osią czasu. Luc Besson dobrze tworzy narracje oraz całą historię zamykając cały wątek w całość. Dostajemy dużo zwrotów akcji i bardzo ciekawe zakończenie, którego raczej mało kto się podczas seansu się spodziewa.

Sasha Luss (Anna) jest z całą pewnością objawieniem tego filmu taką perełką, która błyszczy. Nie tylko ze względu na urodę, ale zasługuje na brawa za choreografię walk czy całokształt wykreowanej postaci. Bardzo chętnie obejrzę ją jeszcze na ekranie. W obsadzie mamy jeszcze Olgę ( Helen Mirren ) zwierzchniczka Anny w KGB, która ma bardzo bogatą filmografię. Zimna bez uczyć rosyjska agentka. Luke Evans wcielił się w zwierzchnika i kochanka Anny. Nie wyróżnia się zbytnio swoją postacią na tle innych. Jak mamy KGB to i musi być CIA, a przedstawicielem jest Cillian Murphy. Gra on przenikliwego agenta Lennego, który sprytnie rozpracowywuje Anne. Czegoś w jego roli mi zabrakło, taki dość typowy amerykański agent za biurka bez większej charyzmy, aczkolwiek miał swoje przebłyski.

Szczerze to trochę się wahałem jaką ocenę wystawić. Z jednej strony jest to film pełen akcji i szybkiego tempa, ale z drugiej fabułę traktuję skrótowo i bez większej emocjonalnej głębi. Ta pozycja na pewno dobrze Cię zrelaksuje. Polecam.

ANNA – Zwiastun

Tagi: , , , , , , , , ,

Wrzesień 16, 2019


Another Life niegodne SF Netlixa – recenzja


Gdy na Ziemi ląduje artefakt obcych, Niko Breckinridge staje na czele międzygwiezdnej misji, aby znaleźć miejsce jego pochodzenia i nawiązać kontakt z inną cywilizacją. Tak oto prezentuje się opis nowego widowiska science fiction od netflixa. Na popierze i po pierwszym odcinku wygląda to nawet zachęcająco. Im dalej widz wchodzi w fabułę to zdaje sobie sprawę, że z tego nic dobrego nie będzie.

Serial firmuje swoją osobą “Katee Sackhoff” grająca główną rolę Niko. A kto pamięta Katee z Battlestar Galactica! To był dopiero serial, który potrafił budować napięcie i świetnie kreować bohaterów.

W Another Life akcja toczy się w tempie kosmicznego żółwia. Każdy odcinek to historia zmierzania do nikąd od takie zapychacze. Spokojnie większość odcinków można pominąć, a skupić się na pierwszym i trzech ostatnich, aby ogarnąć całą fabułę.

Mnie osobiście Katee Sackhoff zawiodła brakowało mi w jej grze aktorskiej dawnej charyzmy i tego błysku w oku. Może to wina słabego scenariusza, a może i budżetu. Jeśli mową o budżecie to widać jego braki poprzez CGI efekty elektryczne po statku wyglądały jak z ubiegłej epoki. Kręcąc science fiction trzeba o ten element zadbać w 100%! Bez efektów serial musi bronić się fabularnie, a tutaj obie rzeczy po prostu słabe.

Jedną z fajniejszych postaci okazał się Wiliam to jest sztuczna inteligencja i to on przez cały serial się wyróżniał. Wiliam ( Samuel Anderson ), bo to o nim mowa odwalił kawał dobrej roboty. Jeden z fajniejszych futurystycznych wątków w tym serialu.

Another Life jest dość prostym serialem niewymagającym od widza większego skupienia. Nawet gdy spotykamy obcą formę życia na planecie nie robi ona większego wrażenia. Odniosłem wrażenie, że ten serial zupełnie nie nadawał się na platformę Netflix i oglądania odcinek po odcinku. Zdecydowanie zabrakło w każdym odcinku ciągnięcia wątku głównego i posuwania się do przodu fabuły. Jeśli wątki poboczne są słabe i mało istotne dla głównej fabuły to cały serial trafi szlag. Najgorsze jest to w serialach, że często robi się cliffinger na koniec sezonu. Widz cały sezon czeka co to za obcy, jak wyglądają czego chcą? Poco to wszystko i gdy dochodzi do najistotniejszych scen to są one skumulowane w ostatnim odcinku i często kończone wspomnianym przeze mnie cliffingerem. W nowym dziecku Neflixa nawet nie dostajemy bliskiego spotkania, a dowiadujemy się od obcej sztucznej inteligencji jakie zamiary ma artefakt.

Tym razem dostaliśmy serial science fiction klasy B w dodatku telewizyjnej. Ocenić go można na poziomie słaby z przebłyskami na średni. Nie lubię fuszery w tym gatunku i jestem święcie przekonany, że serial nie dostanie zamówienia na drugi sezon! Więc nigdy niedowiemy się jak cała historia miała się zakończyć.

Another life – zwiastun NAPISY PL

Tagi: , , , , , , ,

Sierpień 2, 2019


Spider-Man: Daleko od domu – Recenzja


Spider-Man: Daleko od domu jest prawdopodobnie jednym z najlepszych odsłon, jakie powstały o pajączku. Piszę to z pełną odpowiedzialnością, a w trakcje recenzji postaram się wytłumaczyć bez spoilerowo czemu tak uważam. Jeśli nie wdziałeś Avengers: Koniec Gry nie czytaj dalej, ponieważ zawiera spoilery również z tego filmu.

Wszyscy wiemy jak skończył się film “Koniec Gry”, który to nie kończył fazy trzeciej, a zakańcza ją właśnie pajączek. Spider-Man: Daleko od domu jest zupełnie innym filmem i nie jest to film przede wszystkim smutny. Oczywiście znajdują się tam pewne sceny, które mogą wywołać w osobach o miękkim sercu pewne szklenie się oczu. Ale to tylko drobne momenty, które przypominają nam poświęcenie Tonego.

Wiele osób spekulowało przed seansem, że to własnie Spider-Man zostanie następcą Iron Mana czy nowa przygoda w europie to potwierdza? Hmm jest to bardzo ciężko stwierdzić, ponieważ według mnie jest to nie rozstrzygnięta jeszcze kwestia. Jest nawet w dużej mierze o tym wątek jednak szczegółów ujawić nie mogę bo pewnie dopiero się wybieracie do kina.

Głównym wątkiem jest Misterio, w którego wciela się Jake Gyllenhaal. Nowa postać przybywa na ziemie, gdyż jego ziemia została zniszczona przez żywiołaki. Misterio sugeruje, iż żywiołaki potrafią przemieszczać się między wymiarami to i naszej rodzimej ziemi zagraża niebezpieczeństwo. Zagrożenie jest na tyle duże, iż wymagałoby interwencji Avengersów jednak jak wiemy z poprzedniego filmu są w tym momencie “niedostępni” lub poza ziemią. Więc nie pozostaje nic innego jak połączyć siły z nowym przybyszem i uratować ziemie.

Nie zdradzając wam szczegółów napiszę, że po raz kolejny to, co widz widzi w zwiastunach nie dokońca pokazuje to co będzie w fabule. Jest to naprawdę świetny zabieg! Ponieważ zwiastun niczego nie zdradza i pozwala doskonale bawić się na seansie. Zwrotów akcji w fabule jest kilka. Napisze to szczerze dałem się wywieźć w pole jak małe dziecko i to nie jeden raz. Dawno żaden film tego mi nie zrobił. A być może to zasługa, iż nie czytałem żadnych wieści czy komentarzy zagorzałych fanów pod zwiastunami.

Wracając do fabuły, można ją podzielić na dwa etapy. Pierwszy etap kończy się zaskakująco szybko i odnosi się wrażenie, że to koniec filmu… Aż wjeżdża piękny twist i impreza tak naprawdę dopiero się rozkręca. Aktorsko dla mnie super zarówno Tom Holand jak i Jake Gyllenhaal było czuć między nimi chemie na ekranie od pierwszego kadru. Rozczarowanie natomiast według mnie nadąsana MJ grana przez Zendaya. Totalnie mi w tym filmie jej zachowania emocjonalne nie pasowały. Została odmieniona względem pierwszej części i to jednak wyszło słabo. Wątek miłosny hmm no musiał być, ale jest on inny niż w poprzednich edycjach Spider-mana. Można uznać to na plus bo nie są powielane te same schamety, a czuć że ogląda się inną historie.

Zdecydowanie na plus wykorzystanie czarnego kostiumu przez Spider-Mana i totalne odcięcie się od poprzednich edycji. Winszuje pomysłu! Przed seansem właśnie to mnie nurtowało czy, aby znowu nie zobaczymy odgrzanego fabularnie kotleta.

Pewnie wielu z was zastanawia się, czy Spier-Man: Dalego od domu zamyka trzecią fazę. I tak i nie. Przejście między fazami będzie miękkie tak jak to miało miejsce w poprzednich fazach. Niestety nadal jest dużo pytań co nastąpi w czwartej fazie? A pajączek na te pytania nie dopowiada.

Sceny po napisach są dwie więc warto zostać po napisach do samego końca. Bo tam czeka na was jeszcze jeden twist, którego byście się nie spodziewali. Pierwsza scena tyczy się samego filmu i dużo miesza w życiu Pitera Parkera. Druga jest związana z kolejną fazą uniwersum, jednak na próżno szukać tam konkretów. Po raz kolejny te dwie sceny pokazały, że Marvel ma jeszcze nie jednego asa w rękawie i potrafi nadal zaskakiwać.

Chciałbym więcej napisać o minusach, ale musiałbym zdradzić istotne fakty z fabuły. Są w moim odczuciu sceny zbyt przesadzone i przez to film traci na realizmie. Dodatkowo zachowanie Pitera też może budzić pewne zaskoczenie, a jego naiwność przechodzi ludzkie pojęcie. Szkoda, że nie zobaczyliśmy Pepper Potts, ponieważ […]

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Lipiec 6, 2019


X-Men: Mroczna Phoenix – Recenzja


Czy Mroczna Phenix z nowej odsłony X-Men jest złym filmem? Zdecydowanie muszę zaprzeczyć! Nie jest to film wybitny, ale również nie jest też filmem słabym. Owszem można się doczepić wyboru Jean, którą odgrywa Sophie Turner. Bo jej aktorstwo tutaj nie nie jest na najwyższym poziomie i trochę odstaje od całej reszty. Nie jest to też złe aktorstwo mam wrażenie, że ta rolą ją przerosła i nie potrafiła odnaleźć się w świecie X-menów. Myślę, że to nie trafiony wybór przez producentów. Sophie sprawdziłaby się, ale w mniejszej roli pobocznej.

Kolejnych nazwisk chyba przedstawiać nie trzeba James McAvoy (Profesor Charles Xavier), Michael Fassbender (Erik Lehnsherr / Magneto) czy Jennifer Lawrence (Raven / Mystique). Tu już jesteśmy przyzwyczajeni raz, że do postaci dwa do zachowań ekspresji postaci. Ci aktorzy potrafi szybko zbudować swoją postać już we wcześniejszych filmach. Co niestety nie udało się w przypadku Jean (Phoenix).

Po raz kolejny odniosłem wrażenie, iż X-meni to film, gdzie sami ze sobą walczą.. Jak nie z Magneto to z Mistique a teraz ze zła Jean. Bardzo to wszystko jest wtórne w odbiorze i nie daje widzowi nic nowego.

Mroczna Phoenix nie powinien skupiać się w całości na Jean, ponieważ w filmie jest świetny wątek inwazji obcej cywilizacji, która chce przejąć władzę oraz zgładzić ludzkość. Tą cała historie można było zupełnie inaczej opowiedzieć w dużo, ale to dużo ciekawszy sposób. Cóż jednak tego nie uczyniono i tym samym raczej na kolejne przygody X-menów przyjdzie nam znowu trochę poczekać.

Tak jak napisałem wyzej X-Men: Mroczna Phoenix nie jest złym filmem na dużym ekranie ogląda się go dobrze jak każde inne kino blockbusterowe. Jest dużo walk czy to między mutantami czy obcymi, którzy to wykazują znacznie większy potencjał niż posiadacze genu X.

Fabuła jest zbudowana bez zbędnego rozdrabiania się. Mamy wątek Jean i mamy wątek obcych. Widź jest prowadzony za rączkę krok po kroku, a przewidywalność niektórych wydarzeń mógłby rozpracować uczeń szkoły podstawowej. Zapomnieć możesz o nagłych twistach i zaskakujących momentach ich po prostu niema. Swoim tempem od punktu A do punktu B.

Sceny, które zasługują na pochwałę to walka w pociągu oraz zaraz po. Fajna realizacja na malej przestrzeni oraz późniejszy pokaz mocy Jean. Minusy w zasadzie to odniosę się tylko do postaci Jean oraz tego, iż byt mało było Evana Petersa, który to oczywiście jest szybkim Quicksilverem.

Reasumując czy warto wybrać się do kina? Myślę, że jeśli zdecydujesz się iść to nie będziesz żałował. Jakby nie patrzeć jest to kino akcji i tej akcji w tym filmie nie brakuje.

X-Men: Mroczna Phoenix – Zwiastun PL

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Czerwiec 24, 2019


Topielisko. Klątwa La Llorony – Krótka recenzja


Świat Conjuring (Obecność) rozwija się i na ekranach kin pojawiał się nowy film Klątwa La Llorony. Samotnie wychowująca dzieci matka plus zły duch, który będzie chciał posiać dzieci dla siebie.

Nowa odsłona w świecie “Obecności” to w zasadzie nic nowego i nic odkrywczego. Mało tego film z gatunku horror ma nie wiele scen, które sprawiają, że ma się gęsią skórkę na całym ciele. Wiele scen jest po prostu przewidywalnych i z każdego najazdu kamery oraz muzyki można wywnioskować “o teraz” będzie ten straszny moment i tak się też dzieje.

Akcja filmu rozgrywa się w latach 70 Los Angeles. Główną bohaterką jest Anna (Linda Cardellini), wdowa po zabitym niedawno policjancie, matka dwójki dzieci. Chris (Roman Christou) i Samanta (Jaynee-Lynne Kinchen) dzieciaki Anny będą musiały się zmierzyć z klątwą La Liorony, a wszystko za sprawą ciekawskiego starszego brata.

Topielisko. Klątwa La Llorony to w zasadzie standardowy horror o złym duchu, który nie opuścił tego świata za swoje złe uczynki za życia. La Lioronia za życia utopiła swoje dzieci i teraz za drugiego życia manifestuje swoją siłą w poszukiwaniu kolejnych młodych ofiar.

W Topielisku możemy zobaczyć znanego nam już z Annabelle Ojca Pereza (Tony Amendola), który to kieruje matkę do innego byłego księdza w celu uzyskania pomocy. I na tym związek z całym uniwersum się “Obecności” się kończy.

Cała historia Topieliska jest prosta bez zaskoczeń i zwrotów fabularnych. Mimo że tym razem twórcy sięgnęli po historię meksykańską to niema wniej nic nadzwyczajnego czego byśmy już nie widzieli.

Seans na dużym ekranie można śmiało sobie odpuścić i poczekać na projekcie domową.

Tagi: , , , , , , , , ,

Czerwiec 5, 2019


John Wick 3 – Pif Paf recenzja


Kolejna cześć John Wick zawitała na ekranach kin. Jeśli ktoś nie kojarzy kto to jest Johny Wick (Keanu Reeves) to przypominam, że to emerytowany płatny zabójca, który przez ostatnie dwa filmy mścił się za śmierć psa i żony.

Fabuła każdego filmu o Johnie Wicku jest dość prosta strzelaj pierwszy i to celnie. W tej cześci również wystepują elementy takie jak niezliczona ilość headshotów, złamanych rąk czy pociętego ciała. Za ekskomunikowanego Johna najwyższa rada wystawia nagrodę w wysokości 14 milionów dolarów. Więc w trzeciej odsłonie John nie ma łatwej przeprawy, każdy płatny zabójca chce zgarnąć okrągłą sumkę i przy okazji zabić sławnego Babę Jagę.

Po raz kolejny przyjdzie nam zobaczyć Sofie (Halle Berry), która to awansowała i sama jest teraz managerem continentala. Król Bowery (Laurence Fishburne) też nas zaszczyci swoją obecnością podczas seansu. Duża część akcji będzie rozgrwać się w Nowojorskim Continentalu, a więc Winston (Ian McShane) i Charon (Lance Reddick) będą mieli swoje pięć minut. W tej odsłonie pojawią się jeszcze dwie bardzo ciekawe postacie sędzina (Asia Kate Dillon), które egzekwuje kary dla najwyższej rady. A druga postać to Zero (Mark Dacascos) również płatny zabójca na usługach sędziny, który notabene wyróżnia się na tle pozostałych.

John tym razem więc walczy o przetrwanie i o wybaczenie błędów jednak stanie przed dylematem moralnym, który będzie go wiele kosztować. Mamy kilka ciekawych zwrotów akcji jednak nie są one w żaden sposób zaskakujące.

Choreografia walk jest na tak długi film fajnie rozpisana. Wszelkiego rodzaju rzuty dźwignie są efektowne. Przez to, że Keanu prawdopodobnie, jak i Halle nie korzystali z kaskaderów można zauważać w walkach momenty wyczekiwnia na ruch przeciwnika. Z jednej strony fajnie, że wykonali cala prace sami, ale z drugiej przy montowaniu filmu takie rzeczy powinny być wyłapane i wyeliminowane. Większość walk jest bardzo realistycznie zrealizowana, a akcja z psami dodaje wisienki na torcie.

Jak na dwu godziny film prawie ciągłej rozwałki nie nudzi widza, ale też niczym nowym nie zaskakuje zbytnio. Bardzo mi brakuje rozwiązania tajemnicy wyższej rady i kto za nią stoi. Natomiast otoczką i wykreowanym światem John Wick 3 jak najbardziej się broni.

Czy warto wybrać się do kina i tu mam duży dylemat, ponieważ nie jest to film gdzie duży ekran robi różnice. Natomiast w domu przy dobrym trunku będzie się oglądało Wicka doskonale.

Ps. Zapewne czwarta odsłona dużo więcej odkryje i na to liczę. Być może oprócz niezliczonych headshotów to i fabularnie John Wick się rozwinie.

John Wick 3 – Zwiastun napisy PL

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,

Maj 24, 2019


Ciekawy francuski serial – Modliszka


Francuski ciekawy serial, który powstał w 2017 i został wyprodukowany przez tamtejsza telewizje TF-1. Seryjne morderstwa tajemnie oraz rodzina historia to wszystko kryje się za Modliszką. Le Mante, bo tak brzmi oryginalny tytuł miał już swoją premierę nawet w polskiej telewizji co uszło mojej uwadze, a i dużym echem raczej się nie odbił. Co nie znaczy, że serial jest słabym, a wręcz przeciwnie.

Modliszka w dużej mierze aspiruje dość wysoko w kryminalnych historiach. Często jest wywoływana przy Hannibalu Lecterze i nazywana Hannibalem w spódnicy. Osiem doskonałych zabójstw i jedna wpadka sprawia, że Modliszka trafia za kratki. Jednak serial tylko po części skupia się na sprawie sprzed 20 lat.

Teraźniejsza francuska policja ma problem, ponieważ pojawia się naśladowca słynnej Modliszki. Policja kompletnie sobie nie radzi z nowym przypadkiem i prosi Jeanne Deber o pomoc w polowaniu na naśladowcę. Jeanne zostaje umieszczona w specjalnym budynku pod ochroną dwadzieścia cztery godziny na dobę w specjalnej izolatce na czas trwania śledztwa. Modliszka zgadza się pod jednym warunkiem! Chce, aby sprawę poprowadził detektyw Damienem Carrot.

Największa trudność stanowi pierwszy odcinek, który nie wciąga zbytnio w całą historię. Jednak im dalej, tym lepiej i ciekawiej. Cała historia się rozgałęzia i tworzy dobre napięcie z nieoczekiwanymi zwrotami akcji. Jednym słowem serial nie raz potrafi dobrze zaskoczyć.

Każde kolejne morderstwo będzie odkrywać przed Tobą nową kartę historii z życia Modliszki. A wybieranie Damiena na prowadzącego śledztwo wcale nie było przypadkowe. Życie Damienia na po tym fakcje bardzo się skomplikuje, a odkryte tajemnice nie będą łatwe do zaakceptowania.

Muzyka w całym serialu plusuje i stwarza bardzo dobry klimat podczas oglądania. Zdjęcia, mimo że czasem surowe również przyczyniają się do swoistego ponurego klimatu kryminalnego.

Pierwszy sezon jest nadwyraz ciekawy, aczkolwiek są pewne elementy psychologiczne, które kują mnie osobiście w oczy. Klasyczny przypadek matka i syn, który nie jest super mocnym element tego serialu. Takie rozegranie nie przypadło mi do gustu. Za to podobała mi się obsada serialu taka ala amerykańska z dużą nutą francuskiego uroku i wybuchowego charakteru.

Wyżej wspomniałem, że to pierwszy sezon jednak jest to zamknięta historia. Na razie nie ma żadnych doniesień, aby miał powstać sezon z numerem dwa.

Le Mante (Modliszka) obecnie jest dostępny na platformie Netflix. Sześć odcinków, które na pewno Cię nie rozczarują. Daj znać czy w piątym odcinku wiedziałeś/aś już kto jest naśladowcą?

Modliszka (La Mante) – zwiastun lektor

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Maj 20, 2019


Page 1 of 22

Znalazłaś/eś literówkę, brak przecinką, coś w zdaniu nie gra? Zaznacz fragment lub całe zdanie naciśnij i przytrzymaj CTRL oraz ENTER. Wskaż błąd i zaproponuj poprawkę. Dziękuje.